Społeczeństwo

Zyszczy i spuści?

 Złota afera gdańska zmusiła w końcu państwo do działania, szybko okazało się, że parabanki i piramidy finansowe pożerają nasze państwo swobodnie zniewalając obywateli powszechnym wręcz skłanianiem za pomocą podstępnych reklam do składania w nich pieniędzy i brania z nich pożyczek. Dodatkowo okazało się, że dominująca większość tych legalnych oszustów (określenie premiera RP), to międzynarodowy kapitał, przeważnie pochodzenia cypryjskiego (a każde dziecko wie, kto tam głównie inwestuje), więc wszystko to co się dzieje jest de facto wydaniem społeczeństwa na pastwę krwiożerczych międzynarodowych korporacji (luźna interpretacja słów wielkiego protagonisty pana premiera). Jeżeli do tego dodamy porażającą niemoc niedziałającego właściwie aparatu przymusu państwowego można się mocno przestraszyć, albowiem okazuje się, że na Polaków w ich własnym kraju różni ludzie – przeważnie też Polacy, ale posiadający umiejętność zakładania spółek przeważnie na Cyprze – przygotowują różne pułapki. W efekcie działania tych pułapek nie da się w naszym kraju bezpiecznie żyć, albowiem Polacy nawet jak głupio inwestują w fikcję przechowywania złota w sejfie przez 28 letniego biznesmena – to zawsze będzie to wina Tuska. W zasadzie, premier Donald Tusk powoli staje się idealnym odgromnikiem dla wszelkich kwestii, albowiem wiadomo – trąba powietrzna – wina Tuska, powódź, to oczywiste, że to wina Tuska (i może nawet całej Platformy), brak bułek w piekarni po południu – to musi być wręcz spisek Tuska – pewno przyszedł i wyżarł obywatelom spragnionym bułek! No po prostu okropny jest ten premier Tusk, w zasadzie można uznać, że jest personifikacją diabła i obrzucać go kamieniami jak to czynią muzułmanie w jednym ze swoich świętych miejsc.

Jest jednak pewna sprawa, w której jako państwo i społeczeństwo – elita, klasa polityczna i elektorat, mądrzy i głupi, oszuści i święci, kobiety, emeryci, pielęgniarki, członkowie gabinetów politycznych, księża, katecheci świeccy i wszyscy, ale naprawdę wszyscy Polacy – zbiorowo się oszukujemy, wierząc w złotego cielca, że nam „zyszczy i spuści”. Jest to Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, którego środkami dysponuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych – jego zadaniem jest wypłacanie społeczeństwu w systemie redystrybutywnym należnych mu świadczeń pieniężnych.

Dramat Polaków i to wcale nie z winy synonimu zła – premiera Tuska, polega na tym, że fundusz ten ma strukturalny deficyt wynikający z szeregu czynników, do których można zaliczyć przede wszystkim: sytuację demograficzną kraju i omijanie prawa pracy przez pracodawców. Generalnie mniej ludzi niż powinno płaci o wiele mniejsze składki niż powinno. W praktyce oznacza to chroniczny, wręcz ciągły deficyt.

Nie da się tego deficytu pokryć bez podwyższenia składek lub ograniczenia wypłacanych kwot. Co więcej nie ma sposobu na wyjście z piramidy zadłużenia, albowiem nie będzie miał kto pracować na zaległe długi przeszłych okresów, gdyż wszystko co się gromadzi jest wydawane na potrzeby bieżące.

Zatem państwo, z FUS-em na czele przypomina ten sam mechanizm, jaki stworzono w złotym biznesie gdańskim, czeka nas ciężka i trudna przyszłość, albowiem naprawdę zacznie nam brakować pieniędzy na wszystko. Małą próbkę z przyszłości będziemy mieli w przyszłym roku, kiedy to budżet się skurczy, albowiem zemści się oparcie go na podatkach pośrednich. Można jedynie mieć nadzieję, że premier zaproponuje jakąś formę opodatkowania własności, przez co bogaci także się dołożą do kosztów utrzymania państwa i ochrony swojej własności.

Nikt nam jednak niczego ani nie „zyszczy”, ani nie „spuści”. Musimy zmienić całokształt systemu finansowania państwa, tak żeby umożliwiał on proporcjonalne współfinansowanie kosztów utrzymania systemu w stosunku do wykorzystywania jego przestrzeni i zabezpieczenia, jakie ono oferuje dla wszystkich użytkowników państwa.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.