Życie w nieświadomości

Rzecz się dzieje w Polsce czyli „nigdzie”, pisał złośliwie Jarry w Królu Ubu. Dziś, właściwsze określenie brzmiałoby, rzecz się dzieje w Polsce, czyli „nie wiadomo gdzie”.

Bo tak naprawdę nie wiemy na jakim świecie żyjemy. Duża cześć mieszkańców nieokreślonego kraju nazywanego Polską, żyje w swoim mikroświecie, do którego docierają tylko szczątkowe komunikaty z zewnątrz. Kto ma czas i ochotę buduje sobie jakieś wyobrażenie o świecie, kto nie chce lub nie ma na to czasu lub siły, zostaje w swojej wymyślonej lub odrobinę rzeczywistej skorupie ślimaka.

Spór w Polsce (i nie tylko) nie toczy się wcale o demokrację. Demokracja to sposób ustalania i realizacji wspólnego dobra, mniejszego lub większego. Dzisiejszy spór wcale nie toczy się o to, jakie ono ma być, i jak równo dzielono, lecz o to, kto ma je dzielić i jakimi metodami.

Toczy się więc, pomiędzy dwoma grupami rządnymi władzy, a to co ich różni, to nawet nie język jakiego używają, bo tylko w niewielkim stopniu. Odwołujące się do nacjonalizmu, szowinizmu, autarkicznego rozwoju ugrupowania, wzorują się na międzywojennej epoce małych i większych dyktatorów, policyjnych państw szukających mocy w symbolach i wrogów dookoła.

Szukanie wrogów, którzy są potrzebni do wewnętrznej legitymizacji to droga do wojny. Tę drogę przeszły państwa bałkańskie po rozpadzie Jugosławii, tą drogą podąża Ukraina. Na tę ścieżkę wkroczyły Węgry i taka sama retoryka pobrzmiewa w tekstach Prawa i Sprawiedliwości.

Ich rywalami są podobnie mało wrażliwi na rzeczywistość i ludzkie losy zwolennicy wolnego rynku gotowi przehandlować wszystko dla zysku. Dla nich zyski są ważniejsze niż demokracja, bo demokracja ma dbać o to by to oni zbierali zyski. Zawsze gotowi są zrezygnować z części, czy całości demokracji, by ochronić zyski.

Jednym i drugim nie chodzi o wspólne dobro, różnią ich tylko marzenia jakimi handlują.

Jedni wabią bogactwem, które jest w zasięgu ręki, czyli tuż za horyzontem. Drudzy bezpieczeństwem, a wiadomo, że zapewniają je dobre zamki i grube kraty.

Jedni i drudzy potrafią mobilizować ludzi, bo ludzie wiele potrafią zrobić w obronie swoich marzeń, nawet jeśli to tylko tak naprawdę cudze iluzje.

Prawdziwy problem polega na tym, że żadna z rywalizujących grup nie potrafi przedstawić recept na realne problemy, między innymi dlatego, że nie potrafią a może i nie chcą ich dostrzec. Nie da się bez wiedzy o rzeczywistych procesach społecznych i ekonomicznych, rozwiązać najważniejszych problemów ani teraźniejszych ani tym bardziej przyszłych.

Nie jest rozwiązaniem problemów XXI wieku koncepcja państwa narodowego, bo poniosła fiasko w okresie międzywojennym. Nie jest rozwiązaniem koncepcja wolnego rynku wszystkiego, bo nie działa tak jak się ideologom wydaje, więcej problemów tworzy i żadnego nie rozwiązuje. Napędza akumulację kapitału. Być może cały aktualny (nie)ład wymaga pilnej zmiany ale sięganie do niedziałających rozwiązań na pewno nic nie da. Trzeba uparcie ignorować rzeczywistość i przekładać wiarę nad wiedzę by tkwić w historycznym klinczu.

Tych problemów nie rozwiąże Trybunał Konstytucyjny ani „prawdziwi patrioci” ani „obrońcy wolności”. Rozwiązać by mogła rzetelna analiza problemów, analiza zysków i strat a szczególnie tego czyje zwykle są zyski a czyje zawsze są straty. To wszystko trzeba opisać prawdziwymi słowami.

„Lecz nade wszystko – słowom naszym Zmienionym chytrze przez krętaczy Jedyność przywróć i prawdziwość: Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość”.

A wolność – wolność i dobro wspólne – wspólnym dobrem.

Adam Jaśkow

autor prowadzi bloga

aristoskr.wordpress.com

4 thoughts on “Życie w nieświadomości

  • 14 marca 2016 o 09:58
    Permalink

    Trudno zebrać myśli po przeczytaniu tego krótkiego felietonu. Nie sądzę, by Autor należycie opisał istotę podobnej do skorupy ślimaka zasłony odgradzającej nas od rzeczywistego świata, ale samo postawienie problemu chyba jest trafione bezbłędnie. Wyjaśnienie zjawiska – sądzę – w2ymagało by napisania pracy naukowej obejmującej zagadnienia z zakresu psychologii, antropologii, socjologii i uwzględniającej dawnsonowską hipotezę memów. To tyle na razie. Ew. ciąg dalszy, gdy pojawią się komentarze innych czytelnikiów.

    Odpowiedz
    • 14 marca 2016 o 20:59
      Permalink

      Nad tym wszystkim ciąży miecz Demoklesa, czyli ogromna siła nieludzkiej doktryny neoliberalnej, władzy banków , rynków i agencji ratingowych. Państwo jest bezradne i bezwolne w większym stopniu niż dawniej kolonie. Wielka montownia niemieckich gadżetów. Stało się państwem, peryferyjnym i zależnym. Wewnętrznie skłóconych, nienienawidzących się ludzi i głupich przywódców..

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.