Życie w Polsce to nadal ciągła walka o przetrwanie

fot. red.Życie w Polsce to nadal dla większości społeczeństwa ciągła walka o przetrwanie. Wiele osób rozważa emigrację, dla wielu którzy wcześniej odważyli się na ten krok, spojrzenie z dzisiejszej perspektywy na ówczesną decyzję, przeważnie nie pozostawia wątpliwości. Ponieważ podstawowa różnica pomiędzy warunkami życia w Polsce, a każdym dobrze zarządzanym zachodnim krajem jest taka, że w Polsce ciągle musimy walczyć o przetrwanie, a tam żyje się w realiach zabezpieczających podstawowe potrzeby życiowe, na poziomie właściwym dla ich rozwoju cywilizacyjnego. Nawet coś tak niesłychanie istotnego, jak kwestia ubezpieczenia zdrowotnego w niektórych krajach, nie jest ostatecznym argumentem. Bo ma się pieniądze, a na poważne leczenie zawsze można wrócić do Polski! Ci, którzy wyjechali – przeważnie wygrali.

Porównując swoje warunki życia w kraju z warunkami życia – i osiągnięciami, kolegów i koleżanek, którzy emigrowali nie można mieć wątpliwości, że popełniło się błąd. Jeżeli człowiek nie miał zagwarantowanego wejścia do klasy średniej na zasadzie dziedziczenia majątku lub przynależności do korporacyjnego zawodu, nie był wyjątkowo zdolnym samoukiem, tylko kimś przeciętnie pracowitym, to przez ostatnie 27 lat miał o wiele większe szanse osiągnąć więcej na Zachodzie niż w Polsce. To jest bezdyskusyjne i nie podlega falsyfikacji. Dlatego i głównie, dlatego ponieważ nożyce kosztowo-dochodowe w Polsce są bezwzględnie rozwarte, mamy ceny jak na Zachodzie, a pensje jak w Polsce. W konsekwencji same koszty życia i partycypacji w życiu społeczno-gospodarczym są szokująco wysokie. Dochód rozporządzalny przeciętnego Polaka, to kilkaset Złotych miesięcznie, niestety często zdarza się, że jest to także dochód rozporządzalny przeciętnej rodziny.

Przekłada się to na wszystko, w tym przede wszystkim na dostępność do wykształcenia oraz odporność społeczeństwa na wstrząsy ekonomiczne. Brak środków finansowych istotnie ogranicza nasze aspiracje, a one są zawsze fundamentem dla aspiracji naszych dzieci. Brak rezerw powoduje ograniczoną mobilność, niezdolność do zmiany miejsca pracy (większość społeczeństwa nie ma żadnych oszczędności). Choroba lub poważniejsze kalectwo w wyniku wypadku mogą złamać życie. Nie stać nas na ubezpieczenia, co samo w sobie jest bardzo poważnym ograniczeniem dla całej gospodarki, ponieważ wymusza “inne” zachowanie się systemu, w tym w szczególności wkraczanie tam, gdzie już od dawna powinien działać rynek (np. ubezpieczenia majątkowe, ubezpieczenia dla rolników i inne).

Jeżeli wszystko, na co nas stać po tylu latach wyrzeczeń, to głównie 10-cio i więcej letnie samochody z Niemiec, Holandii, Szwajcarii i Francji, to znaczy się, że coś się poważnie nieudało. Niestety na skalę prawie całego społeczeństwa i prawie całego państwa.

Szczytem wszelkiej nienormalności są ceny mieszkań. O ile jeszcze można zrozumieć, że ceny nowych domów są wysokie, jak również, że ceny nowych mieszkań w dużych miastach rządzą się swoimi prawami, to ceny mieszkań używanych, to ciągłe świadectwo naszej biedy. Brak mieszkań i ich niska dostępność powodują, że wszystko się liczy. W konsekwencji – a jest to tylko jedna z przyczyn – coś takiego, jak kredyt hipoteczny jest w Polsce najskuteczniejszym środkiem antykoncepcyjnym.

W powyżej zakreślonych realiach, które oczywiście moglibyśmy jeszcze rozbudować o wiele systemowych i szczegółowych elementów – nasza egzystencja w kraju, to ciągle walka o przetrwanie. Niestety jedyną partią, która to zrozumiała, wyciągnęła z tego właściwe wnioski a następnie przedstawiła je publicznie pod osąd wyborców było Prawo i Sprawiedliwość.

Uwaga, może kolejny akapit kogoś zszokuje, albowiem ciężko naszą linię redakcyjną uznać za popierającą obóz rządzący. Jednakże trzeba to przyznać, że Oni mieli i jak na razie maja rację. Program “500+”, czy leki dla seniorów, godzinowa stawka za pracę, podwyższenie pensji minimalnej jak również program “Mieszkanie+”, to są działania będące próbą socjalnej odpowiedzi na 27 długich lat mrocznej neoliberalnej nocy. Jeżeli przypomnimy sobie, co się działo w kraju zaraz po rozpoczęciu transformacji – tą biedę, ten płacz, często głód (wielka zasługa ś.p. pana Jacka Kuronia w walce z biedą w najczarniejszej godzinie), to nie tylko przysłowiowy nóż się w kieszeni otwiera, ale dłonie mimowolnie układają sznur w pętle!

Dzisiaj rządzący ustami pana Prezydenta Andrzeja Dudy – mówią Narodowi, że ich celem rządzenia jest wzmocnienie bezpieczeństwa Polski oraz wzrost poziomu życia Polaków. To piękne i doskonałe cele, wskazujące na to jak wyjątkowo mądrym i dalekowzrocznym pragmatykiem jest pan Prezydent. Nic więcej nie trzeba, te dwa zdania powinny być wydrukowane na każdej kartce “Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” pana Morawieckiego. Jeżeli rzeczywiście działania rządzących będą szły w tych dwóch kierunkach – rozumianych, jako nadrzędne priorytety, to być może trzeba będzie się zastanowić nad popieraniem Prawa i Sprawiedliwości w znaczeniu politycznym, z głosowaniem włącznie, albowiem pragmatyzm, nawet kosztem własnym – jest w naszym położeniu geograficznym najważniejszą orientacją polityczną.

Uwaga, oczywiście nikt nie ma chyba najmniejszych wątpliwości, że PiS poprawi warunki życia w Polsce jak również poprawi stan naszego bezpieczeństwa. Te zadania wymagają konsensusu narodowego i przedefiniowania umowy społecznej, one przekraczają zadania jednej kadencji i możliwości nawet zwykłej i stabilnej większości w Sejmie. Wszystko, co mogą to nadać nowe priorytety i lekko skorygować trendy.

Najnowsze sondaże poparcia politycznego wskazują, że prawica ma przewagę nad swoimi największymi konkurentami. Do póki nie będzie się psuć sytuacja gospodarcza, to nie będzie się zmniejszało poparcie. Sytuacja może być trudna, albowiem prasa już jawnie donosi, że na podstawie wyliczeń Ministerstwa Finansów, można oszacować wzrost zadłużenia państwa w okresie od początku rządów dobrej zmiany na około 50-60 mld PLN. To szokująca kwota, zwłaszcza w odniesieniu do okresu pół roku rządów.

9 myśli na temat “Życie w Polsce to nadal ciągła walka o przetrwanie

  • 21 sierpnia 2016 o 06:02
    Permalink

    Ciekawe czy za 100 lat będzie inaczej ? O ile w ogóle będzie jakieś “będzie”?

    Odpowiedz
  • 21 sierpnia 2016 o 09:57
    Permalink

    Uwidoczniona w programie 500 + SPOŁECZNA WRAŻLIWOŚĆ PiS powoli się kończy, bo do następnych wyborów daleko, a dług narasta.

    Zaczyna się liczenie pieniędzy i ich szukanie m.in. na program rozwojowy wicepremiera Morawieckiego.

    Pieniądze może by się i znalazły, tylko jak je efektywnie wydać, żeby uruchomiły rozwój?

    Urzędnicy rodem i z nadania PiS mogą tylko nadzorować rozdawanie pieniędzy.

    Czyli klapa się zbliża, bo nie wyobrażam sobie oddania dużych publicznych środków w ręce prywatnego biznesu.

    To nie ten rząd, który powoli uruchamia swoje DOCHODZENIOWE programy szukania korupcji i zwykłego złodziejstwa.

    A tu ma być wydane 1500 miliardów złotych, w niejasnych do dziś programach, które MUSZĄ być obarczone ryzykiem.

    Tylko że występowanie tego RYZYKA Lud PiS nie uznaje i nie dopuszcza, a ilość miejsc w polskich więzieniach nie jest nieskończona …

    Dlatego propisowskie deklaracje autora są przedwczesne.

    Na razie pieniądze są wydawane na kredyt, w wielu ubogich rodzinach będzie kilka miesięcy ulgi.

    To może zniknąć, jak (nie daj Boże) – ruszy inflacja.

    A nawet HIPERINFLACJA, bo na to się zanosi, gdyż rządzący nie mają zbyt bystrych funkcjonariuszy, skłonnych tylko do uczestniczenia w miesięcznicach.

    No i kluczowa postać, Pan Nadprezes.

    Z pełnym dla Jego talentów szacunkiem, ale na ekonomii to On się nie zna i nie rozumie gospodarki.

    Amen.

    Odpowiedz
      • 21 sierpnia 2016 o 19:45
        Permalink

        Aby dobrze rozwazać Grecję, nalezy pamietac, że nie przyjęlismy euro. W związku z tym, z jednej strony, mozemy wykonać skokową dewaluacje waluty. Z drugiej, nie mieliśmy i może w tej chwili jeszcze nie mamy, poziomu zamożności Grecji.

        Odpowiedz
  • 21 sierpnia 2016 o 12:33
    Permalink

    Co będzie? Nic nie będzie byle do najbliższych wyborów, znalazł się p.Piskorski,znajdą się i inni.Igrzyska będą trwać, jest Amber,Smoleńsk, ludzie długiego sportu,prakomuniści,i najważniejsze jest Putin na którego będzie można wszystko zwalić!

    Odpowiedz
  • 21 sierpnia 2016 o 17:00
    Permalink

    Właściwie to jestem pesymistką, zwłaszcza, że pogarsza się standard życia w starych krajach UE. To nie w Polsce miało być lepiej po wstąpieniu do UE, tylko stare kraje Unii zaczęto straszyć, że w nowych krajach UE żyje się jeszcze gorzej, przecież to jest paradoks. Myślałam, że tylko Polski dotyczy powiedzenie: miało być lepiej a wyszło jak zwykle, okazuje się, że jest ono ponad narodowe.

    Odpowiedz
      • 21 sierpnia 2016 o 20:24
        Permalink

        Krzyku, prawdopodobnie gdybym miała mniej lat przeniosła bym się do Białorusi, spokojni ludzie cenią sobie dobre sąsiedztwo, czyli to co ja również cenię. Jak chodzi o KRLD to tyle dziwnych rzeczy czytaj bzdur napisano, że mimo mojej bogatej wyobraźni nie jestem w stanie uwierzyć. Pozdrawiam.

        Odpowiedz
  • 22 sierpnia 2016 o 13:49
    Permalink

    Zatrzymać miliardy wyrywane z Polski przez obcych kapitalistów i pogonić tę całą lichwę, to nie będzie żadnego długu!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.