Życie polityczne nie może ewoluować w stronę jedynie słusznej prawicowej-prawicy

Życie polityczne Polski po aferze podsłuchowej nie może ewoluować w stronę jedynie słusznej prawicowej-prawicy. Jeżeli zdarzyłoby się to nieszczęście to już w ogóle byśmy przegrali na układzie dwóch mono-partii. Nie możemy sobie pozwolić na tego typu finał! 10 lat rządów prawicy łącznie nie może się zakończyć powrotem do momentu wyjścia. Jakie to byłoby żałosne! Najpierw pan Kaczyński oddał władzę, ponieważ w około jego rządu pojawiło się zbyt wiele afer, na fali krytyki do władzy doszedł pan Tusk, który też w rozumieniu rządu upadł – przez aferę. Strasznie żałosne, po prostu można się popłakać.

Linia jaką przyjął pan premier Tusk jest chyba jedynym wyborem gwarantującym mu przetrwanie, mógł ją nieco zmiękczyć – poświęcając dwie głowy swoim ministrów, ale tego nie zrobił. Powody należą do niego, to w końcu jest wszystko na jego odpowiedzialność i na jego rachunek, jego ludzie rozliczą, a po tej aferze już chyba raczej nigdzie nie ucieknie do funkcji unijnych. Wybrał tak jak wybrał, trudno ocenić, czy to jest wybór optymalny, czy najlepszy, czy najgorszy, tego jeszcze nie wiemy, w zasadzie powinny to pokazać kolejne nagrania, których lepiej już dla państwa – zmęczonego całą aferą, żeby nie było.

Wszyscy aktorzy tego dramatu powinno zrobić lekko krok wstecz, ponieważ droga do przodu dalej – na zwarcie prowadzi ku przepaści, dalej nic nie ma jest zderzenie z bolesną rzeczywistością, w której nie będzie niczego pewnego, a nawet gdyby PSL – opuścił koalicję i zdecydował się na rząd techniczny to w ostateczności mielibyśmy okres bezpański w państwie, ponieważ rząd w ogóle by się nie liczył – liczyliby się liderzy partyjni obstawiający rząd techniczny. Wiadomo, że mniejszym partiom tylko o to chodzi, ponieważ nagle mogliby pokazać jacy są ważni. W tym rozwiązaniu lepszy jest już „stary i zły” Tusk, dosłownie jako mniejsze zło na nasadzie kontynuacji tego wszystkiego co już zrobiono. Bardziej już naprawdę nie da się chyba podpaść niż zrobił to jego rząd, stąd też może niech rzeczywiście się z tego wszystkiego wytłumaczą.

Oczywiście rekonstrukcja rządu szykowana podobno na wrzesień jest dzisiaj koniecznością. PSL wykazało bardzo dojrzałe podejście do tematu – dając sprawie czas do końca wakacji. Nie ma ludzkiej siły, żeby przez dwa miesiące służby specjalne państwa nie były w stanie wyjaśnić tej żenującej sprawy – nawet jeżeli wnioski miałyby oznaczać trzęsienie ziemi.

Istotną częścią całości jest tutaj coś, czego akurat rządowi ewidentnie brakuje, mianowicie PR i szeroko rozumiana komunikacja z interesariuszami. Chodzi o całość komunikatów jakie otrzymują poszczególni uczestnicy wydarzeń i oczywiście jakie otrzymuje opinia publiczna – najważniejszy adresat wszelkich działań. Wiadomo, że każda sprawa medialna ma swój cykl życia. Podzielenie publikacji na tygodniowe porcje ma przedłużyć całość na odcinki i spowodować, że kraj będzie przeżywał traumę co tydzień – przed dłuższy okres czasu. Ujawnienie na raz całego materiału byłoby bardziej przejrzyste, ale mniej medialne, poza tym mniej redakcja wiadomego czasopisma mogłaby wydać nakładu. No ale jest tak jak jest, państwo ma prawo bronić się przed tego typu traktowaniem – bo traktowane jest okrutnie, stąd też można zrozumieć aresztowania w różnych sprawach powiązanych i odpryskowych.

Wszystko jednak bezwzględnie źle odbija się nie tylko na notowaniach rządu, czy premiera, ale przede wszystkim ludzie mają dość państwa, które wydaje się bezradne. To prawdziwa woda na młyn dla prawicowej-prawicy oraz także nowej prawicy, co potwierdzają rosnące sondaże, gdyż jak wszystko na to wskazuje mamy do czynienia z sytuacją, w której to co się dzieje i co ludzie sobie dopowiadają – idealnie wpisuje się w scenariusze negatywne, wcześniej kreślone przez liderów tych formacji. Przez to w powszechnym odbiorze wychodzi na to, że „na wierzchu” jest opozycji, czyli premier jest nieskuteczny i w ogóle zły, a w konsekwencji już można dopowiedzieć wszystko, że psuje państwo itd., cały standardowy potok słów negatywnych, albowiem oskarża się banalnie łatwo – wystarczy powiedzieć, że „coś” się nam nie podoba i po sprawie.

Nasza scena polityczna i życie polityczne w ogóle jest zbudowane na grzechu unicestwienia lewicy – WIADOMO W JAKICH OKOLICZNOŚCIACH I WIADOMO CZYIMI RĘKAMI. Długo będziemy płacili za prawicowe odchylenia, może się nawet okazać, że zrobienie koła przez historię jest nieuniknione, po prostu nie pozbędziemy się pana Tuska inaczej niż poprzez działania pana Kaczyńskiego. No, ale ten dla wielu, bardzo wielu nie jest do zaakceptowania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.