Kultura

Żyć poezją

 Nie samym chlebem

Przysłowie mawia, że nie samym chlebem karmić winien się człowiek. A czym karmić winien się poeta? Bez wątpienia chlebem powszednim dlań jest słowo. To ono jest jego codzienną strawą. To ono go przesyca, przepełnia. To ono się przezeń przelewa. Poeta jest źródłem słowa. Słowo wybija z poety niczym fontanna. Albo chociaż wąziutka stróżka skąpych słów.

Nie można jednak poprzestać na takiej li tylko diecie. Trzeba ją urozmaicać. Dopełniać. Poszerzać. Czasem doznać przesytu. A niekiedy podjąć się postu. Słowa można pochłaniać, łapczywie pożerać. Ale można się też nimi delektować, rozkoszować, napawać. Można i znudzić. Można ich szukać. Albo od nich uciekać. Je ignorować. Marnować. Puszczać mimo uszu. Puszczać na wiatr.

jeśli nie samym słowem karmić winien się poeta, to czym jeszcze? Bez wątpienia emocjami. To one w końcu nadają smaku jego wierszom. Trudno wykrzesać z siebie porywający wiersz, jeśli się niczego nie odczuwa w związku z nim. Jeśli się wiersza wewnętrznie nie przeżywa. Staje się wówczas ostry, oschły, suchy, łykowaty, beznamiętny, nudny, niestrawny, zobojętniały, nieporywający.

Obym był gotów

2011-02-24
Nadziejowice

gdy czas jak zboże dojrzeje
i plonu nastanie pora
serce Tobie otworzyć moje
byś w nim jak w
księdze spisał mą
historię o Izaaku

gdy słońce w zenicie miłości
zajaśnieje nad mym życiem
proszę uczyć mnie gotowym
bym zawierzył siebie całego
bym zaufał bym poszedł
gdzie wzywasz Ty
bym oddał co moim nazywam
a co przecież nie jest
bo wszystko co mam darem
to tylko dar od Ciebie

obym był gotów
mego Izaaka
złożyć Tobie w ofierze mej

Adam Gabriel Grzelązka

Drogi i bezdroża

Nie każda droga wiedzie do poezji. Nie każdym traktem dojdzie się do jej mistrzostwa. Trzeba wybierać i to wybierać rozsądnie. Nie każde ćwiczenie nas rozwija. Musi być ono ukierunkowane. Musi być ono bowiem dostosowane. Musi być ono adekwatne. Musi być w temacie. Na temat. Musi być istotne. Musi uwzględniać cel i do niego nas zbliżać. Inaczej jedynie marnujemy czas. Inaczej jedynie zbłądzimy. Koniec końców zagubimy się w tym. Posiejemy gdzieś sens. Zatracimy się. Zniechęcimy. Odechce nam się. Nie osiągniemy niczego lub zgoła efekty będą mizerne. Mizeruchne.

Poetą nikt się nie rodzi. Poetą nikt się nie staje na skutek nieoczekiwanych okoliczności z dnia na dzień. Poeta staje się poetą na skutek swych decyzji przemienionych w ciężką pracę, aby owym poetą się stać i to stać w stopniu mistrzowskim. Nie ma w tym żadnej bożej iskry, a jedynie mozolny trud, pot i łzy. To droga przez mękę. Ale droga, na końcu której czeka na nas wieniec zwycięstwa. Od nas zależy, czy poń sięgniemy. Czy go zdobędziemy. Czy zwyciężymy tę naszą walkę. A każde zwycięstwo domaga się długiego, wytrwałego i ciężkiego treningu. Poezja jest umiejętnością, którą przy stosownej dozie samozaparcia, możemy w sobie wyćwiczyć. Którą możemy w sobie wykształcić. Wypracować. Nadać jej własny, niepowtarzalny, indywidualny kształt.

Pot i łzy

Jeśli chcesz pisać poezję, dobrą poezję, niepowtarzalną poezję, musisz ćwiczyć się w sztuce słowa. Ćwiczyć co dnia. Ćwiczyć nieustannie. Będzie to zajęcie długotrwałe. Nie wystarczy poświecić mu tydzień. Ani miesiąc. Trwać to będzie latami. A właściwie trwać będzie ono całe życie. Bo zawsze będzie coś, czego możesz się nauczyć i w czym się wydoskonalić. Będzie to zajecie nużące. Wyczerpujące. Podejmiesz niezliczoną ilość nieudanych prób. Odkryjesz setki tysięcy sposobów na to, jak nie pisać wierszy. Setki tysięcy sposobów jak napisać kiepski wiersz. Jak wiersz zepsuć. Ale w tym wszystkim uda si się przy okazji napisać kilka naprawdę kapitalnych wierszy. Niepowtarzalnych. Najwyższego lotu. Najwyższej próby. Ponadczasowe. Nieprzemijające. Porywające. Niezwykłe.

Ale na co dzień będzie to niezbyt zachęcające zmaganie. Zmaganie usiane tysiącami porażek. Zmaganie się z własną niemocą. Z własną bezsilnością. Jakość i mistrzostwo twoich wierszy zależeć będą od wielkości włożonej w wysiłek pracy, jaką podejmiesz aby opanować to rzemiosło. Zależeć będzie od tysięcy godzin spędzonych na pisaniu. Nie jakimkolwiek, ale na pisaniu twórczym, pisaniu które będzie cię prowadzić ku szczytom poezji.

Jeśli pragniesz uczynić się poetą, nastaw się na długotrwałą pracę. Współczesne badania nad talentem, a właściwie nad jego brakiem pokazują, że potrzeba 10 lat ukierunkowanych, intensywnych ćwiczeń w danej dziedzinie, aby sięgnąć w niej po mistrzostwo. Mówi się o regule 10 lat albo 10 000 godzin ćwiczeń. To naprawdę wiele. Ale i gwarancja, że mistrzostwo jest możliwe. Że można wspiąć się na sam szczyt. Że możesz tego dokonać. Że możesz stać się poetą. Potrzeba jedynie wytrwałości i samozaparcia. I ćwiczeń. I ćwiczeń. I ćwiczeń… Słowem, trzeba pisać, pisać, pisać.

Jesteśmy różni. Jesteśmy odmienni. Rodzimy się z różnym potencjałem intelektualnym. A mimo to każdy może osiągnąć mistrzostwo słowa. Może stać się wysokiej klasy poetą. Indywidualne możliwości i predyspozycje nie mają tu większego znaczenia. Co najwyżej mogą nadać specyficznego zabarwienia poezji przez nas uprawianej. Co najwyżej utrudniają lub ułatwiają start. Ale tylko start. W biegu długodystansowym, jaki cię czeka, nie maja żadnego znaczenia. W końcu każdy poeta jest inny. Nie ma potrzeby wyróżniać się żadnymi specyficznymi cechami, by móc zostać poetą. Możemy nim koniec końców zostać, o ile się do tego przyłożymy. O ile będziemy nad tym usilnie pracować.

Poznań, 2015.01.05
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Moi ulubieni poeci i poetki zyskali za swe utwory uznanie już za życia, czego autorowi również życzę.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.