Czy zwycięży nacjonalizm i ksenofobia?

Smutne wiadomości dobiegają z Ukrainy, propaganda wbiła na stałe klin pomiędzy Rosjan a Ukraińców, pomału, stopniowo, narasta atmosfera niepewności, co w kraju takim jak Ukraina, gdzie co najmniej kilka milionów rodzin ma krewnych w Rosji – jest najdelikatniej mówiąc podpaleniem spokoju i porządku.

Rosyjskojęzyczne fora internetowe miast wschodniej Ukrainy już od pewnego czasu były pełne przerażających informacji o znikających ludziach. Na zasadzie – obywatel X wyszedł z domu i przez kilka dni nie ma o nim żadnego sygnału, komórka jest głucha itd. Tu nie ma przypadków, wiadomo – jeden, dwa, dobrze – może kilkanaście w skali olbrzymiego terytorium wschodniej Ukrainy i ilości żyjących tam ludzi można uznać za porachunki kryminalistów itp. Jednakże przeraża metodologia – po prostu znikają ludzie, którzy jak się okazuje po bliższym przyjrzeniu się – byli podejrzewani właśnie o nazwijmy to „inne myślenie” niż życzyłyby sobie tego oficjalne czynniki. Nie ma żartów, służby specjalne Ukrainy są teraz na usługach rządu zrodzonego w majdanowej rewolucji, podobnie jak i inne służby tego państwa. Znikają ludzie – nie ma się do kogo zwrócić.

Teraz jeszcze mówi się o niewpuszczaniu Rosjan na Ukrainę, których oczywiście można oskarżyć o działania dywersyjne. Swoją drogą, takie pogrywanie sobie z sąsiednim narodem to dowód na odwagę i pewność siebie, albo skończoną głupotę. Proszę się zastanowić jak muszą czuć się Rosjanie przechodzący specjalne kontrole graniczne – niczym terroryści, zmuszeni do udowadniania, że nie są dywersantami i nie mają złych zamiarów. Czysta paranoja – odpowiedzialność zbiorowa, bo albo się zamyka granicę, albo nie robi fikcji.

Dla wszystkich dzisiaj powinno być jasne, że sytuacja na Ukrainie zaszła za daleko. Zachodnie media piszą o „grze wywiadów” na Ukrainie, nie uznaje się prawa ludności wschodnich obwodów do własnych rewolucji wzorowanych na Majdanie z Kijowa, Federację Rosyjską oskarżono już chyba o wszystko o co się tylko dało oskarżyć. Tymczasem chaos trwa w najlepsze – ludzie się boją, niby nikt nie wie o co chodzi a tragedie się dzieją. Nie pokazują ich zachodnie telewizje. Kiedyś podobnie dumano nad doniesieniami z Kosowa po tym jak zajęły je oddziały bojowników albańskich i kosowskich pojawiły się doniesienia o znikaniu Serbów i równoległym wzroście podaży młodych zdrowych organów ludzkich na czarnym rynku. Potem się okazało, że to nie była nie prawda, ale do dzisiaj się milczy na temat czarnej strony „wyzwalania Kosowa”.

Jeżeli tego typu informacje okazywałyby się prawdą i rzeczywiście doszłoby do ksenofobicznej nienawiści, w wyniku której mniejszość rosyjska na Ukrainie musiałaby się bronić przed brutalnością i prześladowaniami ze strony Ukraińskiej większości i ukraińskich czynników oficjalnych, to ci ludzie prawdopodobnie nie będą mieli wyjścia, będą musieli walczyć albo pogodzić się z życiem jako ludzie drugiej kategorii w ukraińskim państwie narodowym. To przerażająca perspektywa, ponieważ niczego pozytywnego nie wróży na przyszłość dla Ukrainy i jej relacji z otoczeniem, w tym także z Polską, albowiem jeżeli Ukraińcy dzisiaj byliby zdolni do takiego potraktowania Rosjan, to znaczy się, że jutro mogą w sposób podobny chcieć potraktować inne mniejszości mieszkające w ich kraju. Czy ktoś spodziewał się, że europejski Majdan wyda takie owoce?

Całość spraw ukraińskich jest już dzisiaj tak niesłychanie zagmatwana, że z naszej perspektywy niuanse i odcienie barw tamtejszych relacji nie są jednoznaczne.

Jeżeli sytuacja będzie szła dalej w kierunku niewiadomej z tendencją do ksenofobii – prędzej czy później nastąpi wybuch. Oznacza to mniej więcej tyle, że Ci którzy mają możliwość antycypowania przyszłego stanu niepewności i destrukcji mają nie tylko prawo, ale moralny obowiązek to zrobić – w imię humanizmu i wartości uznawanych przez wszystkich cywilizowanych ludzi za pozytywne i pożądane.

Nie ma nic gorszego niż gniew bojących się ludzi…

4 thoughts on “Czy zwycięży nacjonalizm i ksenofobia?

  • 20 kwietnia 2014 o 10:01
    Permalink

    Zagmatwanie sytuacji na Ukrainie nie prowadzi do optymistycznych scenariuszy. Szkoda ludzi, bo kryminaliści i oligarchowie zawsze sobie poradzą.

    Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2014 o 10:22
    Permalink

    “Teraz jeszcze mówi się o niewpuszczaniu Rosjan na Ukrainę, których oczywiście można oskarżyć o działania dywersyjne.”

    Zakaz ten jest w mocy od dobrych kilku dni i objęci są nim wszyscy rosyjscy mężczyźni w wieku od 16 do 60 lat oraz kobiety w wieku bodajże od 16 do 35 lat. Wjechać mogą tylko te osoby, które potrafią udowodnić na piśmie, że przyjeżdżają na wesele, chrzest lub pogrzeb członków rodzin i ich dokumenty są weryfikowane telefonicznie z rodzinami, do których jadą przez ukraińskie służby graniczne.

    Liczbę rosyjskich komandosów we wschodniej i południowej Ukrainie, głównie z jednostki specnazu stacjonującej pod Moskwą, ocenia od dwóch do trzech tysięcy. Są oni w większości zidentyfikowani prze SBU i być może wezmą się za nich w przyszłym tygodniu ukraińscy snajperzy, jeśli uzbrojeni terroryści dobrowolnie nie opuszczą budynków ukraińskich urzędów państwowych w Doniecku, Łuhańsku, Słowiańsku i innych miastach wschodniej i południowej Ukrainy.

    Najlepsze byłyby skoordynowane akcje grup snajperów “zdejmujących” w tym samym momencie of 20 do 30 “zielonych ludzików” czyli “rosyjskich turystów”. Miejscowa, w większości pijana hołota opłacana przez ludzi Janukowycza, wyjdzie na kolanach z rączkami w powietrzu, gdy się zorientuje, że Rosjanie nie wkraczają, a “zielone ludziki” nie żyją. Coś mi się wydaje, że Putler ugryzł więcej, niż potrafi przeżuć i przełknąć, nie wspominając już o strawieniu.

    Odpowiedz
    • 20 kwietnia 2014 o 20:49
      Permalink

      KTO i KIEDY “xxxxxx” @observera48, gdyż pora ku temu.
      “Najwyższy czas.”

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.