Polityka

Związane ręce Donalda Tuska

 Wcześniej myśleliśmy, że premier i koalicja nie przygotowuje reform i ich nie wprowadza, ponieważ jest nieudolny, a koalicjant najdelikatniej mówiąc do reform się nie spieszy. Wielu wylało pomyje na urzędującego premiera ze względu na brak przygotowania pakietu reform na koniec poprzedniej kadencji, co rzekomo miało umożliwiać szybki start w nowej kadencji.

Dziwiliśmy się 100 dniom nic nie robienia rządu, dziwiliśmy się kolejnym porażkom – jak dramat Ministra Arłukowicza, żenada ACTA, mniejsza z tym, bo nic się rządowi od początku kadencji tak nie udało, a przynajmniej miało nie udać jak reforma emerytalna. O perypetiach ministry sportu nie warto wspominać.

Na przykładzie problematyki naszych przyszłych emerytur rząd wszedł na wyżyny niekompetencji i nieudolności. Za krótko, zbyt stanowczo, w sposób totalnie nie zrozumiały nie tylko dla zwykłych ludzi i jeszcze to trzymanie się dogmatu „67”. Ileż to żartów powstało w prawicowych mediach na temat pozycji „67”, ileż to złości przekazano pod adresem urzędujących. Wszystko z powodu ich własnej niemocy i niedostosowania do życia w nowoczesnym społeczeństwie o korzeniach buntowniczych. Przecież póki, co do ludzi jeszcze nie dotarło, że za 30 lat nie będą mieli, co myśleć o przeżyciu za państwową emeryturę, ale jak to do nich dotrze to wszyscy obrócą się od Platformy Obywatelskiej, ogniskując emocje na jedynej partii interesu socjalnego na scenie politycznej, jaką na dzień dzisiejszy jest Prawo i Sprawiedliwość – niezwykle umiejętnie przekodowujące swoją retorykę!

Doskonale wie to Waldemar Pawlak, wie też, że nie ma czegoś takiego jak konieczność reform, lub interes międzypokoleniowy lub jakaś racja stanu, jeżeli nie jest to jego konieczność, jego interes i jego racja. Ten genialny polityk byłby zaprzeczeniem ludowego sprytu, jeżeli sam podłożyłby łeb pod gilotynę historii popierając dawkowane przez wykształciuchów tzw. reformy.

Przecież istotą proponowanych reform jest zabieranie społeczeństwu i ograniczanie jego uprawnień socjalnych, na to nie może się zgodzić żaden rozsądny polityk, a zwłaszcza polityk myślący o kolejnej kadencji, nie wspominając już o interesie klasowym – grupy zawodowo-kulturowej żerującej ekonomicznie na zdrowym ciele reszty społeczeństwa. Racje miał pan Pawlak, mówiąc do swojego kolegi partyjnego – to, co podsłuchała kamera o konieczności wplecenia w proces reform kolejnych ekip. Co on się będzie narażał, on wybory ma wewnątrz partii. A o emeryturę dla siebie i swojej rodziny zapewne już się odpowiednio wcześniej zatroszczył.

Najbardziej żałosnym manewrem Tuska było to, że cały czas próbował on i to ustami ministra Grasia przekonywać społeczeństwo, że rząd ma jakiś plan, ma coś przygotowane, że jest to reforma, że jest nieunikniona, że jest w interesie wszystkich – nie mówiąc ani słowa o potrzebie wyrzeczeń, ograniczeń i oszczędności. Czy premier Tusk nie zauważył jak żałośnie jest niewiarygodny? Jak śmiał oferować społeczeństwu świetnie przygotowaną epokową reformę, – jeżeli wcześniej nie udało mu się jej uzgodnić z wicepremierem – koalicjantem własnego rządu, z którym widzi się kilka razy dziennie mijając się na korytarzu!

Przecież to jest skandal. Jeżeli to naprawdę tak działa – to wynik rządzenia Polską jest zupełnie przypadkowy. Jak to jest możliwe, że koalicjanci po pięciu latach współpracy nie są w stanie uzgodnić przynajmniej milczenia – zanim sprawa nie ujrzy światła dziennego. Czy panowie Pawlak i Tusk działają względem siebie opozycyjnie? A może koalicja jest fikcją i za każdą akceptację dla każdej decyzji premier Tusk, musi panu wicepremierowi coś zaoferować… tu Krusik, tam składeczkę zdrowotną, to znowu dalsze nie opodatkowywanie wybrańców narodu – naszych „żywicieli”.

Szkoda to powiedzieć, ale rząd pana Tuska chyba faktycznie jest bezradny względem zachodzących przemian ekonomiczno-społecznych. Rządzą pięć lat i w żaden sposób – nawet metodami małych kroczków nie byli w stanie antycypować problemu 6 latków w szkołach, niedoboru przedszkoli, a co dopiero tak kluczowych reform jak reforma emerytalna.

To wszystko przeraża i poraża, albowiem jak można mieć zaufanie do takiego rządu? Jak można mieć zaufanie do takiej klasy politycznej? Przecież Ci ludzie chyba niczego nie planują i nie przewidują, zupełnie nie myślą o naszym interesie – nawet, jeżeli to robią tak jak bez wątpienia premier Tusk, to w sposób tak niewinnie naiwny, że nie można mieć pretensji do naszych ojców narodu, że się im nic nie udaje.

Panie premierze rządzi pan piąty rok! Gdzie są reformy? Proszę pokazać, że ma pan siłę, proszę pokazać dzień gniewu, proszę przejąć, kogo się da z SLD, PSL i Palikota – i rządzić silną ręką zmieniając oblicze naszego kraju dla dobra przyszłych pokoleń, – bo już nie nas – albo rozpisać wcześniejsze wybory, ponieważ marnuje pan czas, którego Polska nie ma. Proszę przy okazji powiedzieć Polakom, że jedynie pozornie pragną reform.

2 komentarze

  1. Autor uchwycił sedno problemu premiera, który jest w klinczu decyzyjnym i też prawda że nie miota się jak koń w cuglach… to wszystko jest totalnie jawnie bierne i byle jakie… Ludzie zróbmy coś z tym !!!

  2. A bo ja wiem czy on ma związane ręce? jeżeli nie teraz to kiedy? jeżeli nie po 5 latach – jak tutaj napisano to kiedy? Kiedy reformy panie premierze !!!!!!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.