Polityka

Zwalczanie dżumy cholerą jako sposób na normalizację naszej sceny politycznej?

 Niestety, od sześciu lat trwają rządy Platformy Obywatelskiej po przerwanej kadencji rządów Prawa i Sprawiedliwości. Niestety wiele przesłanek wyprzedzających wskazuje na to, że ta druga partia ma ponownie poważne szanse wygrać wybory parlamentarne w 2015 roku i być może sformułować rząd. Oznacza to, że być może będziemy ponownie ofiarami tego samego układu, który został zmontowany dla celów odsunięcia lewicy od władzy i pogrążenia jej w bagnie konsekwencji nagrywania domniemań pewnego producenta filmowego przez redaktora jednej z niestety gazet w naszym kraju.

Dziwne uczucie, ponieważ niezwykle ciężko jest określić co się zmieni, gdyż PO doszło do władzy jako partia protestu przeciwko rządom PiS, z którym pierwotnie przypomnijmy chciało powołać koalicję, a obecnie PiS stosuje hasła przeciwne polityce PO jako jak wszystko wskazuje skuteczną dźwignię wyborczą. Dziwność tego uczucia można porównać do déjà vu, ponieważ jedne złe rządy – szczęśliwe przerwane zostały zastąpione przez kolejne rządy, które zawiodły chyba wszelkie nadzieje no i znowu mielibyśmy wrócić do punktu wyjścia?

Przecież to jest coś niesamowitego, żeby dwie prawicowe partie podzieliły sobie sprawy pomiędzy siebie w taki sposób, że w praktyce zagarniają państwo jedynie dzieląc się władzą w ramach wewnętrznej konkurencji – niejako w rodzinie. Co się takiego stało z naszą sceną polityczną, że nie ma na niej żadnego innego gracza zdolnego usunąć obie choroby w odmęt rynsztoku historii? Media nie bez powodu uśmierciły i zaszczekały inicjatywę pana Aleksandra Kwaśniewskiego, w niczyim interesie z obecnego establishmentu nie leży dopuszczanie starego wilka do koryta. Władza najlepiej smakuje jak się ją konsumuje samemu, jednakże jak się dzielić to z kimś obcym ale znanym.

Powstaje pytanie, czy być może to rzeczywiście nie jest tak, że to właśnie PiS ma być pogrobowcem PO? Ponieważ jedno nieszczęście można zastąpić tylko jeszcze większą smutą? To jest bowiem w sumie logiczne. Przykładowo takie autostrady – pobudowane we fragmentach i niedokończone – obstawione fotoradarami – po co państwo ma wydawać jeszcze więcej pieniędzy na to żeby je łączyć w całość? Przecież to już miało być zrobione! Wystarczy! Bogaci i tak mają przeważnie po kilka samochodów osobowych w tym Suv-y, resztę i tak mało stać na poruszanie się płatnymi drogami. Po co więc w to inwestować? Logiczne? Państwowe? Niech się rozpadnie, poznika, przez 1000 lat w kraju mieliśmy gościńce, szerokie – czasami gdzie nie gdzie lekko utwardzone, w miastach nawet drogi bite. Wystarczy, przez 1000 lat kraj tak doskonale funkcjonował, potem przyszli zaborcy, pobudowali jakieś drogi, jakieś linie kolejowe – przecież to nie są polskie przedsięwzięcia (przeważnie). Pousuwać i przywrócić stać sprzed 1772 roku. Podobnie przykładowo lecznictwo. Przecież szpitale, które ustawowo nie mogą upaść wygenerowały w warunkach neoliberalnej gospodarki rynkowej ponownie olbrzymie długi. Państwo ma to oddłużać w nieskończoność? Przecież bogaci i tak leczą się prywatnie, lekarze mają po kilka prac w tym prywatne praktyki, przez co jak wiadomo nie zawsze mają czas być tam gdzie powinni – po co ten stan ponownie poprawiać i to jeszcze po PO? To ich długi, oni do nich dopuścili niech się zrzucą z własnych pieniędzy jak członkowie w PSL się zrzucają.

Reszta sceny politycznej w ogóle się nie liczy, chociaż w zależności od tego jak się rozłożą głosy – może jakimś sposobem dostać się do władzy – poprzez przyklejenie się do jednej z dwóch wielkich zwycięskich partii. Największe szanse ma na to tak zwana „obrandowana lewica”, jednakże partia interesu klasowego mieszkańców wsi też jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa – myśli jak się zblokować z popłuczynami politycznymi po prawicowej-prawicy. Wszystko jest możliwe póki piłka jest w grze a wyniki wyborów nie są zatwierdzone i zalakowane.

Być może Polacy ogłupieni przez massmedia nie zasługują na nic innego jak na zamianę PO na PiS? Może powinniśmy to traktować jako remedium? W kategoriach obiektywnych, które od nas nie zależą? Najpierw było po prostu źle, potem będzie gorzej. Po prostu – to przecież nie jest wojna północna, ani Potop! Ot, zwykła roszada dwóch rządzących ze sobą partii, która też przeminie – jak już nie będzie niczego i społeczeństwo się przebudzi z długiego snu.

W ostateczności zawsze jeszcze można stąd wyjechać, jednakże czy to o to chodzi? Kapitulować przed miernotami? No ale to Naród nasz umiłowany wybiera te miernoty? Nie można też powiedzieć po prostu, że winni naszej alternatywy wyborów między dżumą a cholerą są dziennikarze. O ile w przypadku poprzedniej roszady, gdy to PO obejmowało władzę – rzeczywiście mieli swój znaczny udział – niwelując PiS i promując PO (jako normalność). Dzisiaj dziennikarze mainstreamowi – krytykują z dużym zacietrzewieniem PO, jednakże w żadnej mierze nie wspierają lub prawie nie wspierają Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego jeżeli ta partia wygra – to będzie majstersztyk i dowód na polityczny geniusz pana Jarosława Kaczyńskiego.

One Comment

  1. Dobra analiza pata wyborczego. Ludzie nie mają na kogo głosować. Wszystkie partie się skompromitowały, a Palikot to cichy sojusznik Tuska, o czym świadczą kluczowe głosowania.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

11 + 4 =