Zrobiło się ciszej o Syrii, ale wojna trwa!

W mediach zachodnich od czasu, kiedy Rosja odniosła zwycięstwo dyplomatyczne zrobiło się ciszej o Syrii, a nawet bardzo cicho. W zasadzie są dni, chyba nawet zdarza się po kilka dni z rzędu, że w ogóle w mediach mainstreamowych nie mówi się o wojnie domowej w Syrii, ewentualnie gdzieś przewinie się jakaż migawka wycięta z reportażu o dramacie uchodźców syryjskich w Turcji lub Jordanii, na tym koniec – nie ma nic więcej.

To coś tak naprawdę niesamowitego, jednakże potwierdza się stara prawda, zgodnie z którą powszednieją wszystkie codzienności, jeżeli codziennie słyszymy o tej wojnie, o bombardowaniach, o punktach kontrolnych o mordowaniu Chrześcijan, transferze broni chemicznej i inne okropieństwa – to powszednieją najgorsze wiadomości. Jednakże to nie jest normalne, że tak dramatyczny temat – dostarczający tak wielu materiałów do pracy dziennikarskiej prawie całkowicie wyparowuje z mediów 38 mln kraju w sercu Europy! To naprawdę nie jest normalne i najzwyczajniej w świecie śmierdzi ohydną manipulacją czynników sterujących mediami.

Wielki sukces rosyjskiej dyplomacji, której za cenę transferu broni chemicznej z Syrii udało się powstrzymać amerykański atak na legalny syryjski rząd to wielkie wydarzenie, za które pan Władimir Putin – Prezydent Federacji Rosyjskiej zasługuje z marszu na nagrodę Nobla. Jeżeli bowiem dostał ją Barack Obama – rzekomo osobiście decydujący na co mają uderzyć drony w odległym Jemenie lub Pakistanie, to nie ma żadnych przeszkód, żeby Putin, który swoimi działaniami bezwzględnie przyczynił się do uratowania wielu istnień ludzkich a przede wszystkim prawdopodobnie uratował Syrię przed groźbą totalnej islamizacji i „somalizacją” – żeby dostał Nobla. Jeżeli tej nagrody nie dostanie, to znaczy że komitet noblowski nie rozumie lub nie chce rozumieć, że świat dwubiegunowych standardów już umarł, nie ma go i nie będzie, a nagrodę Nobla można spuścić w toalecie.

Nic dziwnego zatem, że skoro jest to wielki sukces Rosji, a wręcz osobisty sukces pan prezydenta Putina, to o tym w Polsce się nie mówi i panuje swoista blokada informacyjna. No bo przecież nie może być tak, że nagle się okazuje, że to Putin miał rację i to on chciał lepiej od naszego wielkiego przyjaciela na dalekim zachodzie. To wywróciłoby całkowicie myślenie o Rosji i jej roli na mapie świata i regionu – jako wiadomo – imperium zła, korupcji, mordów politycznych i wielkiej przemocy służb specjalnych. No i żeby takie państwo było w stanie uratować świat przed widmem rozlania się dramatu syryjskiego na cały Bliski Wschód? Czyli w zasadzie przed wojną światową, a na pewno przed totalną zwyżką cen ropy – to się nie mieści w głowie.

Rosjanie mają swoje ciężkie przejścia z terroryzmem islamskim, dlatego powinniśmy docenić ich wkład jaki wnoszą do tworzenia pokoju światowego, nawet w przypadku konfliktu syryjskiego, w którym jawnie opowiadają się po jednej ze stron. Mają do tego pełne prawo, jest to przynajmniej fair, w przeciwieństwie do wielu brudnych wojen i zamachów stanu, za którymi zwłaszcza w Ameryce Południowej stały wiadomo czyje służby specjalne no ale nikt nie był winien ofiar i nikt się nie poczuwał.

Być może zachód zrozumiał swój strategiczny błąd w Syrii? Przecież projekcję skutków politycznych i możliwych scenariuszy tego konfliktu przygotowywali ci sami geniusze, którzy wykoncypowali napad i krwawą okupację Iraku oraz interwencję nie wiadomo po co i bez celów w Afganistanie. Trudno więc od tych pentagońskich półgłówków wymagać, żeby pojmowali świat poza filozofię „wściekłych ptaków” ze swojego najnowszego tabletu. Pobawili się chwilę, zobaczyli że wyszła wielka heca, którą przestali rozumieć i nie są w stanie jej dalej kontrolować za pomocą mediów społecznościach ponieważ nie wiadomo dlaczego syryjskie czołgi nie reagują na komendy wydawane na twarzo-książce no i nawet nie da się zaćwierkać do dowódców! Skandal! Jak można w takich warunkach prowadzić wojnę! Jest możliwe, że naprawdę geniusze atlantyccy to zostawili – licząc na to, że system sam dojdzie do jakiejś nowej równowagi i będzie można przysłać tam automaty z gumami do żucia i popularnymi napojami gazowanymi. Przecież tak naprawdę o nic więcej im nie chodzi, tylko właśnie o posiadanie wpływu. Więc jeżeli upewnili się, że się nie da – mogli odpuścić, a odpuszczeniu mogło towarzyszyć zblokowanie informacyjne, żeby przypadkiem obywatele się nie zorientowali że sytuacja idzie ku lepszemu, chociaż tutaj akurat trudno tak powiedzieć, bo raczej wojna w Syrii wchodzi w fazę konfliktu wszystkich ze wszystkimi, nad którym absolutnie nie da się panować.

Na dzień dzisiejszy jest jedna wielka niepewność i niewiadoma, a jedynym jasnym światełkiem w długim tunelu jest rosyjski sukces dyplomatyczny, który nie podlega dyskusji, gdyż wyszło na jaw całe zaprzaństwo, kombinowanie i oszustwo zachodu oraz jego bliskowschodnich sojuszników, których pieniądze decydują o tym że jedna z walczących tam opcji opływa w nowoczesne uzbrojenie – dorównując regularnej armii.

Można jedynie mieć nadzieje, że to szaleństwo w końcu się skończy a w Syrii zapanuje status quo, w tym znaczeniu że państwo syryjskie utożsamiane z obecnym rządem przetrwa i będzie w stanie stopniowo odzyskiwać kontrolę i wprowadzać porządek nad kolejnymi częściami swojego kraju.

3 myśli na temat “Zrobiło się ciszej o Syrii, ale wojna trwa!

  • 25 października 2013 o 13:29
    Permalink

    Przestano grać w werble i wołać larum Syria. Obama i Cameron policzyli koszty, nie stać ich na nową zwycięską wojenkie.

    Odpowiedz
  • 26 października 2013 o 12:26
    Permalink

    Jeśli ktoś, gdzieś myśli ze celem Zachodu jest dobro człowieka, humanitaryzm w szerokim pojęciu – no to nic nie zrozumiał, a i “pakta conventa “podpisywane “uroczyscie ” przez nich nic nie znaczą i do niczego nie zobowiązują. Kto jak kto, ale Polacy powinni coś o tym wiedziec.Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki, nas Polaków to nie dotyczy, niestety.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.