Społeczeństwo

Zostać czy emigrować – wybór 20-latków?

 Dzisiejsi młodzi ludzie są w super komfortowej sytuacji, mogą legalnie pracować prawie w całej Europie, jest to tym łatwiejsze o ile zapobiegliwi rodzice odpowiednio wcześnie zadbali o poziom wykształcenia dzieci w zakresie języków obcych, bo tak naprawdę nie warto się niczego innego, właśnie poza językami uczyć, no bo i po co?

Dzisiaj będąc dwudziestolatkiem lub dwudziestokilkulatkiem, który dla papierka zdobył w Polsce tzw. wyższe wykształcenie – nie ma się nad czym zastanawiać, jeżeli nie ma się rodziny zdolnej do opłacenia drogiej specjalizacji umożliwiającej powiązanie rzadkich studiów z nabyciem umiejętności zawodowych umożliwiających zajęcie miejsca w korporacji gwarantującej odpowiednio wysokie dochody po prostu trzeba stąd wyjechać, albowiem nie ma w tym kraju dla ludzi o przeciętnych zdolnościach żadnej lepszej przyszłości niż w najlepszym razie – życie za około 3000 zł netto.

Opuszczenie kraju za młodu przychodzi najprościej, najłatwiej jest wówczas się zaaklimatyzować na obczyźnie i odnaleźć w tamtejszych realiach. Na początek żadna praca nie hańbi, a dodatkowo można jeszcze bez problemu rozpocząć „prawdziwą” edukację, w lepszym świecie – nawet odpłatnie, chociaż są w Unii Europejskiej kraje (jak Niemcy), gdzie z powodzeniem można bez najmniejszego problemu aplikować na doskonałe – hojnie dotowane przez rząd federalny uniwersytety.

Jeżeli ktoś w ten sposób się ustawi i uda mu się dobrnąć, jakoś wiążąc koniec z końcem – za granicą, pracując i ucząc się, to ma bardzo poważne szanse na znalezienie prawdziwej, dobrze płatnej pracy na zachodzie, gdzie jako np. inżynier, technolog lub inny poszukiwany specjalista – może zarabiać prawdziwe pieniądze, szczególnie się nie przemęczając. Jeżeli taka droga się nie uda, to i tak pracując na przysłowiowym zmywaku, czy też może bardziej w branży budowlano-montażowej, można na zachodzie, gdzie ludzie nie umieją sami nawet przetkać zlewu, nie mówiąc nawet o WC – całkiem nieźle egzystować, pracując oczywiście legalnie na własnym utrzymaniu lub w firmie. Ilość prac prostych lub średnio złożonych na zachodzie, gdzie pomimo sporego nawet jak na ich warunki bezrobocia – nie ma chętnych jest na tyle zadowalająca, że bez problemu w samych Niemczech, Austrii i Szwajcarii – upchalibyśmy jeszcze z 700 tys. Polaków, którzy spełniają dwa podstawowe warunki: chce im się nauczyć pracy – wykonując ją solidnie i z zaangażowaniem oraz drugi: nie będą kradli. Niestety praktyka bytności rodaków za granicą pokazuje, że o ile ten pierwszy warunek to standard, dla przyzwyczajonych do walki o byt rodaków, to ten drugi – to niestety.

Polska jako alternatywa nie jest niczym więcej niż porażką, tutaj nie da się żyć, planować dochodów, a w związku z tym kolejnych kroków w życiu – jak decyzja o budowie domu, czy zakupie mieszkania, o takiej ekstrawagancji jak dzieci i jakieś zagraniczne wyjazdy nie wspominając. Po prostu nie da się niczego rozsądnie planować mając jako dochód rozporządzalny kilkaset złotych miesięcznie na osobę w gospodarstwie domowych! Koszty stałe i opłaty zabijają nas, a podatki pośrednie tłamszą wolę do życia. Nawet coś tak naiwnie prostego, jak normalny uczciwy najem nieruchomości jest w polskich warunkach prawie niemożliwy, bo albo umowa jest eksterminacyjna, albo właściciel, czy też zarządca będzie z nami w stałym kontakcie.

Nie chodzi o to, że szukamy dziury w całym. Po prostu u nas nie ma czegoś takiego jak normalne warunki egzystencji, nie ma czegoś takiego jak jasne i przejrzyste zasady. Przykładowo obecnie chorzy na raka mają problemy z dostaniem się na terapię – ponieważ nie ma jeszcze kontraktów! Wszystko u nas, naprawdę wszystko – jest nienormalne, z propozycji nowego ministra finansów można wywnioskować, że przewiduje on też karanie nie winnych przedsiębiorców (klauzula do walki z unikaniem opodatkowania).

W przypadku konfliktu z umundurowanymi przedstawicielami państwa obywatel jest bez szans, można go zgnoić i wrobić w dowolne przestępstwo, w tym standardowe – stawianie oporu, lżenie i pobicie funkcjonariusza. Jeżeli się nie ma wideo rejestratora – odpowiednio ukrytego w ogóle nie można nic robić, bo można zostać zniszczonym przez nieuczciwych funkcjonariuszy – czego dowodów media przedstawiły aż nadto.

O co chodzi w odpisach podatkowych – to wiedzą tylko nieliczni, wiele osób płaci specjalistom od wypełniania formularzy podatkowych za możliwość skorzystania ze swoich praw, tylko dlatego ponieważ interpretacja przepisów jest tak głupia, że działają tylko mechanizmy wzajemnego popierania się.

Podobnie nie da się załatwić części spraw bez pośrednictwa prawnika, chociaż formalnie jego udział nie jest potrzebny. Korporacje zadbały o takie traktowanie obywateli, że standardowo się ich „z urzędu” olewa – doprowadzając proceduralnie do dramatycznego wyboru – chcesz coś załatwić, praktycznie cokolwiek – musisz zapłacić jednemu z nas, jednemu z naszej branży.

Najgorzej jednak mają prywatni przedsiębiorcy i to tacy, którzy są innowacyjni i chcieliby coś stworzyć. Przykładowo jak ktoś chciałby konstruować i produkować ultra lekkie samoloty – niech się dobrze zastanowi i zapozna ze specyfiką działania polskich urzędów odpowiedzialnych za ten dział administracji państwowej. Z pewnością łatwiej mu będzie założyć firmę w Czechach, Niemczech lub nawet USA (jak ma wizę) i działać w tej branży – tam certyfikując swoje wyroby niż w Polsce, gdzie pewne sprawy są po prostu prawie niemożliwe lub realnie sabotowane.

Nie można być w Polsce młodym i kreatywnym! To nie ma sensu. Jeżeli ktoś ma możliwości – i chce zostać np. komornikiem, to o tak, to wspaniały kraj. Można być komornikiem, albo lekarzem, prawnikiem, prostytutką, kucharzem, jednakże na tym kończy się lista dobrze i w miarę dobrze płatnych zawodów (proszę zwrócić uwagę, że już nie wymieniamy farmaceutów), mających pewną pracę w Polsce. Jeżeli nie ma się pewności co do uzyskania dostępu do tych zawodów, bo o statusie np. zawodowego prawnika – orzecznika lub np. notariacie to w ogóle nie ma co myśleć – to lepiej jest emigrować, żeby później nie żałować.

Chyba, że kogoś satysfakcjonują zarobki na poziomie 1800 zł netto przez pierwsze 10 lat pracy – to Polska jest Super! Poza tym, jest jeszcze taki czynnik, który można zrozumieć będąc na zachodzi – chodzi o ogólną jakość przestrzeni publicznej i komfort jaki zapewnia funkcjonowanie w porządnie zarządzanym i uporządkowanym kraju. Jednakże to można odczuć dopiero po pobycie za granicą, oczywiście z ich porządkiem wiążą się pewne ograniczenia, jednak warto je ponosić w imię wygody, bezpieczeństwa i wyższej jakości życia.

10 komentarzy

  1. GADANIE, w skrócie, g+++o prawda

  2. Gorzkie, z nutką kpiny, niestety prawdziwe.

  3. Oczywiście że wyjechać! W tym kraju się nie dorobisz, a jak się dorobisz to i tak państwo ci zabierze.

  4. Odpowiedź jest prosta, oczywiście że emigrować. Ja wyjechałam za późno, bo po studiach, trzeba było zawijać się stąd od razu po maturze, a nie marnować czas na studia dzienne i dorywcze prace. Jestem w Norwegii i nie żałuję, początki były trudne, tęsknota za domem rodzinnym jest duża, ale w poszukiwaniu lepszego życia warto zaryzykować. W tym roku otwieram własną firmę w Oslo i z perspektywy czasu , wiem że warto. Także polecam każdemy 20 latkowi kierunek Norwegia,Wielka Brytania , nie ma co czekać na lepsze czasy w Polece, bo życie ucieka:)

  5. Ja żałuję , że czekałam do końca studiów i zwlekalam z wyjazdem, mogłam zawijać się od razu po studiach. I co z tego, że na początku trzeba swoje odpracować jako pracownik fizyczny najniższego szczebla? Jeśli uczysz się języka i starasz się zdobyć nowe umiejętności to można osiągnć sukces na emigracji. Ja po 5 latach w Norwegii , otwieram właśnie swoją firmę i jestem b szczęśliwa! nie zamierzam wracać.

    • Luiza, a w jakim zawodzie teraz pracujesz i czy pokrywa sie on z branza w ktorej chcesz zalozyc wlasna firme?

      • knot, na początku sprzątałam (dyplom i ambicję schowałam do kieszeni) , teraz otwieram biuro projektowania wnętrz (zgodnie z wykształceniem). Uważam, że łatwiej w Norwegii zainwestować swoją kasę w swoją firmę, niż awansować jako pracownik w firmach norweskich. We wszytskich formalnościach pomaga mi polskie biuro norwegia conculting, bo papierologii sama bym nie ogarnela. pracy jest dużo, stresów również , ale i tak mniej niz w polsce:) kika, skończ studia i inwestuj w siebie, nawet praca na zmywaku za granicą, to doświadczenie i możliwości nawiązania kontaktów , odłożenia kasy, poznania ludzi, nigdy nie wiadomo, kto stanie na naszej drodze.

    • a widzisz ja taki sam blad popelnilam teraz jedynie studia mnie tu trzymaja…

  6. W dużej mierze zgadzam się z autorem, jednakże co do zarobków prawników to musicie być świadomi podstawowej zasady tzn. są dobrzy prawnicy nie z układu i są słabi prawnicy z układu. Dobrzy poza pracą u tych drugich za 1500 netto mogą jeszcze liczyć na nerwicę, alkoholizm i wrzody nabyte po kontaktach z Sądami, gdzie ludzie są z łapanki. Skończyłem prawo, byłem asystentem sędziego przez 1,5 roku w stolycy i zarabiałem 1680 netto. Tylko długów się nabawiłem. Ale dzięki tym “zmarnowanym” latom nauki pojąłem coś bardzo ważnego, nie jest istotne ile zarabiam. To jest ważne, ale najważniejsza jest rodzina i spokojne życie. To jest co procentuje, nie żadne kursy itd. życie mija szybko i nie warto marnować go na pogoń za wiatrem. Dlatego do wszystkich przed mną nie wybierajcie Prawa bo w Polsce ono i tak nie obowiązuje. Niedouczony Sędzia i tak was pogrąży nie zależnie od tego ile będziecie się uczyć. Wyjedzcie do Anglii lub gdziekolwiek, załóżcie normalne rodziny, zostańcie rodzicami i żyjcie każdą chwilą bez obawy co będzie dalej. Nie odkładajcie pieniędzy bo kto normalny pokłada wiarę w kawałki papieru warte tyle co papier toaletowy.

  7. Święta prawda, można by jeszcze mnożyć przykłady nienormalnosci tego kraju i tego narodu…….

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

20 − fifteen =