Polityka

Żołnierz, strażak, policjant w zamian za trzech urzędników!

 W ramach walki z nadmiarem administracji rząd mógłby ogłosić akcję zamiany etatów – jeden etat w wojsku, Straży Pożarnej lub Policji powinien zastępować trzy etaty w przerośniętej administracji. Oczywiście stopniowo, w ramach ujawniania wolnych mocy przerobowych, likwidacji niepotrzebnych urzędów, w ramach programu dobrowolnych odejść, czy też zgodnie z rytmem odejść emerytalnych.

Podstawową barierą w działaniu tego systemu byłaby feminizacja polskiej administracji, która jest przekleństwem naszego państwa. No, bo jak zamienić 3 etaty kobiet zajmujących się parzeniem kawy w urzędzie wojewódzkim na jeden etat policjanta? No może się jeszcze da to jakoś zastąpić, ale na strażaka lub wojskowego to raczej bez szans. Dlatego zmiany musiałyby być niezwykle ewolucyjne, jednakże konsekwentnie wykazujące, że nie ma nowych przyjęć do administracji, bez wprowadzania zmian w dotychczasowych kadrach. Natomiast stopniowe, celowe i nieuniknione przesuwanie zwalniających się etatów – spowodowałoby znaczący wzrost ilości potrzebnych urzędników państwowych, czyli właśnie strażaków, policjantów i żołnierzy!

Wprowadzenie ww. mechanizmu znajduje się w naszym bezpośrednim interesie i powinno stanowić jeden z priorytetów państwa. Uwaga nie chodzi tutaj o walkę z przerostami zatrudnienia, albowiem to się nie udaje takimi metodami. Liczy się o wiele bardziej wprowadzenie do administracji krańcowych ograniczeń w zatrudnieniu, których nie mogłaby ona przekroczyć, Gdyż stale byłaby rolowana na rzecz wskazanych powyżej trzech służb.

Oczywiście nie byłaby to zwykła wymiana kadr, polegająca na przenoszeniu ludzi z jednego urzędu do drugiego i odzianiu w mundury. Liczyłyby się jak zawsze współczynniki i wykazy osób odchodzących z pracy i normy do wypełnienia. Minęłoby troszkę czasu zanim system zacząłby działać sprawnie, jednakże już sam fakt, że stanowiłby ograniczenie rozrostu papierowej administracji – stanowiłoby wartość samą w sobie.

W zależności od podejścia do zagadnienia i zdolności do zmuszenia administracji do pożądanego zachowania uzyskalibyśmy wymierne efekty, oznaczające określoną ilość przydatnych etatów – w ramach zachowanie tego samego poziomu wydatków osobowych w ogólnie rozumianej administracji państwowej. Właśnie, dlatego zaproponowano trzy etaty w zamian za jeden, żeby mieć możliwość manewru kadrowego, jak również opłacenia przynajmniej w części warsztatu pracy mundurowego urzędnika. Pewne schematy są nie do przejścia i nie da się ich przeskoczyć za pomocą dowolnych regulacji administracyjnych, jednakże warto próbować, zakładając przy tym na początku bardzo delikatne wskaźniki do osiągnięcia, w oparciu o ilość osób odchodzących na emerytury. W każdej porządnej instytucji, co roku odchodzi około jednego – dwóch procent pracowników, co w skali kraju oznacza około 3-5 tysięcy odejść, o tyle można by zwiększyć rok w rok ilość pożytecznych mundurowych etatów – brutalnie krępując administrację. Nie ma innej możliwości, albowiem urzędnicy zawsze uzasadnią, że potrzebują więcej etatów, a osoby odchodzące z ich zespołów wymagają zastępstwa. Bez brutalnej interwencji państwa jest to niemożliwe.

W jakiejś części rozwiązałoby to problem rozrastającej się administracji rządowej i po paru latach można by tego procederu zaprzestać – np. po osiągnięciu wyznaczonego celu przesunięcia 20 tys. etatów do policji, 10 tys., do wojska i około 20 tys., do Straży Pożarnej. Mówimy o odchudzeniu armii około 400 tys. urzędników! Naprawdę jest, na kim i na czym oszczędzać. Proponowane działania powinny dotyczyć także administracji samorządowej, albowiem dalsze rozrastanie się lokalnych księstw różnych kacyków po prostu nie ma sensu, dalsze mnożenie urzędów, agencji, zespołów to po prostu marnowanie publicznych pieniędzy.

W ujęciu generalnym – osoby zwolnione z administracji miałyby szanse znaleźć pracę zwolnioną przez osoby zakwalifikowane do służb mundurowych. Całość systemu po krótkim czasie doszłaby do równowagi, a my mielibyśmy więcej potrzebnego wojska, policji i na wagę złota – strażaków! I to w kosztach dotychczas i tak opłacanej administracji! Oczywiście byłoby sporo kłopotów z bilansowaniem przepływów z budżetów samorządowych, jednakże wszystko się da załatwić poprzez odpowiednie zmniejszanie subwencji. Nie ma rzeczy niemożliwych dla podmiotów chcących dokonać zmian i przekształceń.

Przy odpowiednim opracowaniu harmonogramu dojścia do wyznaczonego celu i przedsięwzięciu szeregu działań promujących przesuwanie zatrudnienia z administracji biurkowej do pożądanych służb mundurowych.

One Comment

  1. Widzę u Autora tęsknotę za przywróceniem systemu rang i systemu stanowego z carskiej Rosji. Wszyscy urzędnicy – w mundurach! Stopnie i odznaki hierarchii na każdym kroku. Podobnie z kupcami i przedsiębiorcami – zrzeszonymi w Gildie, a w nich RANGI.
    Przedsiębiorcy i wolne zawody, nie objęte gildiami, nie mogliby brać udziału w przetargach publicznych i współpracować z instytucjami publicznymi (państwowymi i samorządowymi).
    Do tego masę szlabanów w Polsce, a przy nich UMUNDUROWANI strażnicy pilnujący przestrzegania obowiązujących przepisów, z wszystkich dziedzin.
    Natychmiast zniknęłoby bezrobocie. Ludzie poczuliby się zarazem i ważni (jako pilnujący) i bezpieczni (jako pilnowani). A nad wszystkim oczywiście Ojciec Dyrektor i jego jedynie legalne w Polsce Media.
    Oczywiście księża na etatach Państwowych jako KAPELANI tych wszystkich służb i stowarzyszeń.
    Amen!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.