Polityka

Znieść haracz zwany abonamentem RTV!

 Państwo funkcjonuje dzięki ściąganiu podatkiem nadmiaru dochodów rozporządzanych przez ludność i przedsiębiorstwa. Inaczej nie mogłoby funkcjonować i zapewniać funkcjonowania licznych usług publicznych, które finansuje. Porządek prawny, bezpieczeństwo, administracja, inspekcje i straże, nadzory, więziennictwo – wszystko to, to usługi publiczne, na których dostarczanie państwo ma monopol. Finansuje usługi świadczone w tych zakresach z dochodów, pozyskiwanych przymusowo i bezzwrotnie od obywateli. Co to w praktyce oznacza? Nie mniej i nie więcej niż to, że uprawnione organy w imieniu całej naszej państwowej wspólnoty przychodzą do każdego z nas osobno i mówią płać – dawaj. I nic nie możemy na to poradzić, albowiem uchylanie się od płacenia podatków jest penalizowane, można nawet usłyszeć głosy, co niektórych umoralniających publicystów, że nie płacenie podatków to okradanie państwa – okradanie społeczności.  Trudno z argumentami prawnymi i emocjonalnymi polemizować, ale zawsze można zadać pytanie, czy państwo potrzebuje rzeczywiście tak wiele? A zaraz za nim, czy państwo opodatkowuje społeczeństwo w sposób właściwy? Odpowiedź na pierwsze pytanie to kwestia zasługująca na odrębny artykuł, natomiast pytanie drugie ma charakter ściśle klasowy, albowiem dotyczy podmiotów i przedmiotów opodatkowania – we wszystkich skalach i zakresach podatkowych, jakie nasze dzielne państwo jest w stanie wymyśleć i nam przedstawić.

Abstrahując, zatem od kwestii, czy państwo potrzebuje aż tyle naszych podatków – możemy z całą stanowczością stwierdzić, że opodatkowuje nas w sposób niesprawiedliwy, albowiem liniowość podatków, podatki pośrednie i zwolnienia podatkowe odnoszące skutek głównie dla bogatych – powodują, że osoby o niższych i średnich dochodach są stosunkowo bardziej opodatkowane niż właściciele kapitału i osoby o dochodach wysokich. Na tym tle, szczególnie ciekawym podatkiem jest opłata abonamentowa związana z luksusem posiadania odbiorników radiowych i telewizyjnych.

Ustawa z 21 kwietnia 2005 roku o opłatach abonamentowych (Dz.U. z 2005r., Nr 85 poz.728 z późn. zm.) w artykule 1 stanowi, że opłaty abonamentowe pobiera się w celu umożliwienia realizacji misji publicznej, o której mowa w ustawie o radiofonii i telewizji. Chodzi mniej więcej o to, że publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu. A my, jako społeczeństwo jesteśmy zobowiązani płacić opłatę abonamentową na tą fikcję. Widać zatem, że sam cel opodatkowania jest mglisty, albowiem płacąc przymusową opłatę – zawsze mamy do czynienia z podatkiem, zwłaszcza, że nie mamy możliwości sprzeciwić się np.. wyjątkowo wysublimowanej ofercie programowej, i nie płacić – zawsze musimy płacić, a od oceny tego, co publiczne media ładują w eter jest inny wyspecjalizowany organ rangi konstytucyjnej – co jest prawdziwym fenomenem w naszej galaktyce!

 Zgodnie z artykułem 2 ustawy o opłatach abonamentowych za używanie odbiorników radiofonicznych oraz telewizyjnych pobiera się opłaty abonamentowe, przy czym domniemywa się, że osoba, która posiada odbiornik radiofoniczny lub telewizyjny w stanie umożliwiającym natychmiastowy odbiór programu, używa tego odbiornika. Czyli oznacza to, że podstawą opodatkowania jest sam fakt posiadania odbiornika. Nie ma znaczenia, czy jest on sprawny technicznie czy nie jest – liczy się tylko to, że go posiadamy. Dlatego podobnie jak w czasach ostatniej okupacji niemieckiej jesteśmy zobowiązani do rejestracji odbiornika sygnału radiowego i telewizyjnego! A obowiązek uiszczania opłaty abonamentowej powstaje z pierwszym dniem miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano rejestracji odbiornika radiofonicznego lub telewizyjnego.  Odbiorniki radiofoniczne i telewizyjne podlegają, dla celów pobierania opłat abonamentowych za ich używanie, zarejestrowaniu w placówkach operatora publicznego, jakim jest Poczta Polska, będąca zarazem organem quasi podatkowym uprawnionym do pobierania opłaty abonamentowej. Poczta Polska ma prawo dokonywania kontroli wykonywania obowiązku rejestracji odbiorników radiofonicznych i telewizyjnych oraz obowiązku uiszczania opłaty abonamentowej.  W przypadku stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika radiofonicznego lub telewizyjnego pobiera się opłatę w wysokości stanowiącej trzydziestokrotność miesięcznej opłaty abonamentowej obowiązującej w dniu stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika. Gdybyśmy uparli się nie płacić, do opłat abonamentowych oraz do opłaty podwyższonej stosuje się przepisy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji w zakresie egzekucji obowiązków o charakterze pieniężnym. Oznacza to spore nieprzyjemności i znaczne koszty egzekucji, jakie poniesie osoba względem, której prowadzone są czynności egzekucyjne.

Szczególnie ciekawy jest tryb udowadniania obywatelom, że posiadają odbiornik! Ustawa tego dokładnie nie precyzuje, stanowiąc jedynie, że w przypadku stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika radiofonicznego lub telewizyjnego kierownik danej placówki pocztowej, przeprowadzający kontrolę, wydaje decyzję, w której nakazuje rejestrację odbiornika oraz ustala opłatę za używanie niezarejestrowanego odbiornika radiofonicznego lub telewizyjnego – tą trzydziestokrotność! Od decyzji, służy odwołanie do ministra właściwego do spraw łączności. Proszę zwrócić uwagę na niekonsekwencje ustawodawcy. Najpierw w artykule 2 ust. 2 ustawy stanowi, że: domniemywa się, że osoba, która posiada odbiornik radiofoniczny lub telewizyjny w stanie umożliwiającym natychmiastowy odbiór programu, używa tego odbiornika. A następnie w tej samej ustawie w artykule 7 ust. 6 – w przypadku stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika radiofonicznego lub telewizyjnego kierownik… Gdzie tu logika? Albo obowiązuje domniemanie jest ono obwarowane jakimiś uwarunkowaniami, nawet tak szczątkowymi jak w tej ustawie – gdzie stwierdzono o stanie umożliwiającym natychmiastowy odbiór programu – używa odbiornika. A następnie ustawa mówi w trybie warunkowym o przypadku stwierdzenia używania! Co to oznacza, że jednak jakaś logika istnieje i każdy przypadek odkrycia u niepokornych obywateli posiadania niezarejestrowanych odbiorników musi zostać zbadany. Wniosek jest następujący, samo posiadanie sprawnego odbiornika radiowego lub telewizyjnego w miejscu zamieszkania i przechowywanie go w sposób umożliwiający natychmiastowe korzystanie z niego poprzez odbiór programu rodzi obowiązek podatkowy. Czy to się nam podoba czy nie!

 W istocie jest to haracz nałożony na społeczeństwo. Podstawą stwierdzenia, że dana osoba posiada odbiornik, jest fizyczne wizytowanie jego miejsca zamieszkania. Nie ma innej konwencjonalnej możliwości sprawdzenia, czy ktoś posiada odbiornik w stanie umożliwiającym jego natychmiastowy odbiór sygnału. O wiele bardziej rozsądnym, byłoby zmuszenie do rejestrowania odbiorników w momencie dokonywania ich zakupu! Wówczas uniknęlibyśmy całej zabawy związanej z wchodzeniem do domu podejrzanych o posiadanie nielegalnego odbiornika – jakież to komiczne prawda?

Zastanówmy się jednak, czemu służy ten podatek, będący w istocie podatkiem pogłównym – płaconym z tytułu posiadania odbiornika, zdolnego do odbioru! Nie jest to mały podatek, w świetle rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na rok 2012 – abonament za radio wynosi 59,4 zł rocznie a za radio i telewizor 199,8 zł. To stosunkowo dużo w miesięcznym budżecie osób o najniższych dochodach. Zapłacenie tego raz na rok stanowi istotne obciążenie, równoważne jednej parze męskich butów znośnej, jakości. W zamian, za co? Fikcję realizacji misji publicznej przez telewizję, której wcale nie musimy na tym odbiorniku oglądać? Podatek jest niesprawiedliwy, albowiem w przypadku osób fizycznych dotyczy w istocie posesjonatów lub osoby wynajmujące pomieszczenia. Co oznacza tego typu kontrola? Chodzenie ludziom po domach i sprawdzanie czy posiadają telewizor i radio? Na jakiej podstawie? Donosu? A może masowej łapanki? Otoczenie bloku przez Gestapo i chodzenie komisji w asyście SS-manów od drzwi do drzwi – spisujących odbiorniki? A jeżeli ktoś odbiera sygnał telewizyjny za pomocą telefonu komórkowego, komputera lub tabletu to nie wchodzi w zakres opodatkowania. Czy potraficie sobie państwo wyobrazić równie idiotyczny podatek nałożony na wasze telefony stacjonarne i komórkowe oraz komputery?  W niektórych stanach w USA są dopuszczalne tego typu podatki lokalne, nakładane na gadżety elektroniczne, jednakże my Polacy dumni mieszkańcy zielonej wyspy nie jesteśmy nawet w szczycie prosperity tak bogaci jak bogaci są biedni amerykanie. Śmiem stwierdzić, że rząd, który chciałby opodatkować Polakom ich telefony zostałby zmieciony z powierzchni ziemi w ciągu 48 godzin. Tak wielka jest siła ludzkich przyzwyczajeń, tolerujemy jeden totalny nonsens, a coś innego jest nie do przyjęcia.

Należy postulować zamienienie tego podatku na samorządowy podatek pogłówny, płacony przez każdą osobę, zameldowaną, pracującą lub rodziców osoby uczącej się na terenie danej gminy. Dalsze płacenie na luksusowe życie gwiazd polskiej telewizji lub niszowe radio publiczne, to luksus, na który naszego społeczeństwa nie stać. Natomiast samorządy z pewnością skorzystałyby na takim podatku pogłównym i miały możliwość przeprowadzania jego windykacji. Prawdopodobnie ten polityk, który wyczuje uderzenie w abonament – jako prawdopodobnie najgłupszy haracz, jaki wymusza na nas nasze państwo i program polityczny z likwidacji tego obowiązku – zdobędzie znaczne poparcie społeczne. Grunt do tego przygotowują działania uprawnionych organów nasilające egzekucję z tytułu zaległości oraz groźby zgłaszania dłużników do rejestrów dłużnych, oznaczających w istocie śmierć cywilną na rynku kredytu konsumpcyjnego w naszym kraju. Można się spodziewać, że będzie to jeden z wiodących problemów w naszym kraju już w przeciągu najbliższego roku. Negatywny odbiór społeczny przymusowego ściągania tego haraczu będzie pożywką dla kolejnego populisty, gwarantując mu stałe miejsce na scenie politycznej. Alternatywnie, zniesienie tego podatku wraz z ustawą abolicyjną ustanawiającą ryczałt dla dłużników dobrowolnie płacących taką opłatę – stałoby się doskonałym sposobem na poprawę notowań obecnego rządu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.