Znaczna część społeczeństwa utrzymuje się z przewożenia paliwa i papierosów?

rgbstock.com just4you (Justyna Furmanczyk)
rgbstock.com just4you (Justyna Furmanczyk)

Rzekomo znaczna część społeczeństwa utrzymuje się z przewożenia paliwa i papierosów, w ten sposób rzeczywistość naszych północnych regionów ocenia jeden z wiceministrów obecnego rządu w Warszawie i mobilizuje samorządy do aktywizacji gospodarczej, wykluczającej dochody z szarej strefy gospodarki napędzanej przemytem.

Dodatkowym motywem, dla którego – poza rzekomym zagrożeniem, ze strony Obwodu Kaliningradzkiego ma być okoliczność, że rzekomo Rosja prowadzi wojnę z Ukrainą i nie możemy na to zamykać oczu. Żeby było śmieszniej, należy rozumieć, że przestępczości gospodarczej, przemytu papierosów i paliwa na granicy z Ukrainą to nie ma? Z nią przecież przywrócono mały ruch graniczny bez słowa komentarza.

Problem jest poważny, ponieważ w bardzo ważnej części Polski, właśnie cała masa ludzi traci dochody, pracę, myśli o ratowaniu swojej działalności. Na pewno patologiczne zjawiska gospodarcze jak opisany przemyt papierosów i paliwa miał miejsce i to sądząc po licznych wpisach na portalach regionalnych być może w znacznych rozmiarach. Jednak na tzw. mrówki nie ma sposobu, czego najlepszym dowodem jest wykupienie chyba wszystkich samochodów znanego niemieckiego producenta, które w wariancie kombi mają baki o pojemności 80 i więcej litrów. Oczywiście takich zjawisk nie ma na granicy z Ukrainą, a już na pewno dronami i za pomocą lotni nikt nie podejmuje prób transportowania papierosów, ciężarówkami alkoholu i paliwa na wszelkie inne sposoby.

Problem polega na tym, że władza musi rozumieć, że ludzie muszą jeść. Jeżeli po 27 latach transformacji ustrojowej, wszystko co Rzeczpospolita miała do zaproponowania ludności województw Północy, to migracja zarobkowa na Zachód, albo drobny handel w tym także i w szarej strefie przy strefie granicznej z Rosją, to trzeba być bardzo odważnym człowiekiem, żeby bez patrzenia ludziom w twarz odebrać im źródło dochodów.

Przemyt zawsze był, jest i będzie tam, gdzie są granice. Można się zdziwić, ale jest również problemem na totalnie chronionych granicach Izraela, gdzie pomimo całej potęgi izraelskiego państwa – znajdują się chętni i możliwości do podejmowania ryzyka. To samo dzieje się na granicach zewnętrznych Unii od lat, można nawet filmy oglądać o tym jak wygląda “praca” i “szara strefa” w niektórych włoskich portach. W skrócie – kontener nie jest tam zjawiskiem, raczej należy mówić o statkach pełnych towaru. Jednak prawdopodobnie działa tu zasada jaki kraj, taki przemyt. Oznacza to mniej więcej tyle, że prześladujemy “mrówki”, niemające innej opcji na zarobkowanie u siebie w regionie. Wszystko oczywiście w imię bezpieczeństwa, za którego wzorzec może służyć granica z Ukrainą, gdzie jak wiadomo nie ma przemytu.

Oczywiście należy przyjąć argumentację rządu, albowiem zakładamy, że nie mamy pełnej informacji, jaką ma rząd. Jest przy tym oczywiste, że mamy do czynienia z informacjami tajnymi, więc możemy tylko ufać. Jednakże rząd, jeżeli jest poważny, powinien w jakiś sposób próbować zrekompensować tym regionom niespodziewaną utratę dochodów. Przykładowo można było przygotować specjalny program osłonowy dla bezrobotnych? Wsparcie dla przedsiębiorców? Samorządów? Przecież spadek dochodów będzie w ich budżetach mających udziały w podatkach natychmiast odczuwalny – uwaga, mówimy o budżetach na ten rok!

Bez takiego wsparcia bardzo prawdopodobne są argumenty mówiące o tym, że ktoś się przestraszył sukcesu polsko-rosyjskiej integracji przygranicznej. Dzięki której poznały się setki tysięcy ludzi, w sposób zupełnie normalny doszło do wymiany społecznej i współpracy. Komuś to musiało przeszkadzać, albowiem obraz „złych” Rosjan promowany przez znaczną cześć mediów w Polsce – nie pasował do realiów prezentowanych przez mieszkańców Kaliningradu w Polsce. W sumie to, więc może być bardzo smutna i niesłychanie głupia historia. W istocie, więc bardzo żałosna. Proszę zapamiętać – ludzie muszą jeść! Gdyby mieli na miejscu fabryki i inne możliwości zatrudnienia, na pewno by z nich korzystali. Ponieważ mówimy o jednym z najbiedniejszych regionów w kraju, to nie można się tam nikomu dziwić, ponieważ naprawdę trzeba jeść. Rząd NIGDY nie powinien zwalczać ludzkiej przedsiębiorczości, zaradności i kreatywności. Nawet jeżeli jej w części nie kontroluje, to nie znaczy, że nie jest ona lepszą alternatywą np. dla bezrobocia i marazmu jaki może tam mieć miejsce bez tej aktywności. Żeby to rozumieć, trzeba być jednak mentalnie po stronie wolności oraz rozumieć Polskę bardziej, niż w ramach symetrycznych i równo ociosanych granitowych krawężników na Alejach Jerozolimskich w Warszawie.

6 komentarzy do “Znaczna część społeczeństwa utrzymuje się z przewożenia paliwa i papierosów?

  • 18 sierpnia 2016 o 04:47
    Permalink

    Władza musi rozumieć, że ludzie muszą jeść. obywatele muszą wreszcie zrozumieć, że władza się sama zawsze wyżywi

    Odpowiedz
  • 18 sierpnia 2016 o 12:20
    Permalink

    Słuszna konkluzja: “Gdyby [ludzie] mieli na miejscu fabryki i inne możliwości zatrudnienia, na pewno by z nich korzystali.”

    W czasach PRL nie było kwestii przemytu “mrówek”, ludzie jakoś żyli.

    Co się zatem stało przez ostatnie 27 lat, że spora populacja z Ziem Północnych musi nimi być, żeby przetrwać?

    Odpowiedz
  • 18 sierpnia 2016 o 13:31
    Permalink

    Argumenty rządu żałosne ! Dobrze Pan pisze . Chodzi głownie o nasikanie Rosji na buty . Z obwodu kaliningradzkiego Rosjanie głownie przywozili PIENIĄDZE – na zakupy OFICJALNE . To wszyscy wiedzą . Rosjanie mają znacznie więcej kasy niż Ukry .
    Ta granica w porównaniu z ukraińską to wprost Szwajcaria !!!
    Głowny przemyt i dziki wschód to granica z Ukrainą ! Fajki , narkotyki , broń , ludzie , bursztyn i masa innych nielegalnych rzeczy .
    Po mordzie po tamtej stronie też łatwo dostać , czego doświadczyli naukowcy z Uniwersytetu Lubelskiego i mało oc nasi senatorowie .

    Odpowiedz
  • 18 sierpnia 2016 o 16:12
    Permalink

    Czy możemy być bezczelni do tego stopnia by wymagać iż “nasze” rządy
    pochylą się nad nędzą,biedą, beznadzieją
    Kowalskiego?

    Po stokroć – NIE!! Wklejam ponownie spojrzenie na problem okiem Tomasza Omańskiego zapisane na “polska-kaliningrad.ru”

    “Skąd taka troska, i po co te wysiłki? Późniejsze majdanowe wydarzenia w Kijowie uchyliły tutaj nieco rąbka tajemnicy. Moim zdaniem zwierzchnicy polskiego rządu kalkulowali, że ogarnięci gorączką zakupów w Biedronkach i widokiem nowych dróg w Polsce, „unio-oświeceni” kaliningradczycy wyjdą na ulicę. Jednym słowem były wielkie nadzieje i plany na wzrost niepokojów społecznych wśród “zakochanych w Unii” kaliningradczyków, który mógłby ku uciesze co niektórych doprowadzić do demonstracji i zamieszek w obwodzie.” (….)

    “Mały Ruch Graniczny w oczach naszego nowego (najważniejszego) sojusznika chyba po prostu nie zdał egzaminu. Urzędnicy w Warszawie otrzymali „wskazówki”. I tak oto zamykamy stronę zaczynającej się przecież ciekawie a kończącej jak zwykle, opowieści pod tytułem „MRG z Rosją”

    http://www.mysl-polska.pl/978

    http://polska-kaliningrad.ru/

    Odpowiedz
  • 18 sierpnia 2016 o 18:50
    Permalink

    TAK BYŁO:
    “Pierwszy raz od stuleci w 1945 roku prosty chłop i robotnik polski zyskał dostęp do dóbr cywilizacyjnych i kulturalnych mógł się leczyć, uczyć, korzystać z rozrywki. Tracąc władzę i majątki w 1945r. burżuazja i kościół, nie mógł się pogodzić z tym faktem i wszystkie zakręty w PRL-u sprytnie sterowano rękami robotników, w końcowej fazie /1989r./
    Przewodnia siła narodu, SOLIDARNOŚĆ – pokazała Polakom srodkowy palec. Potępia się wszystko co zostało zrobione przez naszych dziadków,rodziców z naszym udziałem.
    Należy pamiętać w jakim stanie znajdowało się państwo po zakończeniu działań wojennych; kraj w 70% zniszczony, 70% analfabetów, biologicznie i faktycznie zutylizowana przez okupanta inteligencja. Mimo teroru i strachu z entuzjazmem odbudowano dom ojczysty POLSKĘ.”

    A TERAZ JAK STWORZONO “WSPANIAŁĄ,DZISIEJSZĄ RZECZYWISTOŚĆ”:
    “Przez ponad ostanie ćwierć wieku Etos Solidarnościowy zniszczył nasz dorobek.Odebrano narodowi to co wywalczyli nasi dziadkowie i rodzice czyli bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne kraju.
    Zabrano nam wszystko.
    == http://lustracja.net/index.php/ciekawe-publikacje/164- michnik-my-wezmiemy-wladze-a-wy-polacy-pojdziecie-z-torbami
    == https://marucha.wordpress.com/2009/12/19/nie-zapomnijmy-o-genialnym-ekonomiscie-balcerowiczu/
    == Lista poszczególnych rządów prywatyzujących polską gospodarkę:http://www.historycy.org/index.php?showtopic=103502
    == http://wolna-polska.pl/wiadomosci/za-2-mld-dolarow-sprzedali-polskie-banki-wraz-z-66-mld-dolarow-w-tych-bankach-nikt-nie-sciga-tych-bandytow-2013-09
    To dlatego dzisiaj jest tak “dobrze” w kraju nad Wisłą,
    że Polacy są robotami we własnym kraju.Wytworzony klimat polityczny sprawia, że twórcy tego “dobrobytu”, którzy w II Rzeczypospolitej czy w Polsce Ludowej siedzieliby na ławie oskarżonych za zdradę stanu, nadal cieszą się nie tylko swobodą, ale uchodzą za elity.”

    CO NAM ZNOWU SZYKUJE POLSKOJĘZYCZNY RZĄD Z POMYSŁAMI MORAWIECKIEGO:
    “Zachodnie media głównego ścieku służące interesom banksterów przedstawiają TTIP jako coś korzystnego i dobrego dla gospodarki i mieszkaćców eurokołchozowych baraków. Prawda jest oczywiście dokładnie odwrotna. Bo co z tego, że – jak głosi zachodni medialny matrix – utworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy USA a Eurokołchozem przyczyni się do ożywienia gospodarki Eurokołchozu nawet o 120 miliardów € a gospodarki USA o 100 miliardów €? Takimi liczbami zachodnie media próbują przekonać do TTIP mieszkańców eurokołchozowych baraków. Ważniejszą a przemilczaną przez presstytutki sprawą jest to (przy założeniu, że owe szacunkowe „dane” nie są zawyżone) – do kogo te zyski trafią? Albo pytając inaczej – czy zwykły mieszkaniec (POLAK) dowolnego Eurokołchozowego baraku cokolwiek na TTIP zyska? Odpowiedź na to pytanie brzmi – NIE. On tylko i wyłącznie na tym straci–i to nie tylko finansowo.”
    https://opolczykpl.wordpress.com/2016/03/06/ttip-trojanski-kon-banksterow/

    Odpowiedz
  • 18 sierpnia 2016 o 22:40
    Permalink

    Niemcom w 27 lat po przegranej II wojnie światowej, która zdemolowała ich wewnętrznie i finansowo, udało się ponownie zostać światową potęgą gospodarczą, a Polsce – w 27 lat po okrągłym stole i rzekomym “upadku” komunizmu – udało się wypaść z grona 20 największych gospodarek świata? Czy dlatego, że nikomu w Niemczech nie przyszło do głowy, aby środki z Planu Marshalla trwonić na parki wodne i ścieżki rowerowe? A może dlatego, że mieli swojego Adenauera, a my byliśmy skazani na TW Bolka i Balcerowicza

    https://marucha.wordpress.com/2009/12/19/nie-zapomnijmy-o-genialnym-ekonomiscie-balcerowiczu/

    i innych PRL-owskich aparatczyków, których percepcja pojmowania “dobra wspólnego” często kończyła się na zapewnieniu odpowiedniej ilości pieniędzy sobie i swoim najbliższym.
    Wytworzony klimat polityczny sprawia, że ludzie, którzy w II Rzeczypospolitej czy w Polsce Ludowej siedzieliby na ławie oskarżonych za zdradę stanu, nadal cieszą się nie tylko swobodą, ale uchodzą za elity.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.