Społeczeństwo

Nie ma znaczenia ile pomników stanie na Krakowskim Przedmieściu

 Nie ma znaczenia ile pomników stanie na Krakowskim Przedmieściu, w zasadzie nawet nie ma znaczenia ile pomników stanie w Polsce – za rządów obecnej ekipy rządzącej, podobnie nie ma znaczenia ile będzie nadanych nazw ulic, rond, placów, czegokolwiek. To wszystko naprawdę nie ma znaczenia. Liczy się to, ile za miesiąc będzie kosztowało Euro.

Musimy sobie uświadomić, że jeżeli bardzo duża część społeczeństwa życzy sobie upamiętnienia, czy to faktu samej katastrofy lotniczej pod smoleńskiej, czy też późniejszych wydarzeń – wielkich narodowych emocji z tym związanych, które miały swoją bezpośrednią lokację pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, to warto jest się w te życzenia, czy też tą społeczną potrzebę wsłuchać.

Nie ulega przy tym wątpliwości, że na pewno nowe instalacje w przestrzeni jak i stosowana nomenklatura placów, ulic itp., będą miały istotne znaczenie na przyszłość, albowiem będą niesłychanie użyteczne w kształtowaniu czegoś, co nazywamy tzw. mitem smoleńskim. Jednakże, trzeba mieć zarazem świadomość, że brak tych nowych elementów w naszej rzeczywistości, spowoduje że nagromadzona energia społeczna, będzie się nadal kotłować i buntować, a w konsekwencji może doprowadzić, do jeszcze większego zwycięstwa obozu dobrej zmiany w przyszłości. Przecież ci ludzie żyją tym, że rzekomo zła władza nie pozwoliła upamiętnić itd. Oczywiście o gustach architektonicznych można dyskutować, jednak przecież nawet książę Poniatowski, nie znalazł się na cokole przed Pałacem dla zgrywy, tylko stał się bardzo jednoznaczną deklaracją polityczną. Z zasady zawsze pomniki są mniej lub bardziej trafionymi deklaracjami politycznymi. Nie inaczej będzie i w tym przypadku.

Chcą dwa pomniki, dobrze, nawet pięć lub dziesięć – nie ma problemu. Tylko proszę rozpisać taki konkurs i tak to zrobić, żeby nie wyszedł znowu jakiś szkaradek. Chodzi przecież o to, żebyśmy czcili pamięć w sposób godny. Ważne jest w tym także i to, że pieniądze na te pomniki mają być, ze składek społecznych – co już w zasadzie zupełnie rozwiązuje sprawę. Społeczeństwo oceni, eksperci się wypowiedzą, historia będzie świadkiem. Mamy w stolicy tak wiele różnych pomników, że jeszcze kilka nam w niczym nie przeszkodzi, a rzeczywiście – trzeba się zgodzić z samym argumentem, że tak ważne w swoim dramacie wydarzenie, po prostu wypada upamiętnić w sposób godny, albowiem w ten sposób pokazujemy szacunek i dla tych ludzi, którzy stracili życie, jak i do samych siebie. Przecież chyba każdy rozumie, że to w jaki sposób i w jakiej formie oraz skali upamiętnimy to dramatyczne wydarzenie, będzie w jakiejś mierze odzwierciedleniem tego, na ile, jak i w jakiej formule pojmujemy nasze państwo. Bez względu bowiem na sympatie polityczne, trzeba pamiętać że stała się tam wielka tragedia i już chociażby z tego tylko powodu, wypada tutaj tylko i wyłącznie zachowanie godne.

W interesie nas wszystkich jest wyciszenie emocji związanych – z tym w jaki sposób porozumiewamy się i reagujemy na kolejne informacje dotyczące tego smutnego wydarzenia. Uwaga, nikt rozsądny nie ośmieli się mówić nikomu, w jaki sposób ma przeżywać ból i żal po stracie przyjaciół, czy bliskich. Jednakże to, w jaki sposób jako zbiorowość odnosimy się do samego faktu tego dramatu, jak informujemy się o tym i jakie przejawiamy reakcje, to może być i powinno – przedmiotem specjalnej troski i rządzących i w zasadzie całej klasy politycznej. Ponieważ jak zawsze przykład idzie z góry. Jeżeli z jednej strony słyszymy o kłamstwie smoleńskim, zamachu, trotylu, „winie Tuska”, a z drugiej o trzaskających się parówkach w puszkach z piwem, brzozie pancernej, sztucznej mgle, promieniowaniu elektromagnetycznym itd. To przecież nie ma się co dziwić, że obie strony dialogu, reagują tak emocjonalnie i w zasadzie żadnego dialogu nie ma, tylko jest pokrzykiwanie na siebie i budowanie nienawiści. To się musi skończyć i miejmy nadzieję, że się skończy wraz z powstaniem tych monumentów upamiętniających to dramatyczne i przede wszystkim smutne wydarzenie.

Trzeba pamiętać, że Polacy szybko zapominają. Dlatego też, jak tylko sprawa się uspokoi i znikną emocje, tj. gdy druga strona nie będzie reagowała zgodnie z wzorcem, jakiego spodziewa się oponent, wszystko wygaśnie. Oczywiście będą dalej wspomnienia, jednakże nie będą się one koncentrowały na bieżącym przeżywaniu i sporze, tylko bardziej będą dotyczyły ofiar tej dramatycznej katastrofy. Z czasem na pewno będzie to coraz lepsza i pełniejsza refleksja. Proszę zwrócić uwagę, że w tej katastrofie ofiarami były osoby, praktycznie ze wszystkich środowisk politycznych.

Reasumując – niech będzie tyle pomników ile potrzeba, społeczeństwo je zweryfikuje, zobaczymy gdzie będą kwiaty, świece itd. Sposób upamiętnienia tego dramatu, będzie w pewnej mierze wyrazem naszego stosunku do państwa. Wszystkim powinno zależeć na zamknięciu tej sprawy. Będzie jednak trochę dziwnie, jak za narodowy spór zapłaci pamięć o księciu Poniatowskim.

Na marginesie, warto pamiętać że jeżeli oczekujemy pomnika w Smoleńsku, to sami powinniśmy wyrażać inny stosunek do pomników upamiętniających innych ludzi u nas w kraju.

5 komentarzy

  1. Mocne! bardzo pragmatyczne podejście

  2. Real polityk w wykonaniu Krakauera,popieram!W kwestii pomników, nie zapominajmy o pomniku Złamanej Konstytucji i Polskiego Złotego/zapisać aktualny kurs do Euro,ku pamięci potomków.! Niech się Świeci 1 Maja!

  3. Oczywiście, powinniśmy godnie uczcić pomnikami tych „najpodlejszych wśród podłych”(Churchill o polskich przywódcach) którzy zorganizowali ów „smoleński zamach”. Ja oczyma wyobraźni widzę serię pomników jako symboli gloryfikacji narodowych cech które umożliwiły tę katastrofę a więc wyciosania z kamienia metaforycznych symboli naszych narodowych cech:
    „Ignorancja” dla uczczenia zaniechania szkoleń lotników, przyspieszonych awansów bez zdobycia stosownej wiedzy i doświadczenia itp.,
    „Fałszerstwo” jako pochwała fałszowania dokumentacji osobowej lotników i dopuszczania do lotów tych którzy nie spełniali nawet formalnych wymogów.
    „Pycha” obrazująca szlachetne nadużycia władzy, pozwalające prezydentowi uzurpować sobie uprawnienie sięgania wolantu przez ściankę oddzielającą salonkę od kabiny pilotów.
    „Brawura” ku pamięci samobójczej odwagi żołnierskiej pozwalającej ryzykować życiem własnym, życiem ufnych im pasażerów , a przy sprzyjających wiatrach i losem całego narodu.
    Sposób materializacji tych alegorii pozostawiam wyobraźni artystów.
    Zapewne w czasie prac studialnych, artystom nasuną się jeszcze inne cechy które godne materialnego upamiętnienia. Pięknie będzie wyglądał ciąg tych monumentów na Krakowskim Przedmieściu. Doda nam również dobrego samopoczucia przejazd Rondem Brawury, siedziba władz na Placu Pychy czy nowa szkoła wyższa przy ulicy Ignorancji.

  4. Przecież w naszym umęczonym kraju są setki globalnych firm – bardzo bogatych.

    Nie chcą mieć nadzwyczajnych kontroli i śledztw co do swojej działalności, w tym traktowania pracowników – mają szansę na BUDOWĘ POMNIKA.

    Miejsc w Warszawie jest jeszcze sporo.

    Od Belwederu do Placu Zamkowego w Warszawie można postawić około 150 pomników.

    Po postawieniu pomnika – FIRMA dostaje certyfikat Prawdziwego Przyjaciela Polskiej Wspólnoty Narodowej i Kultywowania Pamięci Wielkich Polaków (PPPWNiKPWP).

    Firmy umieszczone w wykazie PPPWNiKPWP, przed wszczęciem ewentualnej kontroli swojej działalności przez Polskie Służby – musi dostać zgodę Prezesa na taką kontrolę.

    Oczywiście Prezesa Honorowego Fundacji Organizacji i Stowarzyszeń PPPWNiKPWP.

    Jak się bawić – to na całęgo!

    A tu Autor o jakiejś złotówce, co słabnie pisze …

    Na świecie jest takie mnóstwo innych walut, że nie ma czym się przejmować.

  5. Będzie, jak zwykle, szkaradek. Są bowiem tacy ludzie, którzy zawsze wychodzą brzydko na pomnikach.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

three × 1 =