Polityka

Zmierzyć się z państwem nuklearnym uzbrojonym po zęby

 Pan premier Arsenij Jaceniuk wykazuje się nadzwyczajnym poczuciem humoru, można nawet rzec, że to chyba niezły „żartowniś”, właśnie żalił się światu, że musi zmierzyć się z państwem nuklearnym uzbrojonym po zęby. Coś niesamowitego, po prostu nie da się tego w żaden logiczny sposób uzasadnić, jak to się bowiem stało, że nagle pan z Majdanu, wieloletni zausznik „gazowej-księżniczki”, zorientował się do czego doprowadził. Może niech to powie rodzinom spalonych żywcem w Odessie 2 maja br.,? Ewentualnie niech zapyta się jak to się stało – mordowanych przez jego artylerie mieszkańców i mieszkanek Doniecka i Ługańska? Alternatywnie niech zapyta się swojego tłumu, który wykrzykuje prostackie przyśpiewki wobec przywódcy sąsiedniego, przyjaznego jak dotąd państwa, który szturmuje jego ambasadę i zdarza się, że prześladuje swoich rodaków, tylko dlatego bo mówią po rosyjsku a ukraińskiego nie znają. Naprawdę zdziwienie sytuacją przez pana Jaceniuka jest tak naiwne, że tylko ślepy, głupi i nierozumiejący tłumaczenia z ukraińskiego głupiec mógłby się nabrać na to, że nie wiadomo, o co chodzi i o to niewinny upomina się sprawiedliwości.

Jednak tak nie jest, pan Jaceniuk doskonale zdaje sobie sprawę ze złożoności sytuacji, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co doprowadziło do jej obecnego zagmatwania, jak również – ma świadomość jak bardzo zawinił on i inni ludzie, będący rzecznikami złej sprawy na Ukrainie. Zawinił przede wszystkim wobec własnego Narodu, oraz wobec pokoju międzynarodowego, gdyż szczucie na sąsiedni kraj i oskarżanie go o wszystko, co najgorsze po prostu musiało prędzej czy później doprowadzić do konfrontacji.

To pan prezydent Poroszenko nakazał przeprowadzenie pacyfikacji wschodnich rejonów ukraińskiej przestrzeni post-państwowej! To, co cynicznie telewizje z Kijowa nazywały operacją antyterrorystyczną, skończyło się uznaniem rzekomych terrorystów za milicje ludowe w porozumieniu mińskim. Jednakże skutecznie przez długi czas zabijano ludzi, doprowadzając do wielu czynów noszących rzeczywiście znamiona ludobójstwa.

Tymczasem mniej więcej w połowie października br., mogliśmy usłyszeć z ust pana premiera Jaceniuka oświadczenie skierowane do Europy Zachodniej o niemości zagwarantowania bezpieczeństwa tranzytu rosyjskiego gazu do Europy. W międzyczasie jeszcze cały zestaw gazowych roszczeń i potrzeb, a co zrobiła Europa? Zgodziła się zapłacić za Ukrainę zaległe rachunki gazowe (w znacznej części).

Powstaje pytanie, – jeżeli Ukraina jak wiele razy twierdził jej rząd miała odłożone pieniądze na należności gazowe – to, co się stanie z tymi pieniędzmi? Czy my w ten sposób przypadkiem nie subsydiujemy ukraińskiej machiny wojennej? Czas najwyższy zacząć zadawać takie pytanie naszym i europejskim politykom, ponieważ inaczej naprawdę na Ukrainie dojdzie do wojny totalnej, w której zwycięzca będzie tylko nominalny. Nie można dłużej tolerować sytuacji, w której stale opowiadamy się (nawet mimowolnie) po jednej ze stron cynicznie podtrzymywanego przez rząd w Kijowie konfliktu.

Jeżeli rzeczywiście zdarzyłoby się to nieszczęście, że doszłoby do konfrontacji Ukrainy z Federacją Rosyjską, to skutek tej konfrontacji może być tylko jeden. Trudno określić jak długo Rosjanie są w stanie jeszcze wytrzymać niekończące się prowokacje ze strony ukraińskich czynników narodowo-radykalnych, jednakże chyba żaden inny kraj nie wytrzymał tak wiele jak Rosja w ciągu ostatniego mniej więcej pół roku.

Sprawa jest tak banalnie prosta, że tym razem ukraiński przemysł propagandowy nie będzie w stanie niczego przekłamać. Napięcie, które jest podtrzymywane na wschodzie ma doprowadzić do wykrwawienia sił powstańczych oraz uniemożliwić odbudowę normalnej gospodarki i normalnych porządków w tych dwóch wielkich miastach. To będzie oznaczać siłą rzeczy – bunt społeczny i to autentyczny, bo motywowany głodem, ewentualnie gigantyczną migrację do Rosji. Do tego nie trzeba wiele, wystarczy codziennie wystrzelić z kilku dział, kilku moździerzy o określonej godzinie, tak żeby ludzie się bali wyjść z piwnic do domów, wyjść do pracy, zająć się odbudową i pracą. To scenariusz znany z Bejrutu gdzie terroryści z czasem zamienili życie mieszkańców w piekło. Jest oczywistym, że nikt nie może na takie coś – czy to samowolne ze strony ukraińskiej, czy też skrajnie cyniczne pozwolić. Problemem jest asymetryczność – Ukraińskie wojska rządowe i ugrupowania zbrojne mają w zasięgu swoich dział dwie metropolie Noworosji. Powstańcy, są zablokowani w działaniach porozumieniem z Mińska. To nie może tak dłużej trwać, ponieważ to oznacza rozkład powstańczych republik poprzez terroryzowanie jej ludności, tego nie zniesie żadna władza nigdy.

Jeżeli w tym szaleństwie radykałowie ukraińscy posunęliby się do zaatakowania sił rosyjskich, co może nastąpić z wielu powodów związanych z wewnętrzną sytuacją na ukraińskiej scenie politycznej, to wymusi interwencję Rosji, ponieważ tam się już nie da udawać, że Ukraińcy są przyjaciółmi Rosjan, tylko lekko zbłądzili, ale może się zreflektują. Kreml zrobił bardzo wiele dla złagodzenia retoryki wewnątrzrosyjskiej, jednakże prawdopodobnie sytuacja dochodzi obecnie do granicy wytrzymałości, za którą muszą pójść rozwiązania gwarantujące pokój. Niestety może nie być innego rozwiązania niż systemowe uspokojenie sytuacji. Winę za ten dramat jednoznacznie i w pełni ponoszą nowi władzy Kijowa, to wszystko to są albo pośrednie, albo bezpośrednie skutki ich polityki i okrutnych działań.

Ten dramat można zakończyć tylko przez necocjacje i zdrowy pragmatyzm, czy pan Jaceniuk nie wiedział z kim się mierzy już na początku? Oni wszyscy doskonale to wiedzieli, dzisiaj nie mają prawa udawać zdziwionych. Europa i Polska powinny trzymać się jak najdalej od wszelkich jednostronnych deklaracji poparcia. Pomagać należy ale w sposób humanitarny – wszystkim stronom konfliktu, które o pomoc się zwrócą.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

three × 2 =