Polityka

Zmierzch tradycyjnych partii i tradycyjnych wartości liczy się standard?

 Obserwujemy erozję autorytetów, obserwujemy zmierzch tradycyjnych partii i reprezentowanych przez nie tradycyjnych wartości. O ile w przypadku naszego kraju w ogóle można mówić o partiach, albowiem w momencie jak one wraz z myślą postępową były tworzone u nas nie było państwa. Stąd wieczna opozycja, stały opozycjonizm Polaków do rzeczywistości, ponieważ przeważnie nie była to ich rzeczywistość, tylko rzeczywistość z którą musieli się zmagać. Ponadto pozbawieni ciągłości państwowej i instytucjonalnej nie mamy czegoś takiego jak tradycja! To co obserwujemy najbarwniej w ruchu ludowym, to niestety także naśladownictwo, chociaż może najbardziej prawdziwe. Poza tym nie mamy niczego, nie ma nic z pięknej tradycji PPS-u! Wszystko znikło w cezurze okupacji, może jedynie nacjonalistyczne opcje próbują nawiązywać, do tego co było, ale to wszystko i tak jest przedzielone okresem PRL-u. Tradycji z PRL-u nie ma żadnych autentycznych, których by nie zbrukano. Swego czasu dostało się nawet KPN-owi, którego lider Leszek Moczulski został ostrzelany teczkami. Wówczas – wszystko stało się już mdłą masą, cały nasz system jest wynikiem pragmatycznego neokompromisu, gdzie różni ludzie, podpisujący lojalność z tą samą socjalistyczną ojczyzną prowadzili różną – w praktyce koncesjonowaną działalność polityczną. Dodatkowo u zarania zostaliśmy ośmieszeni przez Partię X, za którą wiadomo kto stał i chyba się do dzisiaj śmieje – podobnie jak w przypadku różnych innych kanapowych śmieszności, których u zarania transformacji było wiele.

Dzisiejsza scena polityczna nie wyraża poglądów społeczeństwa, ona te poglądy społeczeństwu przedstawia, przy założeniu że jednak przykładowo Platforma Obywatelska lub kawiorowa lewica – cokolwiek wyrażają poza chęcią kontynuacji tego co widzimy codziennie za oknami naszych domów i przepełnionych autobusów. Prawi i Sprawiedliwość oraz inne prawicowo zorientowane partie i ruchy to nic innego jak niespełnienie, tak ciążące na polskiej polityce – ciągła pretensja do całego świata o wszystko i o nic. Nie ma w Polsce partii politycznej, która byłaby autentycznie obywatelska i autentycznie wyrażała poglądy społeczeństwa, nie chodzi tu o to, żeby poglądy kreować a następnie być rzecznikiem popierającej nas grupy. Jest to banalne, zwłaszcza jeżeli celuje się w przeciwnika politycznego, który najdelikatniej mówiąc nie jest wyrazisty a w czasie rządzenia popełnił szereg błędów. Jednakże to nie o to chodzi, albowiem scena polityczna powinna odpowiadać na pytanie; JAK POPRAWIĆ POLSKĘ a nie starać się o realizację TERAZ K….A MY!

Z bezideowości i braku woli przeprowadzania aktywnych reform, które ryzykiem niepowodzenia mogą zatopić każdy projekt polityczny wynika siła obozów rządzących, to znaczy każdy kto u nas rządzi – ma przewagę nad otoczeniem jeżeli nie rządzi w sposób kontrowersyjny i zmuszający ludzi do wyrzeczeń. W ten sposób toczy się nasze życie społeczno-gospodarcze, że przez okres całej transformacji realizujemy mniej więcej tą samą politykę, z małymi odchyłkami na przesilenie w jakichś kwestiach. Poza tym nic się nie zmienia, dlatego winni są wszyscy, winni są wszyscy, którzy rządzili – nie mają do zaproponowania państwu i Narodowi niczego nowego, czego państwo by potrzebowało a naród by tego oczekiwał. W tych garniturach nie da się przełamać impasu, ci ludzie powinni odejść – dosłownie wszyscy z nielicznymi szlachetnymi wyjątkami.

Klasycznym przykładem próby wymiany generacyjnej elit politycznych jest Sojusz Lewicy Demokratycznej, gdzie to się dokonało a następnie dinozaury wróciły, nowe, wzmocnione, oczyta, z umysłami jak brzytwy! Nikt nie chce pamiętać swoich nieudolności i kompromitacji, liczy się tylko to, żeby trwać a trwanie zapewnia się przez parcie na szkło. Po dosłownym wyrzuceniu Napieralskiego, który ma polityczne szczęście w nieszczęściu – być ze Szczecina, do władz nad partią wróciły stare garnitury. I co? Czy coś się zmieniło? Czy lewica jest przez to bardziej wyrazista? Czy potrafiła powstrzymać erozję elektoratu na rzecz środowisk zwanych lewicą festyniarsko-obyczajową? Nie – nie udało się to im, ponieważ ci szlachetni i zasłużeni działacze myślą już kategoriami dotrwania do emerytury, gdzie albo chcą się zapisać jako pomniki spiżowe, albo po prostu – myślą o wygodnej starości. Nic więcej, nic ponadto, na nic innego nie wystarcza już pary pod kotłem! Podobnie jest w innych partiach, jedne jak PO miały to szczęście, że ich Napieralski nazywa się Donald Tusk i albo miał na tyle lojalnych współpracowników i przychylną prasę oraz umiał ciąć, że przetrwał, albo jak PiS, które nie miało szczęścia i ich Napieralski to ciągle jeden i ten sam Prezes.

No i mamy polityków standardowych, są tak teflonowi i tak obojętni, że mogą w trakcie swojego życia politycznego w naszym transformującym się kraju – stale się transformować do kolejnych opcji politycznych, zupełnie nie bacząc na coś takiego jak honor, wyrazistość, czy po prostu dotrzymanie słowa. To polski kociołek, wszystko się w nim wymiesza a pulpa bezkształtna i bez smaku – bulgoce! Lepiej być na wierzchu, nogami stojąc na głowach tych, którzy pozostali niżej. Oj wielu jest takich, niestety, bardzo wielu. Dzięki właśnie tej standardowości – kilku liderów może bardzo skutecznie rządzić całym systemem trzymając wszystkich za gardło, czyli za diety, kontakty i możliwości załatwiania spraw, a przepraszam lobbowania za tematami – tak się to dzisiaj nazywa!

Najbliższe wybory niestety nadal niczego nie zmienią, to będzie w dalszym ciągu wyścig logotypów, który prawdopodobnie się zakończy koalicją parlamentarną rządzącego standardu politycznego z innym, który będzie potrzebował dorobić do emeryturki. Powodzenia Polsko!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 × 4 =