Religia i państwo

Zmieńmy charakter państwa na chrześcijański a docelowo na katolicki!

 W minionym ustroju, od którego się właśnie transformujemy naszym teoretycznym celem była budowa socjalizmu, który jak wiadomo był daleko przed komunizmem – ostatecznym rajem dla robotników i chłopów. Od 24 lat się transformujemy – nie wiadomo w jakim kierunku, model neoliberalnej para-demokracji opartej na wysługiwaniu się zachodowi i oszukiwaniu własnego społeczeństwa.

Brnąc dalej w transformację, która nie przynosi powszechnie pożądanych i odczuwalnych pozytywnie efektów zmierzamy donikąd i oszukujemy się sami, oszukujemy społeczeństwo, które ufa systemowi.

Musi być jakiś cel, jakiś punkt stały, który możemy realnie i w sposób wiążący zdefiniować w taki sposób, żeby wszyscy zrozumieli do czego zmierzamy i jaki jest kierunek naszego marszu, w imię czego i dlaczego się tak bardzo poświęcamy od tylu lat (i będziemy ponosić kolejne ofiary).

Może warto rozważyć rzeczywiście stworzenie w Polsce państwa religijnego, czy też bardziej wyznaniowego – opartego na wyznawaniu praw wiary chrześcijańskiej, z jej katolickim modelem jako wiodącym dla większości społeczeństwa a tym samym tożsamym dla państwa? Warto od razu zaznaczyć, że jest to postulat do zaakceptowania dla znacznej części środowisk prawicowych i w zasadzie chodziłoby głównie o nazwanie pewnych spraw po imieniu, nawet bez głębszej ingerencji w istniejące realia.

Sam pomysł na stworzenie w Polsce państwa wyznaniowego należałoby oczywiście wprowadzać stopniowo, krok po kroku – idąc drogą jak od socjalizmu do komunizmu, w istocie chodziłoby o to samo – o „ochronę” naszej demokracji poprzez udoskonalenie jej do postaci teokracji.

Dlaczego nie? Przecież jesteśmy krajem chrześcijańskim, w większości składającym się z wyznawców religii Rzymsko-Katolickiej, więc w czym problem? Dlaczego nie mielibyśmy wprowadzić ułatwień w kreowaniu drogi do raju – tutaj, na ziemi? Przecież to byłby wspaniały model, państwo wyznaniowe, może nawet drugie państwo kościelne? Wszystko w celu umacniania wiary i spowodowania większej szczęśliwości wśród mieszkańców! Czego Katolicy mogą chcieć więcej?

Przeprowadzilibyśmy zmianę podziału terytorialnego kraju do poziomu parafii i innych jednostek kościelnych, diecezje byłyby zasadniczymi jednostkami podziału terytorialnego kraju. Administracja kościelna mogłaby zastąpić niewydolną administrację rządową i samorządową, jak to bardzo obniżyłoby koszty! Szpitale przekazalibyśmy zakonom, podobnie drogi – przecież pierwsze w Polsce budowali Cystersi i Benedyktyni! Wróćmy do korzeni! Wróćmy do porządku! Wróćmy do starych, sprawdzonych i doskonale działających wzorców!

Rząd też byśmy zamienili na wiadomo kogo, a rolę parlamentu pełniłby Episkopat. Zero kosztów, jedynie BOR musiałby objąć nowe limuzyny pod ochronę, ale to żaden koszt w stosunku do smutnej dzisiejszej rzeczywistości.

W ten sposób stosunkowo szybko i prosto – oczywiście pod warunkiem społecznego poparcia wprowadzilibyśmy prawo kanoniczne jako powszechnie obowiązujące i jego sądy kościelne jako sądy powszechne. Też byłoby taniej i o wiele, naprawdę o wiele sprawniej, z tym chyba wszyscy się zgodzą. Oczywiście pojawiłby się problem tych, którzy nie chcieliby uznać nowego porządku, ale pod tym względem mamy wypracowane wzorce Świętej Inkwizycji, więc nic nie powinno być problemem.

Znikną problemy w rodzaju gender, będzie można wydawać tylko książki, które nie będą na indeksie, rzeczywistość będzie uporządkowana, każdy będzie znał swoje miejsce. Jeżeli zdarzy mu się zapomnieć o swoim miejscu i o nowym – religijnym charakterze państwa, z pewnością nie zabraknie funkcjonariuszy Policji religijnej, którzy w sposób odpowiedni takiej zbłąkanej owieczce przypomną o co w nowych realiach chodzi.

Oczywiście nadrzędnym celem państwa religijnego byłoby szerzenie naszej wiary, to czy wybralibyśmy drogę zaprzepaszczonych krucjat, czy też cywilnych misji humanitarnych, to już odrębna kwestia. Z pewnością wiedzielibyśmy co robić i jak się zachować.

Najważniejsze jest, żeby były cele (zbawienie) i porządek! Poza tym, nie ma znaczenia jaki będziemy mieli system…

One Comment

  1. Bardzo ciekawie przedstawiony temat, natomiast ja uważam, że Polska już jest państwem wyznaniowym i to wbrew zapisom w Konstytucji III RP np.symbole religijne w świeckich urzędach i szkołach, biskupi wypowiadają się i wywierają presję jak chodzi o treść ustaw uchwalanych przez Sejm. Czy będzie taniej,jak Parlament zastąpimy Episkopatem? nie mam pewności, urzędnicy Pana Boga wszelkich wyznań raczej preferują luksusy. Inkwizycja, zamiast Sądów oczywiście, że będzie sprawniejsza to znamy z przeszłości, czy tańsza? tu już mam wątpliwości. Jak chodzi o krucjaty, to być może Polska nareszcie by zrealizowała swoje ambicje wielkomocarstwowe.
    Traktując nie_poważnie artykuł nie sięgnęłam po atlas aby sprawdzać gdzie by tu wyjechać. Natomiast Autorowi gratuluję artykułu, nietuzinkowy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.