Paradygmat rozwoju

Zmienił się nasz klimat – to rodzi liczne i groźne konsekwencje

 Nie da się oszukać rzeczywistości – widać i czuć, że zmienia się nasz klimat. Nigdy nie był zachwycający, ale jeszcze na początku lat 90-tych ubiegłego wieku mieliśmy do czynienia z czterema porami roku. Obecnie mamy trzy pory roku – zimową, chlapo-błotną i tropikalną. Występują z różnym natężeniem i ich cechą charakterystyczną jest to, że przejście z jednej pory na drugą może nastąpić praktycznie z dnia na dzień. Towarzyszą temu w niektórych rejonach kraju takie zjawiska jak podtopienia, powodzie, susze, trąby powietrzne, czasami nawałnice – gradowe i inne niekorzystne zjawiska atmosferyczne. Bardzo niebezpiecznie bywa, jeżeli skoncentrują się na małym terenie stosunkowo silnie zamieszkanym, wówczas robi się groźnie i zdarza się, że od czasu do czasu interweniuje nawet sam pan premier. Wszyscy pamiętamy dramat słynnego paprykarza, który się okazał stosunkowo zamożnym człowiekiem, jednakże pytał się pana premiera „jak żyć”.

W historii naszego bytowania na tym terytorium zdarzały się już tutaj tak dziwne zjawiska klimatyczne jak bardzo ostre zimy, w trakcie, których można było przejść po zamarzniętym Bałtyku do Szwecji. Zdarzały się okresy, w którym natężenie negatywnych zjawisk klimatycznych ograniczało okres wegetacji roślin do stanu uniemożliwiającego powszechność i masowość upraw. Zdarzały się w przeszłości klęski głodu, ale trzeba zaznaczyć, że miały one bardziej charakter klęsk wynikających z rabunkowej gospodarki wojskowej i kontrybucji niż z klimatu, ponieważ z produkcją żywności praktycznie nigdy nie było w naszym kraju problemów.

O ile wcześniej przetrwanie populacji gwarantowało związanie z ziemią i prowadzenie gospodarki bliskiej naturze, to obecnie w czasach wysoko jakościowej produkcji żywności, może nastąpić problem związany z zakłóceniem produkcji przez gwałtowne wahnięcie klimatu. W przypadku, jeżeli klęska dotyczyłaby tylko naszego kraju przez rok lub kilka lat, wówczas można sobie jeszcze jakoś poradzić – bez problemu importując nadwyżki żywności z Unii Europejskiej, jednakże w przypadku dramatu klimatycznego mającego zasięg kontynentalny – możemy stanąć przed problemem braków żywności.

Trzeba się na to przygotować, zwłaszcza w kontekście ogólnej tendencji do ocieplania się klimatu. Mało osób ma przy tym świadomość, że pogoda, którą obserwujemy i której kaprysów doświadczamy to nie jest klimat. Zjawiska, które obserwujemy są wynikiem zmian klimatu, jednakże nie możemy oceniać tylko po pogodzie kierunków zmian w dłuższym okresie czasu. Wszelkie prognozy w tej kwestii są niebezpieczne politycznie, ponieważ prosto przekładają się na zbiory rolne, a jak wiadomo rolnictwo jest podstawą gospodarki czy to się komuś podoba, czy nie.

Musimy się liczyć z ryzykiem, że już w średniookresowej perspektywie czasowej będziemy musieli zmodyfikować produkcję rolną w kierunku bardziej wydajnej i bardziej odpornej na kaprysy klimatyczne. Spowoduje to reorganizację produkcji, na pewno wzrost cen żywności i wymusi w jakiejś perspektywie zmianę zwyczajów żywieniowych ludności.

Prawdopodobnie największym zagrożeniem dla naszego kraju jest wielki deficyt wody słodkiej, nie mówi się o tym w mediach mainstreamowych, ale mamy z tym, jako państwo bardzo poważny problem, – dlatego też niezwykle ważna powinna być gospodarką wodą opadową, jak również umiejętne korzystanie po te źródła, które są jeszcze wydajne, ponieważ już w perspektywie krótkookresowej może się okazać, że będziemy zmuszeni racjonować wodę – zwłaszcza w miastach np. poprzez progresywne podwyższenie jej ceny od części zużycia, przeliczanego na ilość osób w gospodarstwie domowym. Biorąc pod uwagę wymogi ochrony środowiska – nie byłby to zły pomysł, ponieważ woda jest dobrem strategicznym decydującym o wszystkim i po prostu należy ją szanować i oszczędzać.

W interesie państwa jest takie zabezpieczenie systemu społeczno-gospodarczego, żebyśmy mogli przetrwać bez zmiany stylu życia wszelkie turbulencje związane z pogodą przez jeden pełny sezon a po wprowadzeniu reglamentacji na najważniejsze produkty żywnościowe może nawet 2 lub 3 lata. Opracowanie takiego systemu byłoby wyzwaniem dla logistyki i zabezpieczenia potrzeb państwa niespotykanym dotychczas w naszym kraju przez lata.

Odpowiednie skojarzenie zabezpieczeń przed wojną, klęskami żywiołowymi i właśnie zmianą klimatu – może nam tylko pomóc, albowiem realizując spójny i przemyślany system gwarantujemy sobie nie tylko przetrwanie, ale przede wszystkim setki tysięcy miejsc pracy, nie wspominając już o możliwości przetrwania populacji, jako takiej. Bez przygotowania odpowiednich procedur, bez zgromadzenia odpowiednich rezerw – możemy być narażeni na dramatyczne koszty zaniechania.

2 komentarze

  1. Ale mimo wszystko mamy już wiosnę.
    Głowa do góry i nie wpadajmy w panikę.
    Dostosujemy się do nowego klimatu – mamy technologie.

  2. Całość artykułu, tak wszystko się zgadza. Natomiast ostatnie zdanie “gwarantujemy sobie setki tysięcy miejsc pracy” jest dla mnie dyskusyjne. Technika, technologia ciągle się rozwijają ocenia się, że w przyszłości i to niedalekiej wystarczy 20% pracujących. Stąd wniosek powinien być bardziej zrównoważony podział wartości wypracowanej.Człowiek nie żyje po to aby tylko pracować lecz pracuje po to aby w miarę spokojnie żyć.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

two × 4 =