Polityka

Zmiany w zasadach działania jednolitego rynku – tak, ale w dwie strony!

 Śmieszny brytyjski populizm przekracza już granice racjonalnej tolerancji, po prostu nie można bez reakcji dłużej wysłuchiwać brytyjskich dąsów w przedmiocie zalewających Wyspy przyjezdnych z Polski. Tamtejsza poprawność polityczna nie pozwala przeciwstawić się przeciwko przyjezdnym obcym kulturowo, więc z łatwością można wyżywać się tylko na Polakach lub obywatelach innych „białych” krajów Europy środkowej.

Oczywiście obywatele Wielkiej Brytanii mają pełne prawo tak kształtować swój kraj jak tylko chcą i nic nam do tego, jeżeli przeszkadzają im emigranci – mają prawo żądać zmian na poziomie europejskim pozwalającym na swobodny przepływ ludzi, kapitałów i towarów na terenie Unii. Jednakże nie może być tak, żeby rezygnacja z jednego z filarów odbyła się bez konsekwencji dla innych.

Istotą Wspólnego Rynku jest stworzenie wspólnej przestrzeni społeczno-gospodarczej, Brytyjczycy dążąc do wyeliminowania swobody przepływu ludzi, ze względu na stygmatyzację ich poprzez poziom zamożności – naruszają ustalone porządkiem unijnym zasady budowy spójnej Unii Europejskiej. Właśnie bowiem na dostosowywaniu się krajowych rynków do możliwości jakie stwarza unijne prawo polegało i polega – wyrównywanie poziomów życia w Europie. Wszyscy wymieniamy się tym, czym jesteśmy w stanie. Tak się składa, że Polska i inne kraje, gdzie nastąpiła deindustrializacja posiadają nadwyżki rąk do pracy, a akurat w Wielkiej Brytanii był deficyt tanich pracowników więc nastąpiła dyfuzja. W drugą stronę jednak cały czas przepływają kapitały z londyńskiego CITY, którego potęga dzisiaj opiera się w znacznej mierze na swobodzie działalności gospodarczej i ochronie praw własności na terenie całej Unii Europejskiej. Oczywiście nie ma tu symetrii, ale z powodzeniem można obronić tezę, że nadpodaż rąk do pracy w Polsce, to w części skutek transformacji – dokonywanej głównie w oparciu o tenże kapitał.

Jeżeli więc Polacy i inni obywatele Unii nie będą mogli swobodnie osiedlać się w Wielkiej Brytanii i innych krajach tzw. bogatej Unii, to równolegle należy ograniczyć swobodę w przepływie kapitału z m.in. Wielkiej Brytanii, tak żeby Londyńskie CITY straciło możliwość automatycznego i bez problemowego inwestowania – wprost i bezpośrednio w lokalne biznesy i na lokalnych rynkach. Chodzi o to, żeby promować lokalne centra kapitałowe, w końcu każdy kraj ma giełdę i instytucje finansowe. Dlaczego Londyn ma stanowić dla nich bezpośrednią konkurencję w całej Unii – i czerpać z tego olbrzymie korzyści? Być może jak się okaże, że w Wielkiej Brytanii zniknie cześć wysoko płatnych miejsc pracy, ponieważ Londyn straci swoją pozycję międzynarodowego centrum finansów – ograniczając swój potencjał np. o 40% – tego czego nie będzie mógł prowadzić w Europie, wówczas problem migracji pojawi się, ale w drugą stronę. Kij ma dwa końce, prześcigający się w populizmie brytyjscy politycy zapominają, że cała Unia Europejska to jest sieć naczyń połączonych a i tak przez te wszystkie lata są na wygranej pozycji, ponieważ mają swoje zniżki w składkach, więc nie mają prawa narzekać, ponieważ korzystają a nie przyczyniają się proporcjonalnie tak jak np. Niemcy czy Francuzi.

Oczywiście jednak nie możemy być ślepi i głusi na postulaty naszych brytyjskich przyjaciół, które są w znacznej mierze uzasadnione. Problem można rozwiązać systemowo, tak żeby zadowolone były władze brytyjskie, jak i niezakłócone były prawa do swobodnego przemieszczania się. Proszę zwrócić uwagę, że postulaty Brytyjczyków dotyczą osób bez kwalifikacji i raczej biedoty. Oni nie chcą, żeby do ich kraju wlała się fala ubogiej ludności „luźnej” z Rumunii i Bułgarii. Polacy już raczej tam są i swoje zrobili, niestety dla wielu wyjazd na Wyspy okazał się życiowym testem, z którym nie byli w stanie sobie poradzić.

Istotą problemu jest to, że skala brytyjskiego „socjalu” oraz wysokość płac w stosunku do kosztów życia, nawet jeżeli podejmowano się prac prostych – były i są dla większości naszych rodaków bardzo zachęcające. Po co pracować w Polsce przez miesiąc za 1680 zł jeżeli taką stawkę można zarobić w środkowej Anglii w tydzień i jeszcze zostanie na wynajem mieszkania! Niestety skala naszej krajowej nędzy jest przerażająca, przy czym jednak kwestia płac jest o czym trzeba pamiętać – zagadnieniem gospodarczym. Wynika z tego w jaki sposób pracę wyceniają kapitaliści organizujący produkcję (usługi). Tutaj znowu wracamy do problemu obecności kapitału z londyńskiego CITY, albowiem w wielu przypadkach jest to właśnie ten kapitał, który szuka swojej wysokiej stopy zwrotu poprzez wymuszanie wysokiej efektywności polskich pracowników w zamian za żałosne płace.

One Comment

  1. Wierny_czytelnik

    brytyjczykom trzeba się postawić, nie może być tak, żeby byli obok unii, nie płacili a czerpali korzyści. niech wystąpią jak sie im nie podoba

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.