Religia i państwo

Zmiana Papieża dobrą okazją do renegocjacji konkordatu?

 Czasy się zmieniają, rzeczywistość idzie do przodu – Konkordat pochodzi z 1993 roku! 28 lipca tego roku będziemy obchodzili jego dwudziestolecie. Panowie Krzysztof Skubiszewski, Aleksander Kwaśniewski i Jerzy Buzek (tenże obecny przy wszystkich nieszczęściach Polski) już dawno odeszli z annałów polskiej polityki – zmieniły się pokolenia, zmieniły się realia, zmieniły się potrzeby i uległ modyfikacji status stron.

Państwo polskie nieco okrzepło, odrobinę udało się wzmocnić podstawy społeczeństwa obywatelskiego, w którym już nie wszyscy widzą potrzebę współistnienia w państwie z Kościołem Katolickim, a na pewno już nie, jako z podmiotem równorzędnym względem państwa. Można nawet postawić hipotezę i skutecznie ją obronić, że niezależność i autonomia Kościoła Katolickiego od państwa polskiego – na jego terytorium nie służy szczególnie dobrze temu nieszczęsnemu w podpisywaniu umów międzynarodowych państwu.

Pewne rozwiązania jak art. 4 ust. 1 w którym nasze państwo uznało osobowość prawną Kościoła na własnym terenie to skandal w biały dzień i po prostu zawłaszczanie naszej niepodległości, albowiem Kościół Katolicki jest drugą osobą prawną na tym samym terytorium – zupełnie niepodlegającą regulacjom państwa! Niech się zarejestrują w polskim sądzie i podlegają pod polskie prawo – nie może być tak, że Kościół – jakikolwiek, a zwłaszcza dominujący stanowi równoległą strukturę podmiotową na tym samym terytorium! Zbyt krótko istniejemy, jako państwo, żeby innym organizacjom międzynarodowym, nad którymi nie mamy kontroli pozwalać na takie przywileje. Dodajmy, że w praktyce oznacza to nietykalność i w zasadzie immunitet. Jak nasze państwo może aresztować funkcjonariusza innej podmiotowości niezależnej od państwa – działającej na naszym terytorium? W jakim imieniu i jakim prawem?

Biorąc pod uwagę historyczny charakter części zaszłości, w tym w szczególności kwestii korzystnych w konkordacie dla państwa polskiego – jak gwarancja zachowania spoistości terytorium państwa z granicami diecezji (problem ziem odzyskanych i utraconych), konkordat należy jedynie renegocjować i zmienić. Ewentualnie można wygasić jego niektóre zapisy – jednakże bezwzględnie należy utrzymać go w mocy, albowiem niektóre zapisy są w naszym ściśle pojętym interesie państwowym – biorąc pod uwagę nietrwałość naszych granic w kontekście historycznym naszej państwowości.

Przede wszystkim należy skłonić Kościół do ustępstw w zakresie jego roli w państwie – to nie może być podmiotowość odrębna – odrębna osoba prawna. Niech podlega pod regulacje prawne państwa tak jak i inne podmioty. Wynika to z zasady równouprawnienia i równowagi, – ponieważ inne organizacje religijne nie mogą liczyć aż na takie przywileje, jakimi cieszą się „tradycyjne” religie objawione. Wyznawcy innych religii mogą być przez to w naszym kraju nierówno traktowani w tym znaczeniu, że ich organizacje, jako podmioty prawa polskiego – podlegają pod cały zakres regulacji i zobowiązań, pod które uprzywilejowani nie podlegają. Powoduje to kłopoty np. z rejestracją nowych związków wyznaniowych, – co generalnie jest równe dyskryminacji obywateli polskich pod względem światopoglądowym i wolności wyznania.

Nowy Papież to nowe wyzwanie dla całego katolicyzmu, zupełnie nowe otwarcie powodujące, że wszystko się w jakiejś mierze zmieni. Uznając nadzwyczajność relacji z Papieżem – Polakiem oraz szanując jego pierwszego następcę – bliskiego współpracownika – milczeliśmy. Jednakże nic nie stoi obecnie na przeszkodzie, żeby postawić przed Kościołem główne kwestie powodujące problemy rangi państwowej i społecznej, odzwierciedlające się na sprawach istotnych dla kraju – związane z jego działaniem, a w szczególności z działaniem jego niektórych funkcjonariuszy – uzurpujących sobie prawo do bawienia się w politykę i mówienie Polakom, że są prawdziwymi Polakami, dlatego bo słuchają konkretnej rozgłośni radiowej lub kupują telefony komórkowe w odpowiedniej sieci. Takie skandale, które zrodził sam Kościół – tenże powinien sam rozwiązać. Po prostu niektórych zjawisk nie ma prawa być w naszym życiu politycznym i społecznym, ponieważ mają ogłupień czy charakter i bardzo negatywny wpływ na liczne kręgi ludności, gdzie mamy do czynienia np. z eksploatacją ekonomiczną, praniem mózgów, czy też jawnym sianiem nienawiści, w tym podważaniem zaufania do oficjalnych czynników państwowych, a także negowaniem państwa – takim, jakie ono jest w ogóle.

To Kościół stworzył nam tego potworka, – więc niech sam sobie teraz zje tą żabę, nawet, jeżeli miałby się przy tym udławić, to znaczy podzielić formalnie na tych, którzy wspierają w istocie kościół o charakterze narodowo-politycznym w interesie kilku liderów opinii i na tych, którzy nadal wolą popierać przekaz Jezusa Chrystusa – poddanego rzymskiego z dawnej rzymskiej prowincji Judea. Do tego powinniśmy wręcz zmusić Kościół poprzez modyfikację lub wygaszenie niektórych części Konkordatu z ewentualnym zapisaniem w sposób jasny i klarowny – dopuszczalnych granic oddziaływania Kościoła na opinię publiczną i mieszania się w sprawy świeckie i społeczne, przy zagwarantowaniu poszanowania praw osób niewierzących jak również osób innych wyznań i bezwyznaniowych. Wówczas nie byłoby takich sytuacji jak dzisiaj, że de facto mamy w Polsce, co najmniej dwa typy Kościoła, które nie tylko mają do siebie coraz bardziej wrogi stosunek, ale dzielą Polaków – wskazując złą drogę.

To, że w miejscu i roli Kościoła Katolickiego w naszym państwie coś się skończyło wiedzą wszyscy – awantura i nie bójmy się tego powiedzieć – profanowanie krzyża – świętego symbolu chrześcijaństwa i Kościoła Katolickiego, jakie miało miejsce na Krakowskim Przedmieściu w związku ze sporem, jaki rozgorzał poprzedzony wielkimi narodowymi emocjami – to bankructwo i obnażenie niemocy Kościoła, który sam się siebie wystraszył i nie był w stanie zaprowadzić porządku w sprawie zasadniczej – miejsca sacrum w przestrzeni publicznej.

Nie potrzebujemy w Polsce Kościoła instytucjonalnego, który się boi symbolu własnego przesłania! Nie chcemy Kościoła, który woli politykę i polityków od krzyża! Coś się na poważnie skończyło i nie można udawać, że nie ma sprawy, albowiem zakpiono publicznie z symbolu męczeństwa Boga żywego, który w mniemaniu wierzących chrześcijan – poprzez krzyż zbawił świat! Jak to, więc było możliwe, że Kościół taki potężny, wpływowy i świadomy znaczenia tego symbolu – pozwolił na taką skalę jego bezczeszczenia! Tyle negatywnych emocji i to, żeby krzyż dzielił ludzi a nie łączył! Niech teraz tenże Kościół instytucjonalny poniesie tego konsekwencje – a do tego może i powinien służyć Konkordat.

Pamiętajmy też, że nie będzie lepszego momentu na żądanie jego zmiany niż początek pontyfikatu. Potem mogą dziać się rzeczy wielkie, albo w ogóle może się nic nie dziać, – dlatego zmian dokonuje się przy okazji innych zmian, to stara zasada w administracji, a Kościół instytucjonalny właśnie zmienia głównego „ziemskiego” szefa, – więc trudno tej okazji nie wykorzystać.

14 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    To jest bardzo słuszna koncepcja tow. krak.

  2. Krystyna Badurka-Rytel

    Szanowny Pan Krakauer

    Tekst jest rewelacyjny. To prawdziwa walka o demokrację w Polsce,
    wiecej
    to walka o godność Polaków
    wiecej
    to walka o Polskę!!!

    CHAPEAU BAS !

    • Krystyna Badurka-Rytel

      uzupełnienie mego komentarza do Krakauera
      Tak, jak napisałam, pomysł znakomity a tytuł powinien być z wykrzyknikiem a nie ze znakiem zapytania i
      należy to propagować.
      pozdrawiam
      Krystyna Badurka-Rytel

  3. Pomysł jest słuszny i na czasie Towarzyszu Krakauer, tylko kto się w Polsce z tym pomysłem odważy wystąpić?
    Pochówek w niepoświęconej ziemi to minimum szykan …

  4. Uprzejmie proszę o przesłanie na mój adres E-mejl numeru konta i nazwy adresata na który mogę wysłać darowiznę na rzecz Stowarzyszenia. Wpłaty chcę dokonać poprzez pocztę, nie posiadam konta internetowego i nie potrafię znaleźć w internecie numeru Państwa konta.

  5. Moim zdaniem nietrwałość granic państwa polskiego wynika z braku działań polskich polityków.Natomiast Konkordat daje uprzywilejowaną pozycję Krk.Ponieważ duża część społeczeństwa polskiego wyznaje religię Krk, zatem zgadzam się póki co, renegocjować Konkordat.

    • Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź, zwinę się jeszcze przed Świętami Wielkiej Nocy. Pozdrawiam Redakcję.

  6. Przykro mi to pisać, ale krakauer zupełnie nie ma pojęcia, co to jest “osobowość prawna”. To nie jest żaden immunitet, ale po prostu zdolność do bycia podmiotem praw i obowiązków (np. bycia właścicielem nieruchomości, zawierania umów). Osobowość prawną mają też spółki handlowe, stowarzyszenia, fundacje, partie polityczne, związki zawodowe etc. Bez osobowości prawnej żadna organizacja nie mogłaby w praktyce dłużej funkcjonować. Nie wiem, dlaczego krakauer chciałby pozbawić kościół katolicki czegoś, z czego korzystają dziesiątki tysięcy innych osób prawnych działających w Polsce.

    • Wielce szanowny Panie! Nie jest mi przykro pozwolić sobie na pewne małe resume opinii wyrażonej przez szanownego Pana, otóż mam zupełne pojęcie co to jest osobowość prawna, a nawet mam zupełne pojęcie co to jest zdolność do czynności prawnych lub brak takowej! Nikt nie twierdzi, że to jest immunitet, ale faktem jest że w praktyce w przypadku Kościoła dominującego w Polsce mówimy o pozycji uprzywilejowanej, nawet na płaszczyźnie powyżej immunitetów formalnych! Serdecznie szanownego Pana pozdrawiam, jako autor – jezeli pan sobie życzy redakcja z przyjemnością opublikuje pańską polemikę gdzie na pewno będzie miał pan więcej czasu i miejsca do dokładnego opisania sw3ojego stanowisko – do czego serdecznie zachęcam. Oczywiście dziękuję za wnikliwe przeczytanie mojej nieśmiałej próby zwrócenia uwagi na ww. kwestie. Łącze wyr. szac. serdecznie pozdrawiając. k.

      • Szanowny Panie, dziękuję za odpowiedź. Jeśli znana jest Panu istota osobowości prawnej, to nie rozumiem, jakih zagrożeń Pan upatruje w treści art. 4 ust. 1 konkordatu? Czy chciałby Pan pozbawić kościół osobowości prawnej, a jeśli tak, to dlaczego (i czy nie widziłby Pan niekonstytucyjności takiego rozwiązania)? Pozdrawiam

        • Szanowny Panie – uściślijmy – pozbawić osobowości prawnej jako zewnętrzny nadrzędny byt, niech sobie ma osobowość prawną ale w ramach instytucji prawa polskiego a nie będzie extraordynaryjną konstrukcją osadzoną na naszym terytorium jako byt równoległy – podobnie jak w stanach… przepraszam za lapidarność ale mam dzisiaj mało czasu, proszę napisać polemiczny artykuł – jeżeli pan sobie życzy – będzie opublikowany

      • Witam, nasza dyskusja jest bardzo ciekawa, ale nie ma sensu pisanie przeze mnie polemicznego artykułu, skoro musiałbym musiałbym polemizować z bardzo niejasną tezą. Co to znaczy “niech sobie ma osobowość prawną ale w ramach instytucji prawa polskiego” ?? Konkordat, jako umowa międzynarodowa, jest częścią prawa polskiego, a nie czymś narzuconym z zewnątrz, a więc warunek istnienia aktu prawa polskiego jako podstawy do uznania osobowości prawnej jest spełniony. Czy też chodzi Panu o to, żeby ustawa określała, jakie jednostki organizacyjne kościoła mają osobowość prawną albo kto jest upoważniony do reprezentowania tych jednostek (np. czy biskup może samodzielnie reprezentować diecezję) – ale takie rozwiązanie oznaczałoby wtrącanie się państwa w organizację kościoła. Czy może wreszcie chodzi Panu o to, żeby kościelne jednostki organizacyjne (np. diecezje, parafie) pozbawić osobowości prawnej i nakazać tworzenie np. stowarzyszeń, fundacji lub spółek handlowych dla zarządzania majątkiem kościelnym – tego rodzaju podmioty nie są dostosowane do charakteru działalności kościelnej. Podsumowując, nie wiedząc na czym polega Pana zdaniem zło wynikające z art. 4 konkordatu, trudno mi polemizować. Polemika z tezą niejasną jest równie sensowne, co strzelanie do duchów.

        • Szanowny Panie!

          Tutaj w ogóle nie ma polemiki, a nawet o niej nie może być mowy ponieważ na pierwszy rzut oka „ślepiec” by się zorientował, że stoimy na diametralnie odmiennych płaszczyznach światopoglądowych. O strzelaniu do duchów się nie wypowiadam, ale śmiem mieć cień nadziei, że chodzi panu o strzelanie słowem bożym w złe duchy? Tylko wówczas to zdanie mogłoby mieć jakikolwiek sens, nie próbujący nawet w sposób dorozumiany uwłaczać osobie interlokutora.
          Proszę wyjść poza dotychczasowy paradygmat pojmowania stosunków państwo kościół. Po pierwsze – dlaczego państwo nie może dokonywać ingerencji w sprawy kościelne? Oczywiście zależy jak tą ingerencję rozumiemy – bo jeżeli tak jak swego czasu pewien cesarz niemiecki – to wiadomo, że nie ten czas i miejsce. Natomiast nie ma żadnych powodów, dla których demokratyczne państwo – miałoby na swoim terenie tolerować nie demokratyczną strukturę w istocie feudalną. Co wynika jako praktyczne stosowanie wspomnianego przez pana art. tej nieszczęsnej umowy międzypaństwowej.
          Nie jestem ekspertem, ale na podstawie wiedzy ogólnej – czerpanej z Ewangelii – śmiem zdobyć się na przypuszczenie równoważne ze stwierdzeniem, że Jezus – poddany rzymski z prowincji Judea, nie mówił nic o konkordatach, jak również umowach międzynarodowych, czy też państwowym statusie jego Kościoła. Stąd nieuprawnione jest trwanie przy paradygmacie ingerencji w sprawy kościelne. Jestem zwolennikiem opcji omnipotencji władzy państwowej (tak tak, jednak Barbarossa) i uważam, że państwo powinno mieć wpływ na wszystko. Konkordat w obecnym kształcie oczywiście jest częścią prawa polskiego, ale jest Ustępstwem na rzecz innej formacji państwowej co do prawa korzystania z naszego terytorium państwowego i władzy nad naszymi obywatelami.
          Stąd stanowisko i propozycja – stanowienia przez Kościół (każdy) podmiotu o osobowości prawnej, nie wiem może to być fundacja, może bardziej stowarzyszenie, albo jeszcze inna specjalna osoba prawna nazywana po prostu Kościołem. Jednakże chciałbym, żeby to było opisane nie Konkordatem, ale Kodeksem Cywilnym lub innej rangi aktem ustawowym – stawiającym Kościół – czy też związek religijny na równi z innymi podmiotami działającymi na terenie mojego państwa i przez to państwo sanowanymi…
          W deliberacje na temat uprawnień poszczególnych szczebli funkcjonariuszy kościoła nie mam najmniejszego zamiaru się wdawać, ponieważ to właśnie jest sfera wewnętrzna tejże organizacji – jaki ma statut i jakie reguły funkcjonowania – pod warunkiem, że nie ma tam tajności, przymusu, działania na szkodę interesów RP, propagowania tego czego nie wolno propagować itd.
          przepraszam za przydługi tekst – mam nadzieję, że z wyrozumieniem przyjmie pan zastosowane w nim konieczne uproszczenia i uogólnienia. Czy pan napisze tekst polemiczny czy nie – nie ma to dla mnie znaczenia, nie będę łechtał pana próżności … ale może zainteresowałoby naszych czytelników, chociaż sądząc po statystyce tego akurat artykułu interesuje to ich mizernie… niestety.
          Łącze wyrazy szacunku, kończąc na tym
          ps. W razie chęci publikowania proszę o kontakt z redakcją

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.