Zmiana elit (za)rządczych jest pilną i naglącą koniecznością!

To w jaki sposób osoba pełniąca funkcję odpowiedzialną za politykę zagraniczną w rządzie w Polsce olewała pytania dziennikarzy adresowane do amerykańskiego sekretarza stanu pana Johna Kerry`ego jest skandalem nie znoszącym jakichkolwiek wyjaśnień. Ten pan powinien być bezzwłocznie odwołany ze składu rządu w Polsce, jego dalsze funkcjonowanie na tym stanowisku nie ma żadnego sensu i nie wnosi niczego dla Polski i Polaków. Naprawdę podczas tej konferencji prasowej wyszło znowu aktualne pytanie – czyje właściwie interesy reprezentuje ten pan? Przecież to nie jest normalne zachowanie to co widzieliśmy, można zażartować, można odpowiedzieć formalnie, że np. na doniesienia medialne lub machinacje wrogich wywiadów się nie odpowiada itp. My natomiast mieliśmy festiwal uśmiechów, min i zbywania słownego, owszem jako gospodarz ma obowiązek dbać o to, żeby dziennikarze nie „zjechali” gościa, jednakże to czego byliśmy świadkami to zupełne olanie polskiej opinii publicznej, którą dziennikarze jednak w jakiejś mierze reprezentują.

Jeżeli ktokolwiek uważa, że naprawdę nie ma problemu ze szpiegostwem amerykańskim i nawet są tak pocieszni idioci, że chcieliby być podsłuchiwani – to najlepiej niech się zrzeknie obywatelstwa polskiego i wyjedzie stąd do USA, albowiem reprezentowana w ten sposób postawa to nic innego jak skrajny serwilizm i wasalne wchodzenie w końcówkę jelita! Nikt nie słyszał w tym kraju o czymś takim jak suwerenność? Nie podległość? A może prawo? Kodeks karny – takie coś proszę państwa obowiązuje. Jeżeli obce państwo jest tak prymitywne, że z terenu swojej ambasady podsłuchuje wszystkich wszędzie – to jest po prostu skandal. Nie ma znaczenia, że podsłuch może być formalnie uzgodniony z polskimi służbami. Placówki dyplomatyczne są zdyskwalifikowane jeżeli szpiegują. Ponieważ to kpina z suwerenności gospodarza, gdyż wiadomo że teren Ambasady ma immunitet i bez formalnej zgody Ambasadora nikt nie ma prawa na jej teren wejść.

Generalnie nie ma się o co pienić, albowiem nie ma to żadnego znaczenia czy nasze elity były podsłuchiwane czy nie były. Jeżeli były, to możemy czekać na sensacyjne ujawnienie zapisów pewnej rozmowy z nieszczęsnego 10 kwietnia 2010 roku. Jeżeli nie były i nie są – to wspaniale, ale generalnie jest to problem kontrwywiadu a nie społeczeństwa i dziennikarzy. To kontrwywiad ma zapewnić pewną i bezpieczną, bezawaryjnie działającą łączność dla służb państwowych. Jeżeli sobie nie daje z tym rady, to należy się zastanowić dlaczego i próbować to zmienić, jeżeli rzeczywiście jesteśmy tak słabi, że własnym sumptem nie potrafimy sobie tego zapewnić – bo wiadomo, że współczesna elektronika sporo kosztuje, to wówczas rzeczywiście należy się spróbować zabezpieczyć przed możliwym działaniem wywiadów państw trzecich przez współpracę z zaufanym sojusznikiem. Tutaj właśnie wyświetla się rola USA, jest bowiem oczywistym że dadzą nam taki sprzęt, który sami będą w stanie opanować w każdych warunkach. Więc korzystając z ich dobrodziejstwa – będziemy zabezpieczeni przed krajami trzecimi, ale ich służby zawsze będą mogły nas inwigilować. To ważne, żeby o tym pamiętać – można z tym żyć, naprawdę żaden dramat się nie stanie, jedynie trzeba pewnych spraw W OGÓLE w takim układzie nie omawiać inaczej niż osobiście lub za pomocą notatek pisanych na analogowych maszynach, plombowanych lakiem i wysyłanych przy pomocy poczty kurierskiej złożonej z żołnierzy żandarmerii i po problemie.

Naprawdę kwestia podsłuchów nie jest zagadnieniem rangi państwowej, można z tym sobie świetnie poradzić. Liczy się problem prestiżowy i PR-owy, jednakże państwo sobie z tym poradzi. Natomiast użyteczni i pocieszni głupcy, nie mający nic przeciwko podsłuchiwaniu ich rozmów, niech po prostu wyjadą, albowiem to nie są postawy państwowe i to nie są postawy ukierunkowane na budowę siły państwa. Jeżeli ktoś mówi tylko rzeczy, które można podsłuchać to znaczy, że po prostu nie ma nic ważnego do powiedzenia ani nie odbiera ważnych komunikatów. Można się w ogóle zastanowić nad sensownością funkcjonowania takich osób w strukturach publicznych, albowiem po prostu się skompromitowały.

Patrząc na zagadnienie od strony moralnej, tak – jest skandalem to, że prawdopodobnie – podkreślmy – prawdopodobnie Amerykanie są w posiadaniu wielu danych dotyczących obywateli polskich i prawdopodobnie, podkreślmy prawdopodobnie – weszli w ich posiadanie przy biernej postawie naszych służb odpowiedzialnych za ochronę informacji niejawnych i danych osobowych. Jednakże do tego nikt się w kraju nie przyzna, gdyż taki skandal położyłby nawet teflonowy rząd Donalda Tuska w kilka dni.

Tak na marginesie – do zagadnienia suwerenności musimy podchodzić w sposób elastyczny, jest bowiem oczywistym, że ani na płaszczyźnie gospodarczej, ani jak widać informacyjnej nie jesteśmy już krajem suwerennym.

Jedna myśl na temat “Zmiana elit (za)rządczych jest pilną i naglącą koniecznością!

  • 7 listopada 2013 o 12:01
    Permalink

    a może szef MSZ wezwałby ambasadora tego aroganckiego państwa na dywanik , tak jak zrobiła to Francja i Niemcy i zażądać wyjaśnień . Tylko po co to pisać pan minister nie zrobi tego. Z kolan słabo widać , niestety.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.