Zmartwychwstanie Jezusa – ujęcie historyczne cz.2

W niniejszym tekście nie będę mówił o zmartwychwstaniu jako przedmiocie wiary; nie interesuje mnie tutaj teologiczna zasadność i siła katolickiego dogmatu. Chcę popatrzeć na zmartwychwstanie jako fakt, który miał przebieg i skutek, w myśl zasady: zbadać, sprawdzić, zdecydować. Dlaczego?

Bo zmartwychwstanie Jezusa to nie tylko kwestia wiary, to przede wszystkim fakt historyczny. Bo jak można wierzyć w coś, czego nie było lub też nie jest prawdziwe? Czy na przykład możliwe było, aby grób przywódcy niegroźnej żydowskiej sekty był grobem strzeżonym i to jeszcze przez rzymskich żołnierzy? Czy wobec skąpych źródeł – jak na dzisiejsze standardy – można ustalić coś pewnego? Bo przecież tylko ewangelista Mateusz – dawny skrupulatny poborca podatkowy – wspomina o tym, że przy grobie Jezusa została postawiona rzymska straż. I tylko Mateusz pisze, że żołnierze zostali przekupieni przez żydowskich kapłanów, by oskarżyli uczniów o wykradzenie ciała w czasie, gdy oni posnęli (Mt 28, 11-15). Jak więc można sprawdzić informacje, którymi dysponujemy?

Zmartwychwstanie Jezusa miało miejsce za czasów piątego rzymskiego namiestnika Judei, Poncjusza Piłata, który zarządzał prowincją w latach 26-36. Judea była prowincją cesarską i należała do najtrudniejszych w zarządzaniu w całym imperium rzymskim. Znajdowała się pod okupacją wojskową, regularnie pobierane były w niej podatki. Nie działały w niej żadne sądy a Piłat, jako jej namiestnik posiadał najpełniejszą władzę sądowniczą. Jego szerokie uprawnienia obejmowały także sprawy wojskowe i finansowe. To właśnie on wyznaczał arcykapłana żydowskiego i kontrolował fundusze słynnej świątyni Jerozolimskiej. Musiał być więc ostrożny w swoich działaniach, ponieważ to na nim spoczywała największa odpowiedzialność za utrzymanie spokoju na podległym terenie. Jednak, ze względu na specyfikę zarządzanego terenu, mentalność i obyczajowość Żydów dalece odbiegające od rzymskiej, nie było z tym łatwo. Ot, np. pewnego razu Piłat pod osłoną nocy wprowadził do Świątyni jerozolimskiej legionowe chorągwie i tarcze wotywne z wizerunkiem cesarza, mimo, że Prawo żydowskie zabraniało przedstawiania postaci ludzkich:

Mieszkańcy dowiedziawszy się o tym, tłumnie udali się do Cezarei i przez wiele dni prosili Piłata, aby je usunął. Ten jednak odmówił, nie chcąc dopuścić do obrazy Cezara. Gdy zaś Żydzi ponawiali swe prośby, szóstego dnia uzbroił po cichu żołnierzy i wstąpił na znajdujący w cyrku trybunał, za którym ukryli się w zasadzce uzbrojeni żołnierze. Kiedy znów Żydzi wystąpili z tą samą prośbą, dał umówiony znak żołnierzom aby ich otoczyli i zagroził, że jeśli nie uspokoją się i nie rozejdą do domów, natychmiast ukaże ich śmiercią.”

                                                                                 Józef Flawiusz, „Dawne Dzieje Izraela”, XVIII, 3,1.

Oczywiście Żydzi potraktowali działania Piłata jako profanację ich świętego miasta. Bojąc się wybuchu zamieszek, Piłat musiał w końcu usunąć sztandary z Jerozolimy. Natomiast innym razem Piłat chciał posłużyć się pieniędzmi ze skarbca świątyni do sfinansowania budowy akweduktu mającego doprowadzić wodę do miasta. W konsekwencji masowy protest Żydów został stłumiony siłą. Wskutek brutalnej interwencji wojska zginęło wielu Żydów.

W takim kontekście społeczno-politycznym i wobec ludu, który cechowała skłonność do buntów i rozruchów, miało miejsce oskarżenie Jezusa. Mimo, że podlegał on rzymskiej jurysdykcji został najpierw nocą osądzony przed Sanhedrynem w pałacu arcykapłana Kajfasza. Było to nobliwe zgromadzenie składające się 71 członków najbardziej wpływowych rodzin – starszych, kapłanów, uczonych w Piśmie, faryzeuszów-religijnych purystów i saduceuszów-politycznych manipulantów. Sanhedrynowi w Judei przysługiwały m.in. takie uprawnienia jak: wykluczanie ze społeczności (J 9,22), wtrącanie do więzienia (Dz 5,17-18) i wymierzanie kar cielesnych. Jednakże kiedy dumny Rzym wkroczył na ziemie żydowskie, członkowie Sanhedrynu zostali pozbawieni wykonywania wyroku śmierci – prawo to przejął rzymski namiestnik.

Postępowaniu Sanhedrynu nie sposób przypisać cech postępowania sądowego. Działania Sanhedrynu należy ocenić jako w istocie przesłuchanie zakończone decyzją, że należy zabić Jezusa. Kiedy po nocy przesłuchań Jezus stanął przed Piłatem, zaczął się wielki spektakl, w którym faryzeusze i reszta Żydów chcieli wymóc na Piłacie orzeczenie kary śmierci. Od tej chwili wątek żydowski i rzymski przeplatają się nieodzownie w okolicznościach śmierci Jezusa. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego mimo wszystko po śmierci Jezusa, faryzeusze nie wystawili do pilnowania jego grobu żydowskich strażników świątynnych?

Z czysto historycznego punktu widzenia można udzielić kilka odpowiedzi. Postawienie żołnierza rzymskiego na posterunku dawało pewność, że go nie opuści, tym bardziej jeśli rozkaz wydał namiestnik. W przypadku żydowskiego strażnika świątynnego już nie można było mieć takiej pewności. Rzymska surowa regulaminowość wojskowa była Żydom powszechnie znana, znali rzymskie obyczaje i wiedzieli, że rzymskie posterunki to świętość, której Rzymianie nie ośmielali się łamać. Oczywiście, możemy w tym miejscu zastanowić się, jaka byłaby szansa na przekupienie legionisty, odciągniecie go od grobu, albo nawet zabicie.

Pomysł aby zabić rzymskiego wartownika wydaje się zwyczajnie nierealny – wobec sprawności działania aparatu wojskowego w prowincji (którą, traktując jako osobną jednostkę administracyjną i organizacyjną można oceniać jako państwo policyjne) uczniowie zostaliby niechybnie ujęci i skazani. Poza tym Żydów obejmował zakaz noszenia broni, czyli mieczy, sztyletów itp. Przekupienie przez uczniów również nie wchodziło w grę, ponieważ nie ma ewangelicznej, tj. biblijnej relacji o zdolności uczniów do takiego czynu i aby posiadali odpowiednie kwoty na ten cel. Zresztą, Piotr, na którym zgodnie z treścią Biblii Jezus chciał zbudować swój kościół, trzykrotnie zaparł się swojego mistrza w noc pojmania, a potem wraz z resztą uczniów pogrążony w rozpaczy przebywał z dala od grobu.  Ludzie pogrążeni w rozpaczy, a w przypadku Piotra również w poczuciu winy, nie byli już zdolni do zabicia człowieka – wartownika, przekupienia go, tudzież tajemniczego wykradzenia ciała swojego mistrza. Z Biblii jednoznacznie wynika, że uczniowie uwierzyli w zmartwychwstanie swojego mistrza, dopiero gdy zobaczyli pusty grób.

Nie ma również wątpliwości co do tego, że do pilnowania grobu zostali użyci właśnie legioniści stacjonujący w Jerozolimie (w jerozolimskiej twierdzy Antonia przebywała ich kohorta, czyli ok. 600 ludzi), którzy dopomagali utrzymać ład i porządek w Jerozolimie. Żołnierze ci stanowili etniczny konglomerat brutalnych typów, zaprawionych w niejednej lokalnej wojnie. Piłat dysponujący nimi na terenie miasta, oddelegował kilku na wyraźną prośbą kapłanów i faryzeuszów, którzy znając zapowiedzi Jezusa o swoim zmartwychwstaniu, spodziewali się, że fanatyczni uczniowie wykradną ciało z grobu, stwarzając pozory zmartwychwstania.

Postawione na początku pytania niejednokrotnie zadawałem sobie samemu, poszukując obiektywnej, opartej na faktach odpowiedzi. Teraz wiem, że analizując poszczególne okoliczności związane ze śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa, takie jak np. ustawienie rzymskiej straży przy grobie Jezusa, można być pewnym autentyczności faktu zmartwychwstania, pod warunkiem uczciwej interpretacji i uchwycenia logicznej spójności przekazów historycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.