Polityka

To zły moment na zmianę Konstytucji

 Z okazji Dnia Flagi pan Jarosław Kaczyński wygłosił bardzo interesujące przemówienie ogólnopolityczne, w którym odniósł się do szeregu kwestii, które obecnie są na agendzie spraw publicznych. Pan Kaczyński poruszył szereg kwestii, m.in. jasno i wyraźnie, w sposób bezwzględnie jednoznaczny oświadczył, że miejsce Polski jest w Unii Europejskiej i że nie ma planów wyjścia Polski z Unii, a ci którzy mówią inaczej, są szkodnikami i politycznymi awanturnikami.

Pan Kaczyński mówił wiele o solidarności, wolności, legitymizacji władzy, mówił o gotowości do kompromisu, ale również że na anarchię w Polsce się nie zgodzi, nawet jeżeli miałyby ją generować Sądy (to jedynie sens wypowiedzi). Było o gazoporcie, było o bezpieczeństwie, odbudowie czy też rozbudowie armii. Została zapowiedziana reforma sądownictwa i systemu egzekucji (bardzo ważna sprawa).

Jedną z kluczowych tez pośrednich w wystąpieniu było stwierdzenie, że Polska musi wyjść z pułapki średniego rozwoju, że musi rozwijać się szybko, szybciej od innych krajów Unii Europejskiej. Ważne miejsce zajął plan pana ministra Morawieckiego, w który pan prezes prawdopodobnie wierzy. Przy czym nie było nic w temacie sprawiedliwości społecznej, albowiem trzeba pamiętać, że to właśnie system podatkowy przyczynia się do tego, jak obywatele widzą państwo. Pani premier Beata Szydło zapowiedziała, że trwają prace nad nową koncepcją podatkową, szkoda, że nic o tym nie było w przemówieniu pana prezesa.

Sam spór wokół Trybunału Konstytucyjnego pan prezes widzi jako konieczność doprowadzenia do równowagi trzech rodzajów władzy, w której nie ma miejsca na dominację jednej z władz nad innymi. Pan Kaczyński zarzucił Trybunałowi Konstytucyjnemu – w istocie słusznie – że Tenże stawia się ponad Konstytucją, lekceważąc jej art. 197.

Dalej pan prezes odwołał się do Konstytucji 3 maja, w której zapisano konieczność jej walidacji po 20 latach obowiązywania, tutaj pan prezes zaproponował że 2017 rok, czyli 20 rok od jej uchwalenia, może być dobrym rokiem do jej zmiany. Przy czym w tej kadencji raczej pan prezes nie widzi możliwości uzyskania większości konstytucyjnej, ale jak powiedział jest jeszcze przyszła kadencja. Co bardzo ważne, nie wykluczył referendum w tej sprawie.

Pryncypialnie nie można się zgodzić z panem Kaczyńskim w dwóch kwestiach. Po pierwsze plan pana Morawieckiego, przy całym szacunku dla jego osoby – „prochu nie wymyśli”, nie ma możliwości nalania z pustego w otchłań! Nie ma w Polsce takich pieniędzy, żeby można było zbudować kapitalizm państwowy. Potrzeba na to co najmniej 20-30 lat, dopiero wówczas będą widoczne pierwsze efekty. Chodzi o to, że plan sam w sobie jest dobry, ale nie ma zakorzenienia finansowego, nie ma możliwości za niego zapłacić. Dlatego on nas nie wyciągnie z pułapki średniego dochodu. Z niej mogłoby nas wyciągnąć zrównoważenie budżetu, koniec z rozdawnictwem, oszczędzanie środków publicznych i promowanie oszczędzania w społeczeństwie, tak żebyśmy mieli odłożony jeden budżet jako państwo i każde gospodarstwo domowe, miało odłożone swoje roczne dochody – to powinno być naszym celem średnioterminowym. Dopiero na takiej podstawie można się próbować postawić możnym i bogatym.

Po drugie nie ma zgody na zmianę Konstytucji, chociaż mamy pełną świadomość ograniczeń obecnego dokumentu i pewnych istotnych niedomagań. Ponieważ żeby zmienić Konstytucję jest potrzebny konsensus, w zasadzie wszystkich liczących się sił politycznych w kraju. Tylko w takim układzie zmienianie Konstytucji ma sens. W innym przypadku, to nie będzie Konstytucja dla wszystkich Polaków. Decydują dwa stadia – stadium prac nad jej treścią oraz stadium głosowania. Pierwsze musi być jak najszersze, tak żeby każdy – nawet pojedynczy obywatel, przysłowiowy Kowalski z Mysich Sików na końcu Polski mógł się w tej sprawie wypowiedzieć, a jego zdanie żeby było odnotowane w ogólnej dyskusji. Drugie musi być powszechne. Tylko referendum ogólnonarodowe – oddanie głosu przez Naród, może tutaj cokolwiek stanowić. Przy czym w ogóle nie ma mowy o tym, żebyśmy skreślili tekst tej Konstytucji i przyjęli inną. Jeżeli już w ogóle ma być mowa o zmianach, to w tekście tego dokumentu. Ponieważ patrząc ramowo, to jest poprawny dokument, będący wyrazem rzeczywistego kompromisu. Dzisiaj w naszym interesie jest do tego kompromisu nawiązywać i ten kompromis kontynuować.

Proste pytanie – Karta Praw Podstawowych, a Konstytucja? Już leżymy – kompromis jest niemożliwy ponieważ prawica, ma własny sposób postrzegania zawartych tam, kluczowych kwestii z punktu widzenia w ogóle postrzegania wolności i swobód np. w sferze życia seksualnego człowieka i jego skutków społecznych.

Trudno jest jednak sobie wyobrazić sytuację, w której dzisiaj ktokolwiek z liczących się w kraju polityków i autorytetów życia publicznego, miałby zaufać intencjom pana prezesa w sprawie Konstytucji. Być może rzeczywiście lepiej będzie dla kraju, jeżeli Prawo i Sprawiedliwość zdobędzie większość konstytucyjną i Narodowi przedstawi dokument do zatwierdzenia w referendum. Wówczas – sprawa będzie czysta. Jednak, czy zdobyliby się aż na taką szlachetność?

W tej sprawie trzeba bardzo uważać, ponieważ możemy sobie na Konstytucji nie tylko połamać zęby, ale i skręcić karki. Na tym poziomie nie ma żadnych żartów i dopowiedzeń. Lepiej jest póki co nie zmieniać tej Konstytucji, dopiero jak będzie możliwa partnerska dyskusja w Sejmie, dopiero wówczas, można mówić o pracach nad jej zmianą. W dzisiejszych realiach, to będzie potraktowane przez połowę sceny politycznej jako zamach na państwo i próba jego zawłaszczenia.

Dla przypomnienia poniżej fragment wprowadzający do Konstytucji (preambuła) projektu PiS ze stycznia 2010 roku (tego, który zniknął ze strony partii):

W imię Boga Wszechmogącego!

My, Naród Polski,

składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar niepodległości,

pomni naszych ponad tysiącletnich dziejów

związanych z chrześcijaństwem,

wdzięczni poprzednim pokoleniom

za ich wytrwałą pracę, poświęcenie i ofiary dla Polski,

zrzuciwszy jarzmo obcej przemocy i komunizmu,

zobowiązani do zachowania i umocnienia

niepodległego Państwa Polskiego,

pragnąc Rzeczypospolitej silnej prawdą,

uczciwością i sprawiedliwością,

naszą wolność i odpowiedzialność za los współczesnych

i przyszłych pokoleń Narodu

wyrażamy na kartach tej Konstytucji,

która jest najwyższym prawem dla Rzeczypospolitej.

[Źródło: Projekt Konstytucji ze stycznia 2010 roku autorstwa Prawa i Sprawiedliwości]

Tutaj dla porównania preambuła z obowiązującej Konstytucji z 2 kwietnia 1997 roku:

“W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny,

odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie,

my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,

zarówno wierzący w Boga

będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna,

jak i nie podzielający tej wiary,

a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł,

równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski,

wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach,

nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej,

zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku,

złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie,

świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej,

pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane,

pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność,

w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem,

ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej

jako prawa podstawowe dla państwa

oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot.

Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali,

wzywamy, aby czynili to, dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka,

jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi,

a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej.

 Źródło: ISAP [tutaj].

6 komentarzy

  1. Fajne porównanie tych dwóch preambuł – widać, że szykują nam zupełnie inną Polskę

  2. I tak dobrze że nie wpisano Prezesa jako namiestnika Boga na polskiej ziemi,a Antoniego jako zbrojnej ręki Archanioła Gabrjela!

  3. Jak to się stało w poważnej i dużej liczebnie grupie obywateli, członków PiS, że jeden człowiek potrafi ogłosić, że to Słońce krąży wokół Ziemi i wszyscy milczą.

    Niemożliwe, żeby jakiś amok opanował setki tysięcy ludzi i zasłonił im możliwość nie tyle krytycznego myślenia, co brak instynktu samozachowawczego.

    Przecież proponowany szereg zmian to nic innego niż wprowadzanie chaosu, bez podania przyczyn ich wprowadzania i CELÓW jakie mają być osiągnięte.

    O kosztach też nic się nie mówi, a mogą być spore, jak choćby dalsza marginalizacja w UE, gdzie sprytny Prezes po raz kolejny odwrócił kota ogonem.

    Gdy opozycja nawiązując do łamania prawa w Polsce szepnęła o referendum z pytaniem o sens pozostawania w Unii Europejskiej przy nieprzestrzeganiu jej zasad – SPRYCIARZ (uciekając) wyszedł przed spór, krzycząc – Łapaj złodzieja!

    Toż to szczyt bezczelności i to taki, że opozycja nieporadnie pobekuje, nie mogąc na taki styl znaleźć logicznych argumentów.

    Kapitalizm Państwowy da się zadekretować, np. dopisując Państwo do każdego prywatnego biznesu i biznesiku, jako udziałowiec na np. 51 %. Podniesienie kapitału poprzez rozpisanie “dobrowolnie-przymusowych” obligacji przypomina trochę wyciąganie barona Münchhausena za włosy z bagna.

    Stąd wezmą się biliony złotych oparte o chciejstwo …

    Skoro powstały bańki spekulacyjne, to Nowa Polska Gospodarka oparta na Wiedzy – też może być taką swoistą bańką.

    Pierwsi się obłowią, a społeczeństwo będzie przez stulecia spłacać zobowiązania.

    I tak dalej, i tak dalej.

    Smutny to kraj, gdzie na czele Państwa stoi cynik zainteresowany tylko osiągnięciem absolutnej władzy.

    Ma ją już we własnym zapleczu politycznym, teraz pora na poszerzenie STADA OWIEC.

    Winna jest PO, bo przez lata milcząco współtworzyła atmosferę kłamstwa wokół rzeczywistości (Polityka Wschodnia, czołobitność wobec Berlina i USA, Ukraińska Armia wyzwalająca Oświęcim, itp. bzdury).

    Pozwalało to brnąć w obszary magii MIĘDZYMORZA i widzieć Polskę jako MOCARSTWO REGIONALNE, tylko że na kredyt.

    Teraz zbieramy owoce tego STYROPIANOWEGO KŁAMSTWA, tylko że już w wersji TURBO.

    Amen.

  4. Fasci di Combatimento

    To było mocne przemówienie pana prezia, pan prezio prawie godzine gadał – wynika że jest przeświadczony co do swoich racji i nie widzi ani błędów ani ryzyk, a że mu Naród zejdzie to go nie obchodzi

  5. To kolejny temat zastępczy jak aborcja,obecne zapisy konstytucyjne są nie przestrzegane i w tym leży problem!Konstytucja USA ma ponad 225 lat i jest ewentualnie zmieniana przy pomocy poprawek .

  6. Radosne święto uchwalenia Konstytucji 3 Maja powinno być też przestrogą przed tym, co działo się później. Ówczesna “totalna opozycja”, w imię rzekomo utraconych “praw i wolności”, bez problemu zorganizowała histeryczne tournee po stolicach sąsiednich państw, aby tam błagać o interwencję i siłowe obalenie nowego porządku. Później była targowica, rozbiory i utrata niepodległości na 123 lata. Warto o tym pamiętać śledząc działania dzisiejszej “totalnej opozycji”.
    Przypomnijmy, że polscy patrioci – widząc, że bez poważnych reform ustrojowych I Rzeczpospolita zbliża się ku ostatecznemu upadkowi – postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i przy sprzyjających okolicznościach (wykorzystując specyficzny tryb prac w sejmie [tzw. sejm skonfederowany] oraz nieobecność co niektórych stronników Rosji) uchwalili rewolucyjną, jak na owe czasy, Konstytucję 3 maja. Była ona pierwszą w Europie i drugą na świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną, spisaną konstytucją regulującą podstawy prawne funkcjonowania państwa.
    Co istotne – konstytucja ta znosiła instytucję “liberum veto”, dzięki której obce państwa mogły przekupywać choćby pojedynczych przedstawicieli sejmu, a w konsekwencji paraliżować każdą próbę powzięcia nowego prawa. Taki obrót spraw nie mógł się podobać zarówno zagranicy, jak i wspomnianym zdrajcom przez zagranicę hojnie opłacanym. Pod pozorem “utraty praw podstawowych” oraz “ograniczenia wolności i demokracji” zorganizowali oni zatem histeryczne tournee po stolicach sąsiednich krajów, aby tam błagać o interwencję i siłowe usunięcie reformatorów. Wkrótce później doszło do zawiązania tzw. konfederacji targowickiej, czyli spisku grupy polskich magnatów przeciwnych zmianie ustroju Rzeczypospolitej. Razem z wojskami carycy Katarzyny II udało im się pokonać wojska reformatorów. Konsekwencją prawno-ustrojową przegranej stronnictwa patriotów było uznanie w listopadzie 1793 roku przez sejm zdrajców w Grodnie Sejmu Czteroletniego jako niebyłego, a w konsekwencji – uchylenie wszystkie ustanowione na nim aktów prawnych (w tym także Konstytucji 3 Maja).
    Widać wyraźną analogię do czasów współczesnych. Szczególnie w zakresie objazdów “totalnej opozycji” po stolicach sąsiednich państw i błagania tam o interwencję, której celem byłoby obalenie nowego porządku.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.