Polityka

Źle się zaczyna dziać w państwie?

 Już widać, że pod pewnymi względami źle się zaczyna dziać w naszym państwie, nowa władza okazała się zupełnie nie przygotowana do objęcia rządów. Zestaw personalny najwyższych dostojników politycznych, to w wielu miejscach kontrowersje i zaskoczenia. Nie ma autorytetów – poza nielicznymi wyjątkami, cała reszta tych ludzi to są personalne zaszłości, siłą rzeczy ze względu na okoliczności historyczne – przeważnie drugi garnitur.

Przede wszystkim rozczarowuje sama osoba pani premier. Wcześniej wiele osób wyrażało przekonanie, że po generalnej porażce jaką były rządy pani Ewy Kopacz, nie może już wydarzyć się nic równie nieudolnego. Tymczasem niestety, z tego co widzimy na tą chwilę, to pani Szydło, przy całej sympatii – bo widać, po sposobie bycia, że to wspaniały człowiek, którego chyba każdy chciałby za sąsiada, przyjaciółkę, czy też nawet może i teściową. Niestety przy całej sympatii, ta pani do tej pory nie powiedziała na temat sytuacji w kraju, niczego takiego, co pokazywałoby, że rozumie co to znaczy być premierem. Przykładowo z dotychczasowych wypowiedzi nie wynika nic, co jednoznacznie można byłoby uznać za wizję rozwoju kraju w jakiejś dziedzinie – autorstwa pani Szydło, to znaczy jej indywidualny „konik”. Być może tak nie jest, bardzo dobrze byłoby się tu mylić, ale niestety publicznie znane okoliczności dotychczas wskazują tutaj na prawdopodobny brak koncepcji własnych. Jeżeli to się potwierdzi i będzie gorzej niż w erze pani Kopacz, to cóż – po prostu tutaj, jest jak jest, ale za jakie grzechy płacimy cenę dysfunkcji premiera kolejny rok?

Pan Prezydent Duda zachowuje się w wymiarze konstytucyjnym i korzystania z prawa do ułaskawienia, w sposób nazwijmy to daleki od delikatności. O ile można próbować zrozumieć, że miał niechęć do spotkania się z poprzednią panią premier przez kwartał, to w tej chwili jego działania w materii konstytucyjnej, a przede wszystkich sposób interpretacji prawa do ułaskawienia, mogą powodować oskarżenia o próbę uzurpacji władzy (sądowniczej). To bardzo źle świadczy przede wszystkim o bezpośrednim otoczeniu pana Prezydenta, albowiem to oni powinni stworzyć nieprzenikalny, ale elastyczny pancerz w którym grzęzłyby wszelkie zarzuty, a blask pana Prezydenta byłby nieskalany na firmamencie władzy państwowej. Chodzi o to, że autorytet Prezydenta jest wartością samą w sobie, wartą więcej niż nawet dymisja całej jego kancelarii. Tutaj się o to nie postarano, efekty będą dawały znać o sobie przez kolejne lata kadencji, mogą doprowadzić pana Prezydenta przed Trybunał Stanu. Poza tym, to dawanie argumentów drugiej stronie politycznego sporu, które stają się przyczynkiem do różnych działań np. skarg na łonie instytucji unijnych na Polskę. Przecież nikt tego nie potrzebuje.

Szokuje upadek obyczajów sejmowych. To, co widzieliśmy przy okazji głosowania uchwał odwołujących i innych przejawów sejmokracji – w tym przede wszystkim postawę Marszałka z rządzącej partii – to szok. Nie ma tu złamania prawa, ale jest pewne niezrozumiałe afirmowanie pewnej części regulaminu Sejmu, która nawet jak się okazuje ma dla 235 Posłów w jakiejś mierze ważniejsze znaczenie niż Konstytucja. To nie powinno tak wyglądać, jeżeli nie stać nas na dialog w parlamencie – to co nas czeka? Czy zwycięzcy nie mogą się usatysfakcjonować 235 głosami większości? Muszą w takim stylu prowadzić obrady, skracać dyskusję, po prostu psuć obyczaje sejmowe? Grzeczność ze strony władzy nic nie kosztuje, przecież i tak zrobią to co chcą, po co więc histeria? Liczy się skuteczność, a jej największym przyjacielem jest spokój. Spokój wymaga poszanowania przeciwnika, tak żeby nie zachowywał się jak szczur zapędzony w miejsce z którego nie ma dokąd uciec.

Jeżeli chodzi o poszczególne ministerstwa, to można tylko mieć nadzieję, że nikt sobie nie będzie robił przysłowiowych żartów z takich kwestii jak wojsko, a w szczególności uzbrojenie jądrowe, czy też gospodarka, a w szczególności interwencyjny zakup węgla za miliard złotych. Pierwsze po prostu obniża rangę naszego kraju i to tak totalnie, że nawet nie zdążymy nad tym się zorientować, a drugie stawia nas w trudnej sytuacji wobec Komisji Europejskiej, bo jeżeli ta uzna tego typu działania za nieuprawnioną pomoc publiczną dla kopalń, co prawie na pewno zrobi – to jesteśmy w kropce. Nie o to przecież chodzi, żeby budować relacje ze wszystkimi na konflikcie! Styl i forma są bardzo ważne, wiadomo że treść jest najważniejsza, ale to jak się ją prezentuje, gdzie i kiedy – może bardzo wiele dodać do powodzenia sprawy. To, że bezduszne media czekają tylko na każdy błąd przekonaliśmy się przy okazji „głupiej” sprawy wystroju z flag w jednej z sal KPRM!

Jest jeszcze osoba super demiurga, który rzekomo tymi wszystkimi procesami steruje, a przynajmniej tak mu się wydaje, że nimi będzie sterował. Można to robić na dwa sposoby – albo przez zestaw zakazów i nakazów, albo przez stosowanie przyzwolenia – a następnie płynięcie na tworzonych w ten sposób przez „podwładnych” falach. Jest o tym kilka teorii w zarządzaniu, nie ma co się wdawać w szczegóły. Na pewno władza twarda to władza zakazowo-nakazowa i taka władza będzie transmitowana do póki, do póty system nie będzie się rozsadzał w szwach – z winy demiurga. O wiele lepiej byłoby i dla demiurga i jego podwładnych i nas wszystkich, żeby to dziwne pomieszanie ustrojowe przybrało charakter przyzwoleń i inspiracji – w jak najbardziej pozytywnym charakterze tego słowa. Nic bowiem nie sprawdza się lepiej w strukturach opartych na nieformalnym autorytecie, niż możliwość działania i współdziałania na zasadzie z jednej strony: „żyj i pozwól żyć”, a z drugiej: „panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”. Takie konstrukcje wynikają z psychiki człowieka i zachowania się zbiorowości ludzkich w grupach interesów poddanych presji. Poza tym sama skala wyzwań powoduje, że trzeba mieć raczej aktywnych entuzjastów i organizatorów niż biernych wykonawców, którzy będą głównie uważać na to, żeby czegoś nie zepsuć, nie zniszczyć relacji, a w ogóle co mogą mieć ze stołka dla siebie, bo wiadomo że się nie utrzymają, poza tym to nie jest ich wymarzony stołek…

Reasumując – gdyby to co ma być robione, było robione bez logiki konfrontacji, może bardziej miękko, może w sposób wymagający więcej dyskusji i pozwolenia na „wygadanie się” opozycji, to wówczas wszystko dałoby się jakoś strawić. Natomiast pośpiech i logika konfrontacji wskazują, na nieliczenie się z rzeczywistością. Przecież ta władza nie jest omnipotentna, jak również nie rządzi nawet w pełni suwerennym krajem – dlatego bez szaleństw.

9 komentarzy

  1. Dejmy sobie już spokój z tym ułaskawieniem przez Dudę wolę to ułaskawienie od tego, które dokonał Kwaśniewski ułaskawiając vogla.

  2. Nikt poza dziećmi nie wymaga od pacynki i marionetki myślenia. Polskę oddaliśmy w ręce prezesa prezesów który za nic nie odpowiada i wszystko może. Geniusz ! Jak znam zycie krótkodystansowy

  3. Diagnoza jak najbardziej słuszna i na miejscu – gdyby’ż, jeszcze nastąpiło przewartościowanie w sferze
    polityki zagranicznej i zmiana paradygmatów
    w postrzeganiu naszego uczestnictwa w “pakcie obronnym”!
    Jeśli nie będzie to kontynuacja ‘polityki Kwaśniewsko –
    – Komorowskiej” to jesteśmy(prawie) w domu…lub bardzo
    blisko Naszego,Polskiego Domu.

    • Moja uwaga w kom. z godz.12:31, odnosiła się do treści komentarza @jerzyjj – zaznaczę powtórnie –
      – POPIERAM p. wypowiedź!

  4. Cd.W formie uzupełnienia…

    “Dokąd zaprowadzi nas Waszczykowski?”

    http://www.mysl-polska.pl/715

  5. Czuję NIESMAK pisząc o obecnie rządzących Polską.

    Straszne, a tu pora obiadowa …

  6. Wart PAN PACA albo jest łamane prawo albo nie Mykoła usprawiedliwić możesz syna w szkole a nie marionetkę PISU.

  7. PiS będę oceniała gdy minie ich kadencja, natomiast serdecznie miałam dość rządów PO w ciągu ostatnich 8-lat. O skutkach tych rządów jeszcze sobie przeczytamy.

    Proponuję lekturę artykułów o wyborach w Wenezueli, przedstawiają kto i dlaczego wygrał i kto to wspierał. Wygrana wyborów opiera się najczęściej na niezadowoleniu społecznym, które można sztucznie wywołać.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.