Społeczeństwo

Źle rozumiana poprawność polityczna bardziej szkodzi Europie niż faszyzm i komunizm razem

 Patrząc nieco filozoficznie na dzisiejszą Europę, nie można być albo bardzo smutnym, albo bardzo wesołym, generalnie w ogóle spojrzenie na trzeźwo jest trudne, ponieważ forma przewyższa już treść. Ponadto jednak doszło do narzucenia Europie i praktycznie wszystkim w niej – źle rozumianej poprawności politycznej, czy też szerzej poprawności publicznej, która jest kagańcem zamordystycznym na wolność słowa i swobodę wypowiadania się. Można z łatwością udowodnić hipotezę, że ten wielki błąd bardziej szkodzi Europie niż faszyzm i komunizm razem.

Źle rozumiana poprawność polityczna, poprawność publiczna to nic innego jak zmuszanie społeczeństwa obywatelskiego do autocenzury w zachowaniach, wyrażaniu się, czy też opiniach – wyrażanych i publicznie i co jest szczególnie ciekawe w kręgu bezpośredniego odniesienia oraz prywatnie. Doszło do tego, że nie można nawet napisać na portalu społecznościowym, co się myśli o jedzeniu w danej restauracji, ponieważ można być pozwanym o szkodzenie opinii danego miejsca, a opinia ma wpływ na markę, pod jaką przedsiębiorca prowadzi działalność, a ta już przelicza się na pieniądze. Co gorsze, doszło do tego, że ludzie nie mogą swobodnie, bez narażenia się na obrzucanie obelgami, czy też nieuprawnionymi oskarżeniami o rasizm, czy też ksenofobię – nie mogą swobodnie wyrażać zdania na rzecz bieżącej polityki swoich rządów, jeżeli ta dotyczy kwestii uznanej przez mainstream medialny za poprawną politycznie!

Chodzi oczywiście o kwestię zachowania się afirmatorów nielegalnej imigracji do Europy, to czego doświadczyliśmy w tym roku to po prostu wydarzenie bez precedensu nie mające sobie równych. Takich metod, takiej skali nienawiści – nie używały nawet reżimy totalitarne w szczycie swojego rozwoju. Jak można szczuć na człowieka, dlatego bo wyraził swoje poglądy, nawet w sposób głupi – do jego pracodawcy? Co to jest? Standardy hitlerowskich Niemiec? Przecież nawet w ZSRR tak nie było, każdy miał prawo do krytyki i samokrytyki. Tymczasem w demokratycznej Europie doszło do tego, że największy kraj ośmielił się grozić krajom mniejszym, a jego poplecznicy w ciałach wspólnotowych – jeszcze bardziej naciskali i domagali się przymusowej egzekucji woli szefowej największego kraju, wynikającej z jej punktu widzenia, bez uwzględnienia interesu innych państw! To wydarzenia bez precedensu. Podczas, gdy rząd na Węgrzech usiłował skorzystać ze swojej suwerenności, przyczyniając się do ochrony unijnego prawa – grożono mu, wyśmiewano go, porównywano go ze sprawcami Holokaustu! To jest po prostu coś niesamowitego – ile nienawiści spotkało Węgrów, tylko za to, że legalnie na własnym terenie wybudowali sobie płot. Chociaż takie same lub większe od lat istnieją na innych unijnych granicach. Dlaczego tak upokorzono Węgrów? Dlaczego nikt na zachodzie nie ma odwagi wyciągnąć z tej lekcji kłamstwa i propagandowej napaści wniosków i po prostu przeprosić?

Jednak nie to jest jeszcze najgorsze i najbardziej niebezpieczne. W złym pojmowaniu nakazu poprawności politycznej najgorsze jest bowiem doprowadzenie do stanu autocenzury, samoograniczania się obywateli w wolności słowa i swobodzie wypowiedzi. Nakaz poprawności wymusza serwilistyczne zachowanie wobec poglądów i sposobu rozumienia faktów przez medialnie sterowaną większość. Jest on destrukcyjny i przyczynia się, do wyrugowania pluralizmu oraz w konsekwencji zastąpienia wolności – schematami. W powyższym przypadku prawo mieszkańców krajów europejskich zostało wyrugowane przez roszczenie przybyszów! Właśnie w imię poprawności politycznej, która nakazała co najmniej milczenie o ile nie – jak w przypadku Niemiec, gdzie hipokryzja osiągnęła skrajne przypadki – „Willkommenskultur”, spowodowała że naiwni w swoich przekonaniach mieszkańcy witali nielegalnych imigrantów balonikami i konfetti, podczas gdy sami przy próbie skorzystania z jazdy pociągiem bez biletu byliby pociągnięci do odpowiedzialności, a na ulicy ich twarze skanują kamery w poszukiwaniu przestępców! Nastąpiło jakieś nadzwyczajne odwrócenie rzeczywistości, którego nie da się w żaden logiczny sposób pojąć, zrozumieć i wyjaśnić.

Czym jest wolność, która zmienia naszą percepcje – w imię swojego sposobu rozumienia wolności? Dodajmy przeważnie czyjejś, a nie naszej własnej! Wolność wymuszana przymusem, to jest przecież zaprzeczenie wolności. Zarówno komunizm jak i faszyzm były w opozycji do wartości humanistycznych, w pewnych wymiarach przeciwstawiały się wolności jednostki, w ogóle wolności. Właśnie dlatego zostały pokonane w imię prawa do wolności jednostki i humanizmu zbiorowości. Co się jednak dzieje z naszym społeczeństwem w sytuacji, w której nasze rządy decydują się na działania wynikające z emocjonalnej decyzji jednej kobiety, prawdopodobnie już zagubionej w rzeczywistości – nie mającej kontaktu z nią i nie znającej konsekwencji podejmowanych decyzji dla zwykłych ludzi! Przecież to jest dobrowolne poddanie się dyktaturze jednostki! Ostatnio tak było z Napoleonem, któremu niektórzy uwierzyli na słowo. Czy w imię wolności można ograniczyć wolność większości? Zabronić ludziom mówienia tego, co naprawdę myślą? Sterować ich opiniami? Zakazywać ich wyrażania – pod groźbą np. doniesienia pracodawcy, albo wizyty z kamerą i gotowymi tezami? Co to ma być? To jest demokracja?

Złe rozumienie przymusu poprawności politycznej prowadzi nas do ślepego zaułka, w którym utracimy cząstkę siebie, na stałe ograniczając swoją swobodę percepcji, ponieważ będziemy się nawet bali myśleć o kwestiach, które są niepopularne, niepoprawne, krytykowane, na indeksie. Dlaczego nikt nie odważy się powiedzieć, że to połączenie cenzury i inkwizycji w jednym? Od razu oskarżenie, zastosowanie formatki – wyrok, winny i jego egzekucja. Wyszedłeś z domu na demonstrację przeciwko polityce imigracyjnej własnego rządu, wracasz jako ksenofob, nacjonalista być może faszysta – osoba nietolerancyjna i wroga społeczeństwu. Czy to jest normalne? Gdzie jest granica? Można zrozumieć poprawność w ramach kanonów kultury – wówczas, tak rozumiana poprawność jest rzeczywistym strażnikiem wartości, na których opiera się kultura. Jednak to nie może dotyczyć spraw w istocie konsensualnych, nie mówiąc już o zmianie tożsamości zbiorowości, w wyniku inicjowanych w ten sposób procesów. Chodzi o to, żeby wolność malowania na obrazie, nie oznaczała prawa do łamania jego ram! W cytowanym przypadku niektóre unijne kraje po prostu złamały wspólne wcześniejsze ustalenia dotyczące polityki imigracyjnej, motywując to wyższą koniecznością. Jeżeli to nie będzie ukarane, a wiemy że nie będzie, bo wśród nich są najpotężniejsze kraje Unii, to grozi nam – złamanie prawa unijnego przez inne kraje w innej kwestii. Skoro bowiem można było nie przestrzegać unijnego prawa powołując się na konieczność wyższą, to można również nie przestrzegać tego prawa, powołując się na inne konieczności. Do tego doprowadziła niemiecka polityka, a konkretnie emocjonalna głupota jednej osoby. To Niemcy popsuły Unię Europejską, to Niemcy powinny ponieść tego konsekwencje, a nie przerzucać się odpowiedzialnością z sąsiadami. Uwaga, co innego byłoby, gdybyśmy podjęli decyzję wspólnie, ale nie PO fakcie, tylko PRZED. Wówczas solidarność europejska rzeczywiście oznaczałaby przymus przyjęcia imigrantów, byłoby to zrozumiałe i politycznie celowe.

Jesteśmy w trudnej sytuacji, w której wolność słowa nie jest już w praktyce chroniona w Unii Europejskiej, można ją zupełnie świadomie i w sposób rzeczywisty ograniczać poprzez przymus poprawności politycznej, który narzucają aktualnie rządzący, mający wpływ na media głównego nurtu. To rzeczywisty koniec wartości europejskich, rzeczywisty wstęp do wprowadzenia zamordyzmu, zakazów, nakazów itd. Dalej będzie gorzej, dalej będzie mniej wolności, dalej będzie więcej poprawności politycznej. Przy czym uwaga, poprawność polityczna, jak wszelkie sztuczne twory jest z natury i w swojej konstrukcji selektywna. Dotyczy tylko tych zjawisk i kwestii, które są korzystne z punktu widzenia mającego przewagę. Nawet poddani nieludzkiemu faszyzmowi i totalitarnemu komunizmowi – mogli zachować pewne sprawy dla siebie, np. własny pogląd na system w którym żyli. W systemie narzuconej poprawności politycznej, nie ma już tej autonomicznej sfery wolności. Działa przymus przyjęcia i interioryzacji poglądów wynikających z wykładni zasady poprawności w danej kwestii. Nie ma pola manewru, nie ma miejsca na reinterpretację. Jeżeli myślisz czytelniku, że możesz sobie myśleć, co ci się podoba, to jesteś w błędzie, albowiem wedle zasad nowego systemu – jesteś już hipokrytą, a być może stosujesz mowę nienawiści! Całą potężna maszyna działa przeciwko Tobie.

11 komentarzy

  1. Bardzo prawdziwe spojrzenie dziękuję panu!

  2. Poprawność polityczna powoduje przekłamania w kulturze. Dlatego jest jeszcze gorsza niż był faszyzm i komunizm razem

  3. Na szczęście, mam “to wszystko”, tzn.szeroko do/rozumianą “poprawność” z przymiotnikami typu
    “genderowa’, “lewacka”(nie Lewicowa),”prawoczłowiecza”,”zielona”,itp. głęboko w DO..IE!

    Wiemy KOMU i DLACZEGO, zależy na totalnym “SKUNDLENIU”
    resztkami jeszcze, Białej Europy.Zainteresowanych
    odsyłam do cienkiej książeczki – “fałszywki”,napisanej
    “więcej niż jakieś” sto lat temu,jakoby przez
    urzędników Ochrany…że co? “Poprawność…” nie pozwala? Że- oszołomstwo? Że- spiskowa teoria?

    Można i tak! Tylko proszę nie dziwić się,że to
    wszystko układa się w logiczną całość.

    Miłego dnia

  4. Cd. Typowy przykład zachodniej “religijnej”
    chrześcijańskiej,chorej i zboczonej poprawności.

    https://forumemjot.wordpress.com/2015/10/14/dla-muzulmanow-wszystko-lesbijska-biskupka-sztokholmu-kaze-usunac-krzyze-z-kosciola/

    Ps. Jednak to dobrze,że “taka Europa” przepadnie…

  5. Dzisiejszy triumf poprawności politycznej – to takie doprowadzenie lewicowego sloganu “zabroniono zabraniać” z r.1968 do ostatecznego absurdu.

    • Zgadza się.Lewaccy trockiści ,wychowankowie Sorbony,
      dominują w świecie euroatlantyckim.
      Co nie znaczy że Polska czy inne b.”demoludy”
      wolne są od ideowej trucizny…89′ -tryumfalny powrót
      do władzy.

  6. Wymaga zastanowienia połączenie faszyzmu z komunizmem,ja mam wątpliwości!!!

    • @wlodek ja tez mam watpliwosci, podobnie do okreslania czegos co mi sie nie podoba jako”lewackie”. “Lewackie” to jakie np. prosze mnie tu uswiadomic, ja jestem troche “do tylu” , zyje w innej parafii …

  7. Niemcy nie wiedzą jak się z tego zakłamania MULTIKULTI wyplątać.

    Oby dopiero pierwsze ofiary przywleczonej ew. EBOLI nie musiały przynieść Im wytrzeźwienia.

    Na razie idą w zaparte z chęcią przyjmowania uchodźców …

  8. no to może praktycznie byłoby sobie przypomnieć, że Niemcy mieli mieć “rzymskie cesarstwo narodu niemieckiego”. Co to jest naród – wiemy. Niemiecki – też rozumiemy. Ale dlaczego Niemcy mieli by stanowić “cesarstwo rzymskie”? a nie niemieckie? czyja głowa siedzi na “niemieckim” korpusie? czy nie dlatego po przejęciu władzy w Polsce w 1989r. przez kościół katolicki (rzymskokatolicki!)nagle to Niemcy mieli dla nas być przyjaciółmi, a na Braci Słowian mieliśmy pluć?
    Merklowa tyle może, co zje. Poza tym to ona przecież nie rządzi, ona reprezentuje. Ponoć rządzi “naród niemiecki”. A biorąc pod uwagę, że w Niemczech jest 70.000 żccccccccc na kluczowych stanowiskach, to jaki Niemiec ma na to wpływ, co się dzieje? – podpowiem: żaden.
    Niedawno oglądałam program w niemieckiej tv o zwykłych ludziach. Większość z nich żyje z odpadów – dostają je w restauracjach, np. niesprzedane dania, w sklepach wyrzucających przeterminowane produkty albo biorą warzywa wyrzucone na targowiskach. Plusem w tym wszystkim jest, że w Niemcach budzi się człowieczeństwo. Osoby zbierające te produkty biorą je nie tylko dla siebie, ale też znajomych i wymieniają się “zdobyczami”. Za darmo. Polakom jeszcze daleko do takiej współpracy. Może dlatego, że u nas pomoc w postaci niesprzedanego chleba jest karalna? Inna rzecz, że odbiorcy chleba tego piekarza o wielkim sercu w ogóle nie wyszli na ulice w jego obronie. Nie byli godni jego pomocy, jak się okazało. Niemcy są w tym względzie bardziej ludzcy i mądrzejsi. Inna rzecz, że to unia narzuciła Polsce zakaz pomocy biednym w ramach prywatnych możliwości.
    Czyli “cesarstwo rzymskie” w Niemczech, a u nas widać, że wszędzie, gdzie do władzy dojdzie cccccc cccccc najlepiej na tym wychodzą tzw. cccccccc. W Niemczech tak samo.

  9. czy zostałam zbanowana, czy może komentarz nie przeszedł?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.