Polityka

Zjednoczenie lewicy w Polsce to historyczna i polityczna konieczność

 Sporo jadu wylano na Leszka Millera, jednakże tenże sprawdzony, zaprawiony w bojach i nadzwyczajnie elastyczny, wręcz teflonowy działacz dopiął swego. Jest praktycznie trzecią siłą polityczną w kraju, jedynym podmiotem posiadającym zdolność koalicyjną, w przypadku wykruszenia się posłów koalicji poniżej 231. To Leszek Miller jest dzisiaj języczkiem u wagi, można powiedzieć, że swoją determinacją osiągnął większość celów, jakie sobie wyznaczył. Jednakże są to cele na poziomie 15% społecznego poparcia co oznacza 40-50 miejsc w Sejmie, ot tyle – koniec aspiracji politycznych.

Nie da się zaprzeczyć, że powołanie do życia formacji, której trzyliterowe logo pan Leszek Miller tak bardzo ceni, było także sukcesem kilku innych osób. Między innymi Aleksandra Kwaśniewskiego, Ryszarda Kalisza i innych – wielu innych wspaniałych i zasłużonych mężów i żon na lewicy. Dlaczego więc teraz miałoby się to nie udać? Dlaczego lewica miałaby być skazana na przekleństwo podziału na dwa konkurujące ze sobą akcentami społecznymi i obyczajowymi obozy? Przecież tego typu podziały same z siebie będą sztuczne i nie oddadzą pełni sytuacji na lewicy, na której tak naprawdę podziałów nie ma, a przynajmniej tak głębokich, żeby się nie dało porozumieć.

Współczesna polska lewica powinna być nowoczesna, powinna być europejska i powinna być skoncentrowana na człowieku i jego potrzebach, problemach i aspiracjach. To cały program każdej polskiej formacji lewicowej, oczywiście można do niego dodawać różne kwiatki, czy też przyozdabiać go niesłychanie potrzebnymi postulatami ochrony środowiska lub równouprawnienia kobiet itd. Jednakże to wszystko nie ma w istocie żadnego znaczenia, ponieważ liczy się stosunek do człowieka i sposobu w jaki on funkcjonuje w społeczeństwie – to jest wyróżnik lewicy i lewicowości, a wyznaje go i Miller i Palikot i Kalisz i Kwaśniewski i inni mimo zniewag, porzucenia lub odepchnięcia – dzielni mężowie i dzielne żony lewicy. Nie ma żadnego merytorycznego powodu, jak również nie da się znaleźć powodu politycznego, który powodowałby, że zjednoczenie się nie opłaci. Na nim zyskają wszyscy – od organizacji feministyczno-genderowych poprzez bananowych inteligentów lewicujących z dobrych domów, poprzez kawiorową lewicę a na bezrobotnym elektoracie na krawędzi społeczeństwa kończąc.

Oczywiście zjednoczenie wymaga ustępstw i konsensusu. Ustępstwa muszą być kadrowe a konsensus musi być programowy. Nie można domagać się legalizacji narkotyków wprost i otwarcie, bo to straszy ludzi, jak również nie można mówić wprost o ślubach homoseksualistów, ponieważ to też odstraszy więcej ludzi niż przyciągnie – kwestie obyczajowe i wolnościowe ale ze skraja – muszą zostać lekko ograniczone i opakowane w bardziej strawny dla elektoratu kontent socjalny. Banalna sprawa emerytur obywatelskich mogłaby stać się koniem pociągowym wszystkich kampanii wyborczych lewicy! Wielu można na rzecz tej idei zjednoczyć, a ponieważ sytuacja i tak państwo kiedyś zmusi do wyrównania emerytur (w dół) to i tak wyjdzie na to, że lewica miała rację i czuła ducha czasów – chcąc dokonać swobodnej ewolucji i wytłumaczyć społeczeństwu konieczność takiego a nie innego ułożenia spraw – nie tak jak spartaczyła to koalicja rządząca lub jak chce zepsuć państwo w tym względzie prawicowa-prawica. Nie będziemy wdawać się w szczegóły, ale po porażająco nieudolnych i jeszcze gorzej przedstawianych w mediach rządach tej ponurej koalicji smutnych panów i pań z zaskakująco naiwnymi spojrzeniami – można nadzwyczajnie łatwo rozdmuchać program socjalny po prostu porządkujący i wykonujący konieczne zmiany, nie tylko ku uciesze elektoratu, ale głównie z troski i odpowiedzialności za państwo, ponieważ jeżeli teraz nie weźmiemy się za kwestię emerytalną, to za 10 lat rozgoryczeni ludzie wybiorą nam Al-Kaidę do rządu! Bo takie będzie niezadowolenie społeczne, wynikające z rozgoryczenia i poczucia niesprawiedliwości wręcz oszustwa.

Jest na lewicy kilka osób, które nie mają odium starego garnituru, a swoją postawą ogólną gwarantują poważne podejście do spraw i rzeczy. Być może postawienie na nich byłoby opłacalne? Inaczej zwycięży magia trzech liter i nieomalże pewny sukcesik koalicyjny z wielką partią neoliberalną, co po kolejnej kadencji zakończy się dla lewicy totalną klapą, przegraną, degrengoladą, upadkiem i jękiem zawodu. No ale wówczas – około 2017 – dzisiejsi starsi panowie będą na emeryturkach, odpowiednio wyższych dzięki czterem spokojnym latom na wysokim stołkach publicznych poborów. Wówczas nic się już nie będzie liczyło, starzy po prostu odpuszczą lub zużyją się z przyczyn naturalnych po prostu biologicznych. Wówczas trzeba będzie odbudowywać lewicę, szkoda że na gruzach, które przysypią grobowiec, ale lepsze to niż nic.

3 komentarze

  1. 12-ty grzesznik

    PO liczy ok. 27 000 członków.
    Na przewodniczącego głosowało 45%.
    Była ODPOWIEDZIALNA lewica, byli członkowie PZPR – to obecnie ok. 1,5 mln ludzi.
    Wystarczy zarządzić zbiórkę tych ludzi odpowiedzialnych za PAŃSTWO PLUS młodzież 1500 PLN Brutto – i mamy inną sytuację.
    Przecież rządzące siły PO-PiS rozwalają państwo.
    Psują co się da, nie potrafią opanować chuliganerii stadionowej, kreują sztuczny pieniądz, likwidują armię, zajmują się tylko POLITYKĄ HISTORYCZNĄ, bo to w większości historycy – co nie potrafią połączyć kilkunastu odcinków autostradowych …
    Na co my czekamy?
    Na apokalipsę?
    Na anioła stróża Polski czy Matkę Boską?

  2. @12-ty grzesznik: rządzące siły PO-PiS?? Dwa najzacieklej zwalczające się obozy, gdzie do obozu po tej stronie co PO stoi parlamentarna i radykalna lewica. Sojusz lewicy i liberałów przeciwko siłom reformującym. Ze względów historycznych SLD jest siłą utrzymującą status quo. A państwo wymaga reform, przede wszystkim gospodarczych i prodemograficznych. Nie rewolucji obyczajowych i pseudoudopii.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.