Zewnętrzne reperkusje kryzysu polskich nagrań

European Union on the globe (Europe centered), Autor: TUBS, Źródło: pl.wikipedia.org lic.: CC BY-SA 3.0Zewnętrzne reperkusje kryzysu polskich nagrań onieśmieliły nie tylko komentatorów i analityków politycznych, ale przede wszystkich samych polityków, przynajmniej tą nieliczną grupę, która jeszcze potrafi myśleć i wybiera w restauracjach stoliki bez podsłuchu.

Echa polskich nagrań w Europie okazały się szokujące nie, dlatego bo ośmieszyliśmy się skutecznie, chociaż to może też ma poważne znaczenie. Najważniejszy jest tu inny aspekt – chodzi o aktywizację wszystkich naszych przeciwników, którzy w dominującej większości ujawnili swoją nieprzychylność dla spraw polskich w ogóle.

W ostatnich dniach zbiegło się kilka spraw na różnych szczeblach właściwości europejskiej. Przetargi na uzbrojenie, kwestie związane z polityką energetyczną Unii, wybory ważnych komisarzy i inne sprawy, w których niezbędna jest aktywność rządu i jego przedstawicieli. To przerażające jak skutecznie wykluczyliśmy się sami z poważnych dyskusji, chociaż triumf w walce z kelnerami, czy też wywiadem sąsiedniego imperium z pewnością może nam tylko dodać skrzydeł. Dzięki wotum zaufania dla rządu – UDOWODNILIŚMY na przekór wszystkim sceptykom, że Polska demokracja jest na tyle dojrzała, że w pewnym minimum spraw formalnych można na nas ZAWSZE POLEGAĆ.

Naprawdę wielka rzecz się stała, można nawet powiedzieć, że przekroczyliśmy, jako Wspólnota pewien kolejny próg dojrzałości politycznej, udało się przełamać próbę destabilizacji państwa, z która nie mieliśmy jeszcze do czynienia w historii.

Architektem tego sukcesu jest osobiście pan Donald Tusk i należą mu się gratulacje, jak również pełne wsparcie, przy rzeczywistym sceptycyzmie, co do jego dalszych działań.

Ta część Europy, która wyczekiwała klęski politycznej w Warszawie – może czekać na kolejną okazję, zwyciężył pragmatyzm i nadal jesteśmy w grze, z pewnością osłabieni, bez względu jednak na okoliczności – z pełnym mandatem do grywania.

Być może konsekwencją didaskaliów polskich nagrań będą nieco bardziej selektywne działania naszej dyplomacji, traktujące odpowiednio – tak jak tego wymaga sytuacja – wszystkich tych, którzy już budowali scenariusze następstwa „po Polsce”.

Jeżeli popatrzymy za ocean, to nic się nie stało – jedynie pozornie, albowiem tamtejsza administracja jest zbyt doświadczona na to, żeby reagować na podstawie doniesień medialnych. Swoje baty na pewno dostaniemy, zwłaszcza ze względu na nieszczęsny i haniebny kontekst rasistowski wypowiedzi pana ministra spraw zagranicznych, jednakże generalnie niska wartość spraw polskich za oceanem, to nic więcej jak pożywka dla kolejnych żartów z Polski, aczkolwiek na pewno dostaniemy rachunek, który będzie dla nas szkołą pragmatyzmu. Przy czym imperium za oceanem jest na tyle mądre w swojej bezwzględności, że nie dusi kurczaka, po tym jak ten zachłysnął się wodą. Znając realia skończy się na zakupach jakichś drogich licencjonowanych zabawek.

Jeżeli popatrzymy w kierunku wschodnim – nic nie widać, Wschód ma swoje wyzwania, które obecnie są rozgrywane, może rzeczywiście chodziło o to, żeby wyłączyć naszą aktywność na jakiś czas, chociaż nie można tutaj popełnić błędu przeceny! Jeżeli komuś się wydaje, że jesteśmy tak ważnym krajem, żeby nas rozgrywać na taką skalę jakbyśmy chcieli, to żyjemy w bajce. Proszę pamiętać, że jeżeli rzeczywiście mamy tutaj do czynienia z akcją z tego kierunku, to wszystko to, co się wydarzyło ostatnio jest traktowane w wymiarze obiektywnych mierników, jako porażka i dekonspiracja, a co najwyżej, jako ścięcie wierzchołka góry lodowej. Przecież w poważnej polityce nie chodzi o to, żeby zatopić statek, ale żeby takim sterować, żeby płynął w pożądanym kierunku. Proszę nie wyrażać żenujących i nienawistnych skojarzeń, w tej grze, do której odwołuje się pan premier – wszystko jest na serio i to chyba mocno przerasta naszą rzeczywistość.

Dzisiaj liczy się to, że rząd przetrwał i ma zdolność do działania, zarówno wewnątrz kraju jak i pełną legitymację – całego systemu polskiej demokracji, jako istotnego członka wielkiej europejskiej rodziny, którą wzmacniamy naszą zdolnością do pragmatycznych konsensusów. Dobrze się stało, że możemy grać bez obciążeń na forum europejskim, gdzie właśnie w tych dniach bardzo wiele ważnego będzie się działo! To będą kluczowe sprawy, zwłaszcza w wymiarze negocjacyjnym, czyli co dostaniemy za wyrażenie poparcia!

Mówiąc poważnie – bez względu na to, jakie jeszcze nagrania usłyszymy – sytuacja na tą chwilę w ujęciu generalnym jest dowodem na pozytywną ocenę sytuacji politycznej w kraju. Najważniejsze jednak jest to, żeby nad wszystkim przejść po prostu do porządku dziennego i pójść do przodu, liżąc rany…

8 myśli na temat “Zewnętrzne reperkusje kryzysu polskich nagrań

  • 26 czerwca 2014 o 07:39
    Permalink

    Niestety, jak mawiał Poeta “Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi”…
    Oprócz śmiechu /przez gorzkie łzy/ z całej sytuacji, gdzie kilku tzw. “kelnerów” przez rok albo dłużej nagrywa kogo chce obok prawie dzięsiątka służb tajnych i jawnych, a potem dziwnym trafem się to nagle dekonspiruje szukając na oślep jakichś “słupów” z którymi ktoś pociąga sznurki, sam pewnie będąc marionetką, jest też zdrowa ulga!
    Ulga, że “prywatnie” osoby na świeczniku nie są idiotami i agentami na żołdzie mocarstwa co nam się tak pięknie rozkłada, ale “prywatnie” myślą jak ogół narodu, trzeźwo, patriotycznie i “przaśnie”. I że to “swoje chłopy”!
    Widać też jak trudna to rola być ministrem – myśleć jak naród a oficjalnie łgać tak że ta schizofrenia między myśleniem a mówieniem oficjalnym godna jest dużo większych pieniędzy niż do tej pory oni zarabiają!!!!

    A na deser coś o naszych “elytach”, taki gwoździk do trumienki:
    http://wiadomosci.onet.pl/lubuskie/slubice-general-zatrzymany-bo-przywlaszczyl-sobie-cudzy-portfel/v9wv9

    PS
    + Bardzo fajna ocena z którą się zgadzam:
    http://opinie.newsweek.pl/marcin-meller-afera-tasmowa-felieton-newsweek-pl,artykuly,342022,1.html

    Odpowiedz
    • 26 czerwca 2014 o 16:35
      Permalink

      Linki przeczytane, natomiast moim zdaniem amerykański prezydent powiedział to, co Polacy chcieli usłyszeć czyli został dobrze przygotowany do wizyty w Polsce. Złośliwi piszą, że głównym celem wizyty było to, że Polska ma ileś pieniędzy do wydania na zbrojenia, ale kto by tam wierzył złośliwcom.

      Odpowiedz
  • 26 czerwca 2014 o 10:03
    Permalink

    Mam wrażenie ,że są osoby które chciałby powiązać
    aferę “kelnersko – podsłuchową”, z “węglową”,
    a w tle majaczyła by Rosja , ze “zleceniodawcą”,
    (pewnie z Kremla).
    Jeszcze wszystko przed nami.

    Odpowiedz
  • 26 czerwca 2014 o 21:29
    Permalink

    Jeśli już mowa o polskich nagraniach…pogoda
    za oknem(niby – lato), nie nastraja optymistycznie.
    Wydarzenia w kraju, podobnie do pogody za oknem.
    Akcent letni, z dedykacją dla Pań, nieco nostalgiczny…
    Często wracam do Muzyki Tego wykonawcy.

    http://www.youtube.com/watch?v=M6Pht6i8sBE

    Odpowiedz
  • 27 czerwca 2014 o 17:45
    Permalink

    … W kuluarowych rozmowach z parlamentarzystami słyszałem od kilku przyjaciół gorzką prawdę: z indywiduami kreujacymi polską politykę zagraniczną pod dyktando Białego Domu nie ma nawet sensu rozmawiać. Łatwiej zadzwonić w razie potrzeby wprost do Waszyngtonu. Ujawnienie istoty polsko-amerykańskich relacji przez opublikowane przez „Wprost” nagranie rozmowy Sikorskiego z Rostowskim niczego tu nie zmienia. Wszak pan minister, choć może i czuł się z tym nieswojo, zajmował się przez lata, posługując się jego nomenklaturą tzw. blow jobem…

    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12275/zrozumiec-sasiada

    My Naród, na pewno nie życzymy aby(nawet), poprawne
    kontakty ze stroną rosyjską,utrzymywali ci którzy
    do tej pory poruszali się na smyczy amerykańskiej.
    Musi nastąpić nowe rozdanie…25 lat -psucia
    państwa wystarczy…jeżeli Ono nie jest(już),totalną
    wykreowaną fikcją…po wyczynach słownych
    niektórych “Paniczów”(podobno tak “plebs” zwraca
    się do “będącego”, na cenzurowanym ministra).
    Nasuwa się pewna analogia z rokiem 1939, wówczas
    “Panicze” także przehulali Polskę, a następnie
    “poszli” na Zaleszczyki, o podobnym “spojrzeniu”
    na ZSRR i ówczesnych szansach (które były) nie ma co
    pisać, jaki koń był/jest każdy widzi…

    Odpowiedz
  • 28 czerwca 2014 o 01:32
    Permalink

    Krakauer tym razem nie w formie. Tak bywa, spokojnie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.