Kultura

Zew krwi

Wielokrotnie wołałam o pomoc

A mój niemy krzyk

Odbijał się echem od pustych ścian

Natrafiając jedynie na mur

Obojętnych spojrzeń

 

Pozostawiona sama sobie wariowałam

Z rozpaczy i samotności

Niemocy, żalu oraz tęsknoty

 

Nie chcę już rozmawiać

Za późno – poddałam się

Mieliście rację jestem słaba

 

Teraz nie potrzebuję nikogo

Rozbijam kolejną szklankę

Czekam na nadejście bólu

Wcale się go nie boję

Ogarnia mnie błogi spokój

 

Z przyklejoną do twarzy maską uśmiechu zasypiam…

2 komentarze

  1. Znowu niejaki “wyciek” zamieszcza artykuł z Obserwatora Politycznego na innym blogu, bez zaznaczenia skąd go wziął.
    Wstyd.
    Oto dowód:
    http://passent.blog.polityka.pl/2015/07/24/bodnar-wybrany-kopacz-wygrana/#comment-704662

  2. Może jakąś pomocą na osobiste rozterki będzie wsłuchanie się w otoczenie, aby usłyszeć tych co mówią szeptem i starać się im pomóc, pomaganie innym dodaje sił.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.