Ekonomia

Żegnajcie Mali i Średni Przedsiębiorcy

 Jesteśmy przyzwyczajeni do codziennych zakupów w małych osiedlowych sklepach, czasami komuś uda się coś zanieść do szewca, przyjazny mechanik nie raz nie weźmie pełnej stawki za drobną naprawę, powie, że “rozliczymy się przy okazji”; setki tysięcy małych i średnich przedsiębiorców (MSP) to zdrowa tkanka gospodarcza – podstawa naszej gospodarki narodowej i naszego społeczeństwa. Ci ciężko pracujący ludzie pracują na własny rachunek i własne ryzyko prowadząc różnego rodzaju działalności, najczęściej w oparciu o własne kapitały i bez jakiejkolwiek szansy na rozwój powyżej pewnego poziomu będącego efektem nasycenia lokalnego rynku i ich własnej obrotności. MSP są podstawą wielu stosunków społecznych warunkujących nasze codzienne zwyczaje i bardzo często fundamentem większości łańcuchów gospodarczych. Co więcej, MSP są amortyzatorem dla rynku pracy, gdzie bardzo wiele osób znajduje zatrudnienie – często w sposób nierejestrowany, ale mimo wszystko pracuje, osiąga dochody i przyczynia się do powiększania dochodu narodowego.

Obecnie ze względu na narastającą falę kryzysu objawiającą się spadkiem konsumpcji, czyli popytu konsumpcyjnego – zupełnie zapomina się o skutkach kryzysu, który może dokonać spustoszenia właśnie w sektorze MSP. Dominująca większość tego sektora to handel, usługi, prosta produkcja – uzależniona najczęściej wprost od konsumpcji, której wyniki sprzedaży przekładają się wprost na osiągane dochody. Często zdarza się tak, że przedsiębiorcy są zadłużeni pod zastaw własnego majątku osobistego na rzecz kapitału operacyjnego, lub jest on stale zakumulowany w niesprzedanym towarze. W trakcie kryzysu takiego jak obecny, gdzie podstawowym problemem jest dostępność pieniądza, nie ma możliwości na zbudowanie buforów i mechanizmów ratunkowych, albowiem ograniczanie konsumpcji detalicznej natychmiast odbija się na każdym handlu detalicznym i hurtowym. Ogólne zmniejszenie obrotów lub zmiana zwyczajów konsumpcyjnych powoduje, że przedsiębiorcy nie mając bufora finansowego a będąc poddani stałej presji kosztów – nie wytrzymają na rynku.

Jeżeli sprawdzą się negatywne prognozy dla gospodarki i w nadchodzącym roku będzie można się spodziewać “około zerowego wzrostu”, to natychmiast odczuje to właśnie sektor MSP – jako najbardziej wyczulony na nasze portfele wydające w tym przypadku w sposób selektywny.  Będzie to oznaczać narastanie zatorów płatniczych, zwiększone ryzyko bankructw, ze względu na konieczność ponoszenia opłat stałych i generalne skurczenie się tego sektora gospodarki. Do tej pory odporność MSP na zawirowania gospodarcze, czy też głupotę legislacyjną była stosunkowo znaczna, albowiem nasi przedsiębiorcy stosunkowo dobrze – jakoś sobie radzili z głupimi przepisami i poprzednimi kryzysami. Obecnie problem jest innego typu – po prostu Polacy przestaną kupować, albowiem nie będzie ich stać na produkty oferowane bardzo często przez MSP. W efekcie wiele osób straci pracę, komornik będzie miał jeszcze więcej zajęcia a rynek skurczy się o daną część zwolnioną przez popyt zaspokajany w MSP.

W konsekwencji będzie to oznaczać większe bezrobocie i niższe dochody podatkowe, dla państwa i samorządów, albowiem to właśnie MSP jest głównym dostarczycielem dochodów podatkowych od nieruchomości opodatkowanych o wiele wyżej na cele gospodarcze niż mieszkaniowe, o dochodach z czynszów komunalnych nie wspominając.

Dlatego odpowiednio wcześnie należy antycypować to niebezpieczeństwo i stworzyć mechanizmy umożliwiające przedsiębiorcom z sektora MSP stworzenie własnych amortyzatorów i zachowanie płynności, nawet w przypadku konieczności zamknięcia nieopłacalnej działalności. Jest to bardzo trudne, albowiem oznacza to postulat przejęcia części odpowiedzialności za ryzyko działalności gospodarczej przez władze publiczne. Jednakże, jeżeli nie chcemy utracić “soli tej ziemi”, zdrowej tkanki stanowiącej fundament stosunków gospodarczych społeczeństwa, to musimy dobrze się zastanowić nad sposobami dotarcia z pomocą do najbardziej potrzebujących w różnych branżach.

Potencjalnie sposobów dania ulgi przedsiębiorcom może być bardzo wielu. Przede wszystkim należy poszukać sposobów na bodźcowe pobudzanie gospodarki, czyli takie wsparcie poszczególnych przedsiębiorców, żeby byli zdolni do np.. zahibernowania działalności w momencie przekroczenia progu nieopłacalności. Sposobów może być wiele, jak wzajemne ubezpieczenie, grupowanie gospodarcze, wspólne zaopatrywanie się w podmiotach handlu hurtowego, negocjowanie obniżek czynszów itp. państwo i samorząd mogą także zmniejszyć okresowo opodatkowanie, lub umożliwić przedsiębiorcom zapłacenie przynajmniej części należnego podatku w ratach w przyszłości, jeżeli obecnie ci wykażą, że uregulowanie należności będzie oznaczać przebicie progu nieopłacalności prowadzenia działalności itp. Szczególnie cenną inicjatywą byłoby uelastycznienie obowiązku zapłacenia podatku VAT z góry od każdej wystawionej faktury, aczkolwiek to może być już ryzykowne w skali makro dla spoistości budżetu. Pomysłów może być wiele, z pewnością każdy wart jest rozważenia, ponieważ możemy być w sytuacji, gdzie będzie się liczyć każda pomoc. Warto pamiętać, że w trudnych sytuacjach państwo ma mechanizmy oferujące np. tanie kredyty rolnikom (a ściślej ludności mieszkającej na wsi), jak również stale wspiera ich hojnie subwencjonowaniem KRUS!

Jeżeli państwo będzie dalej bezczynnie siedzieć jak krwiopijca na wynędzniałym ciele swojej ofiary – przedsiębiorcy, to jest zupełnie prawdopodobne, że pożegnamy się z dużą częścią Małych i Średnich Przedsiębiorców, którzy zapewniają, jako taką głębokość naszego krajowego rynku w wielu sferach istotnych dla funkcjonowania gospodarki. Koszty reaktywowania, mechanizmy wsparcia, rozdawanie pomocy publicznej i całe późniejsze działania rozruchowe – mające na celu pobudzanie przedsiębiorczości, w momencie jak gospodarka wyjdzie z fazy letargu, okażą się o wiele wyższe niż obecnie potrzebne kilkanaście miliardów złotych efektywnej pomocy.

One Comment

  1. To spustoszenie już trwa. Nieliczni uciekają pod skrzydła sieci. Wkrótce starsza osoba bez samochodu pozostanie np. bez żarówek, bo one będą tylko w odległym supermarkecie.
    I najgorsze, że nic nie da się zrobić w przyjętym modelu.
    Sami go zresztą chcieliśmy.

    No to go mamy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.