Polityka

Zdjęcia znikąd

 Zaczęło się, nie ma spokoju ze sprawą smoleńską i chyba już nigdy za życia obecnego pokolenia nie będzie, albowiem to niesłychana dźwignia umożliwiająca paraliżowanie uwagi opinii publicznej naszego kraju. Pojawienie się zdjęć ciał ofiar katastrofy w Internecie jest wydarzeniem bez precedensu, które co prawda się zdarzają – nawet w najbardziej demokratycznych krajach, jednakże, jeżeli chodzi o Rosję, zawsze powinniśmy być ostrożni w ocenie przypadkowości tego typu zdarzeń.

Podstawowym problemem jest to, kto nie dopilnował i pozwolił na wykonanie zdjęć ciał ofiar. Jeżeli taką zgodę – w sposób formalny, jako element dochodzenia lub nie formalny poprzez brak sprzeciwu dla fotografowania – wyraziły oficjalne czynniki rosyjskie – to pełną odpowiedzialność za ujawnienie tych fotografii ponosi strona rosyjska. Nie mają znaczenia jakiekolwiek tłumaczenia, że np. „zdjęcia wyciekły”, problem jest o wiele inny – czy te zdjęcia powinny były w ogóle powstać? Ten, kto pozwolił oficjalnym lub przypadkowym osobom ze strony rosyjskiej na wykonanie tych zdjęć po prostu musi ponieść odpowiedzialność, za co tu dużo mówić – zbezczeszczenie zwłok ofiar i brak szacunku dla ich pamięci.

Dziwi brak reakcji polskiego rządu, który natychmiast po ujawnieniu tego typu fotografii, jakie można było zobaczyć wczoraj w Internecie – powinien wystąpić z protestem na najwyższym szczeblu formalnych kontaktów dyplomatycznych, oczekując od strony rosyjskiej podejścia odpowiedniego do sytuacji. Czyli co najmniej kryminalnego ścigania sprawców tego ohydnego czynu. Oczywistym jest, że nie osiągniemy cudów, albowiem równolegle trzeba założyć, że wydarzenie to mogło być inspirowane przez odpowiednie służby i to w taki sposób, że czego akurat możemy być pewni – żadne organa ścigania nigdy nie stwierdzą tego faktu. Jednakże brak formalnej reakcji jest wyrazem słabości naszego państwa, niestety – nie da się tego inaczej ocenić. Samo wezwanie ambasadora jest jakimś rozwiązaniem, jednakże czy to w istocie na Kremlu kogoś będzie interesowało?

Im mniej i bardziej nieudolnie będziemy reagować na tego typu wydarzenia, które z pewnością jeszcze będą się wydarzać, tym głośniej będzie się to odbijać na naszej wewnętrznej debacie społecznej, w efekcie tym trudniej będzie nam rozmawiać na realne tematy wymagające ogólnonarodowego konsensusu. Skutki są oczywiste – paraliż państwa, ogłupienie społeczeństwa, przedkładanie spraw II-giego rzędu nad zasadnicze, można się szybko domyśleć, kto na tym w każdym wypadku korzysta. Podpowiedź – ten, komu zależy na systemowym osłabieniu zdolności naszego kraju do bycia silniejszym i lepiej zorganizowanym. A kto to taki, to nie śmiemy nawet sugerować – ze względu na spodziewaną okupacje i nieuchronne represje.

Czy możemy się jakoś ochronić przed tego typu prowokacjami jak to ujawnienie zdjęć z nikąd? Jest to niesłychanie trudne, albowiem nasze służby nie są zdolne nawet do monitorowania całego Internetu w kontekście fraz nas interesujących. Dlatego też naprawdę niewiele możemy zrobić. Trzeba się pogodzić z faktem, że tego typu zdjęciami będą rozgrywane nasze sprawy wewnętrzne. Należałoby w sposób umiejętny opracować strategię minimalizowania strat wizerunkowych i oddziaływania tego typu zdarzeń na stan naszej opinii publicznej. Nie jest to możliwe bez porozumienia z siłą polityczną, która uznaje się za pogrobowca pamięci po ofiarach katastrofy. I tutaj koło się zamyka, bo nie jesteśmy w stanie przeskoczyć własnych ułomności gdyż, jaki stosunek te osoby mają do aktualnie rządzących powszechnie wiadomo – i czego się domagają. Natomiast obecnie rządzący, między innymi, dlatego będą rządzić, albowiem budują swoją retorykę na strachu względem tych drugich. Efekty? Klincz. Blokada. Brak porozumienia. Rozdarcie społeczeństwa, a właściwie społeczeństwo alternatywne względem ogółu. Niestety nic na to nie możemy poradzić, a powinniśmy.

Wnioski? Chyba tylko jeden, – jeżeli nie zaczniemy prowadzić uczciwego, partnerskiego i powszechnego dialogu, w którym szanujemy drugą stronę, nie tylko na pokaz – to niestety ci silniejsi będą nas rozgrywać tak długo i tak skutecznie, aż pewnego dnia znowu będą mogli poić swoje konie w fontannach Warszawy.

To naprawdę nie był ani pierwszy, ani ostatni przywódca naszego kraju, który wrócił ze wschodu w trumnie. Jeżeli nie wyciągniemy nauki z lekcji, jakich bogato udzieliła nam historia, to będziemy znowu cierpieć.

6 komentarzy

  1. Ja jednak mysle, ze to przeciek z polskiej prokuratury, bo przeciez sam ks. Blaszczak mowil,ze dal prokuraturze zdjecia.

  2. Stach Głąbiński

    Sądzę, że traktowanie publikacji tych zdjęć jako afery międzynarodowej jest głupotą. A do tego: na czym polega wspomniana drastyczność? Oczywiście, że pokazywanie pokawałkowanych trupów świadczy o braku kultury, ale to kompromitacja i zmartwienie, tego, kto umieścił zdjęcia w Internecie. Nikogo nie zmuszano do oglądania tych obrazów.

    • Szanowny Panie S.G. – są pewne sprawy, które same w sobie są obrzydliwe i niemoralne, te granice uwzględnia nawet moralność rewolucyjna, aczkolwiek ma przesunięte. Ale ma pan rację – póki co – nikt nikogo nie zmusza. Zastanawialiśmy się z prawnikiem nad tym czy można je hipotetycznie zgodnie z prawem w Polsce opublikować – ale to ponieważ to naruszyłoby pamięć ofiar absolutnie jesteśmy temu przeciwni.

  3. Nie zdziwilbym sie gdyby próba odgrzania Smolenska była reakcja na spadające słupki. Nagle MSZ pokazuje święte oburzenie. Wcześniej nie potrafili. Moim zdaniem kolejny temat zastępczy, a Rostowski wciąż czaruje pieniążki w międzyczasie. Ambasadora USA i Niemiec nie zaprosili na dywanik, a tam tez sie zdjęcia ukazały.

    • Tak Panie PZ w naszych realiach też to rozważałem – coś w tym jest, ale tak głęboko siedzi że pewno dopiero nasze dzieci się o tym dowiedzą tak jak my się jeszcze nie dowiedzieliśmy prawdy o Sikorskim (tym udanym).

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.