Jak zbudować w Polsce poważny i nowoczesny przemysł?

Zamiast biadolić, że sąsiedzi ocalili swoje stocznie kosztem naszych, (co jest prawie prawdą), jak również zamiast narzekać, że nie mamy narodowych koncernów i niczego znanego na świecie nie produkujemy – czas najwyższy się zastanowić jak zbudować w Polsce poważny i nowoczesny przemysł. To znaczy taki przemysł, który będzie nowoczesny w rozumieniu technologicznym i konkurencyjnym, a skala wartości dodanej generowanej w wyrobach pozwoli na rozwój całych powiązanych gałęzi.

To oczywiście nie jest proste zadanie, w zasadzie można nawet powiedzieć, że jest to zadanie prawie niemożliwe, ponieważ skala wyzwania jest porażająca. Przede wszystkim powstaje dylemat, na czym się skupić oraz w jaki sposób wykorzystać potencjał już posiadany, jest bowiem oczywistym że budowanie czegoś od zera nie jest możliwe – tu nie chodzi o coś co jeden z byłych ministrów pieszczotliwie określił „kamieni kupa”. Mówimy o zagadnieniu, które mogłoby być dla naszej gospodarki – nawet nie wizytówką, nawet nie kołem zamachowym, ale unikalną specjalizacją, w której bylibyśmy wiodący i bezkonkurencyjni, przynajmniej na tyle, żeby zgarniać największą rentę z bycia pierwszym wśród możliwych naśladowców.

Żeby się to udało i żeby być liderem – trzeba coś wymyśleć, dopracować, wdrożyć i sprzedać. Ryzyko niepowodzenia jest olbrzymie, zwłaszcza jeżeli trzeba najpierw coś wymyśleć co się sprzeda. Do tego powstaje problem bazy surowcowej w szerokim rozumieniu tego słowa – tj. zasobów, które będą przetwarzane. Może to być ruda żelaza, ale może to być też zapis kodu z oprogramowaniem a całe bogactwo może mieścić się na kilku dyskach twardych. Chodzi o to, że nie bardzo możemy liczyć na ponowne wynalezienie penicyliny. Możemy być bardzo dobrzy w naśladowaniu cudzej myśli – jej twórczym rozwijaniu, znajdowaniu nowych zastosowań dla istniejących wynalazków. Takie podejście powinno pomóc ograniczyć ryzyko związane z koniecznością wymyślenia czegoś rzeczywiście przełomowego.

Nie ma się, czego wstydzić w strategii naśladownictwa, ponieważ praktycznie wszyscy tak do jakiegoś stopnia robili i wielu tak robi nadal, nawet szczególnie tego nie ukrywając. Wystarczy sprawdzić popularny portal handlu hurtowego z Chin, gdzie można zobaczyć praktycznie wszystko, a nawet rzeczy, o których istnieniu nie mieliście państwo, jak również właściciele znaków handlowych, pod jakimi te produkty są sprzedawane najmniejszego pojęcia.

W naszych realiach strategia rozsądnego naśladownictwa, połączona z rozwojem całej linii produktów i gałęzi wykorzystujących produkty główne i ich ciągi technologiczne – to byłoby coś takiego, co mogłoby spowodować, że na stałe wpisalibyśmy się w rynek. Nie zaszkodziłoby kupienie jakiejś znanej marki, jak również znanych na docelowych rynkach dystrybutorów, tak żeby wejść na rynek w sposób w miarę bezkonfliktowy i z czasem wyrobić sobie niszę – niezastąpionego, solidnego i produkującego bardzo dobrej jakości produkty partnera.

W praktyce najskuteczniejszą drogą byłby zakup licencji z prawem do dowolnego rozwoju zakupionej technologii pod własnym znakiem handlowym, to nic innego jak powtórzenie ścieżki rozwoju wybranej przez liczne firmy w krajach gwałtownie rozwijających się. Prawdopodobnie nie ma innej drogi, jeżeli chce się mieć coś do powiedzenia w zakresie produkcji przemysłowej w ogóle. Trzeba bowiem pamiętać, że konkurencja globalna nie śpi, co więcej nawet na nas nie czeka.

Jest w kraju kilka przedsięwzięć np. z zakresu obróbki tworzyw sztucznych i tworzeniu konstrukcji nośnych z tego typu materiałów, które po odpowiednim dokapitalizowaniu, wzmocnieniu instytucjonalnym oraz nadaniu struktury holdingowej – mogłyby stanowić nie tylko kontynentalny hub obróbki i przetwórstwa materiałów kompozytowych, ale stać się istotnym globalnym graczem. Chodzi o stworzenie warunków do zaistnienia poważnych biur projektowych, poważnego marketingu, wydajnej logistyki oraz finansowania całości przedsięwzięcia, które nawet, jako przedsiębiorstwo wirtualne byłoby zdolne do scalenia całej branży w jeden większy współpracujący ze sobą organizm, jakiś klaster przemysłowy – o zdolnościach produkcyjnych na skalę globalną.

4 thoughts on “Jak zbudować w Polsce poważny i nowoczesny przemysł?

  • 12 października 2014 o 09:25
    Permalink

    Jak to “zbudować nowoczesny przemysł”? Przecież codziennie czytam o polskiej potędze przemysłowej: o ogromnej produkcji samochodów, telewizorów, pralek, lodówek, mebli, a nade wszystko euro-palet zbijanych gwoździami pierścieniowymi. Nie wspominają jednak autorzy tych zachwytów kto opracował konstrukcję i technologię, kto wykonał oprzyrządowanie do tej produkcji. Kto wytworzył części wymagające więcej niż czterech operacji technologicznych. Nie wspominają, że produkcja najprostszych podzespołów elektronicznych jest już poza zasięgiem naszej technologii, że kontynuowanie produkcji w gierkowskich fabrykach łożysk wymaga już japońskiego nadzoru technologicznego.
    A teraz z małego podwórka: Przed paroma dniami pomogłem wnieść do kuchni i obserwować uruchomienie nowoczesnego wyrobu polskiego przemysłu: gazowo-elektrycznej kuchni Amica. Po przeniesieniu dłonie miałem jakbym zabawiał się nieosłoniętymi żyletkami. Przyjrzałem się bliżej wyrobowi: palniki, układy zapalające i kontroli płomienia nie miały bynajmniej polskiego autorstwa. O panelu elektronicznym lepiej nie wspominać. Produktem rodzimej myśli technologicznej była jedynie blaszana skrzynia ze stali nierdzewnej. Otóż to ona , dzięki nieogradowanym krawędziom zrobiła te nieszczęsne nacięcia na moich dłoniach. Gospodyni będzie musiała wezwać ślusarza z pilnikiem aby dokończył pracę producenta. Jak się okazało sprzedawca jest w stanie dostarczyć dysze palnikowe, wyprodukowane zapewne przez producenta palników, do tylko jednego rodzaju gazu Dysze te miały przekrój zbliżonym do dyszy Venturiego i starannie obrobione krawędzie. Do innych sprzedawca (firma Awans) poleca dysze rzemieślnicze toczone niedbale gdzieś w garażu. Ciekawe czy to właśnie z tymi dyszami PINiG certyfikował zawartość tlenku węgla w spalinach? Następnie monter (solidny rzemieślnik) przyłączywszy kuchenkę podjął próbę uruchomienia. Okazało się , że pod własnym ciężarem, spada szklana pokrywa. Na szczęście ów rzemieślnik , znający niedomagania sprzętu, miał przy sobie odpowiednie narzędzia i ukształtował właściwie zawiasy podtrzymujące ową pokrywę.
    Jaki z tego morał? Czyżby taki abyśmy podtrzymywali jednak narodowe specjalizacje eksportowe: palety zbijane gwoździami pierścieniowymi i gipsowe krasnale ogrodowe, bo bardziej złożonym technologiom już nie sprostamy?

    Odpowiedz
  • 12 października 2014 o 20:58
    Permalink

    Przemysł w Polsce został zlikwidowany i wątpię aby pozwolono go odbudować. Biura projektowe poległy jako jedne z pierwszych, gdyż o to w całej transformacji chodziło. Bibliografii nie podaję, gdyż są to fakty powszechnie znane, wystarczy poczytać i porozmawiać z ludźmi, którzy to przerabiali.

    Odpowiedz
  • 12 października 2014 o 20:59
    Permalink

    “im gorzej tym lepiej” nic nie straciło ze swojej aktualności, solidaruchy a później partie polityczne powstałe na bazie okrągłego stołu walczą o koryto a nie stan państwa. Struktury nieudolności są wspomagane przez grupy interesu a mordy dzieła zniszczenia nagradzane; XXXX CCCC VVVVV i wielu pomniejszych pomiędzy nimi. Dziś jest selekcja negatywna i nic nie wskazuje by miało się cokolwiek zmienić. Polscy politycy to marionetki a ludzie ogłupieni.

    Odpowiedz
  • 14 października 2014 o 02:16
    Permalink

    80% światowego rynku maszyn przemysłowych i krytycznych komponentów maja Niemcy. It to , razem z silnym systemem bankowym i patentowym jest ich potęga, nie wyroby konsumerskie jak samochody, chociaż kiełbasę to maja dobra.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.