Polityka

Zbiór liter Łukasza Warzechy na tropie układu Owsiaka

 Z największym zdziwieniem można próbować zrozumieć żale różnego rodzaju hipokrytów i zazdrośników, którzy złorzeczą na pana Jerzego Owsiaka i jego dzieło w postaci efektów pracy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Nie ulega wątpliwości, że ten człowiek, jako jeden z niewielu Polaków od ostatnich 20 lat dokonał czegoś z niczego a w dodatku jest w tym konsekwentny. Czyny świadczą za niego, nieprzerwanie dokonuje cudów dla polskich szpitali, chyba nie ma oddziału leczącego małe dzieci, – w którym nie byłoby sprzętu zakupionego dzięki materializacji idei Owsiaka.

Co ciekawe w akcji, co roku uczestniczą miliony Polaków a setki tysięcy korzystają z zakupionych urządzeń. Nie ma nic negatywnego w działaniu pana Owsiaka i materializacji jego idei, która od 20 lat dzięki społeczeństwu obywatelskiemu w akcji ratuje życie tam gdzie państwa polskiego nie starcza…

Ilość dobra spowodowana przez pana Owsiaka przekracza codzienność i zwyczajność, nawet wymyka się spod zwyczajnej oceny. Nie można do Owsiaka podejść ot tak po prostu jak do zwykłego „burka” i go skrytykować. Owsiak przez 20 lat swojej działalności udowodnił, że jest człowiekiem wielkiego serca czyniącym dobro, na przekór polityce, na przekór systemowi, wbrew wszystkiemu. Jego dzieło to prawdziwa Polska, poza strukturami państwowymi, poza strukturami Kościoła Katolickiego, poza strukturami partii politycznych! To naprawdę niesamowite, że temu człowiekowi udało się zrobić coś tak realnego i wymiernego, czego jak dotychczas w historii naszego kraju poza składaniem pieniędzy na Fundusz Obrony Narodowej przed II wojną chyba nie było.

W ocenienie Owsiaka nie jest dopuszczalne zestawianie jego idei z innego rodzaju działalnością pro społeczną, jaką reprezentuje np. Caritas lub inne organizacje społeczne. Tu nie chodzi o liczby i o wielkość dzieła, po prostu Owsiak ma lepszy PR, z którym Kościół przegrywa i nie jest w stanie go przebić. Owsiak między innymi, dlatego jest atrakcyjny, ponieważ jest poza ideologią, religią i podziałami politycznymi. Nie obnosi się z krzyżem, nie nawołuje do głosowania na „platformę” – jedyne, co to czasami pomacha polską flagą. W tym sensie jest oryginalny, prawdziwy i atrakcyjny dla wszystkich.

Jednakże Owsiak wyraźnie komuś przeszkadza, albowiem stopniowo coraz częściej bywa opluwany, w tym niestety przez środowiska prawicowe – uważające najprawdopodobniej, że mają monopol na Polskę, Polskość i Polaków! Ludzie ci zarzucają Owsiakowi amalgamat wynurzeń, że np.: dopuszcza tzw. „sekty” na festiwalu „Przystanek Woodstock”, któremu rzekomo towarzyszy zepsucie i deprawacja moralna, narkotyki, seks, przemoc i wszelakiego rodzaju zło. Nie są to argumenty pozbawione pewnych racji, jednakże w ocenie Jerzego Owsiaka nie można dokonywać przewartościowania skali dobra, przez didaskalia jego aktywności i wydarzenia towarzyszące głównej idei.

Polacy to niestety naród zazdrośników, którzy złorzeczą nie mogąc pogodzić się z tym, że ktoś odniósł sukces, a jeżeli jeszcze przy tym sukces ten polega na czynieniu dobra – albowiem efekty pracy Owsiaka są jednoznacznie dobre, potrzebne i rodzą dobre owoce – to już wystarczy powodów żeby go nienawidzić.

W ogóle samo dywagowanie czy zasadnym jest współdziałanie społeczeństwa obywatelskiego z państwem w zapewnieniu zaopatrzenia w najnowszą aparaturę medyczną dla polskich szpitali jest dowodem, na co najmniej brak rozumienia życia i zasad działania współczesnego świata, a na pewno już daleko posuniętą małostkowość pytającego publicysty.

Szczerze powiem (aczkolwiek nic nie znaczę), że bardzo rzadko chce mi się wymiotować po przeczytaniu tekstu, ale niestety ten przywołany w linku powyżej zasługuję na kompleksowe potraktowanie. Pan Łukasz Warzecha w tekście WOŚP – dlaczego nie wielbię Owsiaka, zamieszczonym na jego blogu na salon24.pl [tekst do przeczytania tutaj] wystawia sobie skrajnie negatywną laurkę, nie tylko, jako publicysta, ale przede wszystkim, jako człowiek i to człowiek inteligentny. Tego typu gniot jak paszkwil zaaplikowany w przestrzeni publicznej przez pana Warzechę nie zasługuję na to żeby to czytać, ale jeżeli ktoś chce sobie wyrobić zdanie o poglądach autora – a może szerzej – zobaczyć, z kim ma do czynienia, jako współrodakiem to warto poświęcić na lekturę tego zbioru liter, bo inaczej mając minimum szacunku do otoczenia nie można tego nazwać. Dlatego pomimo pełnej niechęci, w imieniu być może części z tych dziesiątek tysięcy ludzi, którzy na mrozie i w deszczu będą zbierali na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy poświęćmy nieco krytycznej uwagi dla tekstu pana Warzechy, albowiem skoro on korzystając ze swojego prawa do wolności wypowiedzi zamiast milczeć obdarzył nas tym zbiorem liter – to i my skorzystajmy z naszego prawa do krytyki i spróbujmy zrozumieć, co pan autor miał na uwadze tworząc swoje dzieło.

Na początku swojej ekspiacji pan Warzecha zżyma się, że miał nie pisać o WOŚP, bo nie ma na ten temat nic nowego. Autorytarnie stwierdza, że jest dla niego oczywistym, że „Jerzy Owsiak jest częścią medialno-politycznego układu i będzie promowany tak jak dotąd tak długo, jak długo ten układ będzie trwał.” Trudno polemizować z tak ostro postawioną a jednoznacznie pustą i niezawierającą absolutnie niczego tezą. Po pierwsze czy pan autor pisze o WOŚP czy pisze o Owsiaku? Uwaga WOŚP to idea, a Owsiak to człowiek i nie ma znaczenia, że ta idea kręci się wokoło nazwiska Owsiaka – to po prostu doskonały Public relations i dobrze skrojona reklama, a Owsiak siłą rzeczy musiał stać się produktem medialnym i swojego rodzaju celebrytą – czy to mu się podobało czy nie. Prezydenci i premierzy się zmieniają a Jerzy Owsiak ciągle trwa!

Przecież Popierając WOŚP może sobie spokojnie w zaciszu domowym nienawidzić Owsiaka, ale żeby tak od razu z grubej katorżniczo-smoleńskiej rury sytuować Jurka Owsiaka na osi dobro – zło? Sugerując bez podania argumentów, że jest częścią układu? Po pierwsze, jakiego? Po drugie, co z tego wynika? Po trzecie czy faktycznie ten układ istnieje? Tego pan autor nie tłumaczy – twierdząc, że sam fakt stwierdzenia układu jest oczywisty. Czy układ jest omawiany, na co piątkowych spotkaniach na najwyższych piętrach słynnego wieżowca w centrum Warszawy? Czy też istnieje jedynie w głowie pana Warzechy, który mówiąc o układzie ma na myśli tylko jedno – dokopać Owsiakowi i na medialnym opluwaniu WOŚP i Owsiaka w przed dzień jego triumfu wypromować siebie Łukasza Warzechę na lidera niezależnej i anty układowej opinii publicznej?

Jeszcze w tym samym akapicie pan Warzecha zarzuca Owsiakowi „wielkie oszustwo”, obdarowując nas fragmentami swojej niegdysiejszej ekspiacji o „Wielkiej Orkiestry Świątecznej Przemocy”, „Terrorze moralnym (…) na ulicach”, przebąkiwania o „Witrażyście Owsiaku” dochodząc do projekcji demaskatorskiej, w której obnaża polskojęzycznym czytelnikom pozorną pozapolityczność Jerzego Owsiaka.

Przepraszam państwa czytelników, jeżeli komuś jak mnie rzygać się chce. Niestety nastały czasy, gdy niezależni publicyści muszą czasami grzebać się w fekaliach – albowiem sytuacja tego wymaga, dzieje się krzywda ważnej sprawie i nie możemy stać z boku milcząc. Nie można komentować takiego stylu uprawiania publicystyki, bo niby, co złego w tym, że Owsiak jest celebrytą? PYTAM SIĘ CO Z TEGO ZŁEGO WYNIKA DLA DZIECI NA ODDZIAŁACH ONKOLOGICZNYCH? Czy to jest ich wina, że państwo się nie wyrabia? I co z tego, że nie wolno się Owsiakiem nie zachwycać? Poziom argumentacji pana Warzechy sięga bruku, zwykłej nagonki na sztucznie wykreowaną z układu czarownicę lub prześladowania najzdolniejszego ucznia w szkole.

Panie Warzecha oświadczam panu, że NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA DO WKŁADANIA GROSIKÓW DO PUSZECZEK!!! Nikt panie Łukaszu Warzecho nie wejdzie do pana do domu i nie nakaże robić panu przelewu na WOŚP!

Czy autor zbioru liter nie rozumie prostej i banalnej zasady, o co w tym wszystkim „kaman”? Całe przedsięwzięcie ma właśnie jeden banalny cel – zebranie jak największej ilości „kaski”, której wydawanie jest jawne i przejrzyste. Nie ma w tym żadnej pogłębionej filozofii, nie ma krzyża, nie ma flag partyjnych, nie ma indolencji pseudo dziennikarzy! Po prostu ludzie zbierają do puszek trzymanych przez innych ludzi. I nikt nie bierze za to ani grosza! Jeżeli to panu panie Warzecha przeszkadza to, kim jest Jerzy Owsiak, lub jak pisze pan w jednym z komentarzy, że „Owsiakowy styl [pana] irytuje.” To po prostu wyłącz pan telewizor a dzieciom, które podejdą do pana z puszką prosząc od datek powiedz pan to, co prawdopodobnie pan i panu podobni najlepiej rozumiecie „spieprzaj dziadu”, ale może w jakiejś nowocześniejszej formie.

I mamy o to sytuację, gdy pan Warzecha, swoją drogą niczym szczególnym nieodznaczający się zabłysnął – stał się obrońcą prawa do ładowania negatywnych emocji, albowiem uważa, że cel nie uświęca środków, – ponieważ prawdopodobnie na serio przeszkadzają mu czerwone serduszka, puszki, młodzież i klimat zabawy…

Naprawdę rzygać się chce na samą myśl, że wychodząc jutro z domu mogę pana Warzechę spotkać na ulicy…

Jeżeli mamy do wyboru żyć w państwie bez Owsiaka, którego styl się może wielu nie podobać lub z Owsiakiem to zdecydowanie wybieram Owsiaka – albowiem on czyni dobro. Jego czyny świadczą jednoznacznie o tym, kim jest ten człowiek, co robi i dla kogo. Natomiast rzygać mi się chce na myśl, że w tym kraju można spotkać na ulicy ludzi takich jak pan Łukasz Warzecha.

One Comment

  1. Dobry i słuszny tekst Panie krakauer!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.