Polityka

Więcej pragmatyzmu, mniej jednoznacznych emocji!

 Więcej pragmatyzmu, mniej jednoznacznych emocji odbierających prawo do prawdy, prawo do swobodnej oceny faktów oraz co jest najważniejsze – redefiniowaniu zafałszowanej racji stanu – poprzez zakłamywanie rzeczywistości.

Jeżeli przez całe dwudziestolecie międzywojenne największym dramatem geopolitycznym naszego kraju było ryzyko konfliktu z dwoma wielkimi sąsiadami na raz, następnie po tym jak ono, pomimo zaklinania rzeczywistości – się ziściło – i doprowadziło do katastrofy – nadal nie potrafimy wyciągnąć z tego wniosków wracają – nie wiadomo dlaczego – do polityki izolacji wobec najpotężniejszego sąsiada – to co jest nie tak?

Przecież scenę polityczną mieliśmy zresetowaną już w październiku 1939 roku (głównie przez aliantów, w których pokładaliśmy zaufanie), następnie zaraz po wojnie (cofnięcie uznania dla tzw. rządu londyńskiego) odmienioną przez lata PRL-u i odrodzoną – z zupełnie nowych ludzi od początku transformacji, – co się takiego złego stało, że znowu doszło do odrodzenia niezrozumiałych wzorców w retoryce publicznej i co gorsze polityce – prawie wszystkich rządzących?

Przy tym w kraju od początku transformacji funkcjonuje jakaś niewidzialna blokada działająca wedle schematu – „jeden kierunek geograficzny to dobrze”, a „drugi kierunek geograficzny to źle”! Nawet obecny konflikt, w którym najdelikatniej mówiąc mamy do czynienia z silną powściągliwością „niektórych” zachodnich sojuszników nie jest w stanie skłonić naszych czołowych retorów, w tym niestety także tych publicznych i oficjalnych do rewizji swojej jednostronnej i jednoznacznej retoryki, nawet tak banalnej, żeby reagować – dzień po, a nie w ciągu godziny. Czy ktoś nakazuje naszej klasie politycznej reagować na każdy sygnał natychmiastowymi peanami jednoznacznie opowiadającymi się po wybranej stronie? Co na tym zyskujemy? Co na tym zyskują poszczególne osoby? Szansa na wybicie się? Zaistnienie przy okazji sprawy? Co z odpowiedzialnością za dobro wspólne?

W tym wszystkim tym, co boli prawdopodobnie najbardziej – ze względu na naszą fobię ogólną, retorykę w rodzaju: żądanie sankcji, koncepcje przekazania pieniędzy – nie w pełni legalnemu rządowi sąsiedniego kraju (oczywiście cudzych) i inne liczne ujawnione kwestie problemowe – możemy być postrzegani właśnie przez naszych zachodnich przyjaciół, jako niezrozumiały partner. W znaczeniu – braku zrozumienia dla kluczowych punktów polskiej polityki w relacji z nimi i wobec problemu, który wykreowaliśmy na innym kierunku geopolityki. Dlatego i tylko dlatego, ponieważ cała żółć z tej sprawy się na nas skupi i nic na to nie poradzimy – będzie dokładnie jak w soczewce – Polska na świeczniku w negatywnym świetle kraju niestabilnego, przez brak jasnej i jednoznacznej polityki. Będzie bardzo łatwo zrzucić na nas winę, nawet pod pozorem przewartościowania stosunku do tego jak się okazało – niefortunnego porozumienia, w którym uczestniczył, jako świadek jeden z polskich polityków.

Uwaga nie ma znaczenia to jak my – szanowni państwo się postrzegamy – liczy się to jak wszyscy inni nas postrzegają i jak będą nas postrzegać! Jak ma nas traktować kraj i elita kraju, którego przywódców zmieszaliśmy z błotem np. poprzez porównania ze zbrodniarzami i inne równie parszywe zabiegi czarnej propagandy? Jak ma nas traktować kraj, który chce sprzedawać swoje okręty dla państwa, które my uważamy za agresora prowadzącego wojnę napastniczą? Jak ma nas traktować kraj, który utrzymuje się z usług finansowych w wymiarze globalnym, podczas gdy by żądamy sankcji finansowych wobec kraju, który jest prawdopodobnie jednym z największych dostawców kapitału?

Jak ma nas traktować system międzynarodowy, w którym wydawało się nam, że zajmujemy równorzędną rolę, – podczas gdy jak widać nie jesteśmy na tym poziomie, na jakim sobie wyobrażamy! Bez złudzeń! Proszę pokazać działania faktyczne! Co takiego zrobiono z rzeczy, o których rzekomo wszyscy są przekonani, że powinno się zrobić – nawet przy pełnej świadomości podwójnych standardów w kontekście dramatu serbskiego Kosowa! Nie wspominając nawet o Tybecie, Tajwanie, Chinach, czy jakichś małych wysepkach, o które trwa potężny konflikt, a już nikt nie pamięta ich nazwy! Jak również zapominając o Syrii czy Iranie oraz oczywiście Iraku – gdzie zachód pokazał swoją wyjątkową bezmyślność.

Jeżeli my oczekujemy od naszych sojuszników, że nam pomogą w potrzebie to oni mają pełne prawo oczekiwać od nas po pierwsze racjonalności, po drugie przewidywalności, po trzecie poruszania się na poziomie adekwatnym do posiadanego potencjału i co najważniejsze – nie szkodzenia ich interesom. Trzeba to sobie uświadomić – cała nasza polityka wschodnia była atrapą! Teraz próbujemy budować kolejną atrapę, żeby uspokoić swoje sumienie w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego przy pomocy sojuszników. Słuchając niektórych polskich polityków można się przerazić ich starodawnym opartym o „przedmurze” sposobem rozumowania. Czy ci ludzie będą w stanie racjonalnie reagować w przypadku rzeczywistego zagrożenia? Czy będą mieli posłuch u naszych sojuszników?

Proszę się zastanowić – jak reagują dzieci ładnie i harmonijnie bawiące się w piaskownicy, w momencie, gdy jedno z nich – nie mające najładniejszych samochodzików (a w zasadzie głównie ich stare używane) chce wciągnąć do piaskownicy kogoś z zewnątrz, kogo NIKT NIE ZAPRASZAŁ i w zasadzie nie oczekiwał?

5 komentarzy

  1. inicjator_wzrostu

    Doskonały i przekrojowy tekst. Tylko kto to przeczyta?
    A jak przeczyta – to czy przemyśli?

  2. Jan Przechfa

    Panie, a raczej towarzyszu krakauer – o jaki pragmatyzm wy apelujecie? nasi nie mają pojecia co to pragmatyzm – szabla w dłoń i bolszewika goń goń goń – przeczytałem tekst i jestem w szoku pozytywnym a gazeta jak zawsze kłamie

  3. inicjator_wzrostu

    Wracając do 1939 roku.
    Skoro legalna Polska władza zachowała się w Londynie do 1990 roku, to mitem założycielskim III RP powinny być Zaleszczyki.
    Stąd takie zainteresowanie Ukrainą przez aktualnie rządzące Polską elity PO-PiS.
    Kieruje nimi chyba dbałość o przejezdność tej szosy, bo jakby co – samoloty mogą przestać latać, co już raz miało miejsce w kwietniu 2010 …
    A gdzieś przecież Polskie Elity muszą móc uciekać.
    Mamy to przećwiczone.
    Porzucony Naród, Ci Polacy.

  4. podoba mi się spokojny ton retoryki autora

  5. Tekst bardzo wyważony jak chodzi o artykuł, natomiast odwrotnością tekstu Autora są zachowania polityków. Zastanawiam się, czy polscy politycy lub może politykierzy zdają sobie sprawę, że działają na szkodę Polski.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.