Kultura

Zazdrosne słowo

Idź na całość

Słowo jest zazdrosne. Poezja jest zazdrosna. Pranie cię całego dla siebie. Jeśli zakochałeś się w poezji, przepadłeś bez kretesu. Wpadłeś po czubki uszu. Niczym śliwka w kompot. Zawładnie tobą tak dalece, jak jej na to pozwolisz. A następnie będzie każdego dnia próbowała przesunąć tę granicę i zawładnąć tobą jeszcze nieco bardziej. Będzie domagać się twej obecności. Będzie domagać się twej uwagi. Będzie domagać się twego czasu. Każdego twego czasu. Nie tylko czasu wolnego. Poezja będzie cię budzić nocami i zmuszać do pisania. Będzie odrywać twe myśli od codzienności. Stanie się pasją twego życia. Stanie się treścią twego życia. Stanie się twoim życiem.

Będziesz za nią tęsknić. Gdy przyjdzie pisarska posucha, będziesz pełen niepokoju. Będziesz się zamartwiać nieobecnością słów w tobie. Będziesz w ciągłej obawie, czy jeszcze zechcą wrócić. Czy aby nie odeszły na zawsze. Będziesz pragnął słów. Będziesz pragnął wierszy.

Oczywiście możesz się przed tym bronić. Od tego uciekać. Wydzielać swój czas. Ale prawda jest taka, że tym większą masz szansę osiągnąć coś wielkiego w poezji, im więcej się z nią zwiążesz. Im więcej poświęcisz jej swego czasu. Im bardziej się jej cały oddasz. Im bardziej się w niej zanurzysz. Im bardziej się w nią zaangażujesz. Twoje utwory będą adekwatne do czasu jaki poświęcisz na swój poetycki rozwój. Czasu jaki im poświęcisz.

Możesz się bronić. Możesz się powstrzymywać. Możesz wydzielać swój czas. Tylko po co? Tylko dlaczego? Czyż nie tego pragniesz? Być poetą? Pisać wiersze? Jeśli tak, id na całość. Na ile tylko pozwala ci na to twoja obecna sytuacja.

Jest we mnie płomień

2012-05-25 Poznań

nigdy nie gaśnie
nigdy całkiem z serca mego
nie odchodzi
nigdy nawet nocą ducha
nie znika

i choć bywa
i choć wciąż mi się to zdarza
że się tłumi
że sobie przygasa
że ledwo żarzy się tylko
tłumi go jakaś we mnie skorupa
a popiół ledwo ciepły

jam człek jest słaby
jam człowiek niestały
jam zagubiony
jam człowiek grzeszny
skłonny do złego
wciąż zapominam
wciąż się odwracam
na mej drodze ustaję
w cień się chowam

to jednak
to pomimo
bo kogo Bóg raz
miłością swą rozpalił
ten nigdy nie dogasa do końca
jeśli tylko w sercu swym zachowa
odrobinę pragnienia wierności

Adam Gabriel Grzelązka

Realioza

Niestety życie jest brutalne. Szanse, że utrzymasz się z poezji są znikome. Zatem musisz okroić swój czas na pracę. Chcesz, czy nie chcesz, ale niestety musisz. Także coś musisz oddać rodzinie. I wielu innym sprawom. W efekcie dla poezji zostanie ci zazwyczaj tego czasu niewiele. Tym zatem jest on cenniejszy. Tym delikatniej winieneś się z nim obchodzić. Tym bardziej twoja droga ku poetyckim szczytom będzie się wydłużać. Nic na to nie poradzisz. Takie jest życie. Ale to nic. Ale tym się nie przejmuj. Niechaj to cię nie powstrzymuje. Nie masz wyjścia, musisz to zaakceptować. I jak najlepiej wykorzystać tę cząstkę dnia, jaką możesz poświęcić poezji.

Jesteś szczęściarzem, jeśli swą poetycką drogę zaczynasz w wieku szkolnym. Jeśli już w dzieciństwie doskonalisz swe poetyckie rzemiosło. Choć brak ci wówczas bagażu życiowego doświadczenia właściwego osobom dorosłym, nie znaczy to przecież, że życie twe jest beztroskie i wolne od napięć, stresów i skrajnych emocji. Za to masz dużo więcej czasu na ćwiczenie swych poetyckich umiejętności. I nie masz tych wszystkich obciążeń, jakie nosi w sobie osoba dorosła. Nie masz jego zahamowań. I co tu dużo ukrywać, jesteś w lepszej sytuacji niż dorośli wkraczający na tę ścieżkę samokształcenia. Umysł młodego człowieka jest bowiem dużo bardziej elastyczny i twórczy niż nas dorosłych. Pracuje inaczej. Z czasem sztywniejemy – chyba że sobie na to nie pozwolimy wciąż swój umysł trenując. Z czasem nasza wyobraźnia, nasza fantazja ulegają schematyzacji, z których dopiero musimy się z trudem wyrywać. Których musimy się oduczyć. My dorośli potrzebujemy więcej wysiłku, aby pokonać tę samą drogę. Chociaż po prawdzie są to po prostu dwie różne drogi. Po prostu inne. Ani lepsza któraś z nich, ani gorsza. Inaczej podążamy do tego samego punktu: parnasu poetyckiego, by tam otrzymać należny nam wieniec zwycięstwa. Poetyckie laury są w naszym zasięgu.

Wsparcie

Nie bez znaczenia jest wsparcie środowiska. Każdy rozwija się na tyle, na ile pozwala mu na to jego otoczenie. Jeśli nie musi się temu otoczeniu przeciwstawiać, jeśli nie musi z tym otoczeniem walczyć, jeśli nie musi się przez to swoje otoczenie przebijać, jest mu łatwiej. Wówczas może się skupić na doskonaleniu swej pasji. Swych umiejętności.

Trudno być poetą w naszych czasach, gdzie poezją się gardzi, gdzie poezji się nie docenia, gdzie poezji zwyczajnie się nie czyta, gzie poezje się ignoruje. Trudno być poetą w środowisku, które poezję wyśmiewa. Trudno być poetą pośród otoczenia, przed którym swe poetyckie powołanie trzeba nieustannie ukrywać. Jest bez wątpienia trudniej. Ale nie jest niemożliwym i w tak niesprzyjającym środowisku stać się najwyższej próby poetą. Na szczęście. A ciągłe zmaganie się i nieustanna walka mogą nadać naszej poezji specyficzny wydźwięk. Przydaje nam hartu. Dodaje głębi. Przysposabia smaku.

Niemniej o ileż chętniej pisze się wiersze wówczas, gdy jest pisać dla kogo. Gdy tę pisaninę ktoś oczekuje. Ktoś docenia. Ktoś ją uwielbia. Ktoś się jej dopomina. A o ile trudniej, gdy jest odrzucana. Gdy jest wyśmiewana. Gdy jest pogardzana. Gdy jest ignorowana. Gdy nie ma pisać dla kogo, a jedynie pisze się do szuflady. Każdy, także poeta potrzebuje choćby odrobiny zrozumienia i uznania. Nawet poeta potrzebuje w swej drodze wsparcia. A w szczególności potrzebuje odbiorcy. Potrzebuje aplauzu publiczności. Zachwytu czytelnika. O, jakżeż to uskrzydla. Jakżeż dodaje sił. Ale uwaga, może rozleniwić, oślepić, zachłysnąć. Tak, z tym też trzeba uważać.

Nie bez znaczenia jest też mentor. Mistrz, u którego można by terminować. W cieniu którego można by zdobywać pierwsze szlify. Który nie tylko wskaże nam nasze błędy, ale i naprowadzi na sposoby ich unikania. Który będzie nam przewodnią pochodnią. Który oszlifuje nasz nieuformowany jeszcze brylant. Mistrz, który będzie nas nieustannie motywował i zachęcał do dalszego wysiłku. Który podtrzyma nas w chwilach zwątpienia. Który będzie naszym towarzyszem i wzorem do naśladowania. Wzorem, który w którymś momencie musimy przecież porzucić, aby odnaleźć własną niepowtarzalną drogę.

Poznań, 2015.01.05
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

2 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Bardzo ładnie i nastrojowo.
    Od razu chce się żyć.

  2. Z mojej strony pełne zrozumienie dla autora.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.