Zasmakować w bibliotece II

Nie znasz – nie tęsknisz

Gdyby nie biblioteki, czułbym się ograbiony z czegoś. Czegoś by mi brakowało. Biblioteki dostarczają mi jedynego w swoim rodzaju przeżycia: obcowania z półkami pełnymi książek. Większości z nich nigdy nie przeczytam. Nie starczy mi na to czasu. Wielu z nich czytać nie warto. Wielu przeczytać nie zamierzam. Długa jest lista tego, co jeszcze przeczytać bym pragnął. Część pewnie się uda.

Inna sprawa, ze gdybym nie rozkochał się w czytaniu, owego braku bym wówczas nie doświadczał, bym go nie spostrzegł. To coś jak z Bogiem. Więcej ludzi się Nim w ogóle nie interesuje, niż w Niego nie wierzy. A to wszystko z powodu braku z Nim osobistej, przyjacielskiej relacji. Nigdy między nimi a Nim do spotkania nie doszło. A skoro nie było spotkania, nie wywiązała się żadna relacja. Wielu ludzi po prostu On nic nie obchodzi, nie szukają Go, nie dają Mu też szansy na odnalezienie się. Aby to nastąpiło, potrzebny jest pośrednik – świadek, człowiek który to spotkanie umożliwi. Z książkami podobnie. Nie rodzimy się czytelnikami. Stać się nimi możemy dzięki postawie osób najbliższych, dzięki przyjaciołom, osobom dla nas ważnym. Ale skoro nasze otoczenie jest niewrażliwe na książkę, to co się dziwić, że my sami nie czytamy… Czym skorupka za młodu, tym wonieje na starość. A jeśli nie naciągła, to łazi potem po świecie taka wydmuszka, a wiatr nią miota, bo to lekkie takie, żadnego ciężaru w sobie, żadnej zawartości, żadnej treści własnej…

Trochę szkoda, że biblioteki pozbywają się części starszych zbiorów. Jest to niestety nieuniknione – przestrzeń jest ograniczona, i aby móc pomieścić nowe książki – stare trzeba z niej usunąć. W latach dziewięćdziesiątych wyczyszczono biblioteki z książek z kręgu marksizmu-leninizmu. Nie ma za tym co tęsknić. Był to dobry ruch. Śmieci zdecydowanie powinny i trafiły w końcu na swoje miejsce – na śmietnik. Całkiem sporo makulatury na przemiał. Z bibliotek usuwane są książki najbardziej zniszczone – tylko część z nich jest zastępowana w miarę możliwości nowymi pozycjami. Znikają również książki nieczytane.

Obecnie, w dobie komputeryzacji, gdy z książek znikają kartki biblioteczne – nie mam już bladego pojęcia, czy tę książkę, którą akurat pożyczam – ktokolwiek przede mną czytał. Ale jeszcze nie wszędzie tak jest. Dziwne to uczucie, gdy pożyczam książkę będącą w bibliotece lat już kilka dziesiątków i w karcie jej widzę, że ostatnio pożyczana byłą 20, 30 lub więcej lat temu. Kto wie, może ktoś ją w zwrotach dojrzy i także wypożyczy…

Szkoda to wielka, że biblioteki nie mają pieniędzy na nowe zakupy. Dorwanie się do aktualnych nowości wydawniczych graniczy niemal z cudem. Szczególnie w dziale poetyckim. Przeczytanie wielotomowej serii chociażby z fantasy czy SF wymaga krążenia po wielu bibliotekach – tylko tak da się przeczytać względna całość w kolejności powstawania całej serii. Dobrze, że chociaż tak się da…

Gdyby biblioteki mogły kupować więcej nowości, więcej ludzi przychodziłoby te nowości z pewnością pożyczać. A tak skazani jesteśmy na starocie. Na pożółkle, zaczytane czasem, podniszczone czy zakurzone egzemplarze. Nie tędy droga – na kulturze oszczędzać się nie powinno. Ale oszczędza się najłatwiej, bo nikt nie protestuje.

Naucz mnie

1994-11-28/29 Łódź

naucz ludzi kochać
naucz drogą chodzić Twą
naucz dobroci naucz pokoju
naucz mnie jak Ty dla innych być

naucz mnie Jezu
umierać wciąż sobą
naucz wielbić Boga
naucz ufać
z Tobą przez życie naucz iść
naucz miłość nieść
czeka na nią świat

Adam Gabriel Grzelązka

Przygoda dostępna od zaraz

Czytanie bowiem odmienia człowieka. Poszerza jego horyzonty. Szkoła uczy wiedzy. Chyba uczy, bo jakoś nie jestem tego pewien. Nie mam najlepszej opinii o współczesnej szkole opierającej się na wiedzy testowej. Jak to jest, że obecnie dzieciaki coraz więcej korzystają z korepetycji i dodatkowych kursów pozaszkolnych? Szkoła dostarcza im za mało? Nie daje rady ich niczego nauczyć? I co to właściwie jest- to czego szkoła uczy? Wiedza? Czy może tylko informacja, która ma się nijak do czegokolwiek, bowiem uczeń nie umie jej z niczym powiązać, ani do niczego wykorzystać, a jedynie kombinuje, jak zaliczyć testy sprawdzające, jak uzyskać jak najwięcej trafień. A gdzie przy tym wszystkim hobby, pasja? Jak na to znaleźć jeszcze czas?

Czego można nauczyć ucznia, który niczego nie czyta? Nawet lektur. Poprzestaje na oglądaniu wątpliwej wierności oryginałom filmów ekranizujących lektury szkolne. Kłopot w tym, że owe filmy mają się coraz bardziej nijak do książki, na podstawie której powstały. Bardzo rzadko film jest równie dobry jak książka, na podstawie której powstał. No, chyba, ze sama książka jest po prostu kiepska. Film podaje wszystko na tacy. Po filmie się ślizgamy. Książka wnika w nas. Jest wyzwaniem. Rozpala wyobraźnię. Zapada w pamięć.

Pokazałeś

1995-01-06/07 Łódź
Ks. Jackowi Grzesiakowi

jak Bogiem żyć
przez życie iść
a czasem nawet biec

pokazałeś
jak naprzód
dążyć wciąż
nie oglądać się
bo u celu Miłość Bóg

pokazałeś
jak przy Bogu iść
w chwilach rozpaczy zawierzać
że ten na piasku pojedynczy ślad
to nie ja lecz On Bóg
na rękach mnie niósł
bo zabrakło sił
by dalej iść

Adam Gabriel Grzelązka

Nie czytasz – nie mądrzejesz

Ani wiedza, ani informacja nie oznaczają jeszcze mądrości. Mądrość opiera się na wiedzy oraz rozumowaniu popartych doświadczeniem życiowym. Tego ostatniego zaś szkoła nie uczy. Znaczy rozumowania. Nie uczy też jak się uczyć. Nie uczy jak myśleć. Nie uczy jak być krytycznym i samodzielnym w swym myśleniu. Nie rozwija kreatywności. I raczej bywają od tego wyjątki niż reguły. Szkoły czy nauczyciele z pasją. Większość to niestety wyrobnicy edukacyjni. Obym się mylił i niesprawiedliwe pisał owe wypowiedziane słowa powyżej.

Można się tego jednak nauczyć. Znaczy myślenia. Trzeba po prostu czytać. Trzeba korzystać z bibliotek i poszerzać swój świat. Swoje słownictwo. Swoje bogactwo wewnętrzne. Czytać oczywiście trzeba mądrze. Nie byle jak i nie byle co. Trzeba nauczyć się korzystać z biblioteki. Wyszukiwać, co cenniejsze w niej. Przecież nie da się przeczytać wszystkiego. Czytać warto też różnorodnie. Wyrabia to różne zainteresowania, pozwala poznać wiele fascynujących rzeczy.

Jak kazałaś

1995-05-15 Łódź
Ani Dąbrowskiej

znów wiersze piszę
mknącymi łaniami słowa
morzem wezbranym siłą huraganu
serca zakochaną twarzą

znów piszę
tym razem Tobie
długom milczał
lecz dłużej już nie mogę
pisać muszę
pisać pragnę tobie
o miłości
miłości mojej

Adam Gabriel Grzelązka

Poznań, 22.02.2013
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

3 myśli na temat “Zasmakować w bibliotece II

  • 3 marca 2013 o 17:05
    Permalink

    Zazdroszczę tego bibliotekowania. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 3 marca 2013 o 22:47
    Permalink

    Podzielam fascynację autora – Biblioteki to niezwykle ważna sprawa, jedna z niewielu zdobyczy cywilizacji, która się nigdy nie zestarzeje i nie straci swojej podstawowej funkcji.

    Odpowiedz
  • 3 marca 2013 o 22:57
    Permalink

    żadna Wikipedia nie zastąpi szelestu kart w czytelni, do dzisiaj w mojej pamięci pozostaje wzrok Pani bibliotekarki który niczym pejcz przywoływał do porządku tych, którzy nie potrafili uszanować skupienia innych użytkowników.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.