No i w zasadzie już jest po aferze podsłuchowej

No i w zasadzie jest już po aferze podsłuchowej, minęły dwa tygodnie i temat przycichł. Są zarzuty, ktoś został zatrzymany, zwolniony, ministerstwo przepraszało prokuraturę, firma jednego pana straciła kilka milionów na wartości, minister spraw zagranicznych sąsiedniego termonuklearnego imperium w sposób zawoalowany ujawnił naszą naiwność, w sumie nic się nie stało, inne termonuklearne imperium z wdziękiem przełknęło gorzki pasztet jaki mu podsunęliśmy. Nic się w sumie nie stało.

Chyba nic bardziej niż „afera podsłuchowa”, nie ujawnia sposobu działania naszych mediów, którym jest stadna aktywność ad hoc, inaczej bowiem zachowania się mediów głównego nurtu nie da się zakwalifikować. Czymże bowiem były te bezpośrednie personalne ataki na premiera? Zarzucanie mu złych intencji i to w wykonaniu osoby uzurpującej sobie prawo do przemawiania w imieniu całego środowiska dziennikarskiego! No, ale jednak nic się nie stało!

Nie ma żadnych konsekwencji poza domaganiem się dymisji dwóch ministrów z rządu, którzy tak naprawdę nigdy nie powinni byli zostać ministrami, a nawet jeżeli to już dawno za politykę jaką realizują winni być odwołani, ale jak mówią każda okazja jest dobra. W odbiorze powszechnym liczy się bowiem tylko to, co nadają media, a te same od siebie ściągają informacje – przerabiając je nieznacznie i podając dalej, przez co w obrocie jest bardzo wiele powtarzających się treści mających to samo źródło, ale często służących do wyrażania innych komunikatów, albowiem jak wiemy bardzo wiele zależy od kontekstu w jakim coś się przedstawia.

Oczywiście naiwnym byłby ten, kto uznałby, że to jest wina mediów jakie informacje nadają, to przeważnie nie jest wina dziennikarzy, którzy muszą relacjonować ten chłam i marność, która wypełnia nasze życie publiczne. Można nawet uznać, że większość dziennikarzy jest niewinna, jednakże niestety wielu z nich „dodaje od siebie”, co dzieje się na tyle często, że możemy mówić nie tylko o manipulowaniu, ale przede wszystkim o kreowaniu rzeczywistości, w czym wyspecjalizowały się co najmniej dwie redakcje – jednej gazety, czy też raczej mega imperium medialnego oraz telewizji, czy też raczej imperium medialnego. Niestety te podmioty nadają ton naszym przekazom. Dlatego bardzo łatwo można było sprawę „afery medialnej” banalnie wyciszyć, przekierowując ją z meritum – treści jakie zostały ujawnione na formę, czyli kto i dlaczego nagrał. Wszyscy to łyknęli, co jest naprawdę samo w sobie niesamowite nawet jak na nasze standardy.

W ten sposób ujawnił się mechanizm działania imperium medialnego, które nadaje ton życiu mieszkańców kraju, zwłaszcza od czasu pojawienia się 24-godzinnych programów informacyjnych napędzających się wiadomościami o niczym. Jesteśmy karmieni tym, co akurat spada z biurek redaktorów i masowo jest przetwarzane przez cały mechanizm nieskończonego powielania informacji. Do znudzenia, bez końca, stale jakieś informacje są przekazywane do sfery publicznej, a w ich potoku można bardzo skutecznie ukryć, przykryć lub po prostu przesunąć na inny plan to, co było ważne wczoraj. Ludzie zawsze chcą czegoś nowego, więc bardzo łatwo można ich zająć nowymi sprawami, sztucznie kreowanymi jako alternatywna rzeczywistość i właśnie mniej więcej w ten sposób ten świat funkcjonuje.

Jeżeli ktoś nie jest w stanie uwierzyć w powyższe niech przeanalizuje jaki procent informacji w portalu internetowym czy też gazecie, którą czyta to zwykłe przekazy medialne, ile to ważne tematy społeczne, polityczne, ekonomiczne, ile to wiadomości sponsorowane a ile to rzetelne analizy przedstawiające rzeczywiste znaczenie omawianych zagadnień. Przy czym prasę brukową i portale niszowe – wyspecjalizowane w analityce proszę wyłączyć z porównania, mówimy o klasycznej prasie i klasycznych portalach. Co więcej proszę taką statystykę przeprowadzić także na podstawie informacji podawanych w głównych wydaniach dzienników informacyjnych – warto sobie zrobić macierz porównawczą w popularnym arkuszu kalkulacyjnym porównującym ilościowo poszczególne kategorie tematyczne jakie państwo zakwalifikujecie. Wyniki państwa na pewno zaskoczą, może nawet zadziwią a z wielkim prawdopodobieństwem wprowadzą w osłupienie.

Więc jesteśmy już po aferze podsłuchowej, która jeszcze może odżyje raz czy drugi, jak opozycja będzie przemawiać ze swoim kandydatem z tabletu, jednakże nic nadzwyczajnego się nie stanie. Mleko się wylało i wsiąkło, jest po sprawie. Za pół roku nikt nie będzie pamiętał o dzisiejszych kłopotach rządzących, może nawet większa fala społecznego oburzenia nastąpi jak zostaną ujawnione kulisy niecnych knowań „tłustych misiów” i ich partnerów w przestępstwie…

5 thoughts on “No i w zasadzie już jest po aferze podsłuchowej

  • 3 lipca 2014 o 10:25
    Permalink

    Unio-wolnościowo-platformiarsko-obywatelski nastrój poczucia błogostanu prysł. Nawet najbardziej ograniczony “postępowy inteligent” mógł na własne oczy usłyszeć, że wszystko czym karmiły go jego ukochane media – te przeznaczone dla “ludzi inteligentnych” i “wykształconych” – jest całkowitym kłamstwem. Gorzej, ci, którzy rządzą Polską i opowiadają dyrdymały o cudownym i bezpiecznym kraju, sami nie wierzą ani w jedno słowo, które wypowiadają. Tutaj jest przełom: co innego, gdy prawda jest znana jedynie w niszowych środowiskach, a co innego, gdy została objawiona masom z ekranu telewizyjnego.

    Spisek kelnerów.

    http://www.mysl-polska.pl/node/134

    Odpowiedz
  • 3 lipca 2014 o 18:23
    Permalink

    Afera podsłuchowa się skończyła, trochę szkoda, przynajmniej było wesoło. Nad biednymi dziennikarzami jakoś nie mogę się rozczulić. Natomiast czytałam w “Świecie Nauki” , że dziennikarzy w najbliższej przyszłości zastąpią komputery, które będą przekazywały wiadomości i to jest dobra wiadomość. Jeszcze lepsza wiadomość, pozostaną komentatorzy wydarzeń, gdyż tych nie da się zastąpić i bardzo dobrze, czytelnik natomiast wybierze sobie, które komentarze mu odpowiadają.

    Odpowiedz
  • 3 lipca 2014 o 21:06
    Permalink

    “Komuno” wróć!!!!!!!!!!!!!
    TĘSKNIĘ za prawdziwym dziennikarstwem!!!!!
    Teraz przez miesiąc bedzie “chodziła” w mediach “puma”…
    🙂

    Odpowiedz
    • 4 lipca 2014 o 19:51
      Permalink

      W czasach PRL czytałam m.in. “Przegląd Techniczny”, dziennikarze czasopisma pisali w ten sposób, że cenzura puszczała a czytelnicy czytali między wierszami. Też tęsknię za prawdziwym dziennikarstwem.

      Odpowiedz
      • 4 lipca 2014 o 23:03
        Permalink

        Hehehe – ja też czytywałem a kilka lat temu moja druga połowa postawiła na swoim i musiałem te iles kilo archiwaliów zutylizowac…
        Żałuję…

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.