Zasada subsydiarności w Polsce

fot red. 06.2020

Namiastki zasady subsydiarności / pomocniczości w Polsce związane są z pierwszą reformą ustrojową, podjętą bezpośrednio po wyborach w 1989 roku. Mam tu na myśli oczywiście reformę samorządową. Kolejne reformy, wprowadzane w Polsce po 1989 roku, służyły upodmiotowieniu społeczeństwa i stopniowemu wdrażaniu zasady subsydiarności/pomocniczości w młodej polskiej demokracji. Nie było to łatwe przedsięwzięcie bowiem reformy samorządowe nie opierały się na zasadach konstytucyjnych.

Niestety, wprowadzenie Konstytucji z 2 kwietnia 1997 roku nie wpłynęło «rewolucyjnie» na stosowanie i odwoływanie się do zasady pomocniczości.

Konstytucja zawiera jedynie hasłowy zapis dotyczący tej zasady: «(…) ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot”.

Zapis ten wskazuje na niekonsekwencję polskiej ustawy zasadniczej. Po pierwsze konstytucja nie zawiera normatywnych treści dotyczących pomocniczości, po drugie nie koresponduje z innymi konstytucyjnymi zapisami.

Problem polega na tym, że siła i wartość zasady subsydiarności w porządkach prawnych państw europejskich związana jest zasadniczo z ich charakterem federalnym. Polskie państwo charakteryzuje się natomiast unitaryzmem, na co z kolei wskazuje art. 3 Konstytucji: «Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym.”

Stąd zasada pomocniczości w Polsce ma charakter otwarty, co z kolei wiąże się z jej bardzo szeroką interpretacją. Zasadniczo służy ona umacnianiu wspólnot obywateli (samorządów). Niektórzy politycy interpretują ją jednak błędnie, uważając, że zasada ta jest instrumentem ochrony praw obywateli i ich wspólnot. Większość polityków nie ma jednak najmniejszego pojęcia o jej istnieniu.

Zasada subsydiarności/pomocniczości powinna regulować porządek społeczny i polityczny, przyczyniając się do optymalnego podziału kompetencji wg reguły: «tyle państwa, na ile to konieczne i tyle społeczeństwa, na ile to możliwe». To z kolei wiąże się w Polsce z nieingerowaniem państwa w sprawy samorządu terytorialnego.

I tu znowu zaznacza się paradoks prawny, gdy przyjrzymy się bliżej Ustawie o samorządzie terytorialnym. Art 8. tej ustawy zawiera możliwość praktycznie nieograniczonej ingerencji rządu w kompetencje gminy: «Ustawy mogą nakładać na gminę obowiązek wykonywania zadań zleconych z zakresu administracji rządowej.»

Ze względu na niejasność i nielogiczność przepisów prawnych dotyczących praktycznego przełożenia zasady pomocniczości na życie społeczno-polityczne w Polsce, niezwykle istotne byłoby więc orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. I tu zaczynają się kolejne trudności związane z wprowadzeniem reform politycznych, w tym subsydiarnego podziału kompetencji, w naszym kraju. Choćby tylko ze względu na «niezależny i neutralny status» Trybunału Konstytucyjnego.

Subsydiarność/pomocniczość polega więc na wsparciu niższego szczebla przez szczebel wyższy – ekonomicznie, politycznie i administracyjnie.

W Polsce, jak wiadomo, istnieją trzy szczeble, które powinny być podmiotami subsydiarnego podziału kompetencji władczych: gmina, powiat i administracja państwowa (w tym województwo).

Paradoksem jest jednak to, że powiaty i województwa nie są ukonstytuowane w ustawie zasadniczej z 1997 r. I tu pojawia się kolejna trudność w realizacji idei pomocniczości w naszym kraju. Pośrednie szczeble znajdują się niejako „poza konstytucja”. Dla przypomnienia: w konstytucji szwajcarskiej występuje konkretny zapis dotyczący kantonów. Jest nim słynny art. 3, na którym opiera się cały szwajcarski federalizm: „Kantony są suwerenne, o ile ich suwerenność nie została ograniczona przez Konstytucję Federalną; wykonują te wszystkie prawa, które nie zostały przekazane Federacji”.

Podobny zapis odnoszący się do województw mógłby znaleźć miejsce w przyszłej polskiej konstytucji – i dać województwom funkcje samorządową.

Nie chodzi o to, aby zrobić z Polski państwo federacyjne, lecz o umożliwienie poszczególnym szczeblom samorządowym autonomię działania i subsydiarny podział kompetencji – zgodnie z zapisaną w preambule Konstytucji RP zasadą pomocniczości.

Powyższe rozważania skłaniają do kilku zasadniczych wniosków.

Po pierwsze, niewątpliwie zasadę pomocniczości łatwiej jest zapisać w konstytucji niż zrealizować w praktyce.

Po drugie, polska pomocniczość powinna polegać na tym, że jeśli jakieś zadanie wykracza poza możliwości gminy, powiat zobowiązany jest przyjść z pomocą. Podobnie powinno funkcjonować na szczeblu powiat-województwo i województwo-państwo. W polskiej ustawie zasadniczej nie ma ani słowa na temat powiatów i województw, które są – albo powinny być ważnymi ukonstytuowanymi podmiotami w ramach subsydiarnego podziału kompetencji władczych.

Po trzecie, koncentrując się jednak na poziomie gminy, co prawda nietrudno jest określić zakres jej zadań, bardziej skomplikowane wydaje się finansowanie określonych projektów gminnych. A subsydiarność, polegająca na niezależności «własnych działań na własnym podwórku», wiąże się przecież również z organizacją i finansowaniem tej działalności, a więc z polityką finansowo-budżetową i podatkową.

Po czwarte, ugruntowanie zasady pomocniczości w świadomości społecznej nie oznacza automatycznie jej szerokiej akceptacji i realizacji. Związane jest to niewątpliwie z rozwojem społeczeństwa obywatelskiego i z problemem unitarnego charakteru polskiego państwa.

Po piąte, różne partie polityczne i ruchy obywatelskie podkreślają wagę zasady subsydiarnego podziału kompetencji w państwie polskim, nie wchodząc jednak w szczegóły tej problematyki. Pozytywną stroną jest jednak to, że zasada pomocniczości nie jest – jak na razie – obwarowana licznymi ustawami. Została po prostu przez szereg lat zapomniana i była niedostatecznie stosowana w praktyce politycznej państwa polskiego.

To daje szansę nowym podmiotom politycznym, powstającym na skutek niezadowolenia z aktualnego systemu rządzenia państwem, do wprowadzania idei pomocniczości do ich programów polityczno-ideowych, co może poskutkuje w przyszłości korzystną zmianą polskiej ustawy zasadniczej.

Zasada subsydiarności/pomocniczości nie może być jednak w żadnym stopniu absolutyzowana i wykorzystywana jedynie hasłowo, bez jej głębszej analizy. Na pewno nie jest to „złoty środek” na usprawnienie polskiego systemu semidemokratycznego, któremu daleko do federalizmu.

Wprowadzanie tej zasady powinno być najpierw normatywnie sformułowane w zapisach konstytucyjnych – nie tylko w preambule ustawy zasadniczej, a dopiero potem zastosowane w praktyce. Nie chodzi przy tym o uwalnianie państwa od jego zobowiązań, lecz o usprawnienie wykonywania zadań publicznych na rzecz współrządzenia państwem przez jego suwerena czyli społeczeństwo obywatelskie.

Co by tu nie napisać– znowu wszystko sprowadza się do zmiany Konstytucji RP.

17 thoughts on “Zasada subsydiarności w Polsce

  • 27 września 2020 o 11:02
    Permalink

    Doktrynalne bzdury profesorze. Konstytucja w tym zakresie i przepisy o samorządzie terytorialnym wystarczająco gwarantują nam dobre funkcjonowanie i ochronę interesów gmin, powiatów itd. Problem leży gdzie indziej, tj. w prowadzeniu gospodarki kapitalistycznej oraz nieodpowiedzialnej polityki gospodarczej i np. edukacyjnej rządu, co spowodowało problemy płynności finansowej samorządów i ich zadłużanie się. Obecny system prawny daje pewną równowagę między interesami państwa a samorządem terytorialnym nie pozwalając na wprowadzenie na każdym poziomie dyktatury, aczkolwiek i tak z nią mamy do czynienia, czyli polityczną dyktaturą rządzącej opcji partyjnej, bo polityczne ćwoki nie są w stanie wypracowywać kompromisów. Ale to inny problem.
    Natomiast problem o którym pan pisze leży nie w przepisach Konstytucji czy samorządowych, ale przepisach pobocznych, które nakładają na samorządy zadania do realizacji ponad możliwości finansowe jakie mają, zaś system gospodarki kapitalistycznej niszczy biedniejsze gminy i powiaty, a nawet województwa.

    I tu wracamy do tak nie lubianego przez pana profesora PRL-u, który w innym systemie prawnym, politycznym i gospodarczym potrafił zadbać o względnie równomierny rozwój każdego zakątka kraju, a teraz przez system liberalno-kapitalistyczny małe gminy i miasteczka upadają, gdy nie mają na swoim terenie jakiegoś extra przemysłu lub turystyki. Jak pan będzie w Polsce, proszę się przejechać przez mój Włocławek i zobaczyć jak teraz wygląda stare miasto, ul. 3-maja słynny deptak, a jak wyglądało to miasto kiedyś w PRL, gdy się rozwijało. Ale to jeszcze nic. W ubiegłym roku wybrałem się na wycieczkę sentymentalną po swojej ziemi dobrzyńskiej i co zobaczyłem? Otóż byłem w szoku na obecny widok małego miasteczka Dobrzyń n/w i wiele innych, które pamiętam jeszcze z lat szkolnych wycieczek. 🙂 To miasteczko Dobrzyń n/w w PRL-u było pełne życia, w dni targowe nie dało się przejść normalnie uliczkami. Teraz byłem akurat w dzień targowy i pusto, sklepów już nie ma praktycznie tylko mydło i powidło. Śmiało można stwierdzić, że to miasteczko zostało zatrzymane w rozwoju i wymiera. To jest wina kapitalizmu a nie przepisów Konstytucji i innych.

    A teraz federacyjne wzorce szwajcarskie.
    Nie można żywcem przenosić doświadczeń i przepisów Szwajcarskich do naszego systemu prawnego.
    Pisze pan:
    “Nie chodzi o to, aby zrobić z Polski państwo federacyjne, lecz o umożliwienie poszczególnym szczeblom samorządowym autonomię działania i subsydiarny podział kompetencji – zgodnie z zapisaną w preambule Konstytucji RP zasadą pomocniczości.”
    Otóż mam pytanie, czy ma pan choć trochę inteligencji i potrafi pan stosować predykcję o rzeczywistości? Czy zdaje pan sobie sprawę z tego, że w naszych warunkach geopolitycznych i gospodarczych po wprowadzeniu takich przepisów możemy utracić nawet integralność terytorialną? Przecież taka Opolszczyzna i niektóre ziemie zachodnie mogą stopniowo tracić związki z centralną władzą, wręcz żyć na jej koszt a ostatecznie paść łupem Niemców. Trzeba myśleć perspektywicznie, jakie to może mieć skutki kulturowe w następnych 100 latach.

    Zgodnie z Konstytucją mieliśmy jako kraj prowadzić społeczną gospodarkę rynkową – art. 20 Konst. – i co z tego wynikło? Albo art. 2, że Polska ma urzeczywistniać zasady sprawiedliwości społecznej?
    Najprostszą sprawą jest czepiać się przepisów, zwykle dobrych, ale nie stosowanych faktycznie, bo w praktyce ludzkie qurwy nie są w stanie wyjść na wyższy poziom świadomości. Żadna zmiana przepisów nie pomoże, a federalizacja faktyczna może tylko zaszkodzić w dłużej perspektywie integralności terytorialnej kraju. Zaczynam wątpić, czy jest pan patriotą?

    To co się może dobrze sprawdzać w Szwajcarii, u nas może być zagrożeniem dla integralności terytorialnej kraju w przyszłości.

    Kolejny paradoks w pana felietonie dowodzący braku głębszej wiedzy prawniczej i nie zrozumienia zapisów naszej Konstytucji. Pisze pan:
    “Paradoksem jest jednak to, że powiaty i województwa nie są ukonstytuowane w ustawie zasadniczej z 1997 r.’ – jako nie prawnik, a nauczyciel znający trochę prawo, pytam? Czy muszą powiaty i województwa dostąpić zaszczytu wpisania do Konstytucji skoro mamy art. 16 Konstytucji, jako przepis ogólny dotyczący samorządu terytorialnego? Kazuistyka nie przystoi porządnej Konstytucji, a UK rządzi się bez Konstytucji i wszystko gra. Na studiach uczono mnie logiki i podstaw prawoznawstwa, w tym wykładni i absolutnie w świetle tej mojej podstawowej wiedzy stwierdzam, że nie ma pan racji.

    Problem który pan sygnalizuje leży w systemie polityczno-gospodarczym a nie prawnym. Gdzieś nawet czytałem, że nasze przepisy o samorządzie terytorialnym są wzorcowe na świecie, a pracowali nad nimi najlepsi profesorowie prawa. Niestety źródła nie zachowałem, ale może ktoś wie więcej, ma czas i poszuka w necie, niech tu poda.

    Odpowiedz
    • 27 września 2020 o 21:59
      Permalink

      Panie @Miecławie

      OP to encyklopedia komentarzy z kiepską okładką. Cieszę się, kiedy mogę czytać zawartość. I żałuję często, że Pan i paru mądrych tu ludzi nie piszecie dla OP juz oficjalnie. Choćby dla równowagi wobec pana Matyi czy głupich wierszyków o żołnierzach przeklętych.

      Dobry i komentarz, na bezrybiu rak ryba.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 28 września 2020 o 08:04
        Permalink

        @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej. Zadekretował, w sensie… To głupie, to ‘mondre”… wicie -rozumicie.
        TO, naprawdę – DRAMAT! ŻE, JESZCZE niektórzy komentatorzy w ten sposób rozumieją wolne słowo, cokolwiek znaczy (jeszcze) “ten termin”.

        @Inicjator. “I wyszło, że Nadwiślańskie i Banasiowe Macondo – to nie jest Szwajcaria!”

        Szwajcarów podobnie jak inne “wolne” narody gnoi demokratyczny reżim globalnych satanistów w omawianym przypadku – “sanitarnych”, w naprawdę
        poważnych tematach mają tyle do powiedzenia, co ów przysłowiowy ‘rzyt za okupacji”.
        “To”, panie nie nie ten poziom co np. Białoruś! “Tam”, referenda mogo se robić” (do woli)
        w tematach nie wiążących interesów, praworządnej i prawoczłowieczej mafii globalnej.

        Odpowiedz
        • 28 września 2020 o 12:29
          Permalink

          @Krzyk58

          Tu nie chodzi o to, że ja decyduję, co mądre. Byłoby to głupie, ale też z drugiej strony nikt się nie będzie pochylał po jabłko, jeśli syty.

          Trochę przesadziłem z tą kiepską okładką, powiedziałbym teraz raczej: “ona BYWA kiepska”.
          Pana redaktora Krakauera wbrew pozorom lubię czytać. I w takim samym stopniu komentować i krytykować. Czasem za bardzo czuć w redaktorze pisowskie ideologie i to cholernie przeszkadza. Widać to po artykułach n.t. pana Trzaskowskiego i kaczyńskiego. Jak wielki i niesprawiedliwy jest kontrast krytyki stosowany wobec obu.
          Czym innym są komentarze. Ciekawe bardzo i pouczające.

          Odpowiedz
      • 28 września 2020 o 08:48
        Permalink

        @Grzegorzu ..

        Dzięki za to uznanie, ale wiesz, że napisanie krótkiego komentarza w oparciu o własną wiedzę i doświadczenie nie jest dużym obciążeniem. Więc od czasu do czasu można to zrobić w czynie społecznym dla tzw. dobra ludzkości. 🙂
        Natomiast pisanie porządnych felietonów to już wyzwanie, a przede wszystkim czas. A czas to pieniądz i z czegoś trzeba żyć, więc sam rozumiesz, że niewielu ma możliwość na zasadzie non profit pisać i publikować choćby na OP.

        Odpowiedz
        • 28 września 2020 o 10:03
          Permalink

          @Miecław. “A czas to pieniądz …”
          Skąd my TO znamy?
          I TO mówi (pisze) Słowianin…
          Złapałeś ‘ichniejszą” narrację- więc nie zjesz śniadania dopóty-dopóki nie orżniesz bliźniego swego… ?
          (poleciałem skrótem).

          No i jak TU można wrócić do sławiańskich korzeni, skoro “główny guru” przejął “ichniejszą” narrację?!

          Ajjjjjjjjjjjjjjj!

          🙂

          Odpowiedz
          • 28 września 2020 o 17:01
            Permalink

            @krzyk58

            Tyś naprawdę na głowę upadł i to pewnie już w młodości? 🙂 A teraz to się mści na braku logicznego myślenia. Co ma do konieczności utrzymania się z pracy własnych rąk, jakaś narracja ichniejsza?
            Chyba nie sądzisz, że rzucę pracę i cały czas poświęcę na pisanie felietonów? Napisałeś chociaż jeden w życiu z sensem? Wiesz ile pracy i czasu na to potrzeba, aby pisać na różne tematy i znać się po trosze na wszystkim? Co innego doświadczeni dziennikarze, czy jakieś analityczne zawody, gdzie obieg informacji jest chlebem powszednim, wtedy i na kolanie można coś skrobnąć, niejako przy okazji. Mam swoją specjalizację i omnibusem nie jestem. Reszta to tylko dodatkowe zainteresowania i chęć poszerzenia wiedzy.

            No co innego ty w swoim zakonie, wikt i opierunek masz zapewne za darmo, więc z samych nudów lubisz zatruwać świat chorymi prawackimi teoriami. 🙂 W przerwach między odmawianiem brewiarza i siedzeniem pod baldachimem czytasz, analizujesz, wszystko przez pryzmat jedynie słusznej religii okupacyjnej i obcych Słowianom wartości, a następnie powielasz bzdury.

            No i skąd ci przyszło do głowy, że Słowianie mają pracować non profit dla idei? Słowianie zawsze w historii pracowali, nie żyli kosztem innych. To nie Syberia lub dżungla, gdzie można byłoby ewentualnie wyskoczyć na polowanie i przytargać coś na obiad. Na przysłowiowy chleb trzeba zarobić konkretne pieniądze.

            Moja praca non profit dla idei skończyła się 4 czerwca 1989 roku. Po tym terminie gdy przychodzili ludzie z prośbą o radę i pomoc (wcześniej większość tzw. ludzkich problemów załatwiałem pro publico bono) to odsyłałem ich do księdza. Zwłaszcza tych co wybrali sobie system wolnorynkowy i władzę kleru.
            Teraz w wolnym czasie to mogę tylko z konieczności skopać ci prawackie neurony. 🙂
            A na OP moje komentarze wystarczą, aby utrzeć nosa prawicy. No i ciesz się, masz to gratis. 🙂

            NO NIE MA NIC GRATIS, WSZYSTKO KOSZTUJE PANOWIE – SERWER, DOMENA, ZABEZPIECZENIA, ZACHĘCAM DO DOBROWOLNYCH I BEZZWROTNYCH DAROWIZN DLA FUNDACJI. WEB JÓZ.

          • 28 września 2020 o 19:04
            Permalink

            Panie @Krzyk

            Czas jest wartością. Ale nie pojmie tego katol 🙂

          • 28 września 2020 o 21:20
            Permalink

            @Grzegorz. “Czas jest wartością ” Znaczit – byznes jest byznes, uj! Panowie , mam też na myśli @Miecław, czy nie uważacie że jesteście demiurgami kapitalizmu, tzw. wolnego rynku?
            Nakręcacie kulę śnieżną… wyścig szczurów…
            I co wasza pisanina ma wspólnego z komunizowaniem?
            ‘Tosz to” schizofrenia,( może,(paka) bezobjawowa?
            Życie weryfikuje przekonania, nawet polityczne, każdy z nas dąży by mieć (posiadać)
            jak najwięcej, każdy proletariusz marzy by mieć i odbić się od swego nędznego stanu,
            w Hameryce funkcjonował mit ( kiedyś, realny w jakimś sensie) od pucybuta do milionera…
            w socjalizmie nie było takich możliwości by przeskoczyć pewien szczebel, ale też ustawiano
            się tak by żyć z pracy innych ludzi – na ich koszt!
            Ktoś musi/ał pracować żeby ktoś mógł się bawić, “całe życie”… tak było jest i będzie,
            niezależnie od panującego systemu, TO kwestia sprytu życiowego/ ustawienia się do kierunku wiatru.

          • 28 września 2020 o 21:58
            Permalink

            @WEB. JÓZ.

            Tak wiem, że prowadzenie portalu to koszty i nie mamy tego zupełnie za darmo tylko dzięki darowiznom, ale to co innego.
            Mi chodziło o to, że mamy tu nieograniczony dostęp do informacji, nie musimy kupować dostępu do wiedzy na OP, jak na innych portalach, zaś @krzyk58 prostowanie neuronów ma u mnie gratis.:-) Ile ja już wartościowego swojego czasu straciłem na niego, to nie jestem w stanie nawet policzyć. 🙂
            Pozdrawiam

          • 29 września 2020 o 04:51
            Permalink

            @Krzyk58

            Oj, żyję z pracy swojej i innych ludzi. Zatrudniam pod setkę ludzi (no, dużo brakuje w zasadzie). A mimo to uważam socjalizm za twór lepszy. Moja firma jest podzielona na kawałki które działają autonomicznie, ale w moim kawałku lubię udzielać się społecznie (tak, tak, jestem społecznikiem). I to nie jest żaden sponsoring lecz budowanie załogi wedle założeń socjalizmu.
            Niemniej wielokrotnie muszę się dostosować do tych zasranych praw rynku. Brzydzę się korporacjonizmem jednocześnie. Co ma więc pana zdanie do tego co jest w mojej duszy? Nic. Pogadać Pan sobie możesz i to wszystko.

            Natomiast jeśli Pan nie widzi różnicy w wartości czasu, doświadczenia i portfela, to zupełnie nie nasz problem.

          • 29 września 2020 o 08:53
            Permalink

            @krzyk58

            Wy naprawdę na tej prawicy macie do tyłu z myśleniem.

            “@Grzegorz. “Czas jest wartością ” Znaczit – byznes jest byznes, uj! Panowie , mam też na myśli @Miecław, czy nie uważacie że jesteście demiurgami kapitalizmu, tzw. wolnego rynku?
            Nakręcacie kulę śnieżną… wyścig szczurów…
            I co wasza pisanina ma wspólnego z komunizowaniem?
            ‘Tosz to” schizofrenia,( może,(paka) bezobjawowa?”

            – znaczit co? Mamy nie jeść, mieszkać pod mostem itd.? Dzieci nie kształcić? A wtedy w następnym pokoleniu moje dzieci i wnuki już będą niewolnikami różnego kapitalistycznego “jaśnie pańskiego” ścierwa, bo aby jeść będą musiały gęsi pasać, albo jak na dzisiejsze czasy w kurnikach pracować i w kurnikach mieszkać, w tzw. służbówce.

            Tobie się naprawdę poje*ało w tej głowie. Powinieneś przecież wiedzieć, że system feudalno-kapitalistyczny trzyma nas w niewoli zależności i tu nie ma miejsca na sentymenty. Nie zarabiasz, więc wylatujesz poza system, pod most. Na tym właśnie polega zmuszanie nas w różnych ukrytych formach do pracy na rzecz kapitału, ale i nie mamy wyjścia, skoro większość tumanów wybrała system kapitalistyczny zamiast życia w egalitarnym PRL-u.

            No i co to ma do rzeczy z komunizowaniem? Przecież w komunizmie praca to podstawa rozwoju jednostki i społeczeństwa, tylko że zysk nie idzie do korporacji i posiadaczy kapitału. Oni na tobie nie zarabiają, nie bogacą się twoim kosztem a państwo może się równomiernie rozwijać i dbać o wszystkie swoje ludzkie jednostki zapewniając względnie egalitarny system społeczny. Ale na to trzeba wyższej świadomości lewicowej, albo u wierzących zrozumienia nauki społecznej Jezusa i kierowania się jego boskimi wskazaniami.

            Chłopie konieczność pracy na własne utrzymanie to nie jest kapitalizm, nawet w gospodarce wolnorynkowej. To jest normalność nawet w komunizmie. Ba mało tego, komunizm zmuszał ludzi do pracy, każdy musiał pracować, aby nie żyć kosztem innych i nie korzystać z socjalu na tzw. krzywy ryj. To kapitalizm tworzy wypaczenia społeczne bo pozwala wegetować na socjalu leniom, co jest bardziej opłacalne dla kapitalizmu, niż doskonalenie tych leni w pracy i własnym rozwoju oraz tworzenie zrównoważonego systemu społecznego zapewniającego wszystkim miejsca pracy, jak to było w PRL-u. Komunizm zmuszał leni i “jaśnie państwo” do pracy własnymi rękami, dlatego jest tak znienawidzony przez nich. Nie pozwalał na wykorzystywanie słabszych intelektualnie jako parobków dla ich zysku.

            Jestem zwolennikiem kapitalizmu własnych rąk, co jest de facto prawdziwym komunizowaniem, a wzorce polskie mamy:
            „Nie ma różnic między ludźmi. Rodzą się wolnymi, rodzą się z prawami równymi. Każdy człowiek jedzący chleb powinien go sam zdobywać. (…) Każdy człowiek niezarabiający własnymi rękami na chleb, a mimo to spożywający go, jest oszustem i złodziejem” – Ludwik Mauersberger (1796-1823) – lekarz wojskowy wojsk polskich w czasach Królestwa Kongresowego. W roku 1817 założył tajny związek studencki Παντα Κοινα (Panta Koina, “Wszystko Wspólne”), który znajdował się pod silnym wpływem idei Oświecenia i Rewolucji Francuskiej.
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Mauersberger

            Czyli zanim marksizm stał się modny Polacy już go wymyślili.:-)

            Jest tylko jeden warunek, ma to być własna praca a nie prekariuszy. To jest filozofia powrotu do słowiańskiej wspólnoty komunistycznej, gdzie każdy musiał według swojej siły i umiejętności pracować na rzecz wspólnoty w Zadrudze, ale najsłabsi i starzy miel ochronę i opiekę.

            Może jednak czas, abyś ty “katolku” 🙂 przeczytał wreszcie książkę Tomasza Kempisa o “Naśladowaniu Chrystusa” i zaczął się w życiu kierować boskimi wskazaniami z niej wynikającymi? Może wtedy dostąpisz zaszczytu bycia prawdziwym chrześcijaninem i porzucisz te prawackie fantazmaty oraz dominującą diabelską sektę związaną interesami z kapitalizmem i feudalizmem?

          • 29 września 2020 o 10:24
            Permalink

            @Miecław. “– znaczit co? Mamy nie jeść, mieszkać pod mostem itd.?

            Nie. Tak TO właśnie działa, tak działa system- każdy, rządzący doskonale rozumieją
            mechanizmy kontroli, bat TU już niepotrzebny. Wszyscy jesteśmy biczami (wobec bliźniego swego , ba nawet wobec siebie – np. “zamknij się sam”, wypałuj sie sam..”)
            Na przykładzie plandemii, wystarczy rzucić z góry hasło, i wszyscy – wzajemnie
            trzymamy się w szachu (samo…izolacji , biczowania, donoszenia itd.) . Rządzący metodą prób (i błędów?) sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić w stosunku do motłochu. A mogą naprawdę dużo…
            Ciemny lud (demokratyczny) TO (wszystko) kupi!
            Reasumując: Twoje i nie tylko twoje nostalgiczne popierdywania ‘za proszłom” nie mają
            najmniejszego sensu-trzeba z żywymi naprzód iść…. jak proponował poeta. Wot i wsio! 🙂

  • 27 września 2020 o 11:21
    Permalink

    I wyszło, że Nadwiślańskie i Banasiowe Macondo – to nie jest Szwajcaria!

    Bałagan prawny to jedno, ale dzięki niemu można zlecać dodatkowe zadania samorządom , bez zapewnienia ich pełnego finansowania.

    Takie ciągłe udawanie, że jak samorządy sobie nie poradzą, to znaczy że WŁADZA CENTRALNA chce dobrze dla LUDU, ale te niesforne samorządy stają okoniem …

    I tak zabawa trwa.

    Fundusze Unijne trochę poprawiły REALNOŚĆ zadań w terenie, bo jakoś trzeba je rozliczać, pod strachem, że trzeba będzie coś zwracać.

    Wniosek: wszystko opiera się o FINANSE i to realne, nie udawane.

    Ale w Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo obowiązuje zasada: JAKOŚ TO BĘDZIE!

    Amen.

    Odpowiedz
  • 27 września 2020 o 11:40
    Permalink

    Z tajemniczych powodów, Szanowny Autor nie podał definicji subsydiarności.

    Odpowiedz
  • 29 września 2020 o 15:59
    Permalink

    @krzyk58

    Przenoszę dyskusję tutaj.
    Nie o nostalgię tu chodzi tylko o gwarancje bezpieczeństwa zatrudnienia w egalitarnym systemie, który może być nawet wolnorynkowy, ale pod kontrolą państwa, aby “jaśnie państwo” niewolnictwa nie uprawiało i feudalizmu nie wprowadziło.

    Czyli co proponujesz, że “trzeba z żywymi naprzód iść…. jak proponował poeta. Wot i wsio!”, czyli co? – wpasować się w system liberalno-kapitalistyczny i religijny pozwalając rządzić starej i nowej bogatej arystokracji, która na nas będzie żerowała. Ty naiwny jesteś, bo jak przestaniesz jako lokai być im potrzebny, to cię wyplują jak zęba mlecznego już nie potrzebnego. Nie tak dawno zgłosiła się do mnie po poradę osoba zwolniona z pracy właśnie z takiej korporacji, na podobnej zasadzie wypluta bo już za stara i wyników nie robi takich jak oczekują. A ma dopiero 40 lat, dzieci akurat dorastają i potrzebują kasy na rozwój, kredyt na mieszkanie jeszcze nie spłacony. No ale akcjonariusze nie są zadowoleni więc ją zwolniono, a na jej miejsce pewnie przyjmą świeżą młodą krew, która będzie robiła wyniki po trupach i na trupach innych. Ta zwolniona też tak postępowała jeszcze 10 lat temu i szczyciła się tym, jaką to karierę robi. Swego czasu nawet już byłem dla niej za biedny, aby mnie odwiedzała, bo przecież zmieniła przynależność społeczną do wyższej klasy biznesu. Po wielu latach przypomniała sobie, że jest ktoś taki jak ja od którego można zasięgnąć rady. Tak nam właśnie zniszczył zachód ze swoim kapitalizmem i kulturą głupoty stosunki społeczne w Polsce.
    I tak na marginesie, radę ode mnie dostała gratis, jak ty prostowanie neuronów tu na forum.:-)

    Powyższy przykład pokazuje, iż w jednym masz rację, że: “Wszyscy jesteśmy biczami (wobec bliźniego swego , ba nawet wobec siebie – np. “zamknij się sam”, wypałuj sie sam..”)” – ale to jest właśnie sedno tego systemu wolnorynkowego i mechanizmów faszyzmu korporacyjnego. Sedno prawicowych i religijnych rządów na świecie. Wzajemne wykorzystywanie się ludzi i oszukiwanie w interesie kapitału jest esencją waszego systemu. Czyli tego z czym tak walczyli komuniści.

    Jedni drugich wykorzystują i niszczą po drodze realizując cele korporacji, sądząc że robią karierę. Ja z takiego właśnie autobusu wysiadłem. I gdybym miał jeszcze raz w życiu podejmować decyzję zrobiłbym to samo. A jak nie miałbym już za co żyć wolałbym osiąść na jakiejś nawet małej działce jako chłop małorolny i żyć z tego co na ziemi sobie wypracuję i dodatkowo uczciwie zarobię własnymi rękami, ale nigdy wykorzystując bliźniego, czy naciągając go w interesie jakiegoś akcjonariusza oferując mu podstępnie np. jakiś produkt finansowy. Nie pozwolę sobie, aby jakiś przysłowiowy zapluty karzeł reakcji, żerował na mnie. 🙂

    To co proponujesz w tym systemie to nic innego jak pójście po trupach słabszych z proletariatu, aby robić karierę i kasę? Żywić się ich nieszczęściem? Mnie tam nie znajdziesz i nawet nie szukaj. Nie po to nie dałem się wciągnąć w ten system na początku transformacji żeby teraz na starość tracić honor stając się lokajem “jaśnie państwa”.

    Tylko nie myl tego z normalną niezależną pracą jaką wykonuję, także dla tego “jaśnie państwa” ucząc ich dzieci w szkole. Ogólnie współczuję tym dzieciom, bo widzę jak są nieraz izolowane, a te bardziej wrażliwe cierpią też widząc w jakiej sytuacji są ich rówieśnicy, ale nic nie mogą zrobić. Ta nierówność ekonomiczna i rodząca się klasowość społeczeństwa przyniesie nam wiele patologii wśród młodzieży, bo ich umysły są już zatruwane, a fala depresji i samobójstw się powiększa wśród dzieci i młodzieży.
    Odpowiedzialność za to ponosi styropian do spóły z Kościołem.

    Właśnie odwaliłem dla ciebie kawał roboty w czynie społecznym, aby cię uświadomić – doceń to. 🙂
    I nie pisz bzdur.

    Odpowiedz
    • 29 września 2020 o 19:35
      Permalink

      @Miecław. ” doceń to. 🙂
      I nie pisz bzdur.” Poniał. Ale do rzeczy…
      “Koledzy z uniwersytetu mówią mi, że wśród swoich studentów zauważyli snobizm, w którym można dopatrzyć się antyamerykanizmu, chociaż pojawił się nie z takiego impulsu. Nie można powiedzieć, że się krzewi, ale daje o sobie mocno znać w środowiskach i kółkach towarzyskich mocno prawicowych…
      https://marucha.wordpress.com/2020/09/25/flaki-szlacheckie/#more-87455

      Furda tam gryzmoły 🙂 prof. Łagowskiego (znamy takich), zwracam uwagę na komentarze a, te
      są niezwykle spostrzegawcze…

      Widzę niezadowolenie lewicowego prefesora, iż to prawicowe żaki za nic mają Hamerykie,
      (kiedy to lewaki zrozumieją iż Hameryka, to żaden wzorzec dla nas Polaków mam na myśli tych z krwi i kości), w tym przypadku nie odnoszę się do lewicowych, bezbożnych – polskojęzycznych oni mają inaczej, a to długa droga historyczna i genetyczna, w skrócie wyglądało TO tak – Po rozgromieniu przez Światosława Chazarowie będący wbrew plotkom ludem tureckim,rozpierzchli się, uciekli z ich perspektywy na kraj świata czyli do Europy Północnej głownie Skandynawii skąd zmieszani z innymi grupami etnicznymi dokonywali ataków i najazdów.Ich główną średniowieczną zdobyczą były Wyspy Brytyjskie.Przyjęło się że najeźdźcy byli Normanami ale przeważał tam czynnik Chazarski.
      Druga fala najazdu na Wyspy Brytyjskie miała miejsce kiedy “kupcy weneccy” ewakuowali się z Półwyspu Apenińskiego najpierw do Niderlandów a później do Anglii.Arystokracja Angielska nieomal całkowicie wyrżnęła się w “wojnie dwóch róż” więc jej socjalną rolę zaczęła pełnić klasa gentrów .Nietrudno się domyśleć kim w przeważającej większości byli https://pl.qwe.wiki/wiki/Gentry
      No i dalej’że, prefesor przystępuje do obsrywania tego co jest esencją polskości….no i stąd wielka
      miłość p. prefesora i wszelakiej lewicy (kosmopolici) do świata syjono-anglosaskiego. Ciągłość genetyczna i historyczna Amen!

      I jeszcze uwaga na kanwie pewnego spotkania (plebejuszy…)

      Macron spotkał się z Tichanowską

      Mój boże.Upadek to jednak rzecz straszna.
      Przywódca kraju Filipa Pięknego,Joanny d’Arc i kardynała Richelieu,spotyka się z kuchtą domową.

      Tichanowska zapytała Macron’a jak zostaje się tak wspaniałym politykiem jak on

      A skąd Macron ma to wiedzieć?

      Dawniej władcy Francji namaszczani byli olejami świętymi przyniesionymi przez Ducha Świętego który specjalnie dla tej misji przybrał postać gołębia.
      Po rewolucji już nie używano rzeczonych olejów co przełożyło się na stopniowy upadek czego kulminacją jest spotkanie Tichanowska-Macron, czyli spotkanie samych swoich.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.