Polityka

Zasada odpowiedzialności zbiorowej wobec terrorystów

Dlaczego jako społeczeństwa znajdujące się pod presją ataków terrorystycznych, tolerujemy na swoim terytorium nieskrępowaną obecność osób stanowiących potencjalną bazę społeczną dla terrorystów?

Czy delikatność i przestrzeganie zachodnich – demokratycznych wartości ma sens, w starciu z bezwzględnością i zwierzęcą żądzą krwi podsycanych ideologicznie i religijnie morderców?

Nic nie uzasadnia tolerowania w państwach demokracji zachodnich grup osób, które nawet potencjalnie mogą stanowić jakiekolwiek oparcie dla prób zamachów terrorystycznych. Ograniczenie swobody, a nawet w skrajnych wypadkach odseparowanie obcych kulturowo członków społeczności, lub umożliwienie im za pomocą legalnych bodźców opuszczenia terytorium Unii Europejskiej – to alternatywy, po które jako państwa walczące z terroryzmem powinniśmy sięgnąć.

Polska dotychczas nie padła ofiarą zamachu terrorystycznego ze strony islamistów, jednakże to wcale nie oznacza, że spokój, który posiadamy będzie nam na zawsze dany. Polscy żołnierze zaakcentowali swoją obecność w Iraku, obecnie walczą czynnie w Afganistanie. Dla wielu islamistów są to wystarczające powody do wzięcia Polski i Polaków na celownik.

W tym kontekście należy się zastanowić, czy państwa demokratyczne – w tym państwa arabskie, które chcą nam pomóc w walce z terroryzmem – nie powinny przyjąć odstępstwa od zasady odpowiedzialności osobistej za popełniony czyn.

W kulturze narodów Islamu, religia, dom rodzinny, rodzina, ojciec, matka – to krąg świętości, których nietykalność jest niepodważalna. Przykładowo kradzieże w domach w państwach islamskich należą do rzadkości i wyjątków. Powszechnie okazuje się szacunek osobom z poprzednich generacji, szanując czyjąś rodzinę okazuje się szacunek danej osobie – nawet wrogowi.

Nastawienie to, można wykorzystać, jako atut i przewagę komparatywną zachodu. Można rozważyć wprowadzenie odpowiedzialności członków rodzin osób dokonujących ataków – zarówno odpowiedzialności majątkowej jak i osobistej. Osoby spokrewnione z terrorystami, lub im sprzyjające – powinny mieć zakaz wjazdu do państw demokratycznych i procesy o odszkodowanie a osoby mieszkające na terytorium państw zachodnich – powinny zostać ze wszystkimi konsekwencjami wydalane – całymi rodzinami – bez względu na ich faktyczny stosunek dla terroryzmu – OCZYWIŚCIE W ZALEŻNOŚCI OD POTRZEB – chyba, że przyczyniły się do walki z nim np. wydając zamachowca lub udostępniając użyteczne informacje ex post, a ich majątek konfiskowany na poczet odszkodowań. Osoby uznane za nieprzychylne integracji kulturowej, a przez to potencjalnie zdolne do akceptacji i uzasadnienia ataków powinny w przypadku zagrożenia atakiem lub po nim, albo na każde wezwanie stosownych władz – stawiać się w miejscach odosobnienia – tymczasowej izolacji. W momencie, gdy zagrożenie minie, mogłyby wrócić do swoich domów i zajęć, – jako osoby tolerowane. Jednakże, takie traktowanie ich, jako zbiorowości, spowodowałoby zmniejszenie ryzyka ukrycia się w danej społeczności osób podejrzewanych o terroryzm. Po prostu w okresie tymczasowego internowania byliby w odosobnieniu, nie mogąc wysadzać się w naszych autobusach, stacjach metra i kolei, że już o wlatywaniu samolotami w budynki nie wspomnę. Przykre to, ale brutalne, jest wojna, ludność wroga podczas wojny może być internowana. Było to wielokrotnie praktykowane np. wobec Niemców w USA i Australii podczas II Wojny Światowej. Jeżeli komuś takie postępowanie się uprzykrzy, zawsze może opuścić Europę lub – jeszcze lepiej przyczynić się czynnie do zwalczania terroryzmu. Jeżeli społeczności obce kulturowo, w tym wspólnoty muzułmańskie, same zaczęłyby się pilnować i wzięły odpowiedzialność za swoich członków, z pewnością władze miałyby większy wpływ na zapobieganie zagrożeniom niż obecnie.

Jeżeli to nie pomoże, należy stosować odpowiedzialność zbiorową i metodami wywiadowczymi rozpoznać możliwości zaszkodzenia rodzinom terrorystów znajdujących się na terytorium krajów nieprzychylnych zwalczaniu terroryzmu, stać nas na opłacanie akcji społecznych i prawnych w tych krajach. Przykładowo nie kupować nic od firm, które zatrudniają rodziny terrorystów, nie wpuszczać do Europy osób spokrewnionych lub pracujących w firmach zatrudniających terrorystów, odmawiać im prawa do opieki medycznej, oddziaływać psychologicznie, stosować soft power i metody oddziaływania propagandowego – uczucie presji ze względu na wyrządzoną niesprawiedliwość, oraz upowszechniać uświadomienie nieuchronności kary, – jaka spotka wszystkich, którzy przyczyniają się do tolerowania osób związanych z terrorystami.

W ostateczności, można stosować odpowiedzialność zbiorową wobec krajów, które odmówią współpracy w dochodzeniu roszczeń ofiar zamachów od rodzin terrorystów. Docelowo, należałoby żądać od państw islamskich założenia funduszu odszkodowawczego dla ofiar morderstw dokonywanych w imię ich religii przez ich obywateli.

W efekcie terrorysta będzie miał świadomość, że o ile ma żyjącą rodzinę – nie zazna ona spokoju wszędzie tam, gdzie mogą dotrzeć nasi policjanci, żołnierze, agenci lub wynajęci prawnicy. Uprzykrzenie życia matce, ojcu i rodzinie terrorysty – do końca ich dni stało by się okolicznością, z którą zamachowiec, nieliczący się z własnym życiem – musiałby się zmierzyć we własnej psychice.

Jeżeli to nie pomoże w ostateczności należy pomyśleć o odseparowaniu się od społeczeństw muzułmańskich i osób wrogich naszej kulturze – a także unikających integracji, prawa jednostek stanowiących potencjalne zaplecze dla terrorystów nie powinny stanowić uzasadnienia dla tolerowania stanu zagrożenia. Jest to brutalne i przykre, ale może okazać się ostatecznością. Z pewnością będzie to oznaczać morze łez, dramatów i wiele pojedynczych prawdopodobnie nieuzasadnionych aktów niesprawiedliwości. Jednakże, jako Europejczycy mamy nie tylko prawo, ale także obowiązek, aby ochronić siebie i swoje rodziny WSZELKIMI DOSTĘPNYMI METODAMI. Czasy tolerowania osób, które nas ledwo tolerują, wykorzystują lub udają pobłażliwość się skończyły.

W sytuacjach ekstremalnych, należy zgodzić się na to, co najokrutniejsze, czyli tortury, wojny prewencyjne, w tym z użyciem broni niekonwencjonalnej – albowiem nie ma sensu ginąć tysiącami w szturmowaniu islamskich miast, jeżeli można pokonać niechcącego się podporządkować nieprzyjaciela jednym aktem brutalnej projekcji siły. Nasi wrogowie na całym świecie muszą zrozumieć, że czas tolerancji rozćwierkanych i bezradnych społeczeństw zachodu się skończył.

Oczywiście problemem moralnym i politycznym są rodziny tych osób, które odcięły się zawczasu od swoich krewnych prowadzących działalność terrorystyczną lub ją wspierających. Najbardziej znana jest rodzina Osamy bin Ladena, która w całości już dawno odcięła się od osoby tego mordercy i go wydziedziczyła. Takie przypadki należy rozpoznawać indywidualnie, zwłaszcza, jeżeli członkowie takich rodzin przyczynią się do śledzenia terrorysty. Tego typu kontakty mogą być szczególnie cenne, jednakże należy postępować z całą bezwzględnością – mając na uwadze prymat siły i brak tolerancji dla korzeni terroryzmu. Albowiem nie jest przypadkiem, że społeczeństwa islamskie wydały tylu wrogich światu terrorystów, powinny sobie ten problem uświadomić, jeżeli chcą żyć z nami w pokoju. Należy uświadomić muzułmanom, że możemy ich zniszczyć – nawet, jeżeli miałby to być kosztem wojny z użyciem broni ABC. Nie ustąpimy w zapewnieniu pokojowej przyszłości sobie i naszym dzieciom.

Natomiast prawdopodobnie najbardziej ich zaboli spadek zapotrzebowania na ich ropę, po tym jak Europa wdroży na masową skale technologie oszczędzające energię i zmniejszy zależność od paliw kopalnych. Tej broni można używać już dzisiaj, z uśmiechem na ustach – lepiej płacić własnym rolnikom i inżynierom niż przyczyniać się do finansowania terroryzmu islamskiego – płacąc za ich ropę. Bez zachodniej pompy finansowej, kraje arabskie długo nie wytrzymają, nowa orientacja wymusi zmiany społeczne i polityczne, które doprowadzą albo do konfrontacji, (czego nie da się wykluczyć i lepiej to przeprowadzić póki mamy przewagę) niż czekać na kolejny pochód armii islamu przez Europę.

Być może przedstawione powyżej propozycje są radykalne i dość brutalne, jednakże nie miejmy złudzeń – jeżeli nie chcemy być traktowani przedmiotowo. Nie można dłużej tolerować obcinania ludziom głów, tylko dlatego bo są chrześcijanami lub molestowania kobiet, ze względu na to że nie podoba się komuś kto nosi turban, że one ubierają bikini lub szpilki.

Miejmy nadzieję, że dożyjemy czasów, gdy każdy kto się z nami nie zgadza będzie wiedział że jest naszym potencjalnym wrogiem i zrozumie, że do końca życia on i jego rodzina gdy go zabraknie będą musieli się liczyć się z naszą siłą, nieustępliwością i brakiem litości.

JEŻELI GRANICĄ DLA TZW. TOLERANCJI NAPĘDZANEJ POPRZEZ TZW. POPRAWNOŚĆ POLITYCZNĄ I POLITYKĘ WIELOKULTUROWOŚCI NIE BĘDZIE KREW NIEWINNYCH LOSOWO DOBIERANYCH OFIAR, TO CO MA SIĘ NIĄ STAĆ?

EUROPEJCZYCY ZAPYTAJCIE SWOICH POLITYKÓW ILE JESZCZE NIEWINNYCH OFIAR MAJĄ ZAMIAR TOLEROWAĆ W IMIĘ TOLERANCJI DLA ZWOLENNIKÓW AKTÓW WROGOŚCI?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.