Polityka

Zareformować się na śmierć?

 W jednym z mainstreamowych programów telewizyjnych minister obecnego rządu w odniesieniu do oceny „działalności reformatorskiej” rządu najgorszego premiera w historii Polski pana Jerzego Buzka użył sformułowania – „Zareformować się na śmierć” w odniesieniu do kontekstu mającego na celu odparcie zarzutu, że obecny rząd pana Tuska nie przeprowadził i nie odważy się raczej przeprowadzić poważnych i odważnych reform. Ponieważ wypowiadający się minister był jednym z architektów programu Platformy Obywatelskiej i należy raczej do jej twardego rdzenia – uprawnionym jest wnioskowanie wskazujące, że ten rząd od początku nie zamierzał narażać się wyborcom poprzez reformy, żeby nie skończyć tak marnie jak niestety premier Jerzy Buzek.

Jeżeli zatem żyjemy w kraju, w którym światli ludzie – idą do władzy, ze świadomością że nawet w przypadku wygranej w demokratycznych wyborach nie mogą powiedzieć ludziom prawdy i przeprowadzić potrzebnych reform to mamy do czynienia ze zbiorowym oszustwem mającym na celu utrzymanie się u władzy albo Polacy nie zasługują na demokrację, która zniszczy w naszym kraju każdego, kto odważy się cokolwiek zmienić na lepsze, chociaż to jest konieczne.

Jest jeszcze trzecia możliwość o której pan minister nie powiedział – mianowicie być może rząd premiera Buzka źle przygotował – złe merytorycznie reformy, które zostały dodatkowo popsute już w momencie ich wdrożenia i przez jego następców. Czego najlepszym dowodem jest rozmontowywanie systemu emerytalnego przez obecny rząd!

Na podstawie obserwacji i doświadczeń obecny rząd przyjął politykę małych kroczków jako sposób reagowania na kryzys, który stał się okolicznością nową dotychczas w takim rozmiarze nie znaną dla naszej gospodarki. W konsekwencji wstrzymał się od wprowadzania reform, nazywając je reformami, żeby nie koncentrowała się na tym uwaga opinii publicznej – doskonale pamiętającej konsekwencje AWS-owskiego psucia państwa.

Przy czym trzeba pamiętać, że rząd na samym początku miał potężny kredyt zaufania społecznego – po „mrocznej” epoce rządów Prawa i Sprawiedliwości z nacjonalistyczną i klasową przystawką polityczną ludzie mieli dość nie tylko psucia państwa na serio, ale przede wszystkim też braku reform – jakich nie przeprowadzał w okresie prosperity pan Kaczyński i Marcinkiewicz (pierwszy zmniejszył podatki najbogatszym a drugi podjął decyzję o budowie gazoportu). Niestety ten kredyt zaufania został zasłonięty smoleńską mgłą, co jeszcze społeczeństwo mogło jakoś próbować zrozumieć, jednakże dlaczego podczas pierwszej kadencji nie zdołano wypracować żadnego planu działania na drugą – to już dziwi nawet politologów. Niestety ten rząd jest rządem celebrytów i technokratów sterowanych instrumentalnie przez jedną osobę, o czym zresztą nie boją już mówić protagoniści Tuska – Schetyna i Gowin. Takie są obiektywne fakty, pan premier przekombinował, chciał być zbyt ostrożny i mieć zbyt lojalnych ludzi. W efekcie to on ponosi pełną odpowiedzialność za nieudolność swoich paprotkowych „ministr” i ministrów bez najmniejszego pojęcia o życiu, których pierwszą poważną pracą było właśnie zostanie ministrem (jest taki jeden pan w rządzie).

Więc jeżeli ten rząd bał się „zareformować na śmierć” w tym znaczeniu jakim dotknęło to w pełni słusznie Jerzego Buzka i jego nieudolną ekipę – to znaczy, że już żaden rząd nigdy nie zaproponuje Polakom reform wprost. Innymi słowy żaden rząd nie powie społeczeństwu prawdy o tym jak rzeczywiście wygląda nasza sytuacja i jaki mamy bilans osiągnięć. Nikomu by się to nie spodobało co by usłyszał, można nawet postawić hipotezę, że gdyby społeczeństwu naprawdę obiektywnie naświetlić bilans 23 lat transformacji – to doszłoby do poważnych rozruchów, gdyż marnotrawstwo i utrata szans z jaką mieliśmy do czynienia bardziej boli w realnej gospodarce niż minionej fikcji socjalistycznej.

Możemy tylko mieć nadzieję, że przed trzecią kadencją pan premier i jego partia nie będą bali po raz kolejny zareformować się na śmierć i podejmą wreszcie jakieś sensowne i realne działania.

One Comment

  1. Zmiany to jeszcze nie reforma.
    Reforma jest wtedy, gdy zmiany prowadzą do poprawy sytuacji.
    Ja tej poprawy nie widzę nigdzie, więc to co robią rządzący – to są tylko zmiany.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.