Polityka

Zaprzysiężenie Petro Poroszenko z nadzieją o przyszłości Ukrainy

 Z nadzieją myślimy o przyszłości Ukrainy, nowy prezydent pan Petro Poroszenko stanowi gwarancję dla kontynuowania kursu politycznego wybranego przez ten wielki Naród, za który część jego synów i córek zapłaciła krwią. Wiele zła się stało na Ukrainie, żeby pan Poroszenko mógł podnieść w górę buławę, ten stary symbol zwierzchności wojskowej w Rzeczpospolitej dzisiaj jednoczy Ukraińców – Naród przez tyle wieków nieposiadający swojej własnej organizacji państwowej.

Niestety niepokoi brak zagwarantowania równego statusu dla języka rosyjskiego na Ukrainie, nie ma bowiem gwarancji po temu, żeby państwo współczesne posiadające tak olbrzymią mniejszość narodową jaką posiada Ukraina – nie zaczęło z czasem wykorzystywać klauzuli językowej do tworzenia obywateli drugiej kategorii. Dotyczy to zwłaszcza wielomilionowej mniejszości rosyjskojęzycznej, albowiem inne – mniejsze z pewnością zarówno rząd ukraiński jak i ten liczny Naród na pewno (jak mamy nadzieję) uszanuje.

Wielkim błędem, który może kosztować Ukrainę morze krwi jest nacisk, jaki pan Poroszenko położył na unitarność państwa. To znaczne ograniczenie możliwych zachowań ustrojowych państwa, wykluczające uznanie dominującej na Ukrainie mniejszości narodowej za równorzędnego partnera.

Deklaracja podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską to poważna decyzja, która de facto oznacza wystąpienie ze wszystkich powiązań z Federacją Rosyjską, a w konsekwencji koniec uprzywilejowania ukraińskich towarów w taryfie celnej Unii Euro Azjatyckiej. O losie kilku milionów Ukraińców pracujących w Rosji nie ma nawet, co myśleć. Nie da się nawet wyobrazić skutków ekonomicznych takiego przedsięwzięcia, jednakże pan Poroszenko obejmuje rządy w kraju, którego część społeczeństwa życzyłaby sobie wybudowania muru od granicy z Polską, oddzielającego ich kraj od Federacji Rosyjskiej.

To być może obrazowo jednakże otwiera problem wrogości państwa ukraińskiego i jego narodowej retoryki wobec państwa rosyjskiego i narodu rosyjskiego. Problem przysłowiowego muru, który Majdan – wytworzył w percepcji znacznej części Ukraińców może się symbolicznie zmaterializować. Izrael wybudował przecież wzorcowy „limes”, jak niegdyś Rzym, a niedawno NRD w Berlinie. Ukraina posiada techniczne możliwości i pieniądze na wybudowanie stosownej ilości obwarowań – mających głównie znaczenie symboliczne, a przez to niezwykle wymownych dla świata. Można nawet powiedzieć, że takie obwarowanie byłoby bardzo silnym upokorzeniem dla Rosjan, pokazującym że Ukraińcy nie chcą mieć z nimi nic wspólnego.

Tutaj odnawia się kwestia porozumienia historycznego z Polską i Polakami, o ile to pierwsze się dokonało, to drugie NIE JEST MOŻLIWE BEZ PRZYZNANIA SIĘ UKRAIŃCÓW DO WINY I POTĘPIENIA SPRAWCÓW! Nigdy pojednanie polsko-ukraińskie nie będzie pełne i prawdziwe, jeżeli to się nie dokona. Nie bez znaczenia jest kwestia autonomii dla mniejszości węgierskiej, o którą upomniał się odważnie rząd w Budapeszcie.

Przeraża kwestia Krymu, którą jak wynika z przemówienia inauguracyjnego – pan Poroszenko uważa za otwartą i będzie przyczyniał się do unieważnienia decyzji mieszkających tam ludzi, którzy przypomnijmy ogłosili niepodległość, jako republika autonomiczna Ukrainy o specjalnym statusie, a następnie poprosili Federację Rosyjską o możliwość przyłączenia się. To jest bardzo niebezpieczne, ponieważ nie wróży niczego dobrego na przyszłość. Krym jest ceną, którą warto zapłacić za niepodległość Ukrainy, jeżeli pan Poroszenko tego nie jest w stanie zaakceptować to znaczy, że GODZI SIĘ NA KONFRONTACJĘ – Z ROSJĄ!

Na wszystkim kładzie się długim cieniem problem nieuznawania przez władze w Kijowie – ruchów narodowych Donbasu. To wielkie powstanie tamtejszej ludności nie może być dalej tak traktowane jak czynili to panowie Turczynow i Jaceniuk. Mieszkańcy Donbasu to nie są terroryści – to tacy sami ludzie jak Ci, którzy na Majdanie strzelali do ukraińskiego Berkutu. Nie da się zrozumieć powodów, dla których pan Poroszenko nie zrobił, chociaż gestu, a najlepiej nie zaproponował opcji zero, czyli koniec strzelania za 72 godziny i rozpoczęcie rozmów pokojowych – bez warunków wstępnych uznając siły polityczne, które na wschodzie Ukrainy są. Tym sposobem bardzo przyczyniłby się do pokoju we własnym kraju, jak również był postrzegany za zachodzi i z pewnością także w Rosji, – jako człowiek dialogu. Zachowanie to miałoby ten sens, że oczyściłoby krew z rąk tych tymczasowych władców Kijowa. Tymczasem wszystko, co zaproponowano publicznie to korytarz do Rosji dla rzekomych najemników!

To się po prostu nie mieści w głowie, co to jest za polityka? Do czego ona doprowadzi? Kto zapłaci cenę za ambicje polityków z Kijowa?

Warto, żeby ukraińska elita intelektualna uświadomiła swoim rodakom, że droga jaką wybrali oznacza np. pracę na polach truskawkowych w Polsce gdzie płacą 1,5 zł za uzbieraną kobiałkę truskawek (około 2 kg) a nie luksusowe stołówki pracownicze i „socjal” do jakiego byli przyzwyczajeni jeszcze w czasach radzieckich! Zachodni kapitalizm jest ultra-efektywny, jednakże jest bardzo brutalny. Tak się składa, że kraj, z którym graniczą – Polska – jest przykładem totalnego, wręcz atawistycznego, krwiopijczego i bezlitosnego – neoliberalnego kapitalizmu. Jeżeli chcą tak samo – ich wybór, ale czy to wytrzymają? My wytrzymujemy już ledwo, olbrzymim, naprawdę gigantycznym kosztem społecznym – w realiach prawie totalnego ogłupienia społeczeństwa przez usłużne władzy media. Jeżeli władcy Ukrainy chcą powielić ten sam model u siebie – prędzej czy później Ukraińcy się zbuntują znowu.

Warto tutaj na marginesie zaprzysiężenia pana Poroszenki przypomnieć o ludobójstwie w Odessie, – które musi być rozliczone a winni ukarani. Szkoda, że ta i inne kwestie nie znalazły właściwego miejsca w przemówieniu pana prezydenta. Bez procesu, który będzie mógł zobaczyć cały świat nowy władca Kijowa nie potwierdzi humanitarnie swojego mandatu demokratycznego. Ukraina, jeżeli chce być demokratyczna i mieć zaufanie na zachodzie i wschodzie – musi oczyścić się z oskarżeń o afirmowanie ksenofobicznego i radykalnego nacjonalizmu, zwłaszcza tego o konotacji faszystowskiej, tak trudnej z punktu widzenia częściowo hańbiącej ukraińskiej historii.

Jaka będzie przyszłość? Zobaczymy! Z naszego punktu widzenia liczy się to, żeby Ukraina była państwem zamożnym, bezpiecznym i stabilnym. Nie da się tego jednak osiągnąć, jeżeli będzie się budować państwo w oparciu o ideologię nacjonalistyczną, napędzaną rusofobią. Cała przyszłość Ukrainy zależy od tego na ile będzie w stanie rozwiązać swoje problemy i porozumieć się z potężnym sąsiadem, którego rodaków tak brutalnie Ukraińcy traktują.

Krew ludzi zamordowanych w Odessie woła o sprawiedliwość. Lepiej, żeby łzy rodzin usłyszała cała Ukraina – bijąc się w piersi niż, żeby rak ksenofobii i afirmacji faszyzmu powoli pożerał ten Naród.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

7 komentarzy

  1. Petro Poroszenko to zxxxxxxx, xxxxxx i bxxxxxxxxx a nie żadna nadzieja. Ukraina pod rządami terrorystów to ziemia spalona, pas ziemi niczyjej, strefa buforowa pomiędzy imperialistyczną NATO a Rosją broniącą swojego istnienia. Nie da sie budować żadnej państwowości opartej na złodziejach okradających własny naród i lokajach obcych interesów.

  2. Tzw.”ukraina” to nie państwo, nigdy takiego tworu
    nie było, “ukraina” to stan umysłu urabianego
    przez Austriaków, Niemców, którego ostrze
    zaborcy, okupanci kierowali przeciwko Polakom,
    Rosjanom i pozostałym mniejszościom narodowym.
    Projekt pn.”ukraina”, na dobre był wdrażany pod koniec
    XIX w. jak dziś widzimy z powodzeniem.
    Używając sformułowania “ukraina” , wyłączam
    ziemie i mieszkańców Jugowostoka (Noworosji), Rusi Zakarpackiej,i innych zwartych mniejszości narodowych
    niezadowolonych z “polityki” Kijowa.

  3. Niestety, ale przemówienie “inauguracyjne” prezydenta Poroszenki nie napawa optymizmem…
    Do momentu oficjalnego zaprzysiężenia ten człowiek nie miał “oficjalnie” krwi na rękach.
    Niestety, nie nakazał wstrzymania mordowania ludności cywilnej, dobijania rannych…
    Od momentu zaprzysiężenia Poroszenko stanął w jednym szeregu z Jaceniukiem, Tiahybokiem, Jaroszem, Turczynowem i całą resztą oprawców jako kandydat do oskarżenia przez Międzynarodowe Trybunały…
    Zresztą, podobno Haga i Bruksela już poprosiły władze rosyjskie o wszelkie zeznania uchodźców oraz dokumenty bo rozpoczęło się w tej sprawie śledztwo międzynarodowe w sprawie zbrodni wojennych…
    Ukraina ma starego oligarchę za nowego prezydenta…
    A Słowiańsk jest trzeci dzień bez wody i energii po kilkudniowych bombardowaniach wodociągów i linii energetycznych…
    Ciekawy jestem co na to nasze Władze. Jeżeli już zabraknie do mordowania “moskali”… Czy kolejni będą “lachy” – czyli te ok 900 tysięcy Polaków tam żyjących od zawsze?

    • Właśnie nie zetknęłam się w mediach z informacją aby polscy politycy wyrazili choćby zainteresowanie, co dzieje się z Polakami na Ukrainie ?.

  4. ….. wymachujący buławą.zawinie się Ukrainy gdy naród przcisnie nędza i głód. zgadnijcie gdzie ucieknie? Poroszenko to nazwisko po matce.po Ojcu on jest …….. ……. jedna …………

  5. Szanowny Autor pisze, iż “Z naszego punktu widzenia liczy się to, żeby Ukraina była państwem zamożnym, bezpiecznym i stabilnym.” Hm! – Brzmi pięknie, tylko cały problem w tym, jak ludzie sprawujący władzę na terytoriach zwanych dziś “Ukrainą”wyobrażają sobie tę Ukrainę, w jaki sposób chcieliby osiągnąć te cele, przy użyciu jakich środków i w czyim imieniu będą do tego dążyli. Przemówienie p. Poroszenki z okazji zaprzysiężenia na prezydenta nie wróży w tym kontekscie niczego dobrego. Już to, kim jest nowy prezydent, z kim jest związany i kogo naprawdę reprezentuje rzuca duży cień na przyszłość. W moim odbiorze jego przemówienie raczej nie napawa optymizmem. Jest ono – pomijając gołosłowie: “wolność, demokracja,powszechna szczęśliwość i swietlana przyszłość wielkiej Ukrainy”- bardzo konfrontacyjne. Zapowiada bezwzględną wojnę z Rosją oraz miszkańcami wschodnich terenów Małorosji wymykających się spod władzy Kijowa. Jest też agresywne wobec wszelkiej odmienności wobec charakterystycznego dla niego pojmowania świata a przede wszystkim wobec wyznawanej przez niego atawistycznej “ukraińskości”. A więc od tego pana z całą pwenością nie należy oczekiwać niczego dobrego ani dla “Ukrainy”, ani dla jej sąsiadów, choć elity Zachodu już teraz widzą w nim męża opatrznościowego. Niestety nie jest on nim ale jakoś nie widać, aby “elity ukraińskie” było stać na kogoś lepszego. “Ukrainę” oczekują więc krwawe dni i miesiące, których efektem będzie jej rozpad i podział. Nationalistyczno-ksenofobiczna Ukraina, do jakiej dążą wspomniane “elity” będzie tylko możliwa na “resztówce sięgającej od na wschód od Lwowa po Kijów z wyłączeniem niegdyś węgierskiej części Zakarpacia oraz Bukowiny dziś “ukraińskiej”.To Ukraińcy sami za poduszczeniem USA i Kanady zgotują sobie ten los. Oby władze naszego kraju trzymały się jak najdalej od tej gry, która nie jest w najmniejszym nawet wymiarze naszą sprawą!!!

  6. Trafiłem na ciekawy blog – polecam do uważnego przeczytania dyskusję….
    http://kwiatkowska.blog.polityka.pl/2014/04/17/noworosja-i-smert-krasna/

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.