Ekonomia

Zapomoga czyli wyborcze dodatki do emerytur i rent od rządu?

 Źle się dzieje w państwie polskim! Źle się dzieje! Prawdopodobnie rząd zamierza dać jednorazowe dodatki do emerytur i rent, wzorem swoich poprzedników z SLD i PiS? Jest to jeszcze informacja nie potwierdzona, ale biorąc pod uwagę okoliczność, że nie bardzo wiedzą w rządzie co zrobić z waloryzacją emerytur i rent, to jest bardzo możliwe zwłaszcza w kontekście wyborczym.

Coroczna waloryzacja jaką uprawnieni otrzymają w marcu przyszłego roku, przy założeniu dotychczasowych zwyczajów będzie oscylowała około kwoty 6 zł oczywiście brutto przeciętnie na jedno świadczenie. Taka kwota wyjątkowo nie robi szału, zwłaszcza że marzec 2016 jest już po wyborach z października 2015. Więc dlatego wizja jednorazowego dodatku jest bardzo prawdopodobna, bo kusząca i wiele wnosząca do amunicji wyborczej, gdyż nie ma to jak pochylać się z troską wobec dramatycznego losu emerytów i rencistów.

Rząd pana Tuska miał problem czy waloryzować procentowo, czy kwotowo. Wyszło z tego prawdopodobnie złamanie Konstytucji, ale trzeba przyznać że podwyższanie najniższych świadczeń kwotowo, było bardzo ważnym krokiem socjalnym rządu, ponieważ dla biednego rencisty pomiędzy około 30 zł brutto a około 50 zł brutto miesięcznie to jest duża, a nawet bardzo duża różnica. Proszę pamiętać, że najniższe świadczenia to ciągle około 700-kilkudziesięciu złotych!

Pomysł na jednorazową wypłatę dodatku, to nic innego jak przejście ze składkowego systemu emerytalno-rentowego na czysto socjalny model, który ma podłoże czysto polityczne. Łącznie uprawnionych jest w systemie około 9 mln osób, z tego uwaga około 6 mln osób ma renty i emerytury niższe od przeciętnych! Zatem to w ich interesie są podejmowane tego typu spłaszczające działania.

Jeżeli rząd się na to zdecyduje będzie musiał zdążyć przeprowadzić dwie rzeczy, po pierwsze skorygować budżet jeszcze na ten rok, a po drugie zmusić ZUS i KRUS do korekty swoich planów rocznych, z czym mogą być problemy.

Sam pomysł jest zły dlatego, ponieważ zastępuje on dyskusje o waloryzacji emerytur i rent, jak również o wprowadzeniu świadczenia obywatelskiego, w wysokości nie mniejszej niż płaca minimalna lub do niej w znacznym stopniu zbliżonej. Oczywiście to by rozwiązało problem składek, lat pracy itp., byłoby niesprawiedliwe jeżeli chodzi o zgromadzone wirtualne składki, ale byłoby pragmatycznie rzeczywiste. Jeżeli dzisiaj ktoś myśli, że w dużych miastach samotny rencista lub emeryt może się utrzymać za minimalne świadczenie, ten sobie robi z ludzi po prostu jaja. Przeważnie takie osoby są klientami pomocy społecznej, albo ciążą na rodzinach. Nie da się w tym kraju żyć samodzielnie za 740 zł dochodu miesięcznie netto, jeżeli robi się opłaty, kupuje leki, usługi komunikacyjne itp. W praktyce oznacza to konieczność jedzenia makaronu na wodzie z dodatkiem koperku oraz dożywiania się szczawiem i mirabelkami zbieranymi w parkach lub z tego co spadnie na ogródkach działkowych.

Jeżeli więc do czegoś takiego by doszło, mielibyśmy do czynienia z żałosną zapomogą, w tym skierowaną do ludzi, którzy jej nie potrzebują tak bardzo jak najubożsi. Ponieważ jeżeli mamy wspierać interwencyjnie, to wspierajmy ludzi o najniższych świadczeniach, albo rzeczywiście zgodnie z przyjętym paradygmatem rodziny wielodzietne o niskich dochodach.

Można zrozumieć, że rząd w roku wyborczym, wiedząc już że przegrywa, zrobi wszystko, żeby tylko przypodobać się wyborcom. Jednakże być może zostałoby to zauważone, jakby zaczął wypłacać emerytom i rencistom – 13tki. Takie koncepcje polityki społecznej są znane z innych krajów m.in. z Grecji i z Węgier, gdzie świadczeniobiorcy całymi latami otrzymywali raz w roku dodatkowe świadczenie. Ma to ten sens, że człowiek może sobie coś zaplanować np. wakacje lub zakup czegoś poważniejszego, czy też remont. Ewentualnie co byłoby chyba u nas powszechne – spłatę „chwilówki” i innego typu zobowiązań. W tym zakresie na pewno takie świadczenie miałoby sens i byłoby na trwałe zapamiętane przez znaczną część społeczeństwa. Ponieważ państwo jest biedne, można uśrednić i wypłacać 13-tą emeryturę lub rentę w wysokości najniższego z tego typu świadczeń (osobno w podsystemie KRUS a osobno w ZUS). W ten sposób, rzeczywiście progresywnie wspierano by tych co mają najniższe świadczenia, ponieważ w ich budżetach rocznych, byłby to największy procentowo wzrost.

Jednakże nie miejmy złudzeń, jeżeli coś w emeryturach i rentach ma się zmienić, to zmieni się na gorsze, chyba że podniesie się generalny poziom wynagrodzeń, które są w naszym kraju przeciętnie szokująco niskie i po prostu głodowe.

2 komentarze

  1. Niech dadzą, bo jak nie dadzą to zmarnują, więc mogą dać.

  2. Szanowny autorze proszą się raczej pochylić nad losem tych co nie znajdą zatrudnienia na odpowiednim poziomie czytaj z odpowiednimi apanażami, ustępującego prezydenta. Proszę się również pochylić nad losem ministrów i wiceministrów oraz ważnych urzędników w przypadku przegranej PO, co z odprawami dla tych jakże ważnych osób?.
    Ja co prawda mam pecha gdyż w tym roku słabo obrodziły mirabelki i zdemolowano w okolicy teren tworząc park, a można było tam znaleźć produkty na zupę szczawiową.
    Pozdrawiam emerytów/rencistów i tych na śmieciówkach a zwłaszcza bezrobotnych i bezdomnych, witam w klubie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.