Religia i państwo

Kto zapłacił za wycieczki VIP-ów do Rzymu na kanonizację?

 Wszystko można zrozumieć, nie ma najmniejszego powodu dla którego ktokolwiek miałby być piętnowany za publiczne wyrażanie swoich uczuć religijnych, przykładowo poprzez składanie publicznego hołdu – świętemu w trakcie jego kanonizacji. Wiadomo, to kwestia wiary i albo się w to wierzy, albo się w to nie wierzy. Wybór należy do każdego z nas, jest jednak tutaj pewien drobny szczegół. Chodzi mianowicie o finansowanie zewnętrznych przejawów tejże wiary.

Kanonizacja dwóch Papieży to wielkie wydarzenie, tym znamienitsze dla wierzących Polaków, że jednym z kanonizowanych był ich rodak. Ci którzy pojechali do Rzymu przeżyli wspaniałą uroczystość, reszta mogła doświadczać tej mistycznej łączności z ludem bożym za pomocą łącz telewizyjnych do czego jest przyzwyczajona wieloletnimi transmisjami z Watykanu.

Tymczasem wśród osób obecnych w Watykanie – w centrum wydarzeń można było zobaczyć cały szereg polskich oficjeli. Z najwyższymi dostojnikami państwa na czele a na pośrednich samorządowcach kończąc.

Powstaje oczywiste pytanie – kto zapłacił za wycieczki tych wszystkich ludzi VIP-ów, oczywiście w rozpatrywaniu każdego z osobna?

Wyjazd do Rzymu to wspaniała okazja na zobaczenie chociaż przez chwilę innego świata, a ten kto miał przyjemność zobaczyć Wieczne Miasto – z samego rana, jak wzmaga swoją aktywność do kolejnego dnia, z pewnością będzie tym widokiem oczarowany do końca życia, zwłaszcza jeżeli miał hotel w centrum. Widoki Rzymu o poranku zapierają dech w piersiach – równać może mu się tylko Istambuł i oczywiście Kraków.

Prezydent, premier, marszałkowie obu izb parlamentu – to osoby z klucza obsługiwane przez państwo. Tutaj sytuacja nie podlega dyskusji, jeżeli prezydent podejmuje decyzje, że chce być w konkretnym miejscu w określonym czasie – rolą służb państwowych jest spowodowanie, żeby to było możliwe. Budżet jego kancelarii jest na tyle znaczny, że nie ma problemu ani z opłaceniem przelotów, czarterów, miejsc postojowych, czy też wynajmem rezydencji lub luksusowych pokojów w hotelach. Prezydent RP – MUSI MIEĆ ZAPEWNIONE odpowiednie warunki, tak żeby ZAWSZE mógł godnie reprezentować majestat Rzeczpospolitej – oczywiście wraz z małżonką, osobami ze swojego otoczenia oraz gośćmi, nie zapominajmy bowiem o tym, że Prezydent ma pełne prawo zaprosić kogoś do swojego towarzystwa – bez podawania przyczyn, wówczas wiadomo za wszystko płaci Rzeczpospolita. Takie są zasady (z grubsza) i tak to ma działać w praktyce. Podobnie ma być z premierem, z tą różnicą że jego wizyta musi mieć zawsze chociaż w części charakter roboczy, a jeżeli taką nie jest powinna przynajmniej być urlopem – na którym premier zapozna się „przy okazji” pobytu z czymś istotnym w danym kraju, z czego możemy brać przykład np. kolei, dróg itd. Oczywiście tutaj w przypadku delegacji oficjalnych – nie ma dyskusji, małżonka, otoczenie, goście zaproszeni itd. Większych różnić w delegowaniu prezydenta a premiera nie ma. Natomiast w przypadku delegowania marszałków parlamentu – już się trzeba zastanowić. Zwłaszcza w przypadku wizyt oficjalnych delegacji państwowych – na zaproszenie innego państwa. Powstaje bowiem pytanie czy w takich przypadkach muszą nas reprezentować wszystkie władze centralne – całe naczelne kierownictwo?

W przypadku samorządowców sytuacja ma zupełnie inny charakter. Wymiana międzynarodowa i nawiązywanie dobrych stosunków z innymi samorządami za granicą, zwłaszcza w Unii Europejskiej – MUSI BYĆ przez państwo w pełni popierane i należy robić wszystko, żeby wymiana i wzajemne wizyty były jak najczęstsze i jak najbardziej owocne. W skład tego typu wydarzeń wchodzą też wizyty kurtuazyjne – przeprowadzane – przy okazji innych okazji. Wówczas warto jest być, się pokazać – zamanifestować swoją obecność.

W wyjazdach do Watykanu, wszelkie polskie delegacje oficjalne korzystają z faktu że mamy do czynienia z państwową rangą wizyty, co uzasadnia pełen ceremoniał i nadanie wyjazdowi naszych oficjeli rangi oficjalnej. Wówczas jest oczywistym, że za wszystko płaci dana instytucja (w budżetach są fundusze na wyjazdy zagraniczne).

Formalnie nie ma z niczym problemu. Wszystko się zgadza, jest wielkim sukcesem, zwłaszcza jak naszych oficjeli podejmują oficjele miejsca pobytu – w przypadku Watykanu na audiencję u Ojca Świętego mogą liczyć tylko najważniejsze osobistości, natomiast zawsze włoskie organa władzy są bardzo gościnnie nastawione do gości z Polski. Zapewnienie odpowiedniej rangi wizyty jest zawsze łatwe. Z premierem spotyka się premier, z prezydentem – jak trzeba prezydent, a samorządowców – podejmują włoscy samorządowcy. Nie można mieć żadnych formalnych zastrzeżeń o nic.

We wszystkim – dokładnie w kontekście Watykanu powstaje pytanie o kwestię doświadczenia i jakiejś formy hołdu religijnego, a sferą publiczną. Mamy rozdział Kościoła od państwa! Tylko i wyłącznie z tego powodu – niezwykle trudno jest uzasadnić wizytę oficjalną na uroczystościach mających charakter kultu. Uwaga – pogrzeb jak najbardziej! Pogrzeb głowy innego państwa – pełne uzasadnienie. Wybór nowego Papieża – tak samo. Natomiast kanonizacja? Przecież to ma wymiar wybitnie metafizyczny i absolutnie nie da się tego odnieść do jakichkolwiek kwestii międzypaństwowych. Co więcej nie da się tego uzasadnić odczuciami religijnymi większości społeczeństwa, zwłaszcza gdy jego liczni przedstawiciele – śpią na bruku nieopodal, ponieważ albo nie było dla nich miejsca, albo ich zwyczajowo nie stać.

Jesteśmy biednym krajem. To na co muszą być pieniądze – niech będą. Natomiast tam, gdzie ich wydawanie nie jest niezbędne, dla wizerunku państwa – nie mówiąc już o jego interesach – to nie ma najmniejszego sensu. Oszczędność to cnota wybitnych!

One Comment

  1. Kolejny raz “władza” pokazuje gdzie ma swoich Obywateli , którym tak na dobra sprawę , ma służyć. Nic nowego.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.