Zapaść i dramat w publicznej służbie zdrowia to są smutne fakty

Zapaść i dramat w publicznej służbie zdrowia to są smutne fakty, przynajmniej tak funkcjonowanie systemu odbierają przeciętni pacjenci jak i przeciętni telewidzowie. Ciągłe informacje o pijanych lekarzach na SOR-ach, pielęgniarki organizujące imprezy urodzinowe zamiast zajmować się pacjentami, matki w ciąży odsyłane ze szpitali z powodu braku specjalistów, śmigłowce, które nie latają w nocy, kolejki, znieczulica, stare metody lecznictwa specjalistycznego, bezczelność ludzi reprezentujących system, brak informacji, przedmiotowe traktowanie pacjentów i inne. Obraz publicznej służby zdrowia jaki kreuje znaczna część mainstreamowych mediów jest porażający, nie da się tego nazwać inaczej niż stan permanentnej zapaści, która przekłada się na dramat pacjentów, ponieważ kontakt z systemem w naszych warunkach to przeważnie udręka i dodatkowe cierpienie.

Czy nie będąc specjalistami możemy jakoś to wszystko ocenić i podsumować? Oczywiście, że tak, możemy to zrobić politycznie – jak najbardziej subiektywnie z punktu widzenia pacjenta, albo ocenić ze strony systemu w sposób jak najbardziej obiektywny.

Ocenę polityczną pozostawimy państwu czytelnikom, my zainteresujmy się problemem, jako systemem, czyli czymś ukierunkowanym i zaplanowanym. W związku z tym można zadać pytanie, – jeżeli wiadomo powszechnie, że nasza służba zdrowia, jako system ma problemy od kilku lat, – co takiego zaplanował dla zmiany tego stanu rząd pana Tuska i co wdrożył w życie? Innymi słowy, jaką wizję zmian w systemie – miał pan Tusk i pani Kopacz siedem lat temu? Czy w ogóle mieli jakąś wizję zakładającą sensowne działanie w ciągu pierwszej i drugiej kadencji sprawowania rządów przez Platformę Obywatelską?

Chyba, że mylimy się popełniając błąd w retrospektywnej ocenie i siedem lat temu stan służby zdrowia był lepszy? Otóż właśnie to, on był nieco lepszy w tym znaczeniu, że nie było bałaganu na tą skalę w POZ. Stan zapaści powiększa się z roku na rok, a rząd nie miał i nie ma żadnej strategii, ba nawet skutecznego pomysłu, żeby przeciwstawić się sytuacji w sposób planowy i zorganizowany.

Co więcej z pełną premedytacją przez te wszystkie lata utrzymywany jest stan niedoinwestowania publicznej służby zdrowia, albowiem to nawet nasz rząd przyznaje, że wydajemy w stosunku do PKB mniej niż średnia w Unii Europejskiej. Jak to wytłumaczyć zwłaszcza w kontekście starzenia się społeczeństwa? Przecież wiadomo, że ludzie starsi częściej chorują, a nawet jak nie chorują to zasługują na lepszą profilaktykę, ponieważ to się opłaca najbardziej z punktu widzenia jednostek i systemu.

Żenujące jest to, że zdaje się dziesiąty lub nawet wliczając jeszcze poprzednich ministrów zdrowia – ci wszyscy ludzie byli lekarzami, w tym także nawet szczególnie zasłużonymi dla systemu profesorami medycyny z wybitnymi osiągnięciami na skalę międzynarodową, których nikt rozsądny nie ośmieliłby się kwestionować. Wiadomo, że lekarze nie muszą znać się na zarządzaniu systemem, ale kto jak nie oni znają system od środka? Dlaczego więc pomimo takiego poziomu fachowości nie udawało się nic zmienić, ani nawet wypracować spójnej wizji zmian i naprawy całości? Dlaczego nawet nie podjęto takiej próby? Powody polityczne nie mogą tłumaczyć wszystkiego, to nie jest możliwe do logicznego uzasadnienia inaczej niż niskim priorytetem problematyki zdrowia powszechnego Polaków w rządzącym establishmencie.

Przecież nawet rolnicy dbają o swoje świnie i opłacają im weterynarza! Dlaczego więc nasi władcy feudalni nie chcą dbać o nas? Czy też inaczej, ta troska im nie wychodzi? Od 25 lat mniej więcej?

Nie ma nigdy przypadków, tak jak nie ma przypadku z zestawieniem nożyc dochodowo-kosztowych, które skutecznie ograniczają skłonność Polaków do dzietności, tak jak w przypadku wypchnięcia prawie 3 mln najbardziej przedsiębiorczych ludzi na emigrację, żeby w kraju się nie upominali o prawdę i słuszność, tak też nie dba się o zdrowie Polaków, ponieważ strategicznym celem tych, którzy sterują naszym establishmentem – zadając mu cele JEST DEPOPULACJA NASZEGO PAŃSTWA. Można się z tego śmiać, stukać palcem w środek czoła itd. Jednakże inaczej się tego wszystkiego nie da wytłumaczyć, albowiem na przykładzie Czech lub Słowacji – widać, że kraje o podobnym poziomie rozwoju cywilizacyjnego mogą być zarządzane w kwestiach tak strategicznych i nadzwyczajnie wrażliwych społecznie jak służba zdrowia – o wiele lepiej niż Polska.

To wszystko to są bardzo smutne fakty, jest to przerażające i rozczarowujące, ponieważ jednak kosztuje. Powstaje pytanie, – po co płacić na system, który nie gwarantuje nam dostępu do usług, które mają być powszechnie dostępne? Problemem nie są tylko finanse, ponieważ problem trwa stale – ma podstawy systemowe i wynika z konstrukcji, w której błędy są wpisane w samą konstrukcję systemu.

Czemu nikt nie chce tego naprawić? Może interes korporacji jest ważniejszy niż interes społeczny? Tak naprawdę trudno o inne wyjaśnienie przecież nie mamy czułków zamiast oczu i orzeszków zamiast mózgów – widząc problem, jesteśmy w stanie mu się przeciwstawić?

3 thoughts on “Zapaść i dramat w publicznej służbie zdrowia to są smutne fakty

  • 5 stycznia 2015 o 08:25
    Permalink

    Protestuję!

    Nie ma już pojęcia SŁUŻBA ZDROWIA!

    W dokumentach, nazewnictwie od chyba 20 lat obowiązuje pojęcie OPIEKA ZDROWOTNA i Zakłady Opieki Zdrowotnej.

    Stąd ZOZ-y, NZOZ-y, itp.

    Nasi lekarze od lat już nam nie służą, tylko OPIEKUJĄ się ZDROWIEM pacjentów.

    Termin SŁUŻBA była uwłaczająca godności Panów Doktorów i Pań Doktorek, stąd również ta feudalna wewnątrz hierarchia z tytułomanią oraz solidarność zawodowa z własnym sądem w postaci Izb Lekarskich.

    Nie wspomnę o przepaści pomiędzy BIAŁYMI Lekarzami i CZARNĄ służbą – w postaci ŚREDNIEGO personelu medycznego, który od paru lat musi już mieć WYŻSZE wykształcenie.

    Skoro studiują 6 lat medycynę, to po uzyskaniu specjalizacji mogliby starać się o naukowy tytuł DOKTORA – a są nadal tylko LEKARZAMI.

    Tak działa XIX wieczny feudalizm, a tu niektórzy chcieliby jeszcze indywidualne karty chipowe dla pacjentów wprowadzać, gdzie byłyby gromadzone środki z NFZ i rejestrowane zabiegi i opisywane schorzenia …

    To nie w tym systemie …

    Panowie SZLACHTA (lekarze) i MAGNACI (profesura medyczna) – na takie bezeceństwa nigdy nie zezwolą …

    Odpowiedz
    • 5 stycznia 2015 o 11:23
      Permalink

      ..żyją z niedyspozycji pacjenta,którego traktują
      bardzo często,jak “dojną krowę”.
      Szpital ma przynosić zyski…leczenie to”któryś tam”
      podpunkt statutowej działalności.Nie użyję szczytnego
      eufemizmu “Służba Zdrowia”. “To’ było dawno temu…
      Może za ostro,przynajmniej ‘w oczy’ – uczciwie.
      Zaznaczam lekarze są takimi ofiarami jak pacjenci..
      to SYSTEM!!!!

      Odpowiedz
  • 5 stycznia 2015 o 15:15
    Permalink

    Tytułowe przypadłości tej instytucji,(nie użyję sformułowania “Służba
    Zdrowia”) dotyczą i celują boleśnie w Polaków…
    natomiast;

    1) Statystyczny polski pacjent, choć płaci przez dziesiątki lat ZUS, nie ma takich praw do całkowicie darmowego i natychmiastowego leczenia, co ma obecnie w polskich szpitalach z woli premier Ewy Kopacz (lekarza z zawodu) i ministra Bartosza Arłukowicza (też lekarza) ukraiński bojownik. Wielu Polaków, zwłaszcza emerytów i rencistów umiera (tak, umiera!), bo nie jest się w stanie dostać się na czas do lekarze lub nie ma pieniędzy na opłacenie leków lub rehabilitacji. Znam to z autopsji, bo od ponad trzydziestu lat opiekuję się osobami niepełnosprawnymi.

    xxxxxxxxxx straszy ” ruskimi agentami”

    http://www.mysl-polska.pl/node/314

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.