Zaniedbania establishmentu trzeba rozliczać a winnych piętnować!

Zaniedbania, może nawet i czasami oszustwa establishmentu trzeba rozliczać a winnych piętnować. W przeciwnym wypadku zło będzie generować gorsze lub jeszcze gorsze, w konsekwencji dominując nas naszą rzeczywistością. Natomiast winni naszych cierpień i straconych szans będą rościli sobie prawo do bycia „Ojcami”, domagającymi się po latach odszkodowań za cierpienia pierwszych lat transformacji.

Podstawowym oszustwem znacznej części naszego establishmentu, (bo są w jego szeregach szlachetne wyjątki) jest twierdzenie o nieszczęściu depopulacji naszego kraju, jako rzekomej konieczności dziejowej, która się po prostu przydarzyła w wyniku zbiegu okoliczności, za które winę ponosi oczywiście społeczeństwo niezdolne do dostosowania się. Alternatywnie establishment w ogóle milczy o przyczynach tego zjawiska, żeby uniknąć dyskusji. Tymczasem mamy tutaj do czynienia z klasycznym kłamstwem, w którym w ogóle pomija się przyczyny i ciąg decyzyjno-sprawczy, za który odpowiada dominująca większość establishmentu.

Zaniedbań i celowego szkodnictwa jest więcej, przykładowo od lat jesteśmy oszukiwani przez rzekomo bezpłatną publiczną służbę zdrowia. To jest naprawdę mistrzostwo, coś niesamowitego, trwa to już, co najmniej 25 lat i nadal funkcjonuje, chociaż co roku dla świadczeniobiorców jest mniej, ale nikt nie widzi powodu, dla którego należałoby coś z systemem zmienić. Widocznie wszystko jest w porządku, tylko zbyt łatwo się umiera na „jakieś tam” nowotwory i inne choroby.

Są jeszcze nasze przyszłe emerytury, których jak wiadomo nie będzie. To jest już zupełność, po prostu nie ma, po co tego nawet opisywać, bo jest to przykład tak beznadziejnego stanu spraw, że nie wypada tego nawet komentować. Liczy się to, że płacą niektórzy, zyskują nieliczni, a dominująca większość nie będzie miała z tego prawie nic – przy uwzględnieniu tych, którzy w ogóle nie będą mieli niczego. Oczywiście to także nikomu nie przeszkadza, nikt nie widzi potrzeby zmiany rzeczywistości na lepszą, w ogóle nie ma problemu.

Pozostaje jeszcze w ogóle nieporuszana sprawa nożyc dochodowo-kosztowych, czyli tego, co w uproszczeniu jest przedstawiane, jako problem płacy minimalnej z kłamstwem burżuazji na temat rzekomej szkodliwości jej podwyższaniu. Oczywiście nikt nie zauważa związku pomiędzy tym, co zarabiamy a tym, co za to możemy kupić, teoretycznie wszystko jest w porządku, bo jakoś można zawsze zjeść makaron z serem i zapłacić ratę kredytu. Gorzej jak już są dzieci i chciałoby się normalnie funkcjonować. Zresztą to nie jest problem, mieszkania po prostu dużo kosztują, a że zdarza się, że więcej niż w sąsiednich Niemczech – jednym z najbogatszych krajów świata, to inna sprawa, ale po co się tym przejmować? Można obejrzeć „fajny” serial o małej miejscowości i zarządzającym wspólnotą lokalną oficjalnym funkcjonariuszu kościoła dominującego.

Możemy sobie wymieniać w nieskończoność wszelkie ważne sprawy naszego państwa, których establishment przez lata bał się lub nie chciał dotknąć. Przez co powodując, że samo rządzenie tym państwem było jednym wielkim ciągłym szkodzeniem – oczywiście z wyjątkiem szanownych wyjątków. Niestety nie da się nikogo oskarżyć o niewykorzystanie szans. Wszystko, co można zrobić to działania polityczne, tzn. politycznie piętnując winnych zaniedbań zmieniać rzeczywistość.

Jest jeszcze jeden problem – mianowicie bierność uzależnia! To głównie, dlatego „oni” mogą robić z nami te wszystkie rzeczy, ponieważ jesteśmy przeważnie bierni, albo starcza nam zapału tylko do 15-tej, potem chcemy iść do domu, zjeść swój „rosołek”. Nie ma szans nie tylko na rewolucję, ale nawet na wyrażanie poglądów, ponieważ ludzie wolą, żeby było tak jak jest. Niestety jednak tak jak jest nie będzie, bo już lepiej było – w tej chwili zmierzamy w kierunku kolejnych przeciwności, z którymi będziemy musieli się jak zawsze zmagać w samotności.

Tylko czy ewentualna zmiana jest warta ceny rosołu? Właśnie na tym polega problem, że jak nie będzie zmian, to nie tylko może nie być rosołu dla wszystkich, ale może być tylko dla wybranych. Jak namówić ludzi do ryzyka, jeżeli w kranie ciepła woda, a kaloryfer póki, co grzeje? Zresztą, kto i w imię jakiej racji miałby unieść to ryzyko? No, ale jednak zostaje tylko kamieni kupa… Więc, może warto?

Jedna myśl na temat “Zaniedbania establishmentu trzeba rozliczać a winnych piętnować!

  • 3 listopada 2014 o 19:20
    Permalink

    Kto ich ma niby rozliczać?
    Sądy?
    Media?
    Kolesie Trzymający Władzę?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.