Polityka

Zamysł polityczny Zbigniewa Ziobry

 O ponad tygodnia obserwujemy pseudopozytywną nagonkę medialną na Prawo i Sprawiedliwość, w której ustami licznych dziennikarzy już prawie doszło do wzajemnego ukrzyżowania się panów Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. Liczne media, dotychczas niewypowiadające się w ogóle o PIS, redaktorzy dostający konwulsji na myśl o wymówienia nazwiska na Z., nagle stają się najlepszymi doradcami i obrońcami czci i honoru oraz co najważniejsze słuszności, godności i niepodważalności decyzji Prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Iluż to nagle sympatyków ma pan Kaczyński, iluż to chce mu doradzać, pomagać, podpowiadać. Ilu mamy nagle specjalistów od spraw wewnętrznych Prawa i Sprawiedliwości, z malowana na twarzach troską pochylających się nad sprawami wewnętrznymi tej partii.

Nikt, kto tego nie widzi nie może udawać, że to nie są fakty, mainstreamowe media normalnie w majestacie fleszy starają się rozszarpać PiS na dwie frakcje, bardziej nacjonalistyczno-tradycyjną i bardziej centrową. Z lasu i z zakamarków powychodzili różni wajdeloci prawicy, wietrzący szansę na „dowalenie układowi” i jadą po temacie jak po łysej kobyle, w tym licznych salonowców dwudziestych czwartych nie wykluczając. Każdy, mała, średnia i duża łachudra chce coś dla siebie z „klęski” PiSu wyrwać, chwycić i wytarmosić zębami. Dlatego czytającemu teksty z ostatniego tygodnia bardziej przejrzysta może wydawać się etyka hien na sawannie niż polskich publicystów. Tam przynajmniej są czytelne zasady, złap, gryź i żuj. A tutaj? Szkoda słów…

Warto dokonać małej retrospekcji faktów, otóż odnosząc się do fundamentu zagadnienia, partia owszem być może straciła milion głosów w stosunku do poprzednich dużych wyborów, ale straciła też cześć sympatyków związanych z tymi, którzy odeszli do tzw. PJN i PO (jak jedna pani). To zawsze miało jakiś wpływ na wynik. Z tego względu czepianie się cyfr, chociaż dużych i niepodważalnych ma się nijak, do rzeczywistego sukcesu PiS, jakim jest pełna konsolidacja ludzi na prawicy. Lub jak kto woli, wykopanie rowu w społeczeństwie polskim (jednakże nie jest to praca samodzielna, albowiem jest też drugi kopiący).

Strategia wyborcza była czytelna, miała doprowadzić do konsolidacji i utrzymania stanu posiadania. Partia ten cel osiągnęła, do parlamentu weszło wielu bardzo wartościowych ludzi jak np. pan Andrzej Duda, a grupa, którą możemy nazwać „grupą resentymentu smoleńskiego” jest zmarginalizowana. Paprotki odpadły. Prezes pomimo wściekłych ataków, utrzymał pozycję męża stanu i jedynego z niewielu polskich polityków obdarzonych wizją czegokolwiek (abstrahując od jej treści). PiS zachował pozycję nr 2 w polskiej polityce, każdy musi się z nim liczyć.

W tym kontekście należy odczytywać apel pana Z. Ziobro, jego wystąpienie ma na celu spowodowanie jeszcze większego poziomu doskonałości w już doskonale działającej maszynie politycznej prawicy polskiej, skupionej w Prawie i Sprawiedliwości. Koncepcja dwóch bloków, teoretycznie „ojcobójcza” ma na celu działanie długofalowe. Ziobro doskonale zdaje sobie sprawę, że są osoby, które nie mieszczą się w obecnej formule PiS z powodów doktrynalnych! Warto przypomnieć o chyba najbardziej honorowym zachowaniu się polskiego polityka ostatniej dekady, jakim była rezygnacja pana Marka Jurka, niegodzącego się na żadne kompromisy w sprawie ochrony dla życia poczętego. Takich ludzi jest więcej, upadła Liga Polskich Rodzin, pozbawiona swojego lidera, który okazał się ideologicznie nie do końca tym, za kogo się podawał – to także środowisko do zagospodarowania. Ludzi, środowisk jest więcej. Ziobro nie zapomina o kręgach pewnej rozgłośni radiowej, którą tzw. Polska „A” uważa za obciach. Oni wszyscy mają prawo być reprezentowani politycznie i dobrze by się stało, żeby znalazła się dla nich wspólna formuła. Było by to z pożytkiem dla kraju i jego przyszłości. Jednakże, jeżeli nie da się spowodować, że wszyscy zmieszczą się do jednej łodzi, to warto pomyśleć o powołaniu „frakcji”, „skrzydła”, jakiejś formuły równoległej do głównego nurtu, w której będzie można pomieścić te niezwykle wartościowe osoby, bez szkody dla głównej idei.

Istnienie dwóch skrzydeł nurtu prawicowego, lub siły głównej i jego satelity, to prawdopodobnie najgłębsza wizja przekształcenia polskiej prawicy od czasów Dmowskiego! Nie chodzi tu o małostkowe zabezpieczenie stołeczków, myślenie kastowe i kategoriami logotypu (jak w PJNie). Zamysł polityczny Zbigniewa Ziobry zakłada, działanie długofalowe, nakierowane na przejęcie całej sceny politycznej, po upadku Platformy Obywatelskiej, (jako formacji bezideowej), po trudnych czasach kryzysu i spowodowanych nim klęsk i cierpień. Ziobro proponuje konstrukcję polityczną, w której zmieści się cała prawica, z wykluczeniem środowisk postkomunistycznych i wojujących z krzyżem. Zmieszczą się w niej spadkowicze z PO, reprezentanci interesu klasowego z PSL a także, rozsądni i uczciwi z pozostałości z SLD. Byłaby to także doskonała szansa na zagospodarowanie porażki, jaką spowodował PJN.

Całość sił prawicowych adresowałaby się do dwóch skrzydeł jednego nurtu i to jest właśnie najsilniejszy aspekt pomysłu pana Ziobry. To pomysł na lata, na następne 20 lat istnienia prawicy w Polsce.

4 komentarze

  1. Facet. A czy ty masz wszystko z glowa w porzadku ? Wielbiciele Ziobry, wezcie lepiej udzial w paradzie. Adams.

  2. Bardzo trafne uwagi. Ciekawe jest stwierdzenie, że Ci wszyscy z PRAWEJ STRONY, Ruch Oazowy, Obrońcy Życia słuchacze Radia Maryja, Prawica Marka Jurka, Stowarzyszenia Intronizacji Chrystusa na Króla Polski, itd. – też mają prawo do swojej reprezentacji politycznej.
    Ich zebranie i uporządkowanie poglądów uporządkowałoby polską scenę polityczną.
    Czyli powstałaby taka SUPER PRAWICA ze Zbigniewem Ziobrą na czele, Zwykła Prawica, czyli PiS z Prezesem Kaczyńskim, PO z Donaldem Tuskiem jako CENTRUM z przytulonym PSL oraz Lewica złożona z SLD (umiarkowana) oraz RPP (skrajna i happeningowa).
    I to by było na tyle.

  3. Tak myśli autor, może ma rację, może nie? Jest wiele punktów widzenia, często diamertalnie różnych.
    Ja też – imho p.Ziobro jest zbyt , powiedzmy, niedojrzały ( młodzież powiedziałaby – cienias ) acz nadmiernie ambitny, no i te ego , natomiast ma swoich zwolenników i jest “atrakcyjny” medialnie.Widzę w tym show rękę p. Kurskiego i jego zamysł.
    Widać to było podczas jego flirtu z PJN , i szybkie wycofanie.Teraz postawił na innego “czarnego” konia,
    Też się czai w tle, czeka.
    A cel ? w przeciwieństwie do autora, który dorabia dalekosiężne cele i zamysły widzę cel prosty:
    TERAZ KU…WA MY !!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.