Polityka

Zamordowano 96 osób to jest zbrodnia

 Powyższe zdanie stanowiące tytuł artykułu to cytat z jednej z wypowiedzi pana Jarosława Kaczyńskiego zawartych w najnowszym wywiadzie dna „Uważam Rze”. Zdanie to jest formalnie poprawne, można dodać nawet więcej, że także zamordowanie 95 osób należałoby uznać za zbrodnię, jak również 94-ech itd., aż dojdziemy do jednej osoby. Jednakże czy to ilość osób, które stały się ofiarami katastrofy kwalifikuje nas do nazywania wydarzenia zbrodnią? Odwracając główną tezę około-smoleńską, czy jakby leciał pusty samolot, tylko z załogą, następnie robił się o brzozę z tytanowo-wolframowo-kewlarowym trzpieniem, a katastrofie towarzyszyłoby, oczywiście poza współdziałaniem wiadomo, kogo z wiadomo, kim – także eksplodowanie mikro ładunków z pasty trotylowej ścinających nity głównego płata skrzydła – czy to także byłaby zbrodnia? Może zwykły akt terroryzmu? W zasadzie, czym się różni zbrodnia od aktu terroryzmu – nawet państwowego?

Nie da się w taki sposób w ogóle dywagować, zwłaszcza, jeżeli przyjmiemy do wiadomości inny domysł pana Kaczyńskiego, stanowiący, że cała sprawa wygląda tak, jak gdyby stał za nią wielki reżyser.

Bez względu na to, jaką hipotezę, co do wydarzeń przyjmiemy – wszystko ma swoją przyczynę, nie można przy tym wykluczyć, że faktycznie jakiś wielki reżyser miał na celu zabicie prezydenta naszego kraju i to w tak symbolicznym miejscu. Przyjęcie takiej hipotezy wymaga jednak przeprowadzenia dowodu, a tutaj już zaczynają się schody, albowiem po zestawieniu ze sobą wszelkich analiz, dochodzeń, drobiazgowych ustaleń i innych elementów składowych śledztwa dochodzimy do wniosku, że całość wygląda jak ciąg nieszczęsnych i omyłkowych decyzji, które miały to nieszczęście, że odbywały się poza wszelkimi procedurami bezpieczeństwa. Następnie w wyniku katastrofy lotniczej doszło do śmierci wielu osób. I tutaj chyba wszyscy się zgadzają, że przyczyną śmierci była katastrofa a nie eksplozja, albowiem to wykazałaby już sekcja zwłok ofiar. W związku z tym należy przeprowadzić dowód ograniczający pole potwierdzenia hipotezy zamachu do przyczyn związanych z ruchem lotniczym i stanem technicznym samolotu.

Problem pana Kaczyńskiego polega na tym, że zagadnieniami związanymi z przyczynami lotniczymi i stanem technicznym samolotu zajęła się już polska komisja pod przewodnictwem pana Jerzego Millera – obecnego Wojewody Małopolskiego. Raport zawierający ciąg ustaleń i ich opis jest publicznie jawny. Dlatego co najmniej nietaktem jest mówienie o zamachu, bez odniesienia się do zawartych tam tez – i od razu dodajmy – nie odniósł się do nich także zespół pod przewodnictwem pewnego posła, którego nazwiska na tym portalu nie wymienimy, albowiem za to, co zrobił polskim służbom specjalnym zasługiwałby na pluton egzekucyjny, gdyby w naszym kraju obowiązywałaby kara śmierci.

Jeżeli do tego dodamy hipotezę obecności wielkiego reżysera, to w domyśle od razu pojawia się nazwisko, którego wymienienie w tym kontekście mogłoby się dla nas skończyć brakiem gazu zimą i koniecznością importowania ropy naftowej tankowcami, nie myśląc już o innych potencjalnych konsekwencjach, albowiem tamten pan nie pozwoli na kpiny z własnego nazwiska – musimy pamiętać, że ma do tego siły i środki. Jeżeli natomiast posądzimy o bycie reżyserem naszego dyżurnego „premiera wszystkie zło” pana Donalda Tuska, to można jedynie uderzać się rytmicznie w głowę gumowym młotkiem, albowiem ten z kolei nie ma, nie miał i nie będzie chyba nigdy miał tyle władzy, żeby zapewnić wykonanie tak niesłychanie skomplikowanego planu – z zamawianiem złej pogody – chyba u Boga włącznie.

Czytając ten wywiad pana Kaczyńskiego, jak również słuchając jego licznych ostatnio wypowiedzi, odgrzewających sprawę około-smoleńską należy zadać sobie pytanie czy ten dramatyczny w swojej wymowie człowiek, aby przypadkiem się nie zagubił w swoich niełatwych przecież przemyśleniach. Pamiętajmy o tym, że pan Jarosław Kaczyński z pewnością bardzo silnie całą sytuację przeżywa – a jak wiemy zawsze był osobą podejrzliwą, dla której wszelkie sprawy wymagają poznania ich tła i głębi. Szkoda, że rządzący nie biorą poprawki na tą nadzwyczajną wrażliwość pana Kaczyńskiego, do której w sposób zupełnie naturalny on, jako najbliższa rodzina dwóch ofiar katastrofy ma pełne prawo, – co podkreślmy jest jak najbardziej zrozumiałe, tak, że nie wypada o tym w ogóle mówić.

Sprawa wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej jest dla naszej przyszłości fundamentalna. Dodajmy – niestety i to czy się to nam podoba czy nie. Jeżeli nie przetniemy wszelkich domysłów i dorozumień, przez kolejne lata stale będą w naszym życiu publicznym obecne reminiscencje obecnego zamieszania. Dlatego też należałoby zaproponować panu Kaczyńskiemu przeprowadzenie i sfinansowanie kilku niezależnych śledztw przeprowadzonych przez najwyższej klasy zagranicznych ekspertów od katastrof lotniczych i śledczych, z prośbą żeby dał czas na ich przeprowadzenie – w zamian za prawo wskazania np. 2 lub 3 ekip – nawet imiennie. Państwo powinno za te badania już siłą rzeczy zapłacić, albowiem nie ma innego wyjścia dla wyjaśnienia niuansów tych zdarzeń. Z pewnością także partnerzy Rosyjscy nie odmówiliby pomocy, albowiem na pewno zależy im, a przynajmniej zależeć powinno na niebudzącym żadnych wątpliwości wyjaśnieniu tej sprawy. Z bólem i trudem przeszlibyśmy przez okres roku lub dwóch, – bo tyle czasu potrzeba na wyjaśnienie takiej katastrofy pod jednym jedynym warunkiem, – że sprawa nie byłaby do końca śledztw wykorzystywana w walce politycznej inaczej niż na podstawie głównego hasła.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × two =