Polityka

Zamieńmy nasze słabości w naszą siłę!

 Jeżeli nie ma już innego wyjścia sytuacja w danej dziedzinie stale pogarsza się i powoduje, że nie ma możliwości wyjścia poza obszar przyjętego paradygmatu – należy poszukać rozwiązań nieszablonowych, ponadstandardowych, umożliwiających przejście do przodu pomimo przeciwności czy też, jak kto woli – przebicie szklanego sufitu.

Nasz kraj aktualnie znalazł się właśnie w takiej sytuacji, że jest prawie u szczytu swoich możliwości rozwojowych, wszelkie zasoby i rezerwy, jakie mieliśmy udało się nam już włączyć w obieg gospodarczy (mniejsza z tym czy w sferę oficjalnego obrotu czy szarą), jesteśmy u kresu efektywności aktualnego układu i nie mamy żadnego konkretnego pomysłu na wszystko. Uściślijmy – dalszy postęp wymaga rozwoju gospodarczego i budowy społeczeństwa obywatelskiego, bez równomiernego rozwijania tych dwóch komponentów jakiekolwiek głębsze przemiany są niemożliwe, a przynajmniej okażą się nieefektywne.

Najpierw należy przyznać, że w stworzonych warunkach – cudem jest stworzenie prawdziwie rynkowej gospodarki, odpornej na szoki międzynarodowe, głupotę własnej administracji i skandalicznie powolne sądownictwo, używające z nadmiarem oddziałów anty terrorystycznych do kontaktów z przedsiębiorcami. Wszystko to, co udało się nam osiągnąć w wymiarze gospodarczym i społecznym to wielki sukces Polski i Polaków, ale nie polityków – tylko zwykłych, szarych, codziennie pracujących ludzi, którzy swoim wysiłkiem utrzymują całość pasożytniczej struktury nad skrajem załamania. Politycy do tej pory nie zrobili dla gospodarki i budowy nic, poza komplikowaniem zasad, zmianą reguł i zezwoleniem na absolutny upadek sądownictwa gospodarczego, bo stan, w jakim się ono znajduje niestety kwalifikuje się już tylko do takiej skrajnej oceny.

Jeżeli dalej chcielibyśmy ewolucyjnie poprawiać istniejący model funkcjonowania państwa w zakresie gospodarczym i budowy społeczeństwa obywatelskiego, to niestety nie zabrniemy daleko, albowiem wszelkie próby poruszania się w ramach obowiązującego prawa skazują nas na niemożność rozwinięcia skrzydeł ponad kontrolowaną przez państwo przeciętność. Zezwolenia, rejestry, kwestie podatkowe – to wszystko i inne administracje niezespolone powodują, że otwieranie w Polsce działalności gospodarczej lub trzeciego sektora jest koszmarem. Ludzka kreatywność i możliwości funkcjonowania są ograniczane przez morze przepisów i uwarunkowań w swojej istocie wręcz abstrakcyjnych. Nie można budować państwa w oparciu o podejrzewanie każdego przedsiębiorcy o potencjalne przestępstwo – a niestety tak funkcjonuj nasz aparat skarbowy względem przedsiębiorców rozliczających podatek VAT. Bez równoległego rozwijania instytucji społeczeństwa obywatelskiego nie ma szans na podwyższenie poziomu zaufania publicznego, przez co nie ma możliwości uniknąć takich nonsensów jak obecnie. Nie można podejrzewać wszystkich! Tworzyć przepisów w taki sposób, jakby wszyscy je stosujący na pewno chcieli je obejść a w konsekwencji za coś normalnego uznawać stan pełnego paraliżu administracyjno-sądowego, którym można zniszczyć wszystkie firmy w tym kraju.

Prędzej lub później dojdziemy do wniosku, że nie jesteśmy w stanie naprawić istniejącego systemu, ponieważ jego poziom wielokrotnego złożenia i wewnętrznej komplikacji uniemożliwi jakąkolwiek interwencję. Dlatego warto się zastanowić, czy nie pozwolić ludziom na kreatywność i dowolność kształtowania indywidualnie nawiązywanych stosunków, w sposób nieskrępowany przez jakiekolwiek trudne dla uzasadnienia interesem państwa lub dobrem publicznym przepisy.

Jeżeli nie potrafimy zaoferować przedsiębiorcom żadnych narzędzi wsparcia, które umożliwiałyby budowę nowych miejsc pracy – zdecydujmy się na likwidację barier systemowych dla przedsiębiorczości. Niech tworzenie przedsiębiorstwa – zawieszanie działalności oraz likwidowanie jej – będzie możliwe jednym kliknięciem przez Internet. Nie ma mowy o słuchaniu, że się nie da – wszystko się da! Jeżeli można obsługiwać przelewy przez Internet to można też wszelkie dyspozycje administracyjne. Zamieńmy nasze słabości – w tym przypadku administrację i tworzoną przez nią bariery w nasz atut. Jako Słowianie nie mamy zamiłowania do porządku i ładu, zatem niech wszystko płynie – niech się zmienia i na bieżąco dostosowuje do naszych potrzeb. Pozwólmy ludziom kreatywnie działać, bez karbu niewolniczych niezrozumiałych regulacji – obwarowanych karami i zezwoleniami.

Dość takiej Polski – „nie da się” – wszystko się da, na co się umówimy. Potrzebny jest przegląd prawodawstwa i masowe likwidowanie niepotrzebnych przepisów. Przedsiębiorca lub działacz społeczny (w istocie też przedsiębiorca, ale oferujący przynajmniej część swoich usług-produktów za darmo), niech mają nieskrępowane pole działania i zmieniania naszej rzeczywistości. To da nam o wiele więcej niż dowolnie enigmatyczne programy jak „Inwestycje polskie”.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.