Zamiast muzeów potrzebne: hospicja, szpitale, przedszkola i inne!

Uważnie przeglądajcie państwo projekty Regionalnych Projektów Operacyjnych, trzeba czytać w każdym województwie każdą pojedynczą pozycję spodziewanej alokacji – nie bójcie się o to pytać swoich Marszałków, każdy musi w ramach konsultacji społecznych uwzględnić waszą opinię, a każdy, dosłownie każdy obywatel – nawet „niegramotny” ma prawo wypowiedzieć się na temat tego, czy alokacja, jaką planuje Urząd Marszałkowski na lata 2014-2020 się mu podoba czy nie.

W normalnie funkcjonującym społeczeństwie tą rolę – monitoringu najważniejszych dokumentów programowania operacyjnego w kraju powinny pełnić partie polityczne. Jednakże pokażcie mi dzisiaj państwo partię polityczną, może poza PSL, – bo oni akurat się na tym znają w swojej dziedzinie (LEADER), która przeprowadza kompleksową analizę alokacji we wszystkich regionach!? No poza partiami politycznymi mamy jeszcze organizacje pozarządowe, te podmioty mogą – jak zresztą każdy, bo formuła partycypacyjna jest bezgraniczna, naprawdę każdy może zgłaszać uwagi do tego, co planuje władza – składać zastrzeżenia, prosić o wyjaśnienie od pana Marszałka. I co? Są dwa rodzaje organizacji, jedne są przyszłymi beneficjentami i milczą, bo swoje już wywalczyły a reszta – albo ma inny profil i nie wie fizycznie, co to jest RPO i nie zrozumie co tam jest napisane, albo w ogóle jest poza papierową administracją. Mamy wreszcie samorządy, te na szczęście, jako główni beneficjenci są najbardziej aktywne w składaniu poprawek, jednakże tutaj władza upomina się do innego szczebla władzy, to już zupełnie inny poziom zgłaszania uwag.

Zatem jeżeli nie skorzystaliście państwo ze swojego prawa do wzięcia udziału w konsultacjach swojego RPO na etapie założeń, potem projektu – to proszę sobie schować rączki w nocniku i nie narzekać. Nie macie państwo prawa narzekać – na to, na co będą wydawane pieniądze! O tym właśnie decydują samorządy wojewódzkie w RPO. Oczywiście zawsze możecie protestować w trakcie alokacji – realizacji inwestycji, że jest np. marnotrawstwo, ale to jest już inny rodzaj protestu. Możliwość oddziaływania na decyzję na poziomie operacyjnym mamy na etapie konsultacji – po to ten etap został, zresztą bardzo mądrze, w ramach implementacji prawa unijnego wprowadzony.

Niestety jak widać, partie polityczne po prostu nie spełniają swojej roli! To nie działa, nie ma dyskusji merytorycznej, owszem można wylewać dowolne ilości piany w Sejmikach, jednakże etap uchwalania jest już w pewnym sensie musztardą po obiedzie, albowiem jeżeli na tym etapie chce się coś wprowadzić – to zawsze trzeba coś wyjąć, bo suma pieniędzy jest constans! Dlatego tak ważna na tym etapie jest aktywność polityków lokalnych, którzy potrafią ocenić i zadecydować, czy w danej gminie/powiecie potrzebne jest kolejne muzeum, czy też może hospicjum.

Przy czym uwaga – to nie jest tak, że dany region może zdecydować o alokacji 100% środków na daną dziedzinę życia społecznego, to wszystko jest znormalizowane zgodnie z przeznaczeniem konkretnych funduszy i ich osi, zresztą przybyło instrumentów, bo mamy dodatkową bardzo ciekawą alokację w ramach mechanizmów Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych.

Możliwości jest wiele, dzięki funduszom unijnym, chociaż trudno w to uwierzyć jesteśmy chyba jedynym krajem Unii Europejskiej, który na dzień dzisiejszy rozwija się w sposób rzeczywiście, realnie – mniej więcej zrównoważony. Dużo dają fundusze dla rolników, to naprawdę zmienia obraz polskiej wsi, niestety nie w takiej skali, jakiej byśmy sobie tego życzyli, ale poprawa warunków życia na wsi polskiej jest odczuwalna i to o wiele bardziej istotnie niż w miastach. Jeżeli uda się nam nie popsuć systemu, a zarazem uchronić się przed złem korupcji, to będzie to wielki sukces naszej ojczyzny i nie ma, co ukrywać – Donalda Tuska a ściślej jego super minister – Elżbiety Bieńkowskiej.

Niestety nic nie jest nigdy łatwo, to co się stało z wydawaniem pieniędzy na budowę dróg i autostrad to masakryczne nieporozumienie. Strach użyć słowa – korupcja i przekręty a przede wszystkim zmowy cenowe w branży, ale były już takie publikacje prasowe, gdzie można sobie poczytać o cenach finalnych niektórych inwestycji – dosłownie “mózg staje” i nie chodzi tylko o most w Warszawie. Niestety media unikają jak się da wykonania porównań kosztorysów budowy podobnych obiektów u nas i na zachodzie Europy. Ciekawe, dlaczego? Naprawdę ciekawe, dlaczego unika się w naszym kraju rzeczowej dyskusji na tematy istotne? Ktoś z państwa czytelników zna może odpowiedź? Zaraz będą gotowe RPO i na tej podstawie wydamy w kraju górę pieniędzy. Czy jest ważniejsza sprawa? Podziękujcie państwo za to swoim politykom przy urnach…

Ps. Muzea też są oczywiście potrzebne, ale najpierw hospicja i szpitale! Najpierw troszczmy się o żywych, potem o pamięć tych, którzy odeszli!

One thought on “Zamiast muzeów potrzebne: hospicja, szpitale, przedszkola i inne!

  • 5 listopada 2013 o 16:48
    Permalink

    Jednak wygrają MUZEA, bo rządzą nami absolwenci studiów HISTORYCZNYCH.
    Pozatrudniali już swoich krewnych w IPN, teraz pora na dalszych znajomych, więc MUZEÓW przybędzie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.