Zamiast lądowych sił NATO w Polsce bardziej potrzebujemy…

Strategia władz polskich, którą po raz kolejny wyraził pan Andrzej Duda – Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej polegająca na próbach ściągnięcia żołnierzy z państw NATO do Polski, tak żeby stali się widoczni – jest skazana na porażkę, nieskuteczna i w razie zagrożenia będzie nieefektywna. Głównie dlatego ponieważ siły, które ewentualnie będą w Polsce – bez pełnego rozwinięcia logistyki NATO i narodowej, odpowiedniej osłony np. przeciwrakietowej i całego szeregu zagadnień związanych z bytowaniem wojska – SKAZANE NA WYCOFANIE SIĘ w przypadku konfliktu pełnoskalowego na jednym z głównych kierunków zagrożeń.

Doskonale rozumieją to i nasi i zachodni wojskowi, jak również zachodni politycy, którzy słuchają się swoich wojskowych profesjonalistów, czego niestety nie można powiedzieć o większości naszych polityków. Wykorzystanie oddziałów z innych krajów do stacjonowania przy polskiej granicy wschodniej jest generalnie bez sensu, budowa na ich szkielecie bardziej złożonych związków taktycznych to już jakiś pomysł, ale od tego są struktury w Szczecinie, których powielanie wymagałoby osobnych rozstrzygnięć politycznych. W przypadku wojska zawsze chodzi o jego zabezpieczenie logistyczne, które jest najważniejsze dla jego funkcjonowania, a to w realiach wymaga zawsze olbrzymich nakładów, rezerw, szeregu opracowań itd. Włączenie zachodnich wojsk w naszą logistykę jest raczej niemożliwe, a utrzymywanie przez nas logistyki dla oddziałów zachodnich, może być przeprowadzone tylko jeżeli byłyby takie decyzje strategiczne, ponieważ koszty byłyby znaczące. Właśnie w tym kontekście ani pobyt zachodnich jednostek, ani przygotowanie się na ich przyjęcie – nie jest łatwe do przeprowadzenia. Przykładowo proszę sobie wyobrazić sytuację, gdzie miałyby pójść do przedszkola i szkoły dzieci podoficerów i oficerów z wojsk hiszpańskich stacjonujących np. pod Lublinem? Czy ktoś wyobraża sobie jakie byłyby koszty dla przeprowadzenia tego typu zabezpieczenia bytowania? To nie jest tak, że się coś powie a to się na drugi dzień dzieje i jeszcze nic nie kosztuje. O wiele lepiej od cudzego zawsze jest utrzymywać własne wojsko!

Rzeczywiście można pomyśleć o apelowaniu o większe wsparcie wojskowe, ale głównie w zakresie tych wyspecjalizowanych rodzajów uzbrojenia, które bardzo dużo kosztują, a mogą odegrać bardzo ważną rolę już w pierwszych chwilach konfliktu. Tutaj rzeczywiście opłaca się ściągnąć do kraju stosowne jednostki wojskowe, które są operatorami wysublimowanego sprzętu. Przede wszystkim chodzi o jednostki obrony przeciwlotniczej/przeciwrakietowej, zwiad i walka radioelektroniczna, drony różnego typu, wyspecjalizowane okręty morskie np. niszczyciele min, okręty podwodne, lotnictwo, wojska specjalne.

W tych i innych wysublimowanych zakresach, można liczyć na rotacyjną obecność np. rok w Polsce określonych jednostek uzbrojonych w rakiety Patriot z Niemiec lub Holandii, można im zorganizować szkieletową logistykę, zapewnić łatwą łączność z krajem, a zarazem mieć w pełni rozwinięte wyspecjalizowane jednostki – fundamentalnie zmieniające naszą sytuację w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Podobną rolę może pełnić zespół okrętów na południu Bałtyku i inne jednostki, przykładowo jednostki specjalne mogą służyć do szkolenia naszej Obrony Terytorialnej (np. jako pozorowani nieprzyjaciele), a zarazem samodzielnie szkolić się w terenie.

Jednakże najważniejszy byłby komponent lotniczy. Potrzebujemy kilku rodzajów statków powietrznych: po pierwsze uderzeniowego samolotu dwusilnikowego, zdolnego do zaatakowania zaplecza atakujących wojsk (na 500 km od naszych granic). Te samoloty wcale nie muszą stacjonować w Polsce, a jeżeli to na Zachodzie, ponieważ mają wystarczający zasięg. Nie musi być ich dużo, bo ryzyko zniszczenia w Polsce – w pierwszej fali ataku jest bardzo duża. Jednakże liczy się ich możliwość natychmiastowego użycia. Dodatkowo potrzebujemy co najmniej dwie lub trzy eskadry samolotów myśliwskich, zdolnych do zapewnienia osłony powietrznej własnym działaniom w powietrzy, jak i zniechęcających nieprzyjaciela do wlatywania nad Polskę i południowy Bałtyk. Te samoloty mogą przebywać rotacyjnie (co się dzieje), być na raz w różnych miejscach w kraju. O wiele ważniejsze jest odpowiednie przygotowanie dla nich zapasów tj. paliwa, podstawowych części i uzbrojenia. Przydałyby się na pewno i to koniecznie w kraju śmigłowce uderzeniowe oraz ciężkie śmigłowce transportowe, zdolne do wsparcia logistycznego naszych wojsk. W realiach naszych potrzeb nawet dwa duże odmieniłyby sytuację, ponieważ pozwoliłyby przerzucić na znaczne odległości sprzęt, a to zmienia realia użycia sił aero-mobilnych, których potencjału nie wykorzystujemy. Natomiast śmigłowce uderzeniowe po prostu są niezbędne, w jak największej ilości. To one mogą zadecydować o wyniku pierwszych bojów spotkaniowych polskich i nieprzyjacielskich sił głównych, ponieważ siła ognia współczesnych śmigłowców jest bardzo istotnym komponentem, zwłaszcza w zakresie zwalczania czołgów i innych pojazdów opancerzonych. Ponieważ poza zużytymi i nieposiadającymi efektywnego uzbrojenia Mi-24 nie mamy żadnych innych śmigłowców szturmowych, każde – w dowolnej ilości nawet 12-16, mogą być na wagę złota w pierwszych godzinach konfliktu.

Oczywiście katalog życzeń można mnożyć w nieskończoność, albowiem potrzeby naszego wojska są bardzo duże, a ze względu na klasę i potencjał ilościowy przewidywanego przeciwnika – po prostu wszystko jest potrzebne w każdej ilości. Na pewno wydzielone komponenty wojsk zachodnich, współdziałające z naszymi zgrupowaniami wojsk, mogłyby je znacząco wzmacniać i być przysłowiową wisienką na torcie. To jest kierunek myślenia, który bardzo mógłby nam pomóc, zarazem przy zachowaniu kosztów w rozsądnej wysokości.

Obronę trzeba planować zawsze tylko w oparciu o własne możliwości. Inaczej jest pełna rozczarowań zanim zawiedzie.

6 thoughts on “Zamiast lądowych sił NATO w Polsce bardziej potrzebujemy…

  • 20 stycznia 2016 o 07:28
    Permalink

    Cały czas zadaje pytanie,w imie czego i z kim chcemy walczyć,a może lepiej umierać?

    Odpowiedz
    • 20 stycznia 2016 o 20:01
      Permalink

      PROSZĘ PISAĆ POPRAWNIE PO POLSKU BO NIE WIADOMO O CO CHODZI W PANI KOMENTARZACH. BZDURY PROSZĘ PISAĆ SZMINKĄ NA LUSTRZE WE WŁASNEJ ŁAZIENCE WEB. JÓZ.

      Odpowiedz
      • 21 stycznia 2016 o 08:02
        Permalink

        NIE MA WOLNOŚCI DLA WROGÓW WOLNOŚCI, OSÓB KTÓRE NIE ODNOSZĄ SIĘ MERYTORYCZNIE DO PRZEDSTAWIANYCH ZAGADNIEŃ, WYPISUJĄCYCH PIERDOŁY I GŁUPOTY. MAMY OGRANICZONE MOŻLIWOŚCI MODEROWANIA KOMENTARZY – TO SIŁA WYŻSZA. WEB. JÓZ.

        Odpowiedz
      • 21 stycznia 2016 o 08:09
        Permalink

        WEB. JÓZ. BARDZO CHĘTNIE ODEJDZIE Z TEJ FUNKCJI CO JAK MA NADZIEJE WYDARZY SIĘ LADA TYDZIEŃ. CO OZNACZA MNIEJ WIĘCEJ TYLE, ŻE NIE BĘDZIE KOMENTARZY. DO PÓKI NIE BĘDZIE KOGOŚ NOWEGO – LUB BĘDĄ MODEROWANE RAZ NA DZIEŃ, JAK KTOŚ INNY BĘDZIE MIAŁ CZAS. WEB. JÓZ. POZDRAWIA IDĄCYCH NA SPACER Z JAMNIKAMI…

        Odpowiedz
  • 20 stycznia 2016 o 18:35
    Permalink

    Doskonały tekst.

    Pokazuje myślenie PROPAŃSTWOWE Autora, a generał który napisał, lub dopomógł napisać ten tekst – jest bardzo mądry, czego nie można powiedzieć o większości generałów i biskupów – to ten sam poziom NIEOMYLNOŚCI i bliskość ABSOLUTU*.

    P.S.
    Absolut* – tu nie chodzi o promocję doskonałej szwedzkiej wódki …

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.