Kultura

Zamglony mój świat IV

 Świat na pamięć

Poruszanie się na pamięć zdaje egzamin jedynie w znanej i zapamiętanej przestrzeni. O ile po własnym mieszkaniu poruszam się dość pewnie i bez większych problemów znajduje to, co akurat jest mi potrzebne, to już wyjście poza nie zwyczajnie przeraża. Może nawet nie dlatego, że można by się zgubić. Ostatecznie mam nie najgorszą orientację przestrzenną. Jakoś bym się odnalazł, o ile nie polazłbym na tyle daleko, ze nie wiedziałbym, gdzie w sumie doszedłem. Nie takie to wcale trudne w mieście tym nierodzinnym się zgubić, siew nieznanej okolicy znaleźć.

Jest większy problem. Nie lada wyzwaniem stają się przejścia przez ulicę. Nawet te ze światłami. Jeśli nie ma nikogo na przejściu, trzeba ryzykować samemu. Światło dnia bynajmniej nie pomaga. Dużo lepiej jak się okazuje jest po zmroku, kiedy to światła przejść stają się wyraziste, nie rozmywa ich blasku już nic. Wtedy dają się dostrzec. Za dnia łatwo jest jedynie na brzęczykach. Te zaś nie są wszędzie. Ale po zmroku inne zresztą problemy się pojawiają.

Tylko co dalej. Chodnik jeszcze daje się jakoś wyczuć. O ile jest odśnieżony. Ścieżka w śniegu jest całkowicie niedostrzegalna. Podobnie jak psie zanieczyszczenia. Czuć je, a nie wiadomo gdzie leżą. Nie a się ich położenia domyśleć. Nie można nawet powiedzieć, że gówno widać, bo właśnie psiego odchoda nie widać, co najwyżej czuć je. I nie wiesz: ominąłeś czy aby wdepnąłeś. Sprawdzisz podeszwę w domu. Jak ją sobie pod sam nos, by cokolwiek zobaczyć. Wcześniej – jeśli but wdepnięty – odurzy cię aromat odchodu. Ot uroki ocznej pomroki.

Można owszem jechać autobusem czy tramwajem. Można liczyć przystanki. Co jednak jeśli się na którymś nie zatrzyma? Może zdać się na komunikaty? Co jednak, jeśli one nie pokrywają się z rzeczywistą pozycja pojazdu? A nie jest to wcale rzadkie zjawisko. Trzeba pytać. Pytać, co przyjechało. Pytać, czy to już tu, gdzie chcę wysiąść. A co jeśli nie umiem określić nazwy przystanku? Co wtedy? Jak się odnaleźć? Jak o drogę dopytać? Nie da się. Niewykonalne niemal. Panika ścina z nóg. Panika powala na ziemię. Panika zrywa do biegu: na spustów siedem w domu i nosa poza drzwi nie wyściubiać!

Już lepiej samemu się poza dom się nie ruszać. Za duży stres. Za dużo lęków. O wszystko i przed wszystkim. Szczególnie, że owo wszystkie pozostaje domyślne, niewidzialne, niedostrzegalne. A wyobraźnia pracuje. Na potrójnych obrotach. Napędza się sama. Panika dodaje jej wigoru. Wpada w galopkę coraz to śmielszych myśli. Co też może być tym, co czyha pod postacią bezkształtnej plamy. Cóż to za niebezpieczeństwo?!? Można co najwyżej na nie wpaść. Lub pod nie. Albo przejść pomimo i nawet się go nie domyślać. Jedna wielka niewiadoma. Jedna wielka nierozwiązywalna zagadka.

Dziś będziesz mymi oczami

2013-03-22
Poznań

dziś ufność mą składam w ręce twe
opowiedz mi swój świat
opowiedz co widzą oczy twe
opowiedz jak widzisz to
czego nie dostrzegam dziś ja

dziś będziesz mymi oczami

dziś poprowadź mnie
dziś drogę mi wskaż
dziś ufam tobie jak nikt
dziś na ciebie liczę
dziś bez ciebie zaginę

dziś będziesz mymi oczami

mów mów do mnie
mów co wokół jest
słowami wyraź co oko chwyta twe
słowami opowiedz jak widzisz świat
słowami namaluj drogę mą

dziś będziesz mymi oczami

zawierzam ci mój ślepy los
dziś ufam ci jak nigdy jeszcze ja
dziś potrzebuje oczu twych
by widzieć niewidzialny świat
dziś od ciebie każdy zależny mój krok

dziś będziesz mymi oczami

idź prowadź za tobą podążam
idź mów za głosem idę twym
idź nie oddalaj się nie odnajdę cię
idź o mnie nie zapomnij zostanę tu sam
idź ufam ci zawierzam się w ręce twe

Adam Gabriel Grzelązka

Wykluczenie

Nagle, z dnia na dzień świat się zmienił. Stał się niedostępny. Stał się obcy. Stał się wrogi. Stał się groźny. Stał się daleki. Brak obrazu wyklucza z pełnego uczestnictwa w świecie. Odcina od wielu rzeczy. Uniemożliwia normalną interakcję. Relacje z innymi stają się kłopotliwe. Trzeba się też przełamać. Przełamać wewnętrznie. Trzeba uczyć się prosić o pomoc. Bez tej pomocy ciężko się odnaleźć. Ciężko sobie poradzić. Ciężko cokolwiek.

Najchętniej zamknąć się w domu. Najłatwiej tak. Najchętniej nie wychodzić. Najłatwiej tak. Najchętniej na nic się nie narażać. Najłatwiej tak. Ale nie można. Znów trzeba wyjść. Znów trzeba się przełamać. Znów trzeba się zderzyć z niewidzialnym. Panika już ostrzy sobie zęby i z radochą zaciera ręce. Będzie miała używanie. Będzie miała ubaw. Da popalić.

Jest okazja, aby oddać książki. Nowych szukania nie zaryzykowałem. Dziwnie by to wyglądało, gdybym jechał nosem po ich grzbietach między bibliotecznymi pólkami. Wrócę tu, gdy odzyskam wspomaganie. Za kilka już dni.

A potem znów spotkanie. Znów służba ewangelizacyjna. Ostatnie spotkanie z bierzmowanymi. Niewielki ze mnie pożytek. Bardziej jam przeszkoda, zawada. Znów powraca poczucie braku bezpieczeństwa. Znów nawiedza mnie niepokój. Ale jakoś się toczy akcja dookoła. Jakoś idzie wszystko naprzód. Szczęściem mamy kilkuosobowy nie najgorzej zgrany już zespół. Dajemy radę.

Ciekawostka. Idąc na parafię, wchodząc na jej teren, nagle „tracę ścieżkę”. Śnieg. Normalnie żaden problem. Ale teren mało znany, rzadko uczęszczany. Bywamy tu przecież raz w miesiącu jedynie. Droga niby znana, ale szczegóły niezapamiętane. Niewystarczająco zapamiętane. A teraz jeszcze śnieg. A w śniegu tylko biel. Żadnych szczegółów. Żadnych wskazówek. Ot zagwozdka. Ot niespodziana przeszkoda. Bez wsparcia ani rusz. Można zabrnąć tylko w jeszcze głębszy śnieg. Się wzięła i schowała droga, która mi trzeba iść. Panika kły wbija już w kark i merda rozradowanym ogonem.

* * *

Jeszcze trochę, jeszcze kilka godzin i znów normalność. Odzyskać wzrok. Odzyskać wizję. Odzyskać szczegóły zagubionego zamglonego świata.

Witaj świecie! Witajcie szczegóły! tylko ta przestrzeń jakaś dziwna. Nie obracać za szybko głową. Mózg wówczas nie nadąża z przetwarzaniem. Trzeba paru godzin, aby się przyzwyczaić. Aby mózg nauczył się interpretować ten nieco odmieniony zestaw danych wizualnych. W końcu koniec udręki. Powracają kontury. Powracają szczegóły. Powraca głębia obrazu. Co tam głębia, sam obraz powraca. Pełen barw. Świat znów jest w zasięgu ręki. Świat znów powraca do normalności.

Poznań, 22.03.2013
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Bardzo ładnie i refleksyjnie napisany artykuł, takie jest życie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.